-

boson : nihil est sine ratione

Człowiek który się Imperium postawił

Capture d’écran 2017-09-17 à 12.04.30.png34-letni R. Lord we Lwowie, w 1919

___

Oto obiecany dalszy ciąg nadzwyczajnej przedmowy Jerzego Łojka:

„Robert Howard Lord urodził się dnia 20 lipca 1885 roku w Plano w stanie Illinois. Wywodził się z rodziny protestanckiej, należącej do Kościoła episkopalnego, która osiedliła się w Nowej Anglii, na obszarze przyszłego stanu Connecticut, podobno jeszcze w XVII wieku. Ojciec jego (Frank Howard) był lekarzem. W latach 1903-1906 studiował historię na uniwersytecie Northwestern i Harvard, uzyskując pierwszy stopień naukowy B. A. (Bachelor of Arts). Kontynuował następnie studia na Uniwersytecie Harvardzkim w latach 1906-1908, otrzymując już w roku 1907 drugi stopień M. A. (Master of Arts).

W Harvardzie R. H. Lord spotkał człowieka, który miał wywrzeć decydujący wpływ na jego przyszłość naukową. Był nim dyplomata i wybitny historyk amerykański Archibald Cary Coolidge (1866-1928), opiekun naukowy i promotor młodego badacza. A . Coolidge ukończył przed laty Uniwersytet Harvardzki, doktoryzował się jednakże w Niemczech, we Freiburgu. Wstąpił potem do amerykańskiej służby dyplomatycznej; był sekretarzem ambasady USA w Petersburgu w latach 1890-1891, następnie w Wiedniu w roku 1893. Pobyt w Rosji i Austrii rozbudził w Coolidge’u zainteresowanie historią, Europy Środkowej i Wschodniej. Po powrocie do Ameryki został wykładowcą historii na Uniwersytecie Harvardzkim (1893), przechodząc następnie wszystkie szczeble kariery profesorskiej…

Dzisiaj, kiedy w Stanach Zjednoczonych pracuje co najmniej kilkuset badaczy zainteresowanych historią Rosji, a kilkudziesięciu (nie licząc oczywiście imigrantów) zajmuje się rozmaitymi aspektami historii Polski i innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej, prace historyków amerykańskich nad problemami tej części Europy nie są już niczym niezwykłym. Pod koniec wieku XIX wykłady Coolidge’a były jednak swojego rodzaju sensacją. Młody profesor okazał się niewątpliwie znaczną indywidualnością naukową, skoro zdołał przyciągnąć do tej problematyki wielu studentów historii. Między innymi około roku 1906 znalazł się wśród nich młody badacz, który w kilkanaście lat później miał zostać następcą Coolidge’a na jego katedrze uniwersyteckiej – Robert Howard Lord.

O najwcześniejszych latach pracy naukowej Lorda niewiele wiadomo. Już wówczas zwracał podobno uwagę swym usposobieniem refleksyjnym i filozoficznym, stronił od normalnego życia studenckiego, zajmowały go głęboko problemy wiary. Po otrzymaniu pierwszego stopnia naukowego w 1906 roku postanowił zostać pastorem Kościoła episkopalnego i zająć się praca duszpasterską. Na szczęście dla nauki historycznej rodzina zdołała przekonać go, aby odłożył jeszcze na jakiś czas realizację tego zamiaru. Pozostając w stanie świeckim Lord poświęcał jednakże sporo czasu na działalność religijną. W latach 1910-1915, już jako wykładowca historii w Harvardzie, spędzał niedziele na nauczaniu religii w ubogich parafiach protestanckich w Bostonie.

Za namową ojca i profesora A. C. Coolidge’a wyjechał do Europy, aby uzupełnić tam swoje studia nad historią Rosji i Polski oraz zebrać materiały archiwalne do przygotowywanej rozprawy doktorskiej. Lata 1908-1910 spędził w Berlinie, Wiedniu, Petersburgu i w Moskwie; odwiedzał także Lwów i Warszawę. Do badań tych był wyjątkowo dobrze przygotowany: był bardzo oczytany w literaturze fachowej nie tylko w językach zachodnioeuropejskich, ale również w polskiej i rosyjskiej, gdyż przed wyjazdem do Europy opanował w stopniu wystarczającym dla badań archiwalnych oba te języki słowiańskie, co na owe czasy było wśród historyków amerykańskich zjawiskiem unikalnym.

Wynikiem przeszło dwuletnich badań archiwalnych była rozprawa doktorska Lorda, przedstawiona w roku 1910 na Uniwersytecie Harvardzkim: Austrian Policy and the Second Partition of Poland. Wkrótce potem młody badacz mianowany został wykładowcą nowożytnej historii Europy, a 20 grudnia 1915 roku otrzymał w Harvardzie nominację na pierwszy stopień profesorski (assistant-professor); miał wtedy lat 30.

Nominacja ta poprzedzona była opublikowaniem dzieła, które miało zapewnić Lordowi trwałą i wybitną pozycję naukową. Gruntownie przepracowana i uzupełniona jego rozprawa doktorska stała się podstawą monumentalnego studium, które ukazało się jako tom XXIII serii „Harvard Historical Studies” pt. The Second Partition of Poland. A Study in Diplomatic History, Cambridge, Harvard University Press, 1915. …

R. H. Lord był pierwszym badaczem, który postawił sobie za cel dokładne wyjaśnienie wszystkich aspektów historii dyplomatycznej drugiego rozbioru Polski. Zamierzenie to zrealizował dzięki starannemu zbadaniu archiwów państw uwikłanych w sprawę polską w latach 1787-1793, zbierając w ten sposób materiały źródłowe wzajemnie się uzupełniające i dokumentujące udział w walce dyplomatycznej o załatwienie sprawy polskiej jednocześnie trzech stron: Petersburga, Berlina i Wiednia. Jest to więc synteza w zasadzie bez luk i niedomówień, oparta na analizie wszystkich zmian we wzajemnych stosunkach między zainteresowanymi stronami. Tego rodzaju ujęcie całościowe było (i jest do dzisiaj) zjawiskiem zupełnie unikalnym w całej historiografii zagadnienia.

Lord mógł pokusić się o tak ambitne przedsięwzięcie naukowe, gdyż miał dostęp do tajnych archiwów dyplomatycznych wszystkich trzech mocarstw rozbiorowych.

…Otóż R. H. Lord był jedynym badaczem spraw polskich, który dopuszczony został do tajnych dokumentów rosyjskich, wyjaśniających genezę drugiego rozbioru od strony Petersburga: dopuszczony został oczywiście dlatego, że był Amerykaninem, przedstawicielem kraju, który w sprawy rozbiorowe nigdy nie był uwikłany. Przedstawiciele władz carskich przekonani byli, że niecodzienne zainteresowania młodego historyka zza Oceanu, popieranego intensywnie przez ambasadę amerykańską w Petersburgu, są nieszkodliwym „hobby” i żadnych poważniejszych konsekwencji mieć nie będą. Tak więc R. H. Lord otrzymał wgląd w dokumenty, które dla historii upadku Rzeczypospolitej w XVIII wieku mają znaczenie podstawowe. Pracował oczywiście w archiwach rosyjskich zbyt krótko, aby mógł wydobyć z nich wszystkie ważniejsze a nieznane informacje, niekoniecznie dotyczące bezpośrednio genezy drugiego rozbioru, ale mogące rzucić światło na wiele najważniejszych problemów historii Polski w XVIII wieku. Dzieło swoje wzbogacił jednak ogromnie, uzyskując – jako jedyny badacz zagadnienia – możliwość przedstawienia genezy i przebiegu drugiego rozbioru na podstawie dokumentów strony decydującej: dworu petersburskiego. Ta jedna tylko zdobycz wystarczyłaby dla przyznania dziełu R. H. Lorda pierwszorzędnego miejsca w historiografii polskiej. Lord był bowiem ostatnim historykiem, który widział najważniejsze źródła rosyjskie, dotyczące polityki dworu petersburskiego wobec Rzeczypospolitej w latach 1787-1793. …

Z przedstawionych w zakończeniu obszernych konkluzji autora jedna szczególnie warta jest podkreślenia: R. H. Lord był mianowicie zdania, iż żadne reformy ustrojowe czy jakiekolwiek korzystne przeobrażenia wewnętrzne Rzeczypospolitej nie były możliwe bez emancypacji spod wpływów dworu petersburskiego. Tym samym uznał całą politykę Stanisława Augusta za błędną w założeniu, aprobując ogólny kierunek polityki Sejmu Czteroletniego. Autor Drugiego rozbioru stanął więc mocno na gruncie tzw. optymizmu w historycznej analizie genezy i dziejów upadku Rzeczypospolitej. …

Drugi rozbiór Polski ukazał się w momencie niezbyt sprzyjającym rzeczowej ocenie wartości tego dzieła. Wojna światowa utrudniała pracę naukową, a również (czego nie można lekceważyć) dopływ najnowszych publikacji amerykańskich na ziemie polskie. The Second Partition of Poland dotarł do Polski w znikomej liczbie egzemplarzy. Fakt znamienny: dzieło o tak zasadniczym znaczeniu dla historii upadku Rzeczypospolitej, mające ówcześnie walor podwójny, naukowy a zarazem – w okresie walki o odbudowę niepodległego panstwa polskiego – również aktualny, polityczny, nie doczekało się w prasie polskiej żadnego omówienia, żadnej recenzji fachowej w czasopismach historycznych. …Przez cały okres międzywojenny nie ma śladów poważniejszego zainteresowania ze strony polskiej dziełem, które było przecież ostatnim słowem nauki w sprawach upadku dawnej Rzeczypospolitej. Wydaje się, że mało rozpowszechniona znajomość języka angielskiego wśród historyków polskich tego okresu była jedną z najistotniejszych przyczyn braku kontaktu z wynikami badań Lorda. Ale o przełożeniu dzieła na język polski też ówcześnie nie myślano.

Mimo to autor tej książki był w początkach Drugiej Rzeczypospolitej postacią wysoko w Polsce cenioną – zarówno przez środowiska naukowe, jak i czynniki oficjalne. Przyczyniła się jednak do tego nie tyle wartość dzieła o drugim rozbiorze, ile czynna działalność dyplomatyczna Lorda w latach 1918-1919.

Dnia 19 września 1917 roku prezydent Woodrow Wilson powołał zespół ekspertów, mających przygotować dla delegacji amerykańskiej na przyszłą konferencję pokojową materiały uzasadniające stanowisko rządu USA w najważniejszych sprawach międzynarodowych. Organizatorem i szefem tego zespołu, nazywanego w skrócie „The Inquiry” mianowany został bliski przyjaciel Wilsona i jego osobisty doradca w sprawach polityki zagranicznej pułkownik Edward Mandell House (1858-1938), główny amerykański negocjator dyplomatyczny z ramienia prezydenta w okresie pierwszej wojny światowej. Ekspertem do spraw Rosji i Polski wymaczono zrazu prof. A. C. Coolidge’a. Po kilku miesiącach ustąpił on jednakże z komisji House’a przechodząc na inne stanowisko, a z dniem 1 maja 1918 roku funkcję kierownika sekcji do spraw Europy wschodniej objął prof. R. H. Lord. Przez następne półtora roku Lord miał odgrywać poważną rolę w kształtowaniu polityki amerykańskiej w sprawach Polski.

Spór o przyszłe granice odrodzonego państwa polskiego, zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie, był – jak wiadomo – jednym z poważniejszych problemów konferencji pokojowej w Wersalu. Jeżeli krańcowo nieprzychylne Polsce stanowisko rządu brytyjskiego, reprezentowane przez premiera Davida Lloyda George’a, nie stało się w końcu wytyczną do ostatecznych decyzji konferencji, to przypisać to należy w znacznym stopniu wpływowi R. H. Lorda na prezydenta Wilsona. „Ogólny ton polityce amerykańskiej – pisze jeden z badaczy zakulisowych dziejów konferencji pokojowej w Wersalu – nadawał główny ekspert delegacji USA do spraw polskich, Robert Howard Lord, który wyznawał pogląd, że odbudowa państwa polskiego jest naprawą największej zbrodni politycznej, jaką znała Europa, przywróceniem zasady sprawiedliwości w stosunkach międzynarodowych, decydującym zwycięstwem sprawy powszechnej wolności.” Na postawę R. H. Lorda gorzko skarżył się w poufnych rozmowach z Amerykanami premier Lloyd George. Autor Drugiego rozbioru był głęboko przekonany, że państwo polskie powinno być odbudowane w swoich granicach historycznych, a nie formowane jako nowy organizm polityczny w granicach ściśle etnicznych. Zasadę „etnograficzną”, którą uznawano w Wersalu za jedynie słuszne kryterium rozgraniczenia panstw i której przyjęcie groziłoby m.in. zakwestionowaniem prawa Polski do części Śląska – Lord uważał za niepraktyczną i nieprecyzyjną, zwracając uwagę na fałszowanie statystyk narodowościowych przez mocarstwa rozbiorowe i niepodobieństwo ustalenia bezspornych kryteriów przynależności narodowej, na podstawie których można by przeprowadzić sprawiedliwe rozgraniczenie obszarów według wyraźnej dominacji etnicznej. Miało to istotne znaczenie min. przy dyskusjach na temat przebiegu granicy polsko-niemieckiej właśnie w rejonie Górnego Śląska. Na obszarze tym ludność polska niewątpliwie dominowała, ale udokumentowanie tej przewagi było bardzo trudne. Dnia 3 czerwca 1919 roku Lord stwierdził np. na posiedzeniu komisji do spraw granicy polsko-niemieckiej: „Uczciwy plebiscyt na Górnym Śląsku byłby przez Polskę wygrany, wątpić jednak należy, czy uczciwy plebiscyt jest tam możliwy, wobec zdominowania polskich mas ludowych przez niemieckich kapitalistów i obszarników (landowner). Kiedy Woodrow Wilson powołał się na tę opinię Lorda na plenarnej sesji konferencji pokojowej, po południu dnia 3 czerwca, zirytowany Lloyd George zareplikował podniesionym głosem, iż zasada samostanowienia wymaga opierania się przy decyzjach granicznych na oficjalnie wyrażonej woli ludności, a nie na poglądach ekspertów – „takich jak pan Lord”. Starcia Lorda z delegacją angielską w sprawach przyszłych granic państwa polskiego, na posiedzeniach komisji i podkomisji Konferencji Wersalskiej, były jednym z najbardziej charakterystycznych przejawów ówczesnych rozbieżności między wielkimi mocarstwami w kwestii zabezpieczenia pokoju europejskiego. …

W rozmowach z przyjaciółmi wracał co prawda pod koniec życia do spraw konferencji pokojowej w Paryżu i Wersalu, ale ograniczał się raczej tylko do strony anegdotycznej, unikając istotnych kwestii politycznych. Zapytany na jednym z zebrań studenckich (bodaj w Harvardzie) o genezę niektórych decyzji granicznych w Wersalu, opowiadał z humorem o wielkiej mapie Europy, rozłożonej na podłodze w gabinecie prezydenta, obok której leżał razem z Wilsonem i pułkownikiem Housem, starając się wyjaśnić obu swoim rozmówcom skomplikowane problemy narodowościowe i historyczno polityczne Europy Środkowej i Wschodniej, o których Wilson miał bardzo nikłe pojęcie. Jednemu ze swych przyjaciół mówił także o zabawnych momentach w czasie plenarnych posiedzeń konferencji w Wersalu, kiedy siedząc za prezydentem Wilsonem chwytał go podczas przemówień za połę surduta i dyskretnie pociągając starał się zwrócić uwagę na nieścisłości czy błędy merytoryczne w zakresie historii lub geografii, które zdarzały się nierzadko prezydentowi w czasie tych wystąpień, Wilson odwracał się wtedy do swego doradcy, prosił po cichu o informację, a następnie dziękował mu publicznie i podejmując przemówienie prostował swój błąd. Niestety – dodawał Lord – Clemenceau i Lloyd George nie byli równie uprzejmi, kiedy próbowano im zwrócić uwagę na nonsensy w ich przemówieniach…

Po powrocie do Stanów Zjednoczonych R. H. Lord wznowił wykłady na Uniwersytecie Harvardzkim. W 1922 roku otrzymał nominację na associate-professor, a w dwa lata później (1924) awansowany został do najwyższej rangi profesorskiej (full-professor), obejmując po Coolidge’u katedrę nowożytnej historii Europy w Harvard University. Miał wtedy lat 39.

W roku 1924 ogłosił dzieło, którego znaczenie dla historiografii zagadnienia nie ustępuje Drugiemu rozbiorowi Polski. Była to Geneza wojny francusko-pruskiej 1870 roku, obszerne studium oparte na analizie m.in. 235 depesz dyplomatycznych z dziesięciu krytycznych dni między 4 a 15 lipca 1870 roku i licznych nowo ujawnionych dokumentów, zebranych w archiwach Berlina, Wiednia i Madrytu. Praca ta wyjaśniła ostatecznie sprawę tzw. depeszy z Ems, która stała się bezpośrednią przyczyną wypowiedzenia przez Francję wojny Prusom. Nie zaniedbywał jednak badań nad historią Polski. Dowodem tego jest m.in. rozprawa o polityce Bismarcka wobec Rosji w czasie powstania styczniowego, dotycząca przede wszystkim tzw. konwencji Alvenslebena i jej następstw, oraz studium o trzecim rozbiorze Polski, stanowiące po dziś dzień jedyne całościowe opracowanie tego zagadnienia. Wkrótce po śmierci swojego mistrza, A. C. Coolidge’a (1928) Lord przystąpił wraz z jego bratem do opracowania biografii tego wybitnego historyka i dyplomaty, która ukazała się w 1932 roku.

W tym okresie Roberta Howarda Lorda nie było już w Cambridge, gdzie mieści się Uniwersytet Harvardzki. We wrześniu 1926 roku znakomity historyk, ówcześnie zaledwie 41-letni, podjął decyzję, która zaskoczyła i zdumiała cały świat naukowy w Stanach Zjednoczonych: zrezygnował z katedry, opuścił uniwersytet i wstąpił do katolickiego seminarium duchownego pod wezwaniem św. Jana (St. John’s Seminary) w Brighton, w stanie Massachusetts.

Decyzja ta poprzedzona była inną, znacznie wcześniejszą: zmianą wyznania na rzymskokatolickie. Na temat okoliczności i przyczyn tej konwersji krążyły w Stanach Zjednoczonych liczne pogłoski, zapewne nie mające nic wspólnego z prawdą. Lord przez całe życie był samotnikiem, nie zdradzającym inklinacji do życia rodzinnego, pozostawał w stanie bezżennym. Problemy wiary i moralności zajmowały w jego życiu umysłowym miejsce równorzędne ze sprawami badań historycznych. Najbliższy jego przyjaciel i powiernik, ksiądz prałat Mark H. Keohane, pytany o przyczyny konwersji R. H. Lorda, udzielił następującej odpowiedzi: „Mówił mi o tym sam i jest to prawdziwe jak Ewangelia. Zawsze poszukiwał prawdziwej wiary. W czasie paryskiej konferencji pokojowej w piękną wiosenną niedzielę przechadzał się w parku Tuilleries po prostu radując się porankiem, bez żadnej szczególnej refleksji o sprawach religii, gdy nagle, jak piorun z jasnego nieba, uderzyła go myśl: prawdziwym Kościołem jest Kościół katolicki. Tam i wtedy postanowił przejść na katolicyzm. Po powrocie do Bostonu odwiedził kardynała O’Connella i zwierzył mu się ze swego pragnienia. Rozpoczął naukę u rektora katedry, ojca Williama B. Finnegana (Podejrzewam, że to raczej profesor Lord mógł go trochę poduczyć.) Wszelako studiował pokornie katechizm i został przyjęty na łono Kościoła…” Ceremonia ta odbyła się dnia 29 maja 1920 roku w katedrze Św. Krzyża w Bostonie.

Wkrótce po przystąpieniu do Kościoła rzymskokatolickiego Lord wybrany został przewodniczącym American Catholic Historical Association (1922). Niemniej praca świeckiego uczonego nie zaspokajała potrzeb jego serca. W końcu postanowił przyjąć święcenia kapłańskie. Dnia 5 kwietnia 1929 roku kardynał, O’Connell udzielił tych święceń byłemu profesorowi Harvardu w katedrze Św. Krzyża w Bostonie. Wydarzenie to przypieczętowało ostateczne zerwanie R. H. Lorda ze światem nauki. Do końca życia prowadził co prawda badania historyczne i publikował ich wyniki, ale czynił to niejako na marginesie swoich prac duszpasterskich, korzystając z chwil wolnych od obowiąyków powołania. Z pełnym szacunkiem dla jego decyzji z roku 1926 trzeba jednak stwierdzić, że porzucenie przez Lorda katedry uniwersyteckiej było wielką stratą dla światowej nauki historycznej.

W latach 1929-1930 Lord był wikarym parafii Św. Cecylii w Bostonie. Dnia 24 września 1930 roku kardynał O’Connell powołał go na stanowisko profesora historii w seminarium Św. Jana w Brighton, gdzie Lord kształcił się uprzednio w latach 1927-1929. Na tym stanowisku miał spędzić 14 lat. Dnia 13 września 1933 roku wybrany został wicerektorem tej instytucji.

Na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych z polecenia władz duchownych Lord rozpoczął badania nad dziejami archidiecezji bostońskiej, których wynikiem było obszerne studium na ten temat, napisane wspólnie z dwoma innymi historykami. Przez kilkanaście lat (od 18 maja 1936 do 29 października 1952 roku) był również członkiem zarządu (a trustee) sławnej Boston Public Library…

Do spraw polskich wracał od czasu do czasu w swoich wystąpieniach publicznych w czasie drugiej wojny światowej. M.in. w roku 1945 ogłosił na łamach „New York Times” artykuł w sprawie granic państwa polskiego, broniąc zdecydowanie praw Polski do granic historycznych i występując przeciwko nieprzyjaznym Polsce tendencjom i poglądom rozpowszechnionym ówcześnie w Stanach Zjednoczonych.

Rzecz szczególna: ten wybitny uczony źle się czuł w roli profesora, nawet w seminarium duchownym w Brighton. Pod koniec lat trzydziestych wysunięto jego kandydaturę na rektora Uniwersytetu Katolickiego w Waszyngtonie. Lord prosił podobno zakonnice, karmelitanki z klasztoru w Bostonie, o modlitwy w swej intencji, aby oszczędzone mu tej próby… Przełożeni zrezygnowali więc z mianowania go na to odpowiedzialne stanowisko. Wreszcie w roku 1944 kardynał Cushing zwolnił Lorda z seminarium w Brighton i mianował go proboszczem parafii pod wezwaniem św. Pawła w Wellesley w stanie Massachusetts (22 XI 1944). Na tym stanowisku Lord spędził ostatnie lata życia. W 1950 roku otrzymał od papieża Piusa XII godność prałata. …

Robert Howard Lord zmarł po krótkiej chorobie w St. Elizabeth’s Hospital w Brighton, Massachusetts, w sobotę, 22 maja 1954 roku, mając lat niespełna 69. Po uroczystych ceremoniach żałobnych z udziałem kardynała Cushinga, zwłoki znakomitego historyka spoczęły na cmentarzu katolickim Holyhood Cemetery, położonym w dzielnicy Brooklyn w Bostonie.”

PS. Tak sobie myślę, że owo nawrócenie Lorda też miało jakiś związek z Polską…

R.Lord.jpg

PPS. Jego "uczeń":

https://bosonweb.wordpress.com/2017/10/07/faktycznie-polski-historyk-i-ci-inni/

 



tagi: imperium  polska 

boson
22 maja 2018 06:26
9     1003    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Matka-Scypiona @boson
22 maja 2018 07:44

Całość w pięknym polskim języku.  :) teraz będę kombinować,  jak dotrzeć do tej książki o II rozbiorze, choć pewnie to niemożliwe. Naprawdę,  po każdym podobnym wpisie,  że istnieją opublikowane prace o takiej wadze i nigdy nie zostały wydane w Polsce,  utwierdzam się w przekonaniu,  że żyjemy, jak to wczoraj napisał Coryllus,  w równoległym świecie, w którym przypisano nam rolę kundla. Dziękuję za przybliżenie tej wspaniałej postaci i jego dzieła (tę pozycję o wojnie francusko - pruskiej też bym chciała przeczytać). Pozdrawiam! 

zaloguj się by móc komentować


Matka-Scypiona @boson
22 maja 2018 07:53

Na Amazon kosztuje ok. 50 $. :)

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @boson 22 maja 2018 07:52
22 maja 2018 08:01

Dziękuję!  Trochę taniej niż na Amazon! ;)

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @boson
22 maja 2018 08:19

Przeszukalam internet na spokojnie. Niewiarygodne,  że wydana u nas tak ważna pozycja (nie miałam pojęcia o jej istnieniu)  przechodzi bez echa,  również na kierunkach historycznych. ... Ani słówka. Ani jednej wzmianki. W naszej polskiej masie jesteśmy niczym goryle we mgle. .. 

zaloguj się by móc komentować

boson @Matka-Scypiona 22 maja 2018 08:19
22 maja 2018 09:17

po angielsku jest za darmo...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @boson
22 maja 2018 21:28

Świetne przypomnienie zapomnainego histroyka i specjalisty. Bardzo dziękuję. 

Książka koniecznie do przeczytania. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @boson
22 maja 2018 21:36

Książka Lorda w całości po angielsku:

https://archive.org/details/secondpartitiono00lord

zaloguj się by móc komentować

Tytus @boson
23 maja 2018 14:52

Super, dziękuję za przypomnienie Lorda.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować