-

boson : nihil est sine ratione

Fizyka manipulacji, czyli jak Wolter z Leninem fizykę wykładali

Narodziny fizyki nowoczesnej, jako nauki empirycznej tak jak to dzisiaj rozumiemy można umiejscowić pomiędzy połową XVI i końcem XVII wieku – od publikacji O obrotach Mikołaja Kopernika w 1543 do publikacji Podstaw matematycznych filozofii przyrody Isaaca Newtona w 1687. Był to długi i skomplikowany proces tworzenia nowego paradygmatu naukowego, w którym olbrzymią rolę odegrało stworzenie i rozwinięcie rachunku różniczkowego i całkowego przez Gottfrieda Leibniza oraz Newtona. Pozwoliło to, między innymi, pozbyć się wielu problemów koncepcyjnych fizyki starożytnej w zrozumieniu i w opisie ruchu – znanych choćby ze słynnych paradoksów Zenona, w tym paradoksu żółwia i Achillesa. Na marginesie – ciekawe, że Newton nie od razu zdał sobie sprawę z wagi „nowej matematyki” – większość swoich demonstracji matematycznych starał się przeprowadzać klasycznie, przy pomocy konstrukcji geometrycznych. Kiedy jednak stało się jasne jak ważne jest to narzędzie, rozgorzała prawdziwa wojna propagandowa o tytuł „ojca” rachunku różniczkowego. Wojna ta nie tylko zatruła osobiste stosunki między Leibnizem a Newtonem, ale też legła u początku wyraźnego podziału na naukowe tradycje angielską i „kontynentalną”. Pierwszą ofiarą tej separacji była strona angielska – upierając się przy newtonowskiej „szkole” zapisu i analizy różniczkowej Anglicy w XVIII wieku zostali daleko w tyle, szczególnie za Francuzami, w rozwoju nowoczesnych metod matematycznych. Można też spekulować, czy dodatkowym tego powodem nie mogła być również inna organizacja nauki – Royal Society założone w Londynie w 1660 miało charakter i cele bardziej niejawne i „poza-naukowe”, aniżeli choćby paryska Académie royale des sciences założona w 1666, czy też Królewskie Pruskie Towarzystwo Naukowe z 1700. Znaczenie Royal Society i jej luminarzy dla Korony brytyjskiej dobrze ilustruje relacja niejakiego Woltera, z westminsterskiego pogrzebu Newtona (który oprócz prezesowania Royal Society, zdążył zostać członkiem Parlamentu, oraz Nadzorcą i Kuratorem Mennicy Królewskiej, a w końcu uzyskał tytuł szlachecki z rąk królowej Anny):

Il a vécu honoré de ses compatriotes, et a été enterré comme un Roi qui aurait fait du bien à ses Sujets.”

(Za życia uhonorowany przez rodaków, został pochowany jak Król, który obdarzył dobrodziejstwami swoich Poddanych).

Warto tu nadmienić, że Newton do swych rozlicznych osobistych przedsięwzięć finansowych, w tym lichwy, dołączył wielką inwestycję w Kompanię Mórz Południowych (South Sea Company), na której jednak stracił duży majątek, co skwitował słowami, iż: „może przewidzieć ruch gwiazd, ale nie szaleństwo ludzi.” Ciekawą hipotezę postawił w tym kontekście E. Michael Jones, iż bezpośrednim źródłem inspiracji dla Newtona była ówczesna angielska ideologia, a pojęcia fizycznej siły i bezwładności miały swe źródło w pojęciach pieniądza (money) i konfliktu (strife) [1]. Tak czy inaczej, w dalszej historii, newtonowska fizyka niewątpliwie bardzo się przysłużyła ideologii angielskiej, i nie tylko, co Jones efektownie tak podsumował: „He and Locke had actually found their philosopher’s stone in the world of modern Capitalist finance”.

Nowa fizyka odniosła gigantyczny sukces, który był zupełnie nieoczekiwany – dość oczywisty, w retrospektywie, przepis na jej metodę empiryczną, a więc weryfikowanie matematycznego opisu przez testy doświadczalne, w znanych i kontrolowanych warunkach, tak, aby każdy mógł je powtórzyć (i rozwinąć dalej!), okazał się nieprawdopodobnie owocny. Sukces był koncepcyjny, ale o wielkiej wartości praktycznej i cywilizacyjnej – czasami już sam nowatorski sposób przeprowadzenia eksperymentu i jego rezultat miał niemal natychmiastową wartość komercyjną – jak choćby odkrycie fal elektromagnetycznych przez Heinricha Hertza wraz z komunikacją na odległość; czy jak okrycie promieni Roentgena i jednocześnie początek nowej diagnostyki organów wewnętrznych itd., itp. Ten niewątpliwy triumf fizyki i jej metody naukowej, stał się także inspiracją do gigantycznych, i zupełnie nienaukowych, manipulacji i akcji propagandowych.

Zaczęło się od zakłamywania korzeni i początków fizyki nowoczesnej – Wolter i inni piewcy Oświecenia utrzymywali, że fizyka wybuchła nagle, niesiona duchem epoki Rozumu; jak to patetycznie wyraził poeta Alexander Pope w epitafium dla Newtona:

Nature and nature's laws lay hid in night; God said "Let Newton be" and all was light.

Jest to oczywiście ewidentna bzdura – w rzeczywistości, fizyka była ukoronowaniem wielowiekowych wysiłków nauki średniowiecza, w tym, tak, tak – przede wszystkim scholastyki. Zresztą sam Newton przyznawał to wprost cytując słynne słowa z XII wieku (sic!) Bernarda z Chartres, nauczyciela i kierownika tamtejszej szkoły katedralnej:

"Jesteśmy jak karły, które wspinają się na ramiona gigantów, by widzieć więcej od nich i dalej sięgać wzrokiem, i to nie za sprawą bystrości swojego wzroku, czy wysokości ciała, lecz dzięki temu, że wspinamy się w górę i wznosimy na wysokość gigantów."

Charakterystyczna była też wybiórczość, z jaką potraktowano dzieło samego Newtona: zarówno angielscy opiekunowie jego spuścizny, jak i Wolter przemilczeli fakt, że największymi pasjami Newtona były alchemia i teologia (matematyce i fizyce poświęcił znacznie mniej czasu i wysiłku), iż interesował się astrologią. Newton wcale nie był wzorem „oświeconego” scjentysty, był „ostatnim magiem” i gnostykiem**. Jednak to oczywiście nie mieściło się w ramach propagandy, za to świetnie korespondowało z hipokryzją tamtej epoki, pełnej przecież tajnych stowarzyszeń i spirytualistycznych obrzędów.

Jakby tego było mało, przyjęło się, że jeśli już, to wcale nie to „ciemne” średniowiecze, ale wspaniały duch renesansu przygotował drogę tej tzw. rewolucji naukowej. W rzeczywistości było wręcz przeciwnie – to właśnie renesansowy humanizm, wraz z rewolucją protestancką, wpierw wstrzymał, a potem zupełnie zniekształcił odbiór teorii Kopernika. Odrodzenie literatury nie było zainteresowane rozwijaniem nauki, którą kojarzono (tak!) ze znienawidzoną scholastyką, a Marcin Luter stwierdził przecież: "Ten głupiec chce wywrócić całą sztukę astronomii!". A teoria Kopernika to nie „tylko” nowa astronomia, ale stała się ona rzeczywiście pierwszym, wielkim krokiem ku nowej fizyce poprzez spektakularne ujawnienie względności ruchu (bardzo istotnej dla rozwoju kinematyki i pierwszej zasady Newtona), oraz jej głęboką matematyzację. Jednak, tak skutecznie zmanipulowano historię fizyki i nauki współczesnej, że dzieci w szkole wytrwale się uczy tych kłamstw po dziś dzień – i to Kościół Katolicki ma się ciągle tłumaczyć chociażby z tzw. sprawy Galileusza, a tymczasem rewolucja protestancka i oświecenie dają nadal przykłady wspaniałego racjonalizmu. A przecież ten epizod to był tylko wstęp do jeszcze większej hucpy scjentyzmu „absolutnego”.

W bezpośredniej, nachalnej propagandzie scjentyzmu w XVIII wieku prym wiodła strona kontynentalna, szczególnie strona francuska. Uczeni nowej nauki stali się bogami – trafiali do Panteonu po znojnym życiu ku chwale ludzkości, lub przynajmniej na karty Encyklopedii – scjentystycznej biblii.  Fizyka zaś, według uczniów Woltera – Denisa Diderot i La Mettrie, miała dać odpowiedź na każde pytanie, a wspaniały demon (nomen omen...) Laplace’a, symbol naukowego determinizmu absolutnego, triumfował. Trzeba tu jednak przypomnieć szerszy kontekst tej propagandy – walkę na śmierć i życie z Kościołem Katolickim, a szczególnie z jego najwierniejszym „wojskiem”, zakonem jezuitów. Wszak to przede wszystkim Towarzystwo Jezusowe, SJ stało się depozytariuszem, w zmieniającym się szybko świecie, racjonalistycznej tradycji scholastycznej, oraz wielkim promotorem edukacji powszechnej. Nic więc dziwnego, iż w liście do Helwecjusza w kwietniu 1761 Wolter napisał: "Une fois que nous aurons détruit les jésuites, nous aurons beau jeu contre l'Infâme" (Jak tylko zniszczymy jezuitów, pięknie zagramy z tym Nikczemnym; tj. z Papieżem...)Ta wytrwała propaganda odniosła skutek i w 1773 (znamienna dla nas to data…) nastąpiła kasata Towarzystwa Jezusowego, a zaraz potem koniec królestwa Francji w 1789, i likwidacja Rzeczypospolitej nieco później. To był rzeczywiście straszliwy cios dla Kościoła – od tej pory praktycznie zupełnie wycofał się on z aktywnego udziału w publicznym, filozoficznym dyskursie o świecie materialnym – nieograniczoną władzę nad mediami uzyskały aż do dziś „siły oświecone”. Nie tylko nad mediami, ale przede wszystkim nad edukacją, czego niesławną ilustracją stała się w Polsce Komisja Edukacji Narodowej. I trzeba było dopiero Papieża z tego „dalekiego kraju”, aby ten fatalny trend powstrzymać, choćby częściowo.

Triumf Oświecenia był wielki, ale morze przelanej krwi i szaleństwa rewolucji francuskiej przyniosły przesilenie – romantyzm, wraz z przeniesieniem propagandowego środka ciężkości do Niemiec. Romantyzm okazał się nieumiarkowany w odrzucaniu nauki („szkiełko i oko”!), jako metody zrozumienia świata, i w rezultacie wydał swego późnego wnuka – Fryderyka Nietzschego, który stał się prorokiem dzisiejszego post-modernizmu. Tymczasem uniwersytety niemieckie wprawdzie odegrały wiodącą rolę w rozwoju fizyki XIX wieku, tyle, że właśnie tam, po przełamaniu „romantycznego ducha” propaganda naukowa dokonała nadużycia par excellence – wprowadziła prawa jakoby determinujące bieg całej historii, w tym przemiany społeczeństw. Odkrywając te „prawa” Karol Marks i Fryderyk Engels stali się prorokami nowej utopii: socjalizmu naukowego. Uzbrojeni w ostre narzędzia dialektyki materialistycznej Marks i Engels nie wahali się wypowiadać nawet na tematy stricte naukowe, na przykład zabierając głos w sprawie teorii atomowej. Mało tego, sam wódz rewolucji bolszewickiej, Włodzimierz Lenin w swoim Materializmie i empiriokrytycyzmie wydanym w 1908 zdecydowanie pisał chociażby na temat niezniszczalnej natury elektronu. Bowiem nauka stanowiła w komunizmie bardzo ważny element ideologii i propagandy państwowej, ale nieoczekiwany rozwój fizyki kwantowej sprawił wiele kłopotu. Choć ideologowie komunistyczni jeszcze potrafili jakoś przełknąć istnienie antymaterii i zjawisko anihilacji elektronów, to już kwantowy indeterminizm odrzucili, i po prostu zakazali administracyjnie.

W świecie anglosaskim także gruszek nie zasypiano, tyle, że podejście było tam i jest nadal tradycyjnie bardzo pragmatyczne – wielkie nadużycia koncepcyjne i manipulacje dotyczą przede wszystkim zagadnień finansowo-ekonomicznych. Warto przeczytać fascynującą, głęboką analizę Filipa Mirowskiego, w której pokazał czarno na białym, krok po kroku jak to kolejne teorie ekonomii w sposób dowolny i nieudolny „adaptowały” prawa fizyki; innymi słowy wykazał, że ekonomia to po prostu (bardzo) kiepska fizyka [2]. Autor przypomina tam także znamienne wydarzenie – u szczytu sławy, w 1942 Fryderyk Hayek napisał serię głośnych artykułów, w których negatywnie odpowiedział na pytanie: czy ekonomia jest nauką? Odtąd jego sława w anglosaskim świecie zaczęła systematycznie gasnąć... A najlepszy współczesny komentarz do tego pochodzi od naszego tubylczego krzewiciela ekonomicznego szamanizmu – prof. Kołodki: "... ekonomia stała się także nauką eksperymentalną, ilość, bowiem doświadczeń z różnymi reżimami kursów walutowych, rozmaitymi kombinacjami pakietów stabilizacyjnych, a już nade wszystko technikami prywatyzacyjnymi była niebagatelna. Rzecz w tym, że dla jednych mogą to być frapujące eksperymenty, dla innych natomiast są to często bolesne doświadczenia". Trudno to nawet skomentować – wystarczy zauważyć, że prof. Kołodko uważa, iż istnieją poważne nauki bez części doświadczalnej, czyli bez porządnej weryfikacji. Ano, właśnie…

A gdzie teraz jesteśmy w myśleniu o świecie? Otóż, katolicki racjonalizm został oskrzydlony z dwóch stron. Przez post-modernizm, który odrzucając istnienie prawdy, szybko stał się trywialnym nihilizmem, a jego piewcy – nie bójmy się tego określenia – kompulsywnymi przydupasami władzy, każdej władzy. Oraz, przez kontynuatorów oświeceniowego scjentyzmu, czyli piewców pozytywizmu i myśli analitycznej, stojących często na straży ekonomicznych szwindli i ich konsekwencji.  Jednak oba te nurty stały się tak ewidentnie jałowe, szczególnie w sferze etyki i realnego życia społeczeństw, że wielu głęboko myślących ludzi, choć będących daleko od Kościoła – wraca do Tradycji, przede wszystkim do myśli św. Tomasza z Akwinu. W Polsce przykładem była postawa prof. Bolesława Wolniewicza, a na Zachodzie jest twórczość Alasdaira MacIntyre [3]. Po prostu, tak dalej być nie może – trzeba wybrać albo piekło, albo niebo.

A jak jest z samą fizyką? Częściowo odpowiedziałem na to pytanie w moim poprzednim artykule w „Szkole Nawigatorów” – możliwe, iż przygoda z fizyką dociera do jakiegoś kresu, a jej metoda naukowa wyczerpała swe możliwości. Jest jednak jeszcze jeden tego, bardzo symboliczny, aspekt – w XVI wieku polski duchowny katolicki dokonał przewrotu naukowego na skalę wręcz kosmiczną, a mniej więcej 400 lat później, w XX wieku dokonał czegoś podobnego Georges Lemaître, ksiądz katolicki z Belgii. Wszak to ów Lemaître jest „ojcem” Big Bangu, czyli teorii Wielkiego Wybuchu, który dał początek fizycznej historii naszego świata. O tym, dokąd nas ten wybuch doprowadził i co dzisiaj wyrabiają wokół fizyki i kosmologii następcy Woltera, już następnym razem.

 

[1] E. Michael Jones, English Ideology, Newton and the Exploitation of Science,   www.culturewars.com/2011/Newton.htm

[2] Ph. Mirowski, More Heat Than Light: Economics as Social Physics, Physics as Nature's Economics (Historical Perspectives on Modern Economics), Cambridge University Press, 1991.

[3] A. MacIntyre, Trzy antagonistyczne wersje dociekań moralnych, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, 2009.

 

-- Jest to mój nieco poprawiony artykuł do drugiego numeru Szkoły Nawigatorów, z marca 2014.

____

**) What we see in the Newtonian system is not a return to scholasticism but rather a return to paganism. The Newtonian system gave new life to the English ideology, but the English ideology had always been involved in magic. In fact there is a direct line of intellectual influence connecting Newton to Robert Boyle to Samuel Hartlib to Robert Fludd to Francis Bacon to John Dee...

_____

Przy okazji gorąco polecam notkę gdzie napisałem więcej o Newtonie: boson.szkolanawigatorow.pl/cmentarny-triumf-newtona



tagi: herezja  religia  fizyka  nauka 

boson
12 kwietnia 2019 08:25
18     972    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Stalagmit @boson
12 kwietnia 2019 08:49

Świetne. Można dodać, że Wolter był tak "mądry", że uważał skamieniałe lat muszle sprzed milionów zachowane w alpejskich skałach za emblematy zgubione przez pielgrzymów idących do sanktuarium św. Jakubaw Compostelli..

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @boson
12 kwietnia 2019 09:08

W sparwie Newtona istnieje jeszcze jeden intersujący wątek. Otóż niemal na pewno zaczerpnął on część swoich pomysłów od arcybiskupa dalmackiego Marco Antonio de Dominisa, który przebywał w Anglii w latach 1616-1622. Jego dzieło "Tractatus de radiis visus et lucis in vitris, perspectivis et iride" (1611) zawiera wykłąd podstaw optyki, w tym teorię powstawania tęczy. De Dominis opracował także teorię powstawania pływów morskich (biorącą pod uwagę oddziaływanie grawitacyje Słońa i Księżyca), na której ewidentnie wzorował się Newton. To abp De Dominis był właściwym twórcą konceptu grawitacji. 

Abp De Dominis

Karta z jego dzieła o optyce
 

zaloguj się by móc komentować

boson @Stalagmit 12 kwietnia 2019 09:08
12 kwietnia 2019 09:18

dzięki - to faktycznie bardzo ciekawa postać, o której nie miałem pojęcia:

...in which, according to Isaac Newton, he was the first to develop the theory of the rainbow...

It contains an exact but qualitative, luni-solar explanation of the phaenomena. This explanation is directly connected with the later developments.[5]

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @boson 12 kwietnia 2019 09:18
12 kwietnia 2019 09:25

To prawda, jest jeszcze kwestia spuścizny starożytnej nauki, która przetrwała w średniowieczu i później. Wiele z tego dorobku przetrwało i nie musiano wszystkiego odkrywać na nowo.

zaloguj się by móc komentować

boson @Stalagmit 12 kwietnia 2019 09:25
12 kwietnia 2019 09:34

oczywiście, tyle że "stanęli" z powodu braku odpowiedniej matematyki - Archimedes wprawdzie wprowadził elementy całkowania, ale na "kluczowy" rachunek różniczkowy musieliśmy czekać na Leibniza i Newtona:

boson.szkolanawigatorow.pl/#73275

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @boson 12 kwietnia 2019 09:34
12 kwietnia 2019 09:38

To prawda, Archimedes stosował całkowanie, co wykazała analiza słynnego palimpsestu bizantyjskiego z X wieku, zawierającego sporo jego dzieł.

https://en.wikipedia.org/wiki/Archimedes_Palimpsest

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @boson 12 kwietnia 2019 09:42
12 kwietnia 2019 09:43

No właśnie, dziękuję. Wenecja była kluczowym miejscem, gdzie zachowywano i przekazywano dorobek starożytnej i średniowiecznej nauki.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Stalagmit 12 kwietnia 2019 09:43
12 kwietnia 2019 09:54

Pojawia się pytanie, jak średniowieczni architekci mogli projektować gigantyczne katedry, które stoją do dziś, bez wiedzy o rachunkach różniczkowym i całkowym.

zaloguj się by móc komentować

boson @krzysztof-laskowski 12 kwietnia 2019 09:54
12 kwietnia 2019 09:59

Newton w XVII wieku powtarza słowa Bernarda z Chartres z XII wieku:

"Jesteśmy jak karły, które wspinają się na ramiona gigantów, by widzieć więcej od nich i dalej sięgać wzrokiem, i to nie za sprawą bystrości swojego wzroku, czy wysokości ciała, lecz dzięki temu, że wspinamy się w górę i wznosimy na wysokość gigantów."

zaloguj się by móc komentować

zkr @Stalagmit 12 kwietnia 2019 09:38
12 kwietnia 2019 10:00

Po polsku sie ukazala bardzo ciekawa ksiazka o nauce starozytnej Grecji:
"Zapomniana rewolucja. Grecka myśl naukowa a nauka nowoczesna"
Lucio Russo
wydana przez Universitas

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @zkr 12 kwietnia 2019 10:00
12 kwietnia 2019 10:02

Znam i bardzo polecam każdego :)

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @Stalagmit 12 kwietnia 2019 09:38
12 kwietnia 2019 12:52

podobnie Kepler w swoich obliczeniach pola zakreslanego przez promień wodzącey planety krążącej po orbicie wokółsłonecznej (w takim samym czasie takie samo powierzchniowo pole, ale nie taka sama dlugość  odcinka orbity) zastosował metodę matematyczną  dającą takie same wyniki jak przy zastosowaniu rachunkyu róznicznowego i całkowego.

Prawo powszechnej grawitacji I. Newtona zawiera w sobie, jako jeden ze szczególnych przypadków, prawa Keplera.

Zatem, obok Kopernika i Newtona ja koniecznie wymieniłbym jeszcze J. Keplera.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 12 kwietnia 2019 12:52
12 kwietnia 2019 15:22

No właśnie, to bardzo cenne uzupełnienie. Zarówno Kepler, jak i Newton korzystali z dorobku starożytnych uczonych.

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
12 kwietnia 2019 17:22

oczywiście w owej tzw. rewolucji naukowej, w jej części teoretycznej (matematycznej) olbrzymią rolę odegrał Kartezjusz - będę musiał do niego jeszcze wrócić, a tymczasem polecam: boson.szkolanawigatorow.pl/kartezjusz-i-krolowa-krystyna-czyli-szwedzki-kulturkampf

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
12 czerwca 2019 21:31

taki kwiatek - Desaguliers was born in La Rochelle, several months after his father Jean Desaguliers, a Protestant minister, had been exiled as a Huguenot by the French government... John Theophilus Desaguliers był masonem. W 1719 roku został wybrany trzecim Wielkim Mistrzem, obejmując sukcesję po Georgeu Payne, a w 1723 i w 1725 roku zastępcą Wielkiego Mistrza w Wielkiej Loży Anglii. Zasłynął jako współautor pierwszej Konstytucji masońskiej, wydrukowanej 17 stycznia 1723 roku, skompilowanej na polecenie władz Wielkiej Loży przez jego przyjaciela Jamesa Andersona...

In 1714 Isaac Newton, President of the Royal Society, invited Desaguliers to replace Francis Hauksbee (1660 – 1713) as demonstrator at the Society's weekly meetings; he was soon thereafter made a Fellow of the Royal Society.[7] Desaguliers promoted Newton's ideas and maintained the scientific nature of the meetings when Hans Sloane took over the Presidency after Newton died in 1727.

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować