-

boson : nihil est sine ratione

"Jak naiwne były wyobrażenia Czartoryskich..."

Obejmując tron po zamordowanym mężu Katarzyna II dokonała zasadniczej reorientacji rosyjskiej polityki zagranicznej względem Rzeczypospolitej. Przekreśliła też porozumienie carycy Elżbiety z Augustem III i przystąpiła do podporządkowania sobie Polski. W realizacji swojej polityki opierała się w kraju na wrogiej dworowi „Familii” Czartoryskich. Starzy książęta prąc do władzy wszelkimi środkami, wpierw chcieli zorganizować przy pomocy carycy zamach stanu, a gdy ta odmówiła, uzasadniając stanem zdrowia Augusta III Sasa perspektywę rychłej zmiany na tronie polskim, poczekali na śmierć króla by we współpracy z Katarzyną II sięgnąć po koronę.

Przebieg elekcji, jak również wydarzenia które ją poprzedzały w okresie interregnum pokazały, jak naiwne były wyobrażenia Czartoryskich o sojuszu z „Semiramidą Północy”, która w intencji książąt miała dopomóc w realizacji ich planów. To „Familia” Czartoryskich miała być narzędziem w polityce Katarzyny II wobec Rzeczypospolitej a nie odwrotnie. Zresztą dla trzeźwego obserwatora ówczesnej sceny politycznej jasnym było, że potężna władczyni imperium rosyjskiego nie będzie liczyła się z Czartoryskimi, o ile zajdzie taka potrzeba. Tak też się stało i na tronie wbrew rachubom Czartoryskich liczących na koronę dla księcia Augusta zasiadł Stanisław Poniatowski.

O tym, jakie powody zadecydowały o tak bezprecedensowym wyniesieniu bardzo świeżej daty magnata, napisała sama Katarzyna II do wiernie sekundującego jej w polityce wobec Rzeczypospolitej króla pruskiego Fryderyka II „...Proponuję waszej Wysokości takiego z Piastów, który będzie bardziej niż inni nam zobowiązany za to, co dla niego uczynimy. Jeśli wasza Wysokość wyrazi zgodę, proponuję stolnika litewskiego Stanisława Poniatowskiego, a to z następujących powodów. Ze wszystkich pretendentów do korony on ma najmniejsze możliwości jej otrzymania, tak, więc w następstwie będzie miał zobowiązania w stosunku do tych, z rąk, których ją otrzyma” .

Po wprowadzeniu przy pomocy rosyjskich bagnetów na tron Stanisława Augusta Poniatowskiego caryca konsekwentnie realizując swoje zamiary wobec Rzeczypospolitej przystąpiła do wykonania kolejnego planu, jakim było stworzenie w Rzeczypospolitej oddanego jej stronnictwa. Katarzyna II nie dowierzała w pełni ani królowi, ani Czartoryskim i dlatego już w okresie bezkrólewia postanowiła utworzyć z polskich innowierców ugrupowanie będące wiernym wykonawcą jej planów. Po to jednak, aby to nowe narzędzie rosyjskiej polityki wobec Polski było sprawne, wystąpiła ona z bezprecedensowym w ówczesnej Europie żądaniem przyznania mniejszościom wyznaniowym prawa zasiadania w sejmie.

Intencje carycy Katarzyny II w przeddzień rozstrzygnięcia kwestii dysydenckiej wyłuszczył ambasadorowi Nikołajowi Repninowi Nikita Panin pisząc: „kładę przede wszystkiem, jako niewzruszoną zasadę, będącą, jak z zaczątku samego, tak i obecnie na przyszłość mającą nieodzownym kierownikiem wszystkich naszych zamiarów i celów to, że sprawa dyssydentów nie ma być zupełnie – pretekstem do rozkrzewiania w Polsce naszej wiary i protestanckich wierzeń, lecz jedynie – dźwignią, gwoli pozyskaniu sobie, z pomocą naszych jednowierców i protestantów, silnego i przyjaznego stronnictwa, z prawem uczestniczenia we wszystkich polskich sprawach, nie już w imię wyjednywanej obecnie ze strony Rzplitej rękojmi Jej Imperatorskiej Mości, za całość jej konstytucyi i formy jej wolnego rządu, lecz w imię zapewniającej się na korzyść naszą, na wieczne czasy – opieki nad tymiż uprawnionymi, jako słabszej w rządzie polskim cząstki, która bezpieczeństwo swoje będzie odtąd na tejże naszej opiece gruntować...

Prymas Gabriel Podoski** był narzuconym przez Repnina za zgodą królewską rosyjskim figurantem, gorliwie wysługującym się swoim protektorom. Podobnie rzecz przedstawiała się z większością biskupów mianowanych przez króla, często zawdzięczających swoje nominacje także wszechwładnemu ambasadorowi carycy Katarzyny II. W tej kwestii opinie nuncjusza Antonio Eugenio Viscontiego, jak i Angelo Marii Duriniego brzmiały identycznie: z 25 biskupów zatroskanymi sprawami Kościoła i przykładnie wypełniającymi swoje obowiązki było pięciu: arcybiskup łaciński lwowski Wacław Sierakowski, biskup krakowski Kajetan Sołtyk, biskup łucki Antoni Wołłowicz, biskup kijowski Józef Andrzej Załuski oraz biskup żmudzki Jan Dominik Łopaciński...

Zaprezentowana poniżej depesza nuncjusza Duriniego do kardynała sekretarza stanu Luigi Marii Torrigianiego z września 1767 roku ukazuje skalę „perswazji” zastosowaną przez butnego ambasadora, reprezentującego „opiekuńczą” carycę Katarzynę II w sprawie zmiękczenia stanowiska upartego biskupa. Zdewastowana siedziba biskupa w Iłży, zrabowane dobra Bodzentyn, splądrowany pałac biskupi w Kielcach, dewastacje majątków połączone z wybieraniem kontrybucji w pieniądzach, oraz naturze ukazują praktykę polityczną owego czasu, odbywająca się przy milczącej aprobacie dworu królewskiego i Stanisława Augusta Poniatowskiego .

Bardzo znamienny był fakt, iż wobec bezprawnych, wręcz terrorystycznych działań carskiego ambasadora zarówno król Stanisław August Poniatowski, jak i Czartoryscy, którym przypadła pionierska rola zaproszenia wojsk rosyjskich do Polski, zachowywali całkowitą bierność. Ta bierność nie wynikała tylko z niemocy monarchy posadzonego na tronie przy pomocy rosyjskich bagnetów, lecz także z wrogiego stosunku króla i Czartoryskich wobec tych wszystkich, którzy sprzeciwiali się polityce królewskiej podporządkowującej interesy Rzeczypospolitej Rosji...

O skali wrogości, jaką Stanisław August Poniatowski czuł do krakowskiego biskupa świadczy fragment rozmowy króla z kilkoma biskupami pod koniec września 1767 roku, kiedy to Stanisław August biskupa Kajetana Sołtyka określił mianem swojego największego wroga i zarzucił mu chęć zdetronizowania monarchy!

Należy wyraźnie stwierdzić, iż trudno byłoby postawić biskupowi cięższy zarzut. Obecny przy tej rozmowie biskup kujawski Antoni Ostrowski usiłował zaprzeczać i w związku z tym wywiązała się interesująca wymiana zdań, gdzie król wróżył biskupowi wygnanie na Syberię, powtarzając jak echo groźby Repnina: «Ricordatevi delle minaccie fatte dall’ambasciator di Moscovia al vescovo di Cracovia di mandarlo in Siberia» . Replikował na to biskup przemyski Andrzej Młodziejowski, że lepiej na Syberii z wiarą, niż w Polsce bez niej, lecz w uszach królewskich ta argumentacja z pewnością musiała wypaść niezbyt przekonywująco.

**) jedyny-taki-prymas/



tagi: rzeczpospolita  polska  rosja 

boson
10 października 2019 15:47
14     791    2 zaloguj sie by polubić
komentarze:
boson @boson
10 października 2019 16:26

O ile próby uwolnienia biskupa Sołtyka i jego towarzyszy na przełomie 1767 i 1768 roku zakończyły się niepowodzeniem, to Stolica Apostolska w następnych latach sprawy uwięzionego biskupa i jego towarzyszy nie spuszczała z oka. W ciągu tego czasu, aż do 1773 roku papiescy dyplomaci nie tylko w Warszawie, czy Wiedniu, lecz także w innych stolicach przekazywali do Rzymu wszelkie informacje, jakie zdobyli na temat więźniów, a po upadku konfederacji barskiej Klemens XIV rozpoczął natychmiast starania o uwolnienie więźniów, na co tym razem tryumfująca Rosja wyraziła zgodę.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @boson
10 października 2019 17:17

Proto-PRL prim.

zaloguj się by móc komentować

boson @krzysztof-laskowski 10 października 2019 17:17
10 października 2019 18:17

spokojnie, damy radę Rysiowi z Bonieckim et consortes...

ludzie jakoś zapominają, że abp co tydzień udziela się obok Śpiewaka i jemu podobnych: www.tygodnikpowszechny.pl/pustka-po-ludziach-160622

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @boson 10 października 2019 18:17
10 października 2019 18:31

Nie zapominają. Tak ujawnia się spójność mechanizmu, który działa od czasów sprzed 966 roku.

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
10 października 2019 18:40

a oto krakowski scjentyzm par excellence:

Ta książka jest nie tylko o tym, czy nasza teologia obowiązuje wyłącznie na naszej planecie, czy też ma wymiar kosmiczny, ale jeżeli teologia nie stawi czoła i temu zagadnieniu, to zmarginalizuje się już tu, na Ziemi. Naukowy obraz świata musi być naturalnym środowiskiem teologii. - Michał Heller

www.ccpress.pl/produkt/Nauka_i_Teologia_-_niekoniecznie_tylko_na_jednej_planecie

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @boson 10 października 2019 18:40
10 października 2019 18:54

Biologia, fizyka, matematyka, alchemia i nauki pochodne w sposób konieczny podlegają teologii. Nie mogą jej przeczyć w żadnym punkcie i nie przeczą.

zaloguj się by móc komentować

boson @krzysztof-laskowski 10 października 2019 18:54
10 października 2019 19:22

za to ty przeczysz ks. Hellerowi...

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @boson 10 października 2019 19:22
10 października 2019 19:42

Ks. Heller przeczy Doktorowi Anielskiemu. Panstwo polskie, które na dobre zaczęto budować w drugiej połowie piętnastego wieku, przeczy państwu polskiemu budowanemu od połowy wieku dziesiątego. Co ujawnia się w Twojej notce.  

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @boson
10 października 2019 20:06

Cała sprawa rozbiorów wymaga nowego opisania, bo jest czymś innym, niż się wydaje. Jeśli weźmie się pod uwagę, że Sejm Królestwa Polski w 1555 roku przegłosował zakończenie unii z Kościołem rzymskokatolickim i utworzenie Kościoła narodowego, to znajdujemy prawidłowy punkt zaczepienia, bo bez wyjątku wszyscy, którzy żądali gwałtownej reformy państwa, żądali utworzenia Kościoła narodowego. Oni też żądali gwałtownej reformy nauki.

zaloguj się by móc komentować

boson @krzysztof-laskowski 10 października 2019 20:06
11 października 2019 15:41

nie tak - Polacy to nie aniołowie, ale Rzplta dobrze sobie radziła w XVII wieku - vide Zygmunt Wielki; nie możesz tu zapominać o naszym DNA - /cudze-chwalicie-swego-nie-znacie/

przetrącili nam moralny kręgosłup dopiero w XVIII wieku, ale nasi święci nas z tego wyciągnęli, a teraz trzeba spokojnie budować - po JPII i prymasie Tysiąclecia nikt nam nie podskoczy przez długi czas

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować