-

boson : nihil est sine ratione

Angielski Mickiewicz czyli romantyczna dżuma i żydowski legion w tle

A wszystko przez przypadkowo przeczytany tekst Stanisława Mackiewicza z 1961, pt. Był bal. Zobaczcie sami fragmenty nt. lorda Byrona:

„…Pierwsze swoje lata spędził mały Byron w Szkocji; otrzymał bardzo rygorystyczne kalwińskie wychowanie, był ubogi, matka jego była pasjonatką: rzuciła kiedyś w swego syna pogrzebaczem. Mały Byron urodził się kaleką i kulał całe życie, co stworzyło w nim kompleks upokorzenia i wybuchowość. W r. 1798 dziesięcioletni Byron odziedziczył tytuł lordowski i majątki rodzinne. Staje się teraz zamożnym człowiekiem i zaczyna kształcić się w szkołach przeznaczonych dla małych arystokratów, jak np. w słynnym Harrow. …

Byron obrażał uczucia przyzwoitości i reguły społeczne panujące w środowisku, do którego należał. Czynił to na każdym kroku. Nie tylko miał córkę ze swoją [przyrodnią] siostrą, ale afiszował się tym na prawo i na lewo. Oświadczył się pewnej panience, zarówno mądrej, jak cnotliwej, a gdy ta oświadczyny jego przyjęła, zaczął ostentacyjnie zwłóczyć z małżeństwem, grymasić i wreszcie od pierwszego dnia małżeństwa zachowywał się wobec żony jak skończony cham. Dręczył ją i upokarzał i wreszcie wyprosił z domu. Ojciec Lady Byron wymógł na córce zgodę na separację, którą Byron przyjął wpierw z ochotą, a później przez całe, krótkie zresztą, życie twierdził, że jest bardzo nieszczęśliwy z powodu rozstania się z żoną, i pisywał do niej listy pełne miłości, jakkolwiek ciągle także twierdził, że najukochańsza z jego kochanek to była jego siostra.

Należy tu mimochodem zauważyć, że wczesne lata XIX wieku obfitują w historie pożycia z siostrami. Na czele stoi cesarz Aleksander I, poza tym otwórzmy chociażby skandaliczne pamiętniki Tadeusza Bobrowskiego**, który cytuje wydarzenia podobne.

Nas interesuje najbardziej stosunek Byrona do swego narodu i swego społeczeństwa. Był on wręcz wrogi, zwłaszcza w pierwszej epoce życia i działalności Byrona. Wtedy kiedy Anglia prowadzi wojnę z Napoleonem i nie dopuszcza do hegemonii Napoleona nad Europą, Byron jest wielbicielem Napoleona i ujawnia to ciągle. Zresztą od 1816 roku aż do śmierci mieszka za granicą.

Pod koniec życia Byron zajmuje się sprawą Grecji. Sprzedał swoje rodzinne majątki, uwolnił się od lichwiarzy, którzy go prześladowali całe życie. Kiedy przebywał w Anglii, woźni sądowi nie wychodzili z jego mieszkania, zajmując mu meble za długi. Po szczęśliwym sprzedaniu majątków rodzinnych Byron we Włoszech i w Grecji jest wielkim panem, sprowadza nawet dla Greków armaty i obsługę dla tych armat złożoną z oficerów niemieckich i techników angielskich. …

Byron był tutaj raczej wyjątkiem. Nie tylko nigdy nie był lojalny wobec polityki własnego rządu, ale w ogóle nie interesował się tym, jaka jest polityka jego kraju. Rzecz inna, że, jak to zawsze z Anglikami bywa, jego walka o niepodległość Grecji odpowiadała całkowicie linii politycznej Foreign Office. Ale na ogół Byron ze swymi wszystkimi grzechami i grzeszkami, dziwactwami i ekstrawagancjami był protestem indywidualności człowieka przeciwko zasadzie wszelkiego w ogóle ładu społecznego. Wiek oświecenia dbał o dobro publiczne. Ideałem Byrona była samowola jednostki. Indywidualizm bajronizmu graniczy z anarchizmem.”

_

Jak można było coś takiego napisać? Przecież Byron – siewca romantycznej dżumy i archetyp romantycznego bohatera, to po prostu kolejna postać na bardzo długiej liście „bondowskich” agentów JKM, agentów do zadań specjalnych. A jednym z jego najwybitniejszych wielbicieli był sam Adam Mickiewicz, który w 1822 wziął się za czytanie Byrona w oryginale, a już rok później za jego tłumaczenie. Potem zajmował się krzewieniem kultu Byrona nie tylko wśród petersburskich dekabrystów, ale także w „gorącej” Odessie. W efekcie, w 1827, po ukazaniu się Sonetów krymskich po rosyjsku, polski wieszcz został porównany właśnie do Byrona. Opinia ta uległa jeszcze wzmocnieniu po opublikowaniu Konrada Wallenroda – wszak Konrad to imię byronowskiego Korsarza. Warto tu też przypomnieć późniejszy Esej o dramacie fantastycznym – Goethe, Byron, Mickiewicz, autorstwa George Sand.

Z biegiem lat, coraz mniej chodziło o poezję, a coraz bardziej o czyn – w 1842 Mickiewicz pisał do Aleksandra Chodźki: „Czas, bracie, robić poezją!... Czy myślisz, że biedny Byron napisałby tyle wielkich strof, gdyby nie był gotów i lordostwo, i Londyn porzucić dla Greków?”. W tym samym roku z pasją wykładał o Lordzie Byronie na Collège de France. Aż w końcu, wspominał walkę Byrona płynąc do Konstantynopola w 1855.

Nazajutrz (!) po zgonie wieszcza Henryk Służalski i Armand Lévy napisali do ambasadora brytyjskiego, lorda Stradforda Redcliffe: ”…Mickiewicz postąpił jak Byron: przybył, jak tamten, umrzeć na Wschodzie za sprawę słuszną.

A skoro mowa jest o Konstantynopolu – wróćmy znowu do Cat-Mackiewicza:

„…Dość, że w 1877 roku Anglicy, kierowani wówczas przez premiera Disraeli***, byli przeciwnikami Rosji; w wojnie rosyjsko-tureckiej rozpoczętej w kwietniu tego roku brali stronę turecką, zainkasowawszy od Turków honorarium w postaci Cypru. Jak zwykle Anglicy nie mieli najmniejszej ochoty walczyć z kimkolwiek przy pomocy żołnierzy własnych, więc wystąpili z planem wywołania powstania polskiego na tyłach armii rosyjskiej - na Podolu i Ukrainie. Polakom z właściwą sobie hojnością obietnic obiecywali nie tylko niepodległość, ale nawet Odessę. …

Na skutek starań Butler Johnstone'a**** powołany został "Rząd Narodowy" z polityków galicyjskich. Na czele tej organizacji tajnej stanął najpoetyczniejszy z ówczesnych Galicjan, książę Adam Sapieha, którego wszyscy znamy, ponieważ w Matejkowskim "Grunwaldzie" Wielki Książę Witold jest jego portretem, przynajmniej jeśli chodzi o twarz. Oczywiście myśl powstania znalazła pewnych zwolenników wśród znanych i początkujących poetów polskich, ale na szczęście sam książę Sapieha był politykiem bardziej odpowiedzialnym. Zgodził się na powstanie tylko w tym wypadku, gdyby Austria i Anglia wypowiedziały wojnę Rosji. Franciszek Józef jednak kazał udaremnić akcję p. Johnstone, a Anglia jeszcze była dalsza od myśli o formalnym angażowaniu się w wojnę. Książę Sapieha przygotowania do powstania wstrzymał, nikogo w zaborze rosyjskim nie skompromitował i wreszcie z własnej szkatuły zwrócił Anglikowi dziesięć tysięcy funtów, które ten na wywołanie powstania zaliczkował.

O ile rola Johnstone'a niezupełnie da się porównać z rolą dyplomacji angielskiej w 1939 roku, przynajmniej pod tym względem, że ta dyplomacja musiała działać oficjalnie, to znowu p. Johnstone całkowicie mi przypomina rolę p. Józefa Hieronima Rettingera w stosunku do nas przez dobre kilka lat po wojnie. On także nam co roku zapowiadał wojnę Anglii i Ameryki z Rosją, nas podjudzał, działał niewątpliwie na skutek zleceń wychodzących z wywiadu angielskiego, a jednak nikt za jego działalność nie ponosił żadnej odpowiedzialności. Dlatego raz jeszcze roli p. Johnstone'a powtórzę: "Znam, zanadto dobrze znam..." Tylko pan Rettinger, Polak z pochodzenia, był jednak o wiele uczciwszy od Johnstone'a, sam zaczął nas przestrzegać po cichu, abyśmy nie byli zbyt łatwowierni, wreszcie się ze swego obrzydliwego businessu wycofał.”

_

Trudno w tym momencie się nie zadumać – wszak to Mackiewicz w 1956 przyjechał do PRLu prosto z Londynu. Po czym Józef, jego młodszy brat, zerwał z nim wszelkie kontakty i wyrzekł się go. Z drugiej strony, można spróbować to wszystko zilustrować długą, fikcyjną podróżą, poprzez bezkresne stepy, morza i oceany – „z Londynu do Grodziska Mazowieckiego, i... z powrotem”:

                        Byron – Mickiewicz – Conrad – RetingerPełczyński (vel  Połczyński). 

___

Roman Brandstaetter (ur. 3 stycznia 1906 w Tarnowie, zm. 28 września 1987 w Poznaniu)… urodził się w żydowskiej rodzinie inteligenckiej jako syn Ludwika i Marii z domu Brandstaetter. Jego dziadek, Mordechaj Dawid Brandstaetter (1844–1928), był właścicielem tłoczni oleju lnianego w Tarnowie, jak również znanym twórcą literatury hebrajskojęzycznej, autorem wielu opowiadań i nowel. …

Po ukończeniu studiów przebywał w latach 1929–1931 na rządowym stypendium w Paryżu, gdzie prowadził badania nad działalnością polityczno-społeczną Adama Mickiewicza. Praca ta zaowocowała tytułem doktora filozofii, który otrzymał w 1932. Powróciwszy z Paryża zamieszkał w Warszawie, gdzie przez rok pracował jako nauczyciel języka polskiego i gdzie podjął pracę literacką oraz publicystyczną, drukując w Kurierze Literacko-Naukowym i Miesięczniku Żydowskim. Wydał również szkice historyczno-literackie: Legion żydowski Adama Mickiewicza (1932)… W 1935 odwiedził Turcję, Grecję i Palestynę.”

[„In 1946, Brandstaetter left Palestine for Rome, where he served as cultural attaché at the Polish embassy and was baptized. During his stay in Rome, Roman Brandstaetter married Regina Wiktor^*.”]

Co ciekawe, choć mało zaskakujące, od 1932 panuje milczenie tzw. polskich historyków na temat owego legionu żydowskiego Mickiewicza, bo trudno uznać dzieło Marii Janion z 2009 za cokolwiek tu wnoszące^**, poza „zaklepaniem” tematu i jego „zaciemnianiem”.

Za to, jeszcze w owym 1932, w Wiadomościach Literackich z 21 sierpnia ukazuje się na pierwszej stronie, zainspirowany broszurą Brandstaettera, tekst Boya-Żeleńskiego pod pokracznym tytułem: Czy Mickiewicz umarł otruty? A tam, takie opinie naszego omnibusa:

« Był dla wielu kacerzem, człowiekiem o wątpliwym życiu prywatnym, jego wykłady paryskie znalazły się na indeksie, on sam demagog, szedł wbrew papieżowi… ciężki to był do zgryzienia orzech dla Polonia semper fidelis. Ale tu było więcej: Mickiewicz idący ręka w rękę z Czaykowskim, sturczonym renegatem […] Mickiewicz stający z Rothschildem i Lévym na czele »huzarów Izraela«, zbawiający Polskę przez Żydów — nie, to było za wiele do przełknięcia dla ówczesnego — a nawet dla dzisiejszego — polskiego szlachcica. Czy nie mógł znaleźć się ktoś, kto przyszedł do przekonania, że aby uratować dobre imię poety dla niego i dla kraju, trzeba, bodaj zbrodnią, przeciąć nić jego życia? Pro publico bono… Pro Christo…”. »

Chodzi tu wprawdzie o Rotszylda „francuskiego”, ale nie można jednak zapominać o tym „austriackim”, wszak: „Salomon von Rothschild został akcjonariuszem de Rothschild Frères – banku jego brata Jamesa Rothschilda^***, który został otwarty w 1817 roku w Paryżu”. A w dodatku, Salomon był zarówno bratem jak i… teściem owego Jamesa. No i był też ów ich brat „niemiecki”, zwany pobożnym: „referred to by Eastern European Jews as „the pious Rothschild” (Yiddish: der frummer Rothschild‎)”, że już nie wspomnę o tym najsłynniejszym Nathanie – „once the wealthiest man on earth”.

Tak czy inaczej, okazuje się, iż Mickiewicz był „pierwszym” syjonistą, bo jak pisze Boy: « Legion mógł się przysłużyć do „odbudowania królestwa żydowskiego w miejscu, w którym znajduje się grób Chrystusa”. » Tyle, że ów legion w końcu nie powstał^****, a Mickiewicz gwałtownie zszedł był z tego świata…

(Z listu Ludwiki Gropplerowej: „może na dwa dni przed śmiercią poeta sprowadził konie, by jechać do ambasady angielskiej, lecz nagle zmienił projekt i powiedział, że nie czuje się dość silnym […] I nie pojechał”.)

Na zakończenie, warto zaznaczyć, iż w „nauce społecznej” Towiańskiego i Mickiewicza „starsi bracia” odgrywali wielką rolę…  ale to już temat na inną notkę. Boy cytuje wieszcza Adama: „Nie chciałbym, aby Żydzi wynieśli się z Polski, bo unia Polski z Izraelem jest przeznaczona do wzmocnienia Rzplitej, jak ongi wzmocniła ją wojskowa z Litwą”.

___

**) W uzupełnieniu warto dodać, że T. Bobrowski był wychowawcą Conrada, a Byron jest uważany za pierwszego celebrytę w historii. Miał 14. letniego kochanka, Nicolo Giraud, który go uczył włoskiego, a pamiętniki lorda zniszczył jego własny wydawca, propagator i przyjaciel. John Murray II był założycielem Quaterly Review i wydawcą także Jane Austen, Waltera Scotta i wielu innych.

***) Jeszcze jedna ciekawostka – otóż tatuś wspomnianego wyżej premiera Disraeli’ego nazywał się Isaac D'Israeli i był jak piszą beletrystą i bibliofilem. Z kolei, tatuś wydawcy Byrona, John Murray sr., od zera, jak to się mówi, stworzył własne wydawnictwo:  „For a short period, as might be expected, he was a Novice in the art and mystery of Bookselling; but soon became regular proficient…”. Był przy tym tak sprawny, że potrafił, pod przybranym nazwiskiem, pisać pamflety na własnych autorów. A jego najwybitniejszym autorem był właśnie pan Isaac D'Israeli, który nota bene w 1817 ochrzcił wszystkie swoje dzieci w Kościele Anglikańskim, przy czym sam pozostał, jakby to powiedzieć, przy swoim.

****) "Letter from Sir A. Buchanan, Vienna, Austria, to 15th Earl of Derby [E. Stanley], Foreign Office, London; 14 Sep 1877.

Content Description:

Informs him of the arrival of Mr Butler-Johnstone, who had met Mr Simonyi and Kossuth in Budapest; states they were on the far left of Hungarian politics and that they supported Polish emancipation; reports Butler-Johnstone had met Polish insurgents and had given them the impression that England would support any uprising which might take place; reports Butler-Johnstone had now left for Constantinople via Brindisi."

___

^*) Regina Brandstaetter (z domu Brochwicz-Wiktor). W 1946 sekretarka ambasadora polskiego w Rzymie, profesora Stanisława Kota.

^**) „Badaczka zauważa negatywny wpływ Nie-Boskiej Komedii Zygmunta Krasińskiego na wyobraźnię zbiorową. Wykazuje podobieństwa tego dzieła do Protokołów Mędrców Syjonu. Zdaniem Janion „Krasiński był gotów stawiać pracę nad wykorzenianiem obcych wpływów wyżej niż walkę zbrojną o niepodległość”, stworzył „mit założycielski polskiego antysemityzmu” [nie ma co – gdańska, „romantyczna” mega-hucpa]. Przeciwstawne poglądy Mickiewicza nie odbiły się w społeczeństwie tak silnym echem.”

^***) „King Louis XVIII refused to receive de Rothschild’s Jewish wife at court because she was not Christian. Thereafter Rothschild refused to do business with the king. Following the July 1830 Revolution that saw King Louis Philippe come to power, de Rothschild put together a loan package to stabilize the finances of the new government, and in 1834 a second loan. In gratitude for his services to the French nation, Louis Philippe elevated him to the dignity of Grand Officer of the Legion of Honour.

^****) Legion żydowski w końcu powstał, w 1917, z inicjatywy lorda Edmunda de Rothschild…

 



tagi: imperium  żydzi  polska 

boson
4 kwietnia 2018 12:36
19     1177    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @boson
4 kwietnia 2018 13:09

Super ! Tak myślałam, że masz ten tekst... Bo mój link na s24...sam wiesz..

.

 

zaloguj się by móc komentować

genezy @boson
4 kwietnia 2018 14:30

Aaa! jak to dobrze że nigdy nie czytałem tego Mackiewicza; pomocny jak mabena prezydentowi Dudzie- oby tak dalej, chopaki, oby tak dalej. Wrogi stosunek Byrona do swojego narodu? Co to w ogóle ma być? Brednie wioskowego głupka...

 

 

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @boson
4 kwietnia 2018 15:25

Zawsze podziwiam zasięg i jakość pańskich tematów historycznych.

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
4 kwietnia 2018 15:48

"Jest [Pełczyński] również wiceprezesem Instytutu Studiów Polsko-Żydowskich (The Institute for Polish-Jewish Studies), powstałego 1984, będącego „edukacyjną organizacją non-profit, zajmującą się zachowaniem historii Żydów polskich na forum międzynarodowym, publikowaniem wyników swoich badań, oraz skupianiem uwagi światowej opinii publicznej na tym, co jest najbardziej znaczące i najcenniejsze w dziedzictwie polskiej społeczności żydowskiej”. Instytut jest afiliowany przy Oxford Centre for Hebrew and Jewish Studies."

zaloguj się by móc komentować

boson @adamo21 4 kwietnia 2018 15:25
4 kwietnia 2018 15:49

Dziękuję - staram sie:)

zaloguj się by móc komentować

boson @genezy 4 kwietnia 2018 14:30
4 kwietnia 2018 16:13

sprzedał się...

zaloguj się by móc komentować

genezy @boson 4 kwietnia 2018 16:13
4 kwietnia 2018 16:44

Zobacz jaki kęsik udało mi się zdobyć o tym przeklętym dziwolongu, co jak Wiktoria w Anglii, kładzie się w Polsce na literaturze... i ew. Kazimierze Szczuce:

Zyskał Pan wielką popularność przez takie utwory jak : Żółte kalendarze, Goniąc Kormorany, Kochać, Nigdy więcej, Zabawa podmiejska - ale przecież to nie jest jedyny kierunek w Pana muzycznym świecie?

to prawda. Ja osobiście bardzo cenię sobie cykl koncertów, które dawałem razem z Ewą Gałkowską w 1981 roku w polskich świątyniach pt.” Pieśni. Poezja polskich powstań narodowych”. Matką tego projektu była Maria Janion z Politechniki Warszawskiej. Podarowała mi swoją książkę pt. „Reduta. Romantyczna poezja niepodległościowa” z dedykacją, żebym to wszystko zaśpiewał…. to było wielkie wyzwanie…. Cykl był z okazji 150 rocznicy Powstania Listopadowego. Wystąpiliśmy w Muzeum Narodowym. Tak się jakoś stało że program nie został zarejestrowany… Takie to były czasy…

w świecie muzycznym zawsze byłem trochę outsiderem, trzymałem się na uboczu, nie wchodziłem w układy i układziki, trochę było pod górkę, ale udało mi się pozostać sobą…

Piotrze - nie był Pan nigdy członkiem Solidarności, ale zawsze był Pan jej blisko.

...znaczytsja nic nie było w 1981 na żywioł...nawet tu junta miała tę swoją Janion

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
4 kwietnia 2018 16:50

A. Astruc - Juifs et Polonais, D'après Adam Mickiewicz, „Revue politique et littéraire", 1 lipca 1882. 

zaloguj się by móc komentować


S80 @boson
4 kwietnia 2018 17:01

Tata Grzegorza Brauna napisał pochwalny artykuł w Glaukopisie w 2010 (nr 17-18):
"Kazimierz Braun – Teatralne świadectwa Romana Brandstaettera"

zaloguj się by móc komentować

boson @genezy 4 kwietnia 2018 16:44
4 kwietnia 2018 17:02

O, tak - owa Janion to jest mega-hucpa - weźmy choćby te dwa tytuły:

  • Romantyzm, rewolucja, marksizm. Colloquia gdańskie, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1972.
  • Humanistyka: Poznanie i terapia, PIW, Warszawa 1974, wznowienie: 1982.

a junta miała i ma całą tzw. humanistykę, której wedle Brauna ojcem chrzestnym był ten niepozorny Stefan:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Żółkiewski

 

zaloguj się by móc komentować

boson @S80 4 kwietnia 2018 17:01
4 kwietnia 2018 17:03

Podobno, Brandstaetterowi nawrócenie się przyjęło...

zaloguj się by móc komentować


genezy @boson 4 kwietnia 2018 17:28
4 kwietnia 2018 17:53

Ta Siedlecka też nie wypadła sroce spod ogona: współpracowniczka kapusia Kapuścińskiego, Torańskiej i Łopieńskie, co to się poślizgnęła Władyce. Bardzo ciekawa postać ta Siedlecka, przed "wojną" w itd., to chyba tam poznała swojego późniejszego wydawcę z oficyny "Słowo". Po "wojnie" po prostu nie mogło nam się udać, bo wychodzi na to, że cały podziemny rynek wydawniczy był w pełni kontrolowany przez esbecję. Troszku o tym wiem, ale będę może wiedział więcej, tylko czekam na to obiecane odtajnienie nazwisk przez IPN. Obiecanki...

Niepozorny Stefan... ciekawe za co dostał cesarski order.

 

zaloguj się by móc komentować

boson @genezy 4 kwietnia 2018 17:53
4 kwietnia 2018 18:09

dobre pytanie - w latach 1956–1959 minister szkolnictwa wyższego - czyżby za poparcie japonistyki w prlu?

zaloguj się by móc komentować

genezy @genezy 4 kwietnia 2018 16:44
4 kwietnia 2018 20:09

...dlaczego uważam, że to niezły kęsik- ano dlatego:

"Poezja epigonów najczęściej składała się z samych prawie sztamp, klisz i stereotypów. Utworzyła się gigantyczna powielarnia tekstów wielkich romantyków, zwłaszcza Mickiewicza. W Polsce epigonizmromantyczny wystąpił przede wszystkim jako emocjonalizm. Wytworzył się wręcz osobliwy terroryzm zacnej uczuciowości polskiej. Poezja romantyczna została utożsamiona z religią uczuć patriotycznych: nie czujesz tak samo, nie jesteś Polakiem. Potwierdzeniem tych intuicji badawczych stał się fakt, że opracowana i poprzedzona przez Marię Janion wstępem obszerna antologia Reduta. Romantyczna poezja niepodległościowa (Wydawnictwo Literackie, Kraków 1979, seria „Biblioteka Romantyczna”) stała się podręcznym zbiorem poezji patriotycznej śpiewanej w okresie „Solidarności” i stanie wojennym. Okres pierwszej „Solidarności” przywrócił bowiem wszystkie romantyczne wzorce przeżywania narodowych dramatów. Dlatego też będąca podsumowaniem wieloletnich badań nad poezją krajową rozprawa Marii Janion Poezja w kraju. Próba syntezy, stanowiąca zarazem wprowadzenie do historii nowożytnej polskiej kultury narodowej, zawarta została jako wstęp w książce Obraz literatury polskiej XIX i XX wieku i została w 1994 roku wznowiona jako osobna książka pod tytułem Purpurowy płaszcz Mickiewicza."

 

Czyli ten przeklęty lubieżny dziwoląg poluje razem z myśliwymi, ale jednocześnie ucieka z zającami- opisuje 'wręcz osobliwy terroryzm zacnej uczciwości polskiej', ale przedtem ten osobliwy terroryzm tworzy razem z Piotrem Szczepanikiem w okresie "Solidarności".

Chyba to teraz dokładnie widać, co nie?

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
16 kwietnia 2018 12:58

Żądam od ciebie - Towiański podniósł głos i mówił, krzyczał prawie w twarz Pięknej - żądam od ciebie, abyś pomogła bratu Adamowi. Woła o ratunek, przebywa w chłodzie i ciemności... Czy mnie rozumiesz, Xawero?

- Rozumiem, ale sił nie czuję.

- Musisz. Jedno dotknięcie furii zmiażdży cię. Wiesz o tym.

- Nie groź mi. Jęku do Pana nie wydobędę przemocą z niego. On się zestarzał. Martwy jest.

- Podniesiesz króla Dawida z łoża jego./.../ Czy już przestajesz z nim, Abisag.

- Nie pytaj o to /.../.

Podniosła powieki i ukazała oczy wielkie, czarne, błyszczące. O tych oczach Księżniczki Izraelskiej pisywał, według świadectwa współczesnych, arkuszowe listy Andrzej Towiański, Mistrz i Prorok Sprawy.

http://niniwa22.cba.pl/xawera_czyli_poeta_w_szponach.htm

zaloguj się by móc komentować



zaloguj się by móc komentować