-

boson : nihil est sine ratione

Kopernik, Galileusz i Big Bang

Tak zwana sprawa Galileusza jest ciągle przywoływana, zazwyczaj przy okazji ataków na „ciemnotę” Kościoła Powszechnego i jego wredną naturę. Warto więc od czasu do czasu przypomnieć niepokojonym katolikom choćby kilka faktów, dla ewentualnego wsparcia, a może i dla pożytku w ogóle.

Jak powszechnie wiadomo poszło o teorię Kopernika i dzieło „O obrotach” z 1543, roku jego śmierci. Trzeba wpierw przypomnieć, iż dzieło to Mikołaj Kopernik zadedykował papieżowi Pawłowi III-mu, a w dedykacji jasno wyjaśnił charakter swojej wielkiej teorii. Kopernik nie zwlekał z jej publikacją, jak twierdzą niektórzy, bo bał się reakcji hierarchów kościelnych, ale ze względu na często bardzo nieprzychylne opinie ówczesnych uczonych, które mógł dobrze rozpoznać po napisaniu w latach 1512–3 dziełka „Mały komentarz” (łac. Commentariolus), wprowadzającego teorię heliocentryczną. W dodatku, po wybuchu herezji protestanckiej, nie bez znaczenia stały się agresywne zachowania wobec niego protestanckich ideologów. Warto tu przypomnieć nagonkę Filipa Melanchtona z 1541 (i przy okazji fakt nazwania Kopernika sarmackim, czyli polskim astronomem!) oraz wystawienie w Elblągu przez holenderskiego działacza sztuki-paszkwilu na Kopernika. Wrogi stosunek protestanckich „reformatorów” do teorii heliocentrycznej utrzymał się zresztą bardzo długo – jeszcze w 1611 wielki astronom Johannes Kepler został za to ekskomunikowany przez własny kościół luterański! Wracając do Kopernika – generalnie rzecz biorąc, stosunek hierarchów do jego wybitnych, i szeroko znanych, umiejętności oraz badań astronomicznych był bardzo pozytywny – kuria rzymska liczyła na niego przy reformie kalendarza, a np. biskup Giese był mecenasem Kopernika, i wielkim zwolennikiem publikacji „O obrotach”. Jedynym znanym, a znaczącym wyjątkiem był tu biskup Dantyszek – gorący piewca humanizmu...

Tu wypada podkreślić „hipotetyczny” charakter teorii Kopernika – podstawowym argumentem było dla niego uproszczenie koncepcyjne i praktyczne opisu ruchu planet, ale bezpośredniego dowodu na ruch Ziemi nie było ani wtedy, ani jeszcze bardzo długo! Pierwszy empiryczny dowód podał dopiero James Bradley w 1729! Warto więc pamiętać, ze przeciwnikami teorii heliocentrycznej byli wielki astronom Tycho Brahe (którego dane posłużyły Keplerowi do sformułowania ostatecznej, pełnej wersji teorii heliocentrycznej...), a także np. Kartezjusz i wielu innych uczonych. Mikołaj Kopernik był bardzo mądrym człowiekiem, mimo że sam uważał swoją teorię za coś więcej niż tylko hipotezę, to z braku bezpośrednich dowodów zachowywał powściągliwość.

Inaczej było z Galileuszem – ojcem fizyki eksperymentalnej, który po obserwacji mało idealnej powierzchni Księżyca i odkryciu faz Wenus stał się w 1610 fanatycznym zwolennikiem heliocentryzmu, choć teoria Brahe także wyjaśniała te obserwacje. Niestety, można zasadnie podejrzewać, iż także jego egocentryzm odegrał w tym dużą rolę... (Jego następca na katedrze w Pizie – profesor, noblista Carlo Rubbia, jest świetną ilustracją tego „szerszego” problemu). Galileusz był szczerym katolikiem, wszak w liście z 1615 do wielkiej księżnej Krystyny napisał: ...first we are to make certain of the fact, which will reveal to us the true senses of the Bible, and these will most certainly be found to agree with the proved fact (even though at first the words sounded otherwise), for two truths can never contradict each other**.

Zdawał się jednak nie widzieć szerokiego kontekstu – w szczególności, walki Kościoła z herezją protestancką. Jeszcze w owym 1615 sprzyjający mu św. Robert Bellarmin – kardynał, jezuita i Doktor Kościoła, pisał:

...if there were a true demonstration that the Sun was in the center of the universe and the Earth the third sphere [i.e., the third planet from the center of the cosmos], and that the Sun did not go around the Earth but the Earth went around the Sun, then it would be necessary to use careful consideration in explaining the Scriptures that seemed contrary, and we should rather have to say that we do not understand them than to say that something is false which had been proven***.

Galileusz jednak nie chciał słyszeć głosu rozsądku – użył za to nowego argumentu empirycznego twierdząc, iż teoria heliocentryczna wyjaśnia morskie przypływy! Efekt był więc taki, że w słynnym procesie Galileusza to Święte Oficjum miało naukową rację, podnosząc błędność tego argumentu, co z resztą później sam Galileusz przyznał!

W końcu, już po obserwacjach Bradleya, Benedykt XIV w 1741 udzielił imprimatur
wszystkim dziełom Galileusza, i tak oto sprawa ta się „formalnie” skończyła, choć
warto tu przypomnieć słowa JPII z 1992, które BBC i inni piewcy profesjonalnego „obiektywizmu” określili jako „przeprosiny” za sprawę Galileusza: http://www.casinapioiv.va/content/accademia/en/magisterium/johnpaulii/31october1992.html , gdzie wyraża po prostu głęboki żal za fatalne w skutkach nieporozumienie między obiema stronami konfliktu, które można było uniknąć.

Na zakończenie trzeba mi przywołać losy kosmologicznej teorii Wielkiego Wybuchu (Big Bang theory) z 1931, której autorem był duchowny katolicki, także noszący tytuł kanonika oraz artylerzysta (!) – Abbé Georges Lemaître. Teorii, której wielkim entuzjastą był astronom-amator, papież Pius XII, a zawziętym przeciwnikiem... Albert Einstein! Więcej o tym w moim artykule pt. „Big Bang, Gödel i klęska scjentystów” w nr. 3 Szkoły Nawigatorów, z czerwca 2014.****

PS. Warto tu przypomnieć o obronie Olsztyna przed wojskami Albrechta w 1520/1, pod zwierzchnictwem Mikołaja Kopernika. Polska załoga zamku olsztyńskiego liczyła około 180 osób i wiemy o potwierdzeniu przez Kopernika, w lutym 1521, otrzymania z Elbląga 17 hakownic oraz o jego prośbie o kolejne 50. A hakownice, to były „ręczne” armaty najmniejszego kalibru...

___

**) najpierw musimy upewnić się co do tego faktu [inaczej przesłanki - w tym przypadku - że Słońce spoczywa], który ujawni nam prawdziwe znaczenia Biblii, a na pewno okaże się, że zgadzają się one z owym dowiedzionym faktem (chociaż na początku mogło wyglądać inaczej), gdyż te dwie prawdy nigdy nie mogą sobie zaprzeczyć.

Z listu do Krystyny Lotaryńskiej:

***) gdyby faktycznie wykazano, że Słońce znajduje się w centrum wszechświata, a Ziemia w trzeciej sferze [tzn. jest trzecią planetą od środka kosmosu] i że Słońce nie okrąża Ziemi, ale to Ziemia krąży dookoła Słońca, wtedy konieczne byłoby staranne przemyślenie objaśnienia Pisma, które wydawałoby się sprzeczne, i powinniśmy raczej powiedzieć, że go nie rozumiemy, niż powiedzieć, że coś jest fałszywe, a co zostało udowodnione.

z listu św. Roberta do Foscariniego z 12 kwietnia 1615:

https://sourcebooks.fordham.edu/mod/1615bellarmine-letter.asp

****) "Georges Lemaître, zwany ojcem teorii Wielkiego Wybuchu (Big Bang theory), urodził się [ponad] 120 lat temu w Charleroi, w Belgii. W 1911, po ukończeniu gimnazjum jezuickiego Collège du Sacré-Coeur, rozpoczyna studia inżynierii górnictwa, których jednak nie było mu dane dokończyć. W 1914, wraz z wybuchem Wielkiej Wojny razem z bratem wstępuje na ochotnika do belgijskiego wojska. Walczy na pierwszym froncie, w piechocie i artylerii – odznaczony medalem Croix de guerre avec palmes, zostaje zdemobilizowany dopiero w 1919.

Pod wpływem lektur w czasie wojny (sic!), przede wszystkim książek Henri Poincaré, w 1920 Georges Lemaître postanawia podjąć, w trybie przyspieszonym, studia matematyczno-fizyczne na uniwersytecie w Lowanium. W tym czasie zapoznaje się z Ogólną Teorią Względności (OTW), czyli nową teorią grawitacji, opublikowaną przez Alberta Einsteina w 1916. Jednocześnie, wojna wpłynęła na jego życie duchowe w podobny sposób jak to później był w przypadku Karola Wojtyły – w tymże 1920, Lemaître wstępuje do seminarium duchownego, a w 1922 do Bractwa Kapłańskiego Przyjaciół Jezusa – Fraternité sacerdotale des amis de Jésus, aby w 1923 przyjąć święcenia kapłańskie. Dwa tygodnie później, korzystając z grantu naukowego, wyjeżdża dla pogłębienia studiów fizyki najpierw do Cambridge, gdzie pracuje pod kierunkiem Artura Eddingtona, a potem do Harvardu i MIT, gdzie otwiera przewód doktorski. W 1925 wraca na Katolicki Uniwersytet w Louvain (czyli KUL, historycznie, ten pierwszy…) jako adiunkt, i rozpoczyna prace nad tematem, który mu niebawem przyniesie międzynarodową sławę.

W 1927, Abbé G. Lemaître (tak podpisywał swoje publikacje naukowe) opublikował w Belgii pracę pt. Un Univers homogène de masse constante et de rayon croissant rendant compte de la vitesse radiale des nébuleuses extragalactiques („Wszechświat jednorodny o stałej masie i rosnącym promieniu, wyjaśniający prędkość radialną mgławic pozagalaktycznych”). W pracy tej, w oparciu o OTW, przedstawił kosmologiczny model rozszerzającego się Wszechświata, i ponadto, na dwa lata przed Edwinem Hubble, wyprowadził w niej tzw. prawo Hubble’a, [od 2018 H-L www.iau.org/news/] czyli wzrost prędkości ucieczki galaktyk, proporcjonalnie do ich odległości. Einstein przyjął wrogo te idee, gdyż sam, już w 1917, zaproponował statyczny model Wszechświata. Podczas ich pierwszego spotkania, w czasie kongresu solvayowskiego w 1927, Einstein nie patyczkował się z młodym księdzem katolickim, twierdząc: Your calculations are correct, but your physical insight is « tout à fait abominable » („Pana obliczenia są poprawne, ale fizyczny wgląd jest całkowicie odrażający”). Taki dość emocjonalny stosunek był o tyle zrozumiały, iż Einstein postulował statyczność przede wszystkim na gruncie filozoficznym, wręcz światopoglądowym. Uważał, że Wszechświat musi być wieczny, i aby uzyskać to statyczne rozwiązanie zburzył prostotę swoich równań wprowadzając tam ad hoc tzw. stałą kosmologiczną. Potem, żałował tego publicznie twierdząc, iż to był jego « greatest blunder »podczas gdy G. Lemaître paradoksalnie uważał wręcz przeciwnie: « your greatest discovery! ». I znowu miał rację – vide nagroda Nobla z fizyki w 2011, za odkrycie Ciemnej Energii

Tymczasem, w 1929 Hubble empirycznie potwierdza prawo Lemaître-Hubble’a o ucieczce galaktyk, zadając mocny cios modelowi statycznemu, ale Ojciec G. Lemaître nie spoczywa na laurach i w 1931 pisze jedną z najsłynniejszych prac w nauce współczesnej: The Beginning of the World from the Point of View of Quantum Theory („Początek świata z punktu widzenia teorii kwantowej”) opublikowaną w Nature. Wprowadza tam ideę początku Wszechświata, kiedy t=0 a cała jego energia była zgromadzona w osobliwości przestrzennej. Ze względu na kwantowy charakter tej osobliwości ani czas (jak my go rozumiemy), ani przestrzeń przedtem (t<0) nie istniały, zatem Wszechświat miał swój początek, po którym rozpoczęła się jego ekspansja. Praca ta spotkała się ze zdwojoną wrogością. Już nie tylko Einstein twierdzi, że jest to inspirowane « by the Christian dogma of creation, and totally unjustified from the physical point of view » („przez chrześcijański dogmat stworzenia, i jest całkowicie nieuprawnione z fizycznego punktu widzenia”), ale także dawny mentor Lemaitre’a, Eddington wtóruje: « The notion of a beginning of the world is repugnant to me ». Trzy lata później Georges Lemaître dorzuca swoje dwa ostatnie kosmologiczne postulaty: istnienie resztkowego promieniowania po początkowej, gwałtownej ekspansji oraz utożsamienie stałej kosmologicznej z (ciemną – jak dziś mówimy) energią próżni.

Dużo później, w 1949 podczas słuchowiska radiowego BBC, to właśnie znany astronom angielski, a zarazem największy propagandysta modelu statycznego i popularyzator nauki, Fred Hoyle, nazywa teorię Lemaître’a, pejoratywnie w zamierzeniu, teorią Wielkiego Wybuchu (Big Bang theory). Z kolei, szesnaście lat potem, po odkryciu mikrofalowego promieniowania resztkowego, model statyczny jest martwy, a Wielki Wybuch staje się paradygmatem nowoczesnej kosmologii. Zdumiewające jednak jest, z jaką łatwością dwaj bardzo wybitni uczeni oskarżali o nienaukowe inspiracje, kierując się samemu ewidentnie pozanaukowymi motywami. Aż chciałoby się tu przywołać metodę wypróbowaną od setek lat – złodziei krzyczących na cały głos: łapaj złodzieja!...

Fakt, że [ponad] 80 lat później, obecna kosmologia przejęła wszystkie najważniejsze elementy kosmologii Georges Lemaître’a, włącznie z nazwą, jest najlepszym świadectwem jego niewiarygodnej intuicji i głębokiego wglądu fizycznego. Ale to wcale nie oznacza zarzucenia wysiłków na rzecz obalenia wyjątkowości początku Wszechświata i jego jako takiego, z całą niesamowitą specyfiką – ciągle są ponawiane próby, a to wprowadzenia nieskończonych wszechświatów cyklicznych, a to ostatnio wielo-światów (multiverse), czyli nieskończenie wielu światów równoległych. Znamienne jest to, iż większość z nich ma charakter para- lub poza-naukowy, a prym w tym wiodą wyznawcy „teorii” superstrun wraz ze Stephenem Hawkingiem, słynnym fizykiem i celebrytą. I nie poddają się, także finansowo – skoro prestiżowe nagrody Nobla można jedynie otrzymać za empirycznie udowodnione teorie, to nic nie szkodzi – są w zamian milionowe nagrody ufundowane przez Milnera, rosyjskiego miliardera, a wręczane w… Hollywood! Do części takich teorii, opartych na gruncie meta-kosmologicznej ewolucji, jeszcze powrócę w moim następnym artykule dla Szkoły Nawigatorów."

 



tagi: kościół  polska  kosmologia 

boson
23 lutego 2018 14:57
35     1845    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
JSC @boson
23 lutego 2018 15:12

Tu nie chodzi o ciemnogród tylko, że heliocentryzm demolował całe systemy filozoficzne, w które zostały zainwestowany autorytet wszystkich instytucji duchownych Europy w tym Biskupa Rzymu Niemylnego... z naciskiem na nazwisko Nieomylny.

zaloguj się by móc komentować

boson @JSC 23 lutego 2018 15:12
23 lutego 2018 15:15

ojej, dziękuje za tak szybką i głęboką uwagę - jesteś jeszcze w gimnazjum, czy już na tzw. studiach?

zaloguj się by móc komentować

JSC @boson
23 lutego 2018 15:20

Jakoś rok na WSKSiM zaliczyłem tylko co ma do tego oprócz ad personam?

Jacek strzemieczny 86101404350

zaloguj się by móc komentować

boson @JSC 23 lutego 2018 15:20
23 lutego 2018 15:27

Po prostu - ja bym Panu nie zaliczył.

zaloguj się by móc komentować

JSC @boson
23 lutego 2018 15:30

Znaczy się, że się mylę... Powiedz tylko gdzie.

zaloguj się by móc komentować

boson @JSC 23 lutego 2018 15:30
23 lutego 2018 15:33

Przeczytaj mój tekst 15 razy... bardzo powoli... prześpij to - może pomoże.

Przy okazji, serio - zdałeś maturę pisemną z matematyki?

zaloguj się by móc komentować

JSC @boson
23 lutego 2018 15:36

Tak, ale nie widzę związku między tym faktem, a poruszanym tu tematem.

zaloguj się by móc komentować

boson @JSC 23 lutego 2018 15:36
23 lutego 2018 15:42

Dziwne - widać to była słaba szkoła - powtórzę zatem bardzo wolno:

"Galileusz jednak nie chciał słyszeć głosu rozsądku – użył za to nowego argumentu empirycznego twierdząc, iż teoria heliocentryczna wyjaśnia morskie przypływy! Efekt był więc taki, że w słynnym procesie Galileusza to Święte Oficjum miało naukową rację, podnosząc błędność tego argumentu, co z resztą później sam Galileusz przyznał!"

Prześpij to i przeczytaj poważne książki - ale wcześniej tu nie wracaj, nie mam więcej czasu na analfabetów.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @boson
23 lutego 2018 16:04

Bardzo kształcące są te "przypadki zacofanych kanoników, jezuitów i papieży" i - genialnego Einsteina oraz prawdomównego BBC. No i kto by pomyślał, że Melanchton nazwie kanonika Kopernika - Sarmatą?  Znakomita notka.

PS. To jak będzie z zaliczeniem:)))) Może chociaż trzy na szynach.  Na zachętę:)))

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @pink-panther 23 lutego 2018 16:04
23 lutego 2018 16:08

Też mi się ten Sarmata bardzo podoba; ).

.

 

zaloguj się by móc komentować

boson @pink-panther 23 lutego 2018 16:04
23 lutego 2018 16:27

PS. Może i więcej będzie na zachętę, ale wpierw parę tygodni odpowiednich lektur, nie ma zmiłuj - to elementarz...

zaloguj się by móc komentować

tadman @boson
23 lutego 2018 16:39

Pewnie bosonie odpowiedz, że nie masz czasu tłumaczyć, ale język angielski w tym czasie nie był stosowany wśród Włochów i do papieża zapewne pisał Galileusz po łacinie. Ogólnie wygląda to kuriozalnie. Uprzedzam, że matmę zdawałem pisemnie, bo testów wtedy w LaO nie znano.

zaloguj się by móc komentować

tadman @boson
23 lutego 2018 16:40

Świnia słownik LO zamienił mi na LaO.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @boson
23 lutego 2018 16:43

Takich krótkich publikacji brakuje, znakomite szczególnie o Tycho

zaloguj się by móc komentować

boson @tadman 23 lutego 2018 16:39
23 lutego 2018 17:00

niestety, znam tylko tł. angielskie - chyba to lepiej niz łacina?

nb. tylu w SN zawodowców od angielskiego...

zaloguj się by móc komentować

boson @tadman 23 lutego 2018 16:40
24 lutego 2018 08:49

nikt się nie zgłosił, więc jak tylko znajdę chwilę to przetłumaczę... cierpliwości.

zaloguj się by móc komentować

boson @pink-panther 23 lutego 2018 16:04
24 lutego 2018 08:56

A co do BBC i jej obiektywizmu naukowego, to słynne określenie - Big Bang - było w pierwotnym zamyśle prześmiewcze wobec teorii Lemaitre'a - ukuł je niejaki Hoyle w audycji radiowej Third Programme z 28 marca 1949:

"the script from which he read aloud was interpreted by his opponents to be vain, one-sided, insulting, not worthy of the BBC... In another BBC interview he said The reason why scientists like the "big bang" is because they are overshadowed by the Book of Genesis. It is deep within the psyche of most scientists to believe in the first page of Genesis."

zaloguj się by móc komentować

tadman @boson
24 lutego 2018 17:46

To dobrze.

O Lemaître'ze już pisałeś, ale nigdy za wiele o nim, bo popularyzatorzy fizyki przemilczają go notorycznie; wiadomo dlaczego.

zaloguj się by móc komentować

JSC @boson 23 lutego 2018 15:42
24 lutego 2018 17:52

Tylko, że ja nie o Księżycu tylko o filozoficznych konsekwencjach zepchnięcią miejsca przebywania człowieka z centrum wszechrzeczy.

zaloguj się by móc komentować

boson @JSC 24 lutego 2018 17:52
24 lutego 2018 17:54

przecież jesteśmy w centrum - znasz inną Ziemię?

zaloguj się by móc komentować

JSC @boson
24 lutego 2018 18:41

W centrum mojej psychiki jestem ja... ale w scholastyce  znaczenie centrum miało znaczenie geograficzne... czyli miejsce, wokół którego kręci się cała reszta. Na tym była zbudowana ich kosmologia co ilustruje ten obrazek https://www.proroctwa.com/images/ziemia.jpg

zaloguj się by móc komentować

JSC @JSC 24 lutego 2018 18:41
24 lutego 2018 18:46

Tu dam inny obrazek, bliższy temu o czym tu mowa:

http://sady.up.krakow.pl/images/dzm19.gif

zaloguj się by móc komentować


boson @boson
25 lutego 2018 19:54

gdyby faktycznie wykazano, że Słońce znajduje się w centrum wszechświata, a Ziemia w  trzeciej sferze [tzn. jest trzecią planetą od środka kosmosu] i że Słońce nie okrąża Ziemii, ale to Ziemia krąży dookoła Słońca, wtedy konieczne byłoby staranne przemyślenie objaśnienia Pisma, które wydawałoby się sprzeczne, i powinniśmy raczej powiedzieć, że go nie rozumiemy, niż powiedzieć, że coś jest fałszywe, a co zostało udowodnione.

z listu św. Roberta do Foscariniego z 12 kwietnia 1615:

https://sourcebooks.fordham.edu/mod/1615bellarmine-letter.asp

zaloguj się by móc komentować

boson @JSC 24 lutego 2018 18:46
25 lutego 2018 20:31

dla Kościoła to nie był problem fundamentalny;

wielkim problemem był wielki wybuch herezji scjentystycznej/ateistycznej/oświeceniowej (jak zwał, tak zwał) zbudowanej w prymitywny, ale skuteczny sposób na fantastycznym sukcesie fizyki, wychodowanym przez scholastykę...

dlatego zresztą, aby rewolucja mogła odnieść sukces, jezuici musieli być skasowani - co ogłosił Wolter, ale postulował kto inny.

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 25 lutego 2018 19:17
25 lutego 2018 22:14

"With his deprecating tone Galileo effectively marks off a group of philosophers and theologians as adversaries whose faults he proceeds to define". Within that group were progressive Aristotelians, including Bishop Dini, Cardinals Bellarmine and Barberini, as well as famous Jesuit astronomers at the Collegio Romana. These men were open to scientific demonstration to progress Copernicus' theories, however Galileo attacks them stating that they "determine in 'hypocritical zeal' to preserve at all costs what they believe, rather than admit what is obvious to their eyes." This compounds his problems rather than aiding him. Moreover, his letter misses out on key facts that include the Church's non-attacking stance on Copernicus when the canon proposed his heliocentric model. A Dominican theologian Tolosani made an unpublished attack on the Copernican system as early as 1544.

Furthermore, the tone of the letter was combative and overly proud. "Many resented his arrogant tone, his presumption for speaking on theological matters, and for crossing over from the world of mathematical astronomy into the world of natural philosophy." "But he has ruined himself by being so much in love with his own genius and having no respect for others. One should not wonder that everyone conspires to damn him."

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
26 lutego 2018 07:24

bardzo ciekawy komentarz mejlowy sacco-di-schola:

"Chciałem tylko zwrócić uwagę na istotne, moim zdaniem, okoliczności towarzyszące:

1- Kopernik znał kard Farnese, późniejszego Pawła III, który to "ogarniał" teorię heliocentryczną.

2- Rektor uniwersytetu w Wittenberdze Reinhold w 1551 na podstawie obliczeń Kopernika stworzył tzw Tablice Pruskie (nazwane tak dzięki mecenatowi "naszego" Albrechta).

3- Heliocentryzm Kopernika i Tablice Pruskie przemielił matematyk jezuita Clavus i wyszedł mu w 1582 ... nowy kalendarz. Papież Grzegorz XIII przychylił się i tak mamy obowiązujący do dziś kalendarz gregoriański.

4- Kalendarz ten protestanci zwali papistowską kradzieżą i potrzebowali 150 lat by go "zaakceptować"... "
 

zaloguj się by móc komentować


boson @boson
9 kwietnia 2019 14:23

****) "Georges Lemaître, zwany ojcem teorii Wielkiego Wybuchu (Big Bang theory), urodził się [ponad] 120 lat temu w Charleroi, w Belgii. W 1911, po ukończeniu gimnazjum jezuickiego Collège du Sacré-Coeur, rozpoczyna studia inżynierii górnictwa, których jednak nie było mu dane dokończyć. W 1914, wraz z wybuchem Wielkiej Wojny razem z bratem wstępuje na ochotnika do belgijskiego wojska. Walczy na pierwszym froncie, w piechocie i artylerii – odznaczony medalem Croix de guerre avec palmes, zostaje zdemobilizowany dopiero w 1919. 

Pod wpływem lektur w czasie wojny (sic!), przede wszystkim książek Henri Poincaré, w 1920 Georges Lemaître postanawia podjąć, w trybie przyspieszonym, studia matematyczno-fizyczne na uniwersytecie w Lowanium. W tym czasie zapoznaje się z Ogólną Teorią Względności (OTW), czyli nową teorią grawitacji, opublikowaną przez Alberta Einsteina w 1916. Jednocześnie, wojna wpłynęła na jego życie duchowe w podobny sposób jak to później był w przypadku Karola Wojtyły – w tymże 1920, Lemaître wstępuje do seminarium duchownego, a w 1922 do Bractwa Kapłańskiego Przyjaciół Jezusa – Fraternité sacerdotale des amis de Jésus, aby w 1923 przyjąć święcenia kapłańskie. Dwa tygodnie później, korzystając z grantu naukowego, wyjeżdża dla pogłębienia studiów fizyki najpierw do Cambridge, gdzie pracuje pod kierunkiem Artura Eddingtona, a potem do Harvardu i MIT, gdzie otwiera przewód doktorski. W 1925 wraca na Katolicki Uniwersytet w Louvain (czyli KUL, historycznie, ten pierwszy…) jako adiunkt, i rozpoczyna prace nad tematem, który mu niebawem przyniesie międzynarodową sławę. 

W 1927, AbbéG. Lemaître (tak podpisywał swoje publikacje naukowe) opublikował w Belgii pracę pt. Un Univers homogène de masse constante et de rayon croissant rendant compte de la vitesse radiale des nébuleuses extragalactiques („Wszechświat jednorodny o stałej masie i rosnącym promieniu, wyjaśniający prędkość radialną mgławic pozagalaktycznych”). W pracy tej, w oparciu o OTW, przedstawił kosmologiczny model rozszerzającego się Wszechświata, i ponadto, na dwa lata przed Edwinem Hubblewyprowadził w niej tzw. prawo Hubble’a, [od 2018 H-L www.iau.org/news/] czyli wzrost prędkości ucieczki galaktyk, proporcjonalnie do ich odległości. Einstein przyjął wrogo te idee, gdyż sam, już w 1917, zaproponował statyczny model Wszechświata. Podczas ich pierwszego spotkania, w czasie kongresu solvayowskiego w 1927, Einstein nie patyczkował się z młodym księdzem katolickim, twierdząc: Your calculations are correct, but your physical insight is « tout à fait abominable » („Pana obliczenia są poprawne, ale fizyczny wgląd jest całkowicie odrażający”). Taki dość emocjonalny stosunek był o tyle zrozumiały, iż Einstein postulował statyczność przede wszystkim na gruncie filozoficznym, wręcz światopoglądowym. Uważał, że Wszechświat musi być wieczny, i aby uzyskać to statyczne rozwiązanie zburzył prostotę swoich równań wprowadzając tam ad hoc tzw. stałą kosmologiczną. Potem, żałował tego publicznie twierdząc, iż to był jego « greatest blunder »podczas gdy G. Lemaître paradoksalnie uważał wręcz przeciwnie: « your greatest discovery! ». I znowu miał rację – videnagroda Nobla z fizyki w 2011, za odkrycie Ciemnej Energii… 

Tymczasem, w 1929 Hubble empirycznie potwierdza prawo Lemaître-Hubble’a o ucieczce galaktyk, zadając mocny cios modelowi statycznemu, ale Ojciec G. Lemaître nie spoczywa na laurach i w 1931 pisze jedną z najsłynniejszych prac w nauce współczesnej: The Beginning of the World from the Point of View of Quantum Theory („Początek świata z punktu widzenia teorii kwantowej”) opublikowaną w Nature. Wprowadza tam ideę początku Wszechświata, kiedy t=0 a cała jego energia była zgromadzona w osobliwości przestrzennej. Ze względu na kwantowy charakter tej osobliwości ani czas (jak my go rozumiemy), ani przestrzeń przedtem (t<0) nie istniały, zatem Wszechświat miał swój początek, po którym rozpoczęła się jego ekspansja. Praca ta spotkała się ze zdwojoną wrogością. Już nie tylko Einstein twierdzi, że jest to inspirowane « by the Christian dogma of creation, and totally unjustified from the physical point of view » („przez chrześcijański dogmat stworzenia, i jest całkowicie nieuprawnione z fizycznego punktu widzenia”), ale także dawny mentor Lemaitre’a, Eddington wtóruje: « The notion of a beginning of the world is repugnant to me ». Trzy lata później Georges Lemaître dorzuca swoje dwa ostatnie kosmologiczne postulaty: istnienie resztkowego promieniowania po początkowej, gwałtownej ekspansji oraz utożsamienie stałej kosmologicznej z (ciemną – jak dziś mówimy) energią próżni.

Dużo później, w 1949 podczas słuchowiska radiowego BBC, to właśnie znany astronom angielski, a zarazem największy propagandysta modelu statycznego i popularyzator nauki, Fred Hoyle, nazywa teorię Lemaître’a, pejoratywnie w zamierzeniu, teorią Wielkiego Wybuchu (Big Bang theory). Z kolei, szesnaście lat potem, po odkryciu mikrofalowego promieniowania resztkowego, model statyczny jest martwy, a Wielki Wybuch staje się paradygmatem nowoczesnej kosmologii. Zdumiewające jednak jest, z jaką łatwością dwaj bardzo wybitni uczeni oskarżali o nienaukowe inspiracje, kierując się samemu ewidentnie pozanaukowymi motywami. Aż chciałoby się tu przywołać metodę wypróbowaną od setek lat – złodziei krzyczących na cały głos: łapaj złodzieja!...

Fakt, że [ponad] 80 lat później, obecna kosmologia przejęła wszystkie najważniejsze elementy kosmologii Georges Lemaître’a, włącznie z nazwą, jest najlepszym świadectwem jego niewiarygodnej intuicji i głębokiego wglądu fizycznego. Ale to wcale nie oznacza zarzucenia wysiłków na rzecz obalenia wyjątkowości początku Wszechświata i jego jako takiego, z całą niesamowitą specyfiką – ciągle są ponawiane próby, a to wprowadzenia nieskończonych wszechświatów cyklicznych, a to ostatnio wielo-światów (multiverse), czyli nieskończenie wielu światów równoległych. Znamienne jest to, iż większość z nich ma charakter para- lub poza-naukowy, a prym w tym wiodą wyznawcy „teorii” superstrun wraz ze Stephenem Hawkingiem, słynnym fizykiem i celebrytą. I nie poddają się, także finansowo – skoro prestiżowe nagrody Nobla można jedynie otrzymać za empirycznie udowodnione teorie, to nic nie szkodzi – są w zamian milionowe nagrody ufundowane przez Milnera, rosyjskiego miliardera, a wręczane w… Hollywood! Do części takich teorii, opartych na gruncie meta-kosmologicznej ewolucji, jeszcze powrócę w moim następnym artykule dla Szkoły Nawigatorów."

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 9 kwietnia 2019 14:23
9 kwietnia 2019 18:07

cały ten tekst w odświeżonej nieco redakcji, już tu niebawem

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @boson 24 lutego 2018 08:56
9 kwietnia 2019 18:09

Big Bang w wersji Fresa Hoyle'a, to z polskiego na nasze: Wielkie Bum ( w intencji: wielki pierd).

Z poczuciem niewielkiego zawodu stwierdam, iż  nie mam się do czego przyczepić w tekście notki.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować