-

boson : nihil est sine ratione

Angielsko-holenderska „szorstka przyjaźń”

„Większość zagranicznych obserwatorów wskazywała na pracowitość (pilność), oszczędność i czystość jako wybitne holenderskie cechy narodowe. Niektóre z relacji wydają się wskazywać, że trzy wieki temu naród holenderski nie różnił się radykalnie od tego, czym jest dzisiaj. Na przykład zauważono, że Holendrom brakowało jakiegokolwiek szacunku dla autorytetu: słudzy nie drżeli przed swoimi panami, kobiety często miały lepszą pozycję od swoich mężów, a dzieci ośmielały się odzywać do swoich nauczycieli, którzy ryzykowali pozwy, jeśli uciekli się do kary cielesnej. Holendrzy - stwierdził pewien Anglik w 1658 - zachowują się tak, jakby wszyscy ludzie byli równi. Były też hojne pochwały wysokiego poziomu edukacji podstawowej i doskonałości nowych holenderskich uniwersytetów, zwłaszcza tego w Lejdzie, których sława przyciągała studentów ze wszystkich części Europy. Wiele osób na wiodących stanowiskach w całej Europie wyrażało swoje wysokie zdanie o holenderskich umiejętnościach, podejmując zdecydowane wysiłki w celu wprowadzenia holenderskich praktyk w przemyśle stoczniowym, organizacji handlu zagranicznego, rekultywacji gruntów oraz w wielu innych dziedzinach. Według angielskiego historyka Williama Cunninghama środkowy i późny okres siedemnastowiecznej historii gospodarczej Anglii był „świadomym naśladownictwem” Holendrów. Holenderski wkład w rozwój gospodarczy krajów skandynawskich był jeszcze większy…

Jedynymi niekorzystnymi cechami, o których często wspominano, były powolne, pozbawione wyobraźni usposobienie oraz powszechna pobłażliwość dla popijaw, a te niedociągnięcia były na ogół usprawiedliwiane przez przypisanie ich wilgotnemu i chłodnemu klimatowi kraju.

Ale była też inna strona zagranicznego spojrzenia na Republikę Holenderską. Obraz jednego narodu tworzony przez inny naród a który nie jest na ogół niczym więcej niż karykaturą inspirowaną nienawiścią i uprzedzeniami, i XVII wiek nie był wyjątkiem od tej reguły. Powszechnie wiadomo, że w tym czasie ludność holenderska nadal żyła w przekonaniu, że Anglicy odróżniają się od zwykłych ludzi, posiadając ogony. Przeciętny pogląd Anglika na Holendrów nie był dużo bardziej pochlebny. Duża liczba wyrażeń w języku angielskim w tym okresie, w którym słowo „holenderski” miało niekorzystne konotacje - „holenderska odwaga”, „holenderski koncert”, „holenderskie okno” - zdają się wskazywać, że wielu Anglików uważało holenderskich pijaków za pozbawionych jakiejkolwiek prawdziwej odwagi i wyrafinowania kulturowego. Nazywano ich również „serowarami” i „pudełkami na masło”; lub, jak ujął to w 1664 angielski pamflecista: „Holender jest pożądliwym, tłustym, dwunożnym Sero-robakiem, stworzeniem które jest tak uzależnione od jedzenia masła… że cały świat uznaje go na oślizgłego faceta.” Takie obraźliwe opinie o Holendrach nie ograniczały się do mas niepiśmiennych, ale znajdują się nawet w dziełach literackich. Wiersz Andrew Marvella** „Charakter Holandii” jest na przykład niemal niezrównany w groteskowej deformacji przy przedstawianiu holenderskiego stylu życia.

Nie tylko w samej Anglii wyrażano tak pogardliwe poglądy o Holendrach. Gdziekolwiek, w Europie lub Azji, Holendrzy się znaleźli, zdobywali reputację narodu nieokrzesanych marynarzy i pozbawionych skrupułów kupców, którzy nieuczciwie czerpali korzyści z łatwowierności sąsiada i pozbywali go uzasadnionych zysków. Mówiono o nich, że Mamona była ich jedynym Bogiem i że dla zysków nie wahali się przejść przez Piekło, nawet ryzykując spalenie żagli swoich statków. Wielu Francuzów potępiało Holendrów jako krwiopijców, a Niemcy wyrażali niechęć w powiedzeniu: „Tam, gdzie Holender kroczy, żadna trawa nie będzie rosła”. Wśród Chińczyków Holendrzy cieszyli się podobną reputacją. Z powodu ich zawziętych metod stali się znani jako „czerwonowłosi barbarzyńcy”. „Są chciwi i sprytni”, donosi ówczesne źródło chińskie, „jeśli spotkasz ich na morzu, z pewnością zostaniesz okradziony”.

**) W roku 1653 Marvell został polecony przez Johna Miltona na stanowisko jego asystenta w sekretariacie Rady Państwa, objął je jednak dopiero w 1657 roku. W 1659 roku został deputowanym do Izby Gmin z okręgu wyborczego Kingston upon Hull. Funkcję tę sprawował także po restauracji Stuartów. Mimo swoich politycznych sympatii i wielokrotnych wystąpień w parlamencie w obronie swobód konstytucyjnych cieszył się szacunkiem rojalistów i samego króla; wpływy, które miał, pozwoliły mu też chronić jego wcześniejszego protektora, Johna Miltona. W tym okresie swojej działalności Marvell porzucił lirykę, nie zaprzestał jednak twórczości, pisząc wydawane anonimowo satyry i rozprawy polityczne. Andrew był zwolennikiem demokratycznych swobód obywatelskich i tolerancji religijnej.

During the period of increasing tensions leading up to the First Anglo-Dutch War of 1652, Marvell wrote the satirical "Character of Holland," repeating the then-current stereotype of the Dutch as "drunken and profane": "This indigested vomit of the Sea,/ Fell to the Dutch by Just Propriety."... Although Marvell became a Parliamentarian and was opposed to episcopacy, he was not a Puritan. Later in life especially, he seems to have been a conforming Anglican.[22] Marvell positively identifies himself as "a Protestant" in pamphlets.[23] He had flirted briefly with Catholicism as a youth,[24] and was described in his thirties (on the Saumur visit) as "a notable English Italo-Machiavellian".[25][26]

PS. ”W kwestii pracy Holendrzy byli pod pewnymi względami lepsi i pod pewnymi względami gorsi niż ich angielscy rywale. Wynagrodzenia były notorycznie wysokie w Zjednoczonych Prowincjach, gdzie wysokie podatki akcyzowe obciążały wszystkie artykuły powszechnej konsumpcji, a wysokie czynsze podnosiły koszty utrzymania. Zostało to w pewnym stopniu zrekompensowane przez pewność zatrudnienia rzemieślników zajmujących się przemysłem stoczniowym, którzy w związku z tym pracowali za mniej niż w przypadku zatrudnienia sezonowego.

Inną ulgą, która wzbudzała podziw obcokrajowców, było użycie maszyn oszczędzających siłę roboczą, zwłaszcza napędzanych wiatrem tartaków, oraz wielkich żurawi, które podnosiły i poruszały ciężkie drewno oraz omasztowanie statków. Być może docenienie roli tych maszyn wpłynęło na niektórych holenderskich szkutników, którzy odrzucili naglące zaproszenie Colberta do przyjazdu do Francji i pracy w królewskich stoczniach przy znacznie wyższych płacach. Odpowiedzieli, że praca będzie zbyt ciężka. ”

THE MIRACLE OF THE DUTCH REPUBLIC AS SEEN IN THE SEVENTEETH CENTURY

By

K. W. SWART
PROFESSOR OF DUTCH HISTORY AND INSTITUTIONS
IN THE UNIVERSITY OF LONDON

An Inaugural Lecture
Delivered at University College London
6 November 1967

PPS. www.jstor.org/stable/2599913Screenshot 2019-04-02 at 18.56.48.png



tagi: anglia  holandia 

boson
28 czerwca 2019 09:00
6     533    3 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Brzoza @boson
28 czerwca 2019 09:39

> pracowitość (pilność), oszczędność i czystość jako wybitne holenderskie cechy narodowe.

> Jedynymi niekorzystnymi cechami, o których często wspominano, były powolne, pozbawione wyobraźni usposobienie oraz powszechna pobłażliwość dla popijaw

> Wiele osób na wiodących stanowiskach w całej Europie wyrażało swoją wysoką opinię o holenderskich umiejętnościach

> środkowy i późny okres siedemnastowiecznej historii gospodarczej Anglii był „świadomym naśladownictwem” Holendrów. Holenderski wkład w rozwój gospodarczy krajów skandynawskich był jeszcze większy

> w tym czasie ludność holenderska nadal żyła w przekonaniu, że Anglicy odróżniają się od zwykłych ludzi, posiadając ogony.

> wielu Anglików uważało holenderskich pijaków za pozbawionych jakiejkolwiek prawdziwej odwagi i wyrafinowania kulturowego. Nazywano ich również „serowarami” i „pudełkami na masło”

> Gdziekolwiek, w Europie lub Azji, Holendrzy się znaleźli, zdobywali reputację narodu nieokrzesanych marynarzy i pozbawionych skrupułów kupców, ... „Tam, gdzie Holender kroczy, żadna trawa nie będzie rosła”. ... „Są chciwi i sprytni”, donosi ówczesne źródło chińskie, „jeśli spotkasz ich na morzu, z pewnością zostaniesz okradziony”.

> Wynagrodzenia były notorycznie wysokie w Zjednoczonych Prowincjach, gdzie wysokie podatki akcyzowe obciążały wszystkie artykuły powszechnej konsumpcji, a wysokie czynsze podnosiły koszty utrzymania. Zostało to w pewnym stopniu zrekompensowane przez pewność zatrudnienia rzemieślników zajmujących się przemysłem stoczniowym, którzy w związku z tym pracowali za mniej niż w przypadku zatrudnienia sezonowego.

> podziw obcokrajowców, było użycie maszyn oszczędzających siłę roboczą, zwłaszcza napędzanych wiatrem tartaków, oraz wielkich żurawi, które podnosiły i poruszały ciężkie drewno oraz omasztowanie statków. Być może docenienie roli tych maszyn wpłynęło na niektórych holenderskich szkutników, którzy odrzucili naglące zaproszenie Colberta do przyjazdu do Francji i pracy w królewskich stoczniach przy znacznie wyższych płacach. Odpowiedzieli, że praca będzie zbyt ciężka. ”

:)

 

 

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

boson @Brzoza 28 czerwca 2019 09:39
28 czerwca 2019 09:53

Przypominam, że w 1688 rewolucyjni Anglicy poprosili owych Holendrów o inwazję...

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @Brzoza 28 czerwca 2019 09:39
28 czerwca 2019 11:02

:))

Ładnie wypunktowane 

.

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować