-

boson : nihil est sine ratione

Dlaczego Ludwik Hirszfeld nie dostał nobla?

"Ludwik Hirszfeld (ur. 5 sierpnia 1884 w Warszawie, zm. 7 marca 1954 we Wrocławiu) ["Jego urodzenie zostało odnotowano w księgach gminy żydowskiej 13 sierpnia 1884 r. Zapisano, że stawił się wówczas ojciec – Stanisław Hirszfeld, 28-letni kupiec. Oświadczył, że dziecko urodziło się 5 sierpnia o godzinie 7 rano, a matką jego była 22-letnia Żaneta Ginsburg."] – lekarz, bakteriolog i immunolog, twórca polskiej szkoły immunologicznej oraz nowej dziedziny nauki – seroantropologii. ...

Podczas obrony Warszawy we wrześniu 1939 zorganizował w mieście ośrodek przetaczania krwi. Został zmuszony do zamieszkania w getcie warszawskim. Prowadził tam wykłady, pracował naukowo, a także – dzięki szczepionce przekazanej przez prof. Rudolfa Weigla ze Lwowa, nielegalnie przemyconej do getta – leczył chorych na tyfus plamisty. W lipcu 1942 uciekł z getta na stronę aryjską. Przez pewien okres ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem w domu Laury z Przedpełskich Kenigowej, żony Mariana Keniga, w Starej Miłośnie k. Warszawy, później u gospodarza Stanisława Kaflika w Klembowie koło Tłuszcza udając urzędnika-dezynfektora. W 1943 spisał swoją autobiografię, która ukazała się w roku 1946 pt. „Historia jednego życia”...

Do jego najważniejszych osiągnięć naukowych należy praca nad grupami krwi. Prowadził ją w latach 1907–1911 wraz z Emilem von Dungernem w Zurychu. Odkrył wówczas prawa dziedziczenia grupy krwi (które zastosował do celów dochodzenia ojcostwa) i wprowadził oznaczenie grup krwi jako 0, A, B i AB, przyjęte na całym świecie w 1928. Oznaczył również czynnik Rh i odkrył przyczynę konfliktu serologicznego, co uratowało życie wielu noworodkom.

W 1950 r. nominowany do nagrody Nobla w dziedzinie medycyny za wyjaśnienie zagadki zjawiska konfliktu serologicznego między matką a płodem.

Żoną prof. Ludwika Hirszfelda była prof. Hanna Hirszfeldowa, również lekarka, pediatra. Grób państwa Hirszfeldów znajduje się na Cmentarzu św. Wawrzyńca we Wrocławiu."

To ostatnie zdanie mówi wiele. Tym bardziej, że polska wiki, w przeciwieństwie do angielskiej czy francuskiej, "zapomniała" wspomnieć o tym że młody Ludwik przeszedł na katolicyzm. I ten Ludwik nadal uwiera:

"W maju 2013 r. niemiecki tygodnik opublikował artykuł Franka Thadeusza „Der Blutwahn” (Szaleństwo krwi)będący streszczeniem tez książki Myriam Spörri „Reines und gemischtes Blut: Zur Kulturgeschichte der Blutgruppenforschung, 1900–1933” (Czysta i mieszana krew: Kulturowa historia badań nad grupami krwi 1900–1933). „Der Spiegel” zwrócił uwagę na tę pozycję, bo jest ona wyjątkowo sensacyjna – według historyczki z Universität Zürich, badania nad grupami krwi prowadzone przez żydowskich naukowców podbudowały szerzoną przez nazistów ideę czystości krwi, przy czym głównym winowajcą był Ludwik Hirszfeld, którego „działalność i poglądy przesiąknięte były eugeniką.”

Ciekawe, iż pół-niemiecka do niedawna gazeta dla Polaków - wróciła ostatnio do tego tematu:

"Wiadomość o artykule w „Spieglu” dotarła do instytutu za sprawą mieszkającej w Londynie Joanny Belin, siostrzenicy prof. Hirszfelda – wspomina prof. Janusz Boratyński z Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN im. Ludwika Hirszfelda. – Gdy został przeczytany, wywołał wielkie oburzenie – dodaje. ...

– Ówczesny wiceprezes PAN, związany z naszym instytutem prof. Andrzej Górski, stwierdził, że trzeba „Spieglowi” przyłożyć i że trzeba prostować to, co napisała w doktoracie Spörri, bo ta książka była jej dysertacją – mówi prof. Boratyński. – Przygotowaliśmy sprostowanie dla gazety, ale „Spiegel” go nie opublikował – uzupełnia. Niemiecki tygodnik zignorował racje naukowców z Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN. Skończyło się na wpisach Polaków dodanych w komentarzach na anglojęzycznej stronie internetowej tygodnika. Czyli czymś, co mało kto zauważa.

– Wówczas stwierdziłem, że dobrze by było, żeby choć niektórzy Niemcy po prostu przeczytali książkę Hirszfelda – wspomina prof. Boratyński. Uderzał więc kolejno do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ambasady polskiej w Berlinie ze swoim pomysłem. Ale wydaniem w języku niemieckim napisanej przez Ludwika Hirszfelda „Historii jednego życia” nikt nie był zainteresowany. Pomocy doczekał się dopiero od prof. Roberta Traby, dyrektora Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie. Dzięki ich wspólnym staraniom znalazło się wydawnictwo, które wzięło na siebie druk i dystrybucję „Historii...”, rezygnując z jakiegokolwiek dofinansowania.

– Pozostawała kwestia dobrego tłumaczenia, bo te istniejące trąciły myszką i były słabe od strony naukowej – podkreśla prof. Boratyński – Wystąpiliśmy więc do Instytutu Książki o 30–40 tys. zł na pokrycie kosztów nowego tłumaczenia. Było to już nawet obgadane i nagle przyszła zaskakująca wiadomość od jego dyrektora, że nie widzi potrzeby wydania tej książki, a poza tym Instytut Książki wydaje tylko beletrystykę, a wspomnienia Hirszfelda nią nie są – irytuje się naukowiec. „Książka Hirszfelda to beletrystyka najwyższej próby. Dlatego proszę, aby osoby, które podjęły negatywną decyzję, PRZECZYTAŁY książkę” – napisał Boratyński w e-mailu do ówczesnego dyrektora Instytutu Książki Grzegorza Gaudena. Niczego tym nie uzyskał. Dopiero długie starania w Ministerstwie Kultury dały efekty i fundusze się znalazły. Sprawa ukazania się na rynku niemieckim „Historii jednego życia” może mieć więc swój szczęśliwy finał. Wedle planów książka powinna trafić do sprzedaży po drugiej stronie Odry jesienią tego roku."

W końcu udało się to w 2018...

PS. „Małowist, historyk z Ligi Mistrzów”  to tytuł artykułu Tomasza Siewierskiego w GW… Nie mam zamiaru płacić za to, aby się dowiedzieć co ów Siewierski tam napisał, choć postać Małowista jest ciekawa: „pochowany na cmentarzu żydowskim przy ulicy Okopowej w Warszawie… Podczas II wojny światowej wraz z żoną i teściową przebywał w getcie warszawskim, gdzie zajmował niewielkie mieszkanie przy ulicy Siennej. Początkowo prowadził tajne komplety w tajnym gimnazjum Mirlasowej, następnie podjął pracę w szopie, równocześnie gromadząc materiały historyczne, które przetrwały w Archiwum Ringelbluma. 13 sierpnia 1942, podczas pobytu w pracy, jego żona i teściowa zostały zabrane przez Niemców na Umschlagplatz i wywiezione do obozu zagłady w Treblince. Po tym wydarzeniu zdecydował się na ucieczkę z getta. Po aryjskiej stronie pomagali mu m.in. Stanisław Herbst, Helena Brodowska, Witold Kula i Czeczottowa, nauczycielka w gimnazjum Kreczmara. Po opuszczeniu Warszawy trafił na jedną z wsi w powiecie radzyńskim, gdzie pod fałszywymi personaliami – Józef Mil, pracował jako nauczyciel. Tam doczekał końca wojny. W 1944 przeprowadził się do Lublina, gdzie zaangażował w pracę w rozgłośni radiowej PKWN. … Był członkiem Marksistowskiego Zrzeszenia Historyków.” **

Wg książki pt. „Chrześcijanie w getcie warszawskim. EPITAFIUM DLA ZAPOMNIANYCH", wprawdzie Małowist wziął udział w katolickiej mszy pogrzebowej w getcie, ale jego stosunek do konwertytów, takich jak Ludwik Hirszfeld, był jednoznacznie wrogi.

„W szkole średniej [Małowist] wstąpił do Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, w związku z czym został nawet w trakcie składania matury zatrzymany przez parę dni w areszcie. Nie przeszkodziło to mu w ukończeniu szkoły średniej w 1927 r.”

http://rcin.org.pl/dlibra/docmetadata?id=23473&from=publication

__

**) Stowarzyszenie zostało powołane było, aby: wyzwolić polską historiografię z pęt tradycjonalizmu i zlikwidować zacofanie ideologiczne na odcinku historycznym. W jego skład weszli historycy związani z PPR i PPS: Stanisław Arnold, Celina Bobińska, Natalia Gąsiorowska, Henryk Jabłoński, Żanna Kormanowa, Kazimierz Piwarski, Marian Henryk Serejski, Józef Sieradzki i Roman Werfel.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Marksistowskie_Zrzeszenie_Historyków

[KP] Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim (promotorem był prof. Wacław Sobieski). W 1926 roku uzyskał doktorat, a w 1931 habilitację na UJ. 6 listopada 1939 roku został aresztowany przez Niemców w ramach Sonderaktion Krakau i osadzony w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen i Dachau (zwolniony w 1941). W latach 1941–1945 wykładowca tajnego UJ.

Od 1947 profesor zwyczajny UJ i WSP w Krakowie (w latach 1949–1950 był jej rektorem). Od 1950 roku został przeniesiony na Uniwersytet Poznański ze względów politycznych. W roku 1956 powrócił na UJ, jednocześnie, w latach 1956–1958, będąc dyrektorem Instytutu Zachodniego w Poznaniu.

  • Kuria rzymska a polski ruch narodowo-wyzwoleńczy (1955),
  • Watykan a faszyzm 1929-1939 (1958, wyd. II 1960),
  • PAPIESTWO WOBEC SPRAWY POLSKIEJ W LATACH 1772—1864. WYBÓR ŹRÓDEŁ, opracował Otton Beiersdorf, wstępem poprzedził Kazimierz Piwarski, Wrocław 1960

https://pl.wikipedia.org/wiki/Otton_Beiersdorf



tagi: żydzi  polska 

boson
23 lutego 2019 09:50
8     735    2 zaloguj sie by polubić
komentarze:

boson @boson
23 lutego 2019 11:34

"Pewnego dnia Turcy postanowili pozbyć się wszystkich psów w Istambule. Ich zwyczaj zabraniał zabijania zwierząt, dlatego wysłali wszystkie psy na niezamieszkałą wyspę tak, by mogły się nawzajem pożreć. Ten sposób na pozbycie się psów został uznany za okrutny i niegodny [ludzi]. Ale tak było wtedy. Teraz Niemcy postanowili pozbyć się Żydów."

-- L. Hirszfeld

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
23 lutego 2019 11:52

ot.

Z opublikowanej w „Twórczości” po śmierci Gombrowicza korespondencji z Iwaszkiewiczem wynika rzeczywiście, jak skrupulatnie wylicza Kot Jeleński w swoim artykule, że autor Trans-Atlantyku, próbował u autora Panien z Wilka uzyskać wsparcie i przychylność komunistycznych władz. W 1947, starał się zostać attaché kulturalnym przy poselstwie polskim w Buenos Aires. W tym samym roku, prosił również o stypendium „dla napisania książki o nowej rzeczywistości polskiej dla Argentyńczyków”. W 1948, dostał „skromną posadkę” w reżymowym Banco Polaco i starał się o protekcję Iwaszkiewicza aby zostać dyrektorem tej placówki. W 1949, proponował ułatwić nowe wydanie Ferdydurke w kraju pisząc „przedmowę wykazującą związki Ferd. z duchem przemian socjalnych w Polsce, a nawet z duchem „realizmu”, gdyż antynomiczna struktura tego utworu zapewnia mu efektywność we wszystkich koniunkturach politycznych”.

https://teologiapolityczna.pl/przemyslaw-pietak-iwaszkiewicz-gombrowicz-milosz

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
23 lutego 2019 12:39

ot.

taka "po-rozbiorowa" paralela - wpierw 1918 i "antycypujący" historycy: 

http://boson.szkolanawigatorow.pl/krotka-refleksja-na-rok-1918

no i 1989 i kolejny przykład, żydowsko-amerykański tym razem:

http://boson.szkolanawigatorow.pl/czy-norman-davies-by-wystarczajaco-dobrym-filosemita

 

 

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
23 lutego 2019 18:33

Kuzynem Ludwika był wybitny matematyk i komunista "Olek" Rajchman:

https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/aleksander-michal-rajchman

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 23 lutego 2019 18:33
23 lutego 2019 18:38

... na seminarium matematycznym zaprzyjaźniłem się z docentem Rajchmanem [jego siostra to Helena Radlińska, a brat Ludwik to słynny bakteriolog i mistrz masoński], który w tym okresie był gorącym komunistą... i dotychczas zrozumieć nie mogę, jak to się działo, że nie wpadł w sidła policji [ha, ha]. Nie wiem też dlaczego później zerwał z komunizmem; jak mi wiadomo, został zamordowany przez Niemców. ...

http://boson.szkolanawigatorow.pl/lepiej-byc-zrodem-terroru-niz-jego-ofiara

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @boson
23 lutego 2019 23:47

a po cholerę mu byłaby potrzebna.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować