-

boson : nihil est sine ratione

Berlin, Wiedeń i półtora miliona na samobójstwo

Jerzy Sebastian Lubomirski (1614-1667)

__

Pierwszy akt rozwalenia Polski rozpoczął Chmielnicki, potem rozwinął go Karol Gustaw, a zakończył Jerzy Sebastian Lubomirski. Urodzony w 1614 książę S.I.R. Lubomirski, kontynuował politykę ojca w opozycji anty-królewskiej i wcześnie przejawił poważne pretensje wobec korony polskiej. Jego konszachty z Jerzym II Rakoczym datują się na długo przed Potopem. Na rozwalenie Rzplitej Lubomirski otrzymał olbrzymią "dotację" od cesarza Leopolda I **. Wywołując w 1665 drugą polską wojnę domową poszedł więc na całość:

"Rokosz zaczął się od zawiązania na Ukrainie konfederacji wojskowej koronnej przy Lubomirskim, po zerwaniu sejmu zwołanego w celu uchwalenia podatków na opłacenie wojska. Z konfederatami połączył się wracający do kraju magnat. Pierwsze starcie pod Częstochową z dnia 4 września 1665 roku nie wpłynęło zasadniczo na sytuację wojskową w RP. W listopadzie 1665 r. zawarto ugodę pod Polczynem, która wszakże nie rozwiązała problemu. Bratobójcze walki wewnętrzne rozgorzały w następnym 1666 roku, po zerwaniu sejmu, by osiągnąć apogeum w bitwie pod Mątwami nad Notecią, koło Inowrocławia, dnia 13 lipca 1666 r. Była to jedna z najkrwawszych bitew XVII wieku w Polsce (m.in. rokoszanie bezlitośnie wymordowali około dwóch tysięcy osaczonych nad Notecią, poddających się dragonów króla). Po stronie Jana Kazimierza wystąpił wtedy młody Jan Sobieski, ale nie odznaczył się jako wybitny dowódca – wprost przeciwnie, przyczynił się do klęski króla (m. in. wskutek błędów Sobieskiego król wykorzystał tylko 5 spośród 17 tysięcy żołnierzy, a straty wyniosły aż 2,7 tysiąca ludzi, w tym większość wyrżniętych bez walki dragonów). Militarny sukces rokoszan nie doprowadził jednak do triumfu politycznego. Zwycięski Lubomirski (miał tylko ok. 11 tysięcy żołnierzy, ale skutecznie ich użył) w końcu ukorzył się przed królem, po zawarciu ugody w Łęgocicach (31 lipca 1666 r.) i zgodnie z obietnicą udał się na emigrację na Dolny Śląsk, gdzie wkrótce zmarł (31 stycznia 1667 r. we Wrocławiu)."                                                                                           (wg instytuthistoryczny.pl)

A zmarł na apopleksję, podobno przy dużej pomocy medyków, którzy mu krew upuszczali. Został w pełni zrehabilitowany na sejmie elekcyjnym w 1669. Zostawił po sobie gigantyczne długi, pomimo owych wielkich "dotacji" - na około 1.5 miliona złotych (roczny budżet Rzplitej to było wtedy 7 mln...)***. Warto przy tym pamiętać, że jego starszym bratem był Aleksander Michał, który to po abdykacji Jana II Kazimierza (1668) popierał jako kandydata do polskiej korony palatyna reńskiego Filipa Wilhelma, przyszłego teścia jego wnuczki Teresy.

Berlińskim agentem Jerzego Sebastiana był sławny arianin „Niemirycz (Niemierzyc) Stefan, h. Klamry (przed 1630–1684), wojewoda kijowski. Ur. między r. 1626 a 1630, był najmłodszym synem podkomorzego kijowskiego Stefana i Marty z Wojnarowskich, bratem Jerzego i Władysława. Początkowo uczył się w szkole braci polskich w Rakowie, a następnie w Kisielinie, gdzie zawarł bliższą znajomość ze starszym przypuszczalnie od siebie Stanisławem Lubienieckim (ur. 1623). …

Obaj arianie wyruszyli tam drogą morską, przez Elbląg, skąd 13 VIII 1646 odpłynęli do Amsterdamu. Po krótkim pobycie w Republice Zjednoczonych Prowincji N. i Lubieniecki wyjechali do Francji, gdzie jeszcze t. r. zapisali się na uniwersytet w Orleanie. Po roku niezbyt zresztą intensywnych studiów (przypuszczalnie na wydziale prawa) przenieśli się do Saumur (nazywanego Genewą francuskich hugenotów), gdzie istniała kalwińska akademia teologiczna. …

W r. 1648 drogi Lubienieckiego i N-a rozdzieliły się, albowiem pierwszy z nich przeniósł się do Paryża, a N. wrócił przez Niderlandy, drogą morską, do Polski. Dn. 16 VIII 1648 spotkał go na odjezdnym w Antwerpii współwyznawca, Hieronim Gratus Moskorzowski. …

Choć 10 VII 1660 upłynął ostateczny termin opuszczenia ojczyzny przez tych arian, którzy nie chcieli zmienić wyznania, to jednak N. dość długo nie przyjmował katolicyzmu, ani też nie wyjeżdżał z Polski. W oporze utwierdzała go, jak się wydaje, żona Gryzelda z Wylamów, którą poślubił w r. 1649 lub 1650. Mimo bowiem, iż pochodziła z osiadłej na Wołyniu kalwińskiej gałęzi tej rodziny, to jednak okazała się arianką o wiele gorliwszą od męża i ona m. in. wpłynęła na podjęcie przez N-a decyzji opuszczenia kraju. …

Przed udaniem się – przypuszczalnie w początkach 1664 r. – na dobrowolną emigrację dobra swoje puścił w dzierżawę (częściowo Jerzemu Lubomirskiemu, Przyborsk zaś za 26 000 złp. Krzysztofowi i Annie Trzeciakom-Mierzwińskim). … Ostatecznie zaś poprosił (1 V t. r.). ks. Bogusława, aby przyjął go do swojej służby lub zaprotegował do elektora Fryderyka Wilhelma. Radziwiłł dość rychło odpowiedział mu pozytywnie; już w czerwcu t. r. N. otrzymał od elektora stanowisko generała artylerii (z dość dużą pensją) oraz trzyletnią dzierżawę majętności Neuendorf (Czarnowo koło Krosna Odrzańskiego). Kontrakt, zawarty w Berlinie 8 VI 1664, przedłużono w kwietniu 1666 na dalsze trzy lata.

O ile stanowisko generała było raczej czysto formalne, to N. był bez wątpienia dla Fryderyka Wilhelma wielce pożyteczny jako oddany mu «duszą i ciałem», «najwierniejszy patriota pruski» (opinia W. Czaplińskiego), pełniący rolę agenta politycznego do spraw szczególnej wagi. Korespondencja N-a z l. 1665–7, prowadzona z elektorem oraz z przebywającym w Hamburgu współwyznawcą Stanisławem Lubienieckim, świadczy, że w okresie rokoszu Jerzego Lubomirskiego odgrywał on rolę łącznika pomiędzy opozycją antykrólewską a Fryderykiem Wilhelmem. Z polecenia swego mocodawcy N. jeździł wówczas wielokrotnie do Polski; posiadał tu liczne znajomości w kołach dostojników dworskich oraz magnaterii wielkopolskiej (liczni jej przedstawiciele odwiedzali go w Neuendorfie). Szczególnie często spotykał się N. z samym Lubomirskim; przywódca rokoszu wtajemniczał go w swe najtajniejsze plany i sekrety polityczne, N. zaś przekazywał mu z Berlina listy i pieniądze oraz broń (kupowaną w Hamburgu). Otrzymywane dzięki swym podróżom i kontaktom informacje dostarczał N. niezwłocznie elektorowi, który dzięki temu był na bieżąco informowany o przebiegu rokoszu, zwłaszcza że do swych listów N. dość często załączał (w oryginale lub odpisach) otrzymywaną z Polski korespondencję.

N. spotykał się z nim wielokrotnie w Polsce, jak również na Śląsku (zwłaszcza we Wrocławiu). Lubomirski traktował go jako swego przedstawiciela na dworze pruskim, opozycja wielkopolska (Krzysztof Grzymułtowski) upatrywała zaś w N-u potencjalnego dowódcę obcych zaciągów, które miałyby wziąć udział w walkach z wojskami Jana Kazimierza. W początkach czerwca 1665 N. przyprowadził zwerbowanych przez siebie oficerów do obozu przywódcy rokoszu, który zresztą poczuł się zawiedziony, ponieważ liczył na przyobiecane mu uprzednio 2 000 żołnierzy. Dn. 12 VI t. r. N. oburzał się, iż szlachta nie siada na koń, aby wyruszyć przeciwko Janowi Kazimierzowi. W lecie 1665 gromadził dla Lubomirskiego posiłki na Śląsku (nad granicą polską). Jeśli zaś w sierpniu t. r., wraz z synem przywódcy rokoszu, Stanisławem Lubomirskim, posłował do Warszawy, był to tylko manewr mający na celu zyskanie na czasie przed konfrontacją zbrojną. O poselstwie tym, jak również stawianych wówczas warunkach, król poinformował sejmiki uniwersałem z 11 V 1666. Z radością przyjął też N. wieść o zwycięstwie rokoszan pod Mątwami (13 VII 1666).

Wszystkie te nadzieje przecięła śmierć Lubomirskiego, który zmarł 31 I 1667 we Wrocławiu w obecności N-a. N. zaproponował teraz Grzymułtowskiemu, aby ten stanął na czele rokoszu. Kiedy jednak wojewoda poznański przeszedł na stronę dworu, N. stał się faktycznym kierownikiem opozycji antykrólewskiej. Udało mu się zjednać wielu dostojników koronnych dla walki z planami reformy systemu elekcyjnego w Polsce. W tym celu planował nawet detronizację Jana Kazimierza oraz osadzenie na tronie Fryderyka Wilhelma, któremu (21 VII 1667) donosił, iż cała Wielkopolska «chciałaby uwieńczyć jego skroń koroną». W r. 1668, po abdykacji króla, N. – na zlecenie elektora – popierał kandydaturę księcia neuburskiego Filipa (z którym zresztą utrzymywał stałą korespodencję) na tron polski. W związku z tym wielokrotnie przyjeżdżał do ojczyzny (m. in. podpisał konfederację generalną na sejmie 1668 r.); z Warszawy też nadsyłał stałe raporty do Berlina. Przez niego również dwór berliński wypłacał subwencje dla zwolenników Filipa.

N. cieszył się znaczną popularnością wśród szlachty, która uważała go za szczerego zwolennika i obrońcę «złotej wolności». Już 22 II 1665 sejmik wołyński prosił króla, aby jeśli N. co przeciwko niemu zawinił, wybaczył mu i «samego ab extra do ojczyzny revocare raczył». W dwa lata później ciż sami posłowie proponują dać N-owi glejt na swobodny powrót do Polski «i sprawienie się każdemu do JM pretensyją mającemu” (chodziło zapewne o wyroki banicji ciążące za sprawą rodziny Cudowskich na Stefanie, jak również Teodorze i Mariannie Niemiryczach). W r. 1669 N. pisze, iż odwiedził ojczyznę, zachęcony «listami ledwie nie wszystkich senatorów». W rok później sejm zagwarantował mu swobodne przebywanie w Polsce.”                     (za J. Tazbirem)

__

**) "Jerzy Lubomirski dotarł bowiem także do Madrytu, gdzie był znany z misji dyplomatycznej z lat 1634-1635. W liście do Filipa IV, przedstawiając się jako obrońca starych praw i wolnej elekcji, prosił o pomoc w imię zachowania wolności w Rzeczypospolitej. Władca Hiszpanii odpowiedział listownie eks-marszałkowi, a tego samego dnia pisał również do cesarza Leopolda I z prośbą o wsparcie dla Śreniawity, który cieszył się tak dużym poparciem szlachty. Przed śmiercią Filip IV przeznaczył dla Śreniawity pewną sumę pieniędzy, którą Lubomirski zapewne otrzymał przez Wiedeń już w trakcie działań wojennych. Informację tę potwierdza rezydent francuski w Hamburgu, Pierre Bidal, który donosił, iż Leopold I miał otrzymać od dworu hiszpańskiego na wspieranie sprawy Jerzego Lubomirskiego 2 000 000 liwrów. Nie wiemy, czy te pieniądze dotarły do banity, ale wiadomo, że Lubomirski otrzymał sporą sumę w lipcu, gdy decydowały się losy przyłączenia się doń wojska związkowego pod laską Adama Ostrzyckiego.****" (za M. Nagielskim)

***) Polecam recenzję prof. Anusika biografii Lubomirskiego, której to recenzji brutalność czyni Rojta łagodnym barankiem...

"Zdaniem Autora, obrażony Lubomirski odnowił dawne kontakty z Jerzym II Rakoczym i zaczął knuć intrygi przeciwko królowi. Jego wysłannik na dwór siedmiogrodzki nazywał się jednak Johan Reinhard Wrzesowicz a nie Johann Wrzeszowicz jak na s. 89."

****) "W sierpniu 1663 był porucznikiem chorągwi kozackiej Konstantego Wiśniowieckiego i zapewne jako jej dowódca wziął udział w kampaniach 1663/4 r. Można by sądzić, że nominację otrzymał jako zaufany człowiek hetmana wielkiego (chorągiew usarska Potockiego nie uczestniczyła w Związku Święconym) dla wykorzenienia silnych nastrojów opozycyjnych w chorągwi K. Wiśniowieckiego, pozostającej poprzednio pod dowództwem marszałka konfederacji Samuela Świderskiego. Jednakże w rzeczywistości O. sam uległ tej atmosferze. Agenci Jerzego Lubomirskiego wykorzystali nieopłacenie wojska i jego świeże tradycje konfederacko-opozycyjne. Doprowadzili oni w maju 1665 do wypowiedzenia przez 30–40 chorągwi jazdy posłuszeństwa regimentarzowi Stanisławowi Jabłonowskiemu..."



tagi: niemcy  polska  herezja 

boson
12 marca 2018 09:09
24     847    2 zaloguj sie by polubić
komentarze:
boson @boson
12 marca 2018 09:48

"Zdaniem Autora, obrażony Lubomirski odnowił dawne kontakty z Jerzym II Rakoczym i zaczął knuć intrygi przeciwko królowi. Jego wysłannik na dwór siedmiogrodzki nazywał się jednak Johan Reinhard Wrzesowicz a nie Johann Wrzeszowicz jak na s. 89."

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
12 marca 2018 09:52

"Karol Gustaw skoncentrował główne siły w Prusach Królewskich, gdzie bronił się wciąż Gdańsk. Rozwijał się ruch w Wielkopolsce, pospolite ruszenie pod komendą Jakuba Weyhera rozbiło szwedzko-brandenburską grupę majora Jana Reinharda Wrzesowicza pod Lubnem koło Śremu i obiegło Kalisz."

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
12 marca 2018 10:10

31 I 1667 --> "niespodziewana appopleksja" Lubomirskiego

10 V 1667 --> „A więc trzeba umierać”, to były ostatnie słowa Ludwiki Marii

zaloguj się by móc komentować


marek-natusiewicz @boson
12 marca 2018 11:16

Ten arianin Lubieniecki to zapewne ojciec Leibnitza... arianina z Zamościa.

zaloguj się by móc komentować

boson @marek-natusiewicz 12 marca 2018 11:16
12 marca 2018 12:10

Nie, nie sądzę. Wszystko to zapewne się wzięło z jego pamfletu na elekcję 1669, który podpisał pod pseudonimem - Georgio Vlicovio Lithvano :

https://ruj.uj.edu.pl/xmlui/bitstream/handle/item/47473/sopinski_leibniz%27s_specimen_demonstrationum_politicarum_pro_eligendo_rege_polonorum_2016.pdf?sequence=1&isAllowed=y

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @boson
12 marca 2018 17:30

W oporze utwierdzała go, jak się wydaje, żona Gryzelda z Wylamów, którą poślubił w r. 1649 lub 1650. Mimo bowiem, iż pochodziła z osiadłej na Wołyniu kalwińskiej gałęzi tej rodziny, to jednak okazała się arianką o wiele gorliwszą od męża i ona m. in. wpłynęła na podjęcie przez N-a decyzji opuszczenia kraju. …

Kobiety w ruchach kacerskich to odgrywały rolę 'silnych, zwartych i gotowych' i "były głównymi tubami naszej Ewangelii" jak zanotowano w XVII wieku.

"Les femmes ont été les principales trompettes de notre Évangile", note un huguenot du XVIIe siècle.

 

zaloguj się by móc komentować

boson @saturn-9 12 marca 2018 17:30
12 marca 2018 18:14

Kobiety + pieniądze.

Tak jak dziś - wedle wielu współczesnych "polskich" historyków na niemieckim żołdzie, opinia o Lubomirskim obecnie zmienia się z negatywnej na bardziej "zniuansowaną"...

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @boson
13 marca 2018 17:11

...trzyletnią dzierżawę majętności Neuendorf (Czarnowo koło Krosna Odrzańskiego). Kontrakt, zawarty w Berlinie 8 VI 1664, przedłużono w kwietniu 1666 na dalsze trzy lata. 

Z kroniki parafialnej we wsi Neuendorf wynika, że woda powodowała spustoszenie w domu i zagrodzie szczególnie w dniu 24 sierpnia 1665; również w latach 1670, 1674, 1690, 1709 etc. aż po powodzi w sierpniu 1838 roku została lokalizacja wsi przesunięta na inne wyższe miejsce ... 

http://www.heimatkreis-crossen-oder.de/HK_Neuendf.html

Więc, o ile 'egzulant ariański' faktycznie we wsi przemieszkiwał to nie zaznał sielanki na miejscu wygnania.

zaloguj się by móc komentować

boson @saturn-9 13 marca 2018 17:11
13 marca 2018 18:34

ano, faktycznie:

Z polecenia swego mocodawcy N. jeździł wówczas wielokrotnie do Polski; posiadał tu liczne znajomości w kołach dostojników dworskich oraz magnaterii wielkopolskiej (liczni jej przedstawiciele odwiedzali go w Neuendorfie).

?? Po wypędzeniu braci polskich z terenu Rzeczypospolitej w 1664 roku osiedlił się tu z rodziną Krzysztof Niemirycz, poeta. Jego "Bajki Ezopa" pisane wierszem wolnym wydane zostały w pobliskim Krośnie Odrzańskim w 1699 roku. Niemirycz zmarł przypuszczalnie w Czarnowie ok. 1710 roku...

https://pl.wikipedia.org/wiki/Czarnowo_(województwo_lubuskie)

 

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 13 marca 2018 18:34
13 marca 2018 18:52

"Niemirycze osiedli na stałe w Neuendorfie (Czarnowo koło Krosna Odrzańskiego). N. przebywał tam jednak przypuszczalnie zaledwie rok, pobierając w tym czasie lekcje niemieckiego. W kwietniu 1665 ojciec wysłał go bowiem do Hamburga, powierzając N-a opiece przebywającego tam współwyznawcy Stanisława Lubienieckiego, z którym Stefana Niemirycza łączyły liczne więzy natury zarówno wyznaniowej, jak politycznej i finansowej. Prosił on listownie o zapewnienie N-owi rodzicielskiej opieki, której nie można było roztoczyć nad nim w domu, z powodu – jak pisał – ustawicznych rozjazdów ojca i zbytniej pobłażliwości ze strony matki...

To regulowanie spraw majątkowych właśnie w r. 1680 miało zapewne związek z faktem, że podczas gdy ojciec N-a powrócił t. r. do kraju i przyjął katolicyzm, N. postanowił – wraz z żoną – zostać na stałe na emigracji. Dlatego też 28 IV 1682 Jan III Sobieski nadał jego dobra iure caduco ojcu Stefanowi Niemiryczowi, motywując to zapewne ariańskim wyznaniem właściciela (akt nadania spłonął w r. 1944). Najprawdopodobniej mamy tu do czynienia z transakcją zamienną: w zamian za majątek pozostawiony w Polsce ojciec odstąpił mu przypuszczalnie dzierżawiony przez siebie Neuendorf. N. zamieszkał tu bowiem na stałe zapewne już po r. 1680. Predykant polskiej kolonii kalwińskiej w Sulechowie Andrzej Malcolm pisał 4 IX 1693 do wybitnego przywódcy braci czeskich Daniela Ernesta Jabłońskiego, iż mieszkający o milę od Krosna N. wywierał naciski na żonę, którą była «eine reformierte Dame Ozarowska», aby zmieniła wyznanie z kalwińskiego na ariańskie. Oskarżenia te zresztą pozostają w sprzeczności z innymi przekazami, wg których N. uczestniczył w nabożeństwach kalwińskich. W l. 1696–7 «graf Niemierzyc» odwiedzał parokrotnie Jabłońskiego, któremu 4 I 1697 przedstawił socyniańskie wyznanie wiary. N-a wprowadził tam Teodor Bogdan Lubieniecki (syn Stanisława), ówczesny adiunkt berlińskiej Akademii Sztuk Pięknych. Celem długich rozmów na tematy religijne, prowadzonych przez N-a z Jabłońskim, było przekonanie go, iż zasadnicze wierzenia braci polskich nie różnią się od zasad wiary przyjętych w całej religii chrześcijańskiej. Z założenia tego wypływał postulat tolerancji wobec socynian, a nawet dopuszczenia ich do unii wyznaniowej z protestantami...

Książka zawiera gorącą pochwałę stanowiska holenderskich remonstrantów w tej sprawie; zdaniem N-a wygnane z Rzymu, Wittenbergi i Genewy tolerancja oraz miłosierdzie znajdują schronienie w Brandenburgii, dzięki tolerancyjnej polityce władców tego kraju. Swą książką chciał on się włączyć do silnej wówczas propagandy na rzecz zjednoczenia wszystkich wyznań istniejących w obrębie Kościoła protestanckiego. N. pragnął wykazać, iż socynianie nie tylko praktykują cnoty ewangeliczne, ale i w zasadniczych sprawach wiary niczym się nie różnią od innych ugrupowań chrześcijańskich. Stąd też kalwini (czy luteranie) mogą i powinni przyjąć ich do przyszłej wspólnoty wyznaniowej. Książka N-a przeszła jednak bez poważniejszego echa i nie spotkała się z refutacją ze strony przedstawicieli ortodoksji wyznaniowej. Zamyka ją Lettre à une Dame sławiący tolerancyjną postawę anonimowej damy, która będąc kalwinką okazuje poszanowanie dla innych wyznań i potępia prześladowania na tle wyznaniowym...

Przedmowa do Bajek ezopowych, dedykowana królewiczowi saskiemu i polskiemu, przyszłemu Augustowi III, była pisana po obiorze jego ojca Augusta na tron polski i pokoju w Karłowicach, a więc najwcześniej w lutym–marcu 1699. Bajki miały wg niej na celu wyuczenie przyszłego elekta języka swoich poddanych («Żebyś łaski twej chciał poznać za młodu / Mody i język wiernego narodu»). Przebijające z przedmowy nuty optymizmu i radości pozwalają przypuszczać, iż N. wiązał być może z początkami panowania Augusta II Sasa jakieś złudne nadzieje powrotu zarówno własnego, jak i swoich współwyznawców do ojczyzny...

Przedmowa do Bajek ezopowych stanowi ostatni znany nam ślad życia i działalności N-a. Data jego śmierci jest trudna do ustalenia, ponieważ archiwa kościelne Krosna i okolic uległy zniszczeniu w czasie ostatniej wojny. Zmarł zapewne bezpotomnie. Wdowa przebywała w r. 1711 w Polsce.

http://ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/krzysztof-niemirycz-niemierzyc-h-klamry

 

zaloguj się by móc komentować



22marek @boson
15 marca 2018 00:54

Boson ty jakiś dziwny jesteś, niby wiedza, a manipulujesz. Pod Mątwami naruszyli rozejm, to i dragonów wyrżnęli.

 

zaloguj się by móc komentować

boson @22marek 15 marca 2018 00:54
15 marca 2018 08:25

?? nie było żadnego rozejmu

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
3 kwietnia 2018 17:10

tuż przed "niespodziewaną" apopleksją Lubomirskiego, odwiedzili go dwaj królewscy emisariusze, wpierw niejaki Podlodowski a potem A. Morsztyn, którzy twierdzili iż książę był bardzo zainteresowany zgodą i współpracą z naszym królem...

zaloguj się by móc komentować


boson @boson 3 kwietnia 2018 17:16
3 kwietnia 2018 17:26

"W r. 1663 pozostawał w bliskim związku z marszałkiem w. kor. Jerzym Lubomirskim. W grudniu t. r. jeździł z Wiśnicza do królowej Ludwiki Marii do Warszawy «z uniżonością» i z oświadczeniem gotowości porozumienia marszałka z dworem w sprawie elekcji. Ponownie był w tym celu jeszcze w styczniu 1664. Dn. 16 V t. r. wziął też udział w poufnej naradzie Lubomirskiego z J. A. Morsztynem. W pewnym momencie zachwiał się wprawdzie w swej wierności dla marszałka, kiedy to królowa próbowała go zjednać wysoką pensją, ale pozostał w jego służbie. I tak w lecie t. r. jeździł do Wrocławia na zjazd z posłem cesarskim Franciszkiem Lisolą w tajnej misji porozumienia Lubomirskiego z wiedeńskim dworem. W r. 1664 został posłem na sejm (26 XI 1664 – 7 I 1665) z województwa sandomierskiego. Z tego sejmu posłował P., wraz ze star. opoczyńskim Janem Szomowskim, do Turcji, otrzymawszy od sejmu na tę legację poważną kwotę 3000 zł.

W lipcu 1665 P. przyprowadził do obozu Lubomirskiego dwa kornety jazdy, a jesienią znowu uczestniczył w pertraktacjach z dworem i w dalszym ciągu, wraz z bpem krak. Andrzejem Trzebickim, służył Lubomirskiemu w pojednawczych rokowaniach. W marcu 1666 był na sejmie jako poseł sandomierski. Został wówczas oskarżony przez króla o sprzyjanie «buntownikowi», chociaż wraz z Morsztynem oświadczył gotowość porozumienia i popierania przez Lubomirskiego elekcji «vivente rege». W czerwcu 1666 znowu jeździł w tej samej pojednawczej misji na dwór królewski do Warszawy; wiózł też wtedy tajne instrukcje, w których Lubomirski budził niejakie nadzieje na poparcie planów elekcyjnych. Na ręce P-ego 24 VI t. r. złożono memoriał, w którym król skłonny był podjąć układy z rokoszaninem pod warunkiem, że on nie podejmie kroków wojennych i zatrzyma swe wojsko tam, gdzie je zastanie; król obiecał też zatrzymać działania wojenne do 3 VII. P. stawił się w obozie stojącego po stronie Lubomirskiego pospolitego ruszenia, najpierw 7 VII pod Łęczycą, a potem w Brudzewie koło Poznania, skąd informował kanclerza kor. Mikołaja Prażmowskiego o gotowości Lubomirskiego do układów. Po bitwie pod Mątwami (13 VII) to P. wraz z Morsztynem próbowali doprowadzić do ugody z 31 VII w Łęgonicach, a potem 20 IX t. r. podpisywał P., obok królowej, Morsztyna i bpa Piotra de Bonzy, projekt układu Lubomirskiego z Ludwikiem XIV w sprawie elekcji Francuza. Kiedy Lubomirski znalazł się od sierpnia 1666 we Wrocławiu na emigracji, P. wraz z Morsztynem 18 I 1667 zjawili się u byłego marszałka z nowymi warunkami królewskiego dworu i zdawało się, że uda mu się skłonić swego pana do porozumienia. Ale śmierć Lubomirskiego 31 I 1667 przecięła te plany. W czasie elekcji 1669 r. P. miał odegrać niechwalebną rolę, bo – wg G. Chavagnaca – brał pieniądze i od Kondeusza, i od księcia neuburskiego. O następnych jego latach mało już wiemy. W r. 1671 został kasztelanem kijowskim (wymieniany 13 V t. r.). Zmarł po 21 V 1674, gdyż jeszcze wtedy głosował na króla Jana III z województwem kijowskim, a w r. 1676 kasztelanem kijowskim był już Mariusz Stanisław Jaskólski."

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 3 kwietnia 2018 17:16
3 kwietnia 2018 18:20

"Jego ojciec był zamożnym ziemianinem wyznania ariańskiego (braci polskich). Rodzina korzeniami sięgała osiedlonego w XIV wieku na terenie Polski mieszczaństwa niemieckiego, lecz w tym czasie posiadała już polski tytuł szlachecki.

W młodych latach studiował na uniwersytecie w Lejdzie oraz odbył wraz z bratem podróż po Włoszech i Francji. Po powrocie związał się z dworem rodziny Lubomirskich i dzięki jej protekcji uzyskał kontakty na dworze królewskim. Od 1649 był dworzaninem Jerzego Lubomirskiego, a w 1653 został dworzaninem królewskim... Poślubił w 1659 Katarzynę, córkę [siostrę] pułkownika wojsk koronnych Henryka Gordona, damę dworu królowej Marii Ludwiki Gonzagi. Kilka lat później przeszedł na katolicyzm, którego był letnim i pozbawionym fanatyzmu [uuha, ha] wyznawcą."

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
5 kwietnia 2018 17:49

Ipsa scientia potestas est – w Meditationes Sacræ, 11, O Herezjach

https://bosonweb.wordpress.com/2017/05/08/dobra-i-szybka-informacja-to-potega/

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować