-

boson : nihil est sine ratione

Kolejna gazeta rządowa, czyli ksiądz jakich mało

listy.jpg                    Jan III do Marii Kazimiery – 13 septembra 1683, w nocy, w namiotach wezyrskich…

__

Cosimo (ew. Kosma, Kuźma) Brunetti, duchowny, sekretarz Jana III Sobieskiego, urodził się 4. września 1630 we Florencji, w rodzinie kupieckiej.

Życie Brunettiego wedle Karoliny Targosz było pełne podróży. Członkowie jego rodziny osiedlili się w różnych zakątkach Europy. Jeden z jego braci mieszkał w Anglii, drugi w Polsce, co pozwalało Cosimo znaleźć „punkty zaczepienia”. Typowa włoska przedsiębiorczość i aktywność objawiła się u niego w sposób szczególny. Ledwo co po dwudziestce, jeszcze przed 1653, rozpoczął swoją wycieczkę po krajach Europy Północnej: po Niemczech, Belgii i Francji. Owa podróż umożliwiła mu nawiązanie kontaktów z wybitnymi uczonymi, przedstawicielami „nowej” nauki. Brunetti zetknął się wtedy z takimi ważnymi osobistościami jak G. Personne de Roberval, B. Pascal i C. Huyghens.

"Jan Heweliusz, wybitny gdański astronom, należał również do tej grupy naukowców, których udało mu się poznać. List napisany przez Brunettiego przed jego wyjazdem z Gdańska 30 grudnia 1654 roku, w którym opowiada o swojej głębokiej wdzięczności, jednocześnie oferując swoje usługi Heweliszowi w przyszłości, jest tego dowodem. Jest to zarazem pierwszy ślad Brunettiego na terytorium Polski.

Z kolei, na jesieni 1658 pojawia się w polskim obozie pod obleganym Toruniem. Nasz podróżnik został prawdopodobnie wówczas przedstawiony królowej Polski, Marii Ludwice, potomkini włosko-francuskich książąt Gonzaga. Są poszlaki, które wskazują, że rodzina Brunetti miała wcześniejsze relacje z Francją. Jego późnieszy, polski indygenat wspomina o francuskich liliach na herbie Brunettich, ze względu na ich zasługi wojskowe. Ponadto, mamy list z 1649 od Matki Angeliki Arnauld z Port Royal do królowej Ludwiki, gdzie wspomina ona innego Brunettiego. Zresztą sam Cosimo nie był zapewne zupełnie nieznaną postacią dla królowej, szczególnie że tak jak ona sam był w bliskim kontakcie z Port Royal.

Podczas swego pierwszego pobytu we Francji, Brunetti poznał to środowisko, które na nim zrobiło takie wrażenie, iż w latach 1653-1657 zadał sobie wiele trudu, aby powstrzymać potępienie grożące jansenistom. Podróżując pomiędzy Paryżem i Rzymem, wciąż miał nadzieję na znalezienie możliwości porozumienia, i nawet wtedy, gdy wyrok został już wydany, kontynuował swoją działalność, czasami nawet siebie narażając. To on później przetłumaczył z francuskiego na włoski Prowincjałki Pascala (opublikowane dopiero w 1684 roku w Kolonii).

Po opuszczeniu Polski w 1658 Brunetti udał się do Anglii, przez Niemcy i Holandię. Okres między 1660 a 1670 jest najmniej znany z jego życia. Nie daje się stwierdzić, kiedy Brunetti rozpoczął służbę u króla Jana Kazimierza a następnie u Michała Korybuta. Swojego prawdziwego opiekuna Brunetti znalazł, na krótko przed 1673, w osobie Jana Sobieskiego, marszałka i hetmana wielkiego koronnego. To Sobieski, na początku 1673, zaproponował Sejmowi, aby nobilitować Cosimo i jego brata Girolamo.

Bardzo dobra znajomość języków, praktykowana podczas wielu jego podróży, stanowiła o wartości Brunettiego jako sekretarza. W 1670 Des Noyers podkreślał, iż Cosimo mówił doskonale po hiszpańsku, angielsku, niemiecku i francusku oraz trochę po polsku. Z królem Janem III rozmawiał po francusku, bo monarcha wprawdzie dobrze rozumiał po włosku, ale sam mówił słabo.

Korespondencja sekretarza króla Jana III dodaje kilka cennych szczegółów do portretu Sobieskiego. Na przykład, w liście do Kosmy III Medyceusza, wielkiego księcia Toskanii, napisanego w nocy z 4 kwietnia 1676, natychmiast po powrocie z sali sejmowej, dał przykład wytrzymałości króla, zdolnego pozostać w sali obrad bez snu i bez jedzenia tak długo, by zmusić posłów do przegłosowania reformy wojskowej. Innym razem zacytował  żartobliwe [?] słowa Jana III, udającego się do łóżka po całym dniu ciężkiej pracy, kiedy to wyraził życzenie, aby zostać mianowanym kanclerzem, hetmanem i skarbnikiem przez następny Sejm, ponieważ w rzeczywistości już pełnił te wszystkie funkcje.

Kiedy w kwietniu 1675 Sobieski postanowił wysyłać do wszystkich najważniejszych ośrodków europejskich oficjalny „biuletyn informacyjny” [czyli kolejną polską „gazetę rządową”] w celu przeciwdziałania fałszywym wiadomościom rozpowszechnianym przez dwór w Wiedniu, wyznaczył Brunettiego na redaktora owej „gazety”. Była ona kolportowana w Rzymie, Florencji, Paryżu oraz Londynie.

Biorąc pod uwagę tak zróżnicowane i uniwersalne talenty Brunettiego możemy ufać w jego słowa, kiedy chwalił się specjalną sympatią króla, cytując wyróżnienia, które zostały mu przyznane. Podczas kampanii jadał przy stole królewskim, nigdy nie opuścił łóżka króla w czasie choroby, a jego kareta miała miejsce obok tej Wielkiego Szambelana. Jednak przyszedł czas kiedy Brunetti zaczął się skarżyć, iż w nieustannych kampaniach stracił zdrowie. Ten styl życia związany z wojną sprawił mu więcej kłopotów niż za jego poprzednich wypraw, nawet trans-oceanicznych. Został ranny pod Żurawnem, ale nie poważnie, jak dowiadujemy się z listu Sobieskiego do Marii Kazimiery. Antoine Baluze, francuski chargé d’affaires, napisał, że pod koniec 1676 Brunetti cierpiał na puchlinę wodną, spowodowaną przez nadmierne zmęczenie w służbie króla, albo nadużywaniem alkoholu. W 1678 Brunetti otrzymał dużą prebendę w Jarosławiu i wycofał się z dworu. Nie wiemy, czy nie wrócił tam ponownie, a zmarł 27 listopada 1679, przed przekroczeniem pięćdziesiątki."

Czy faktycznie ksiądz, określany często opatem, Brunetti umarł z „przyczyn naturalnych”? Mam tu spore wątpliwości – moim zdaniem, Cosimo odgrywał ważną rolę w planach Jana III ataku na Prusy, a jego poważne dolegliwości zdrowotne pojawiają się, jaki pech, właśnie w kluczowym momencie, po podpisaniu tajnego traktatu z Francją, w Jaworowie, 11 czerwca 1675. Znowu Prusacy?

Brunetti utrzymywał bardzo intensywne kontakty z Londynem. Zachowało się jego 60 listów (do których spróbuję dotrzeć) z okresu od 2/4/1675 do 23/4/1677 wysłanych via Gdańsk (przez agenta Sandersona) do sekretarza stanu Williamsona, który zresztą niebawem stracił swoje stanowisko, w owym feralnym 1679… Ponadto część jego wiadomości z warszawskiego biuletynu trafiało wprost do dobrze już nam znanej the London Gazette. Mało tego, Brunetti dołączał czasem do takiej „paczki” nawet kopie dokumentów, czy listy polskich urzędów…

Oto odpowiedni fragment z diariusza sir Hide’a, wpis z (2)8/10/1676:

« I sent betimes to the Postmaster for the Dantzig letters, and withal to desire he would bring hither Abbot Brunetti’s packet, wherein I was sure I should have all my letters that I cared for, and let it be opened in his presence, and seal it up again when I had taken out my letters. I took this confidence not so much out of haste to have my letters two days sooner, though that were enough wished by me, as because the passage to the camp where he was, was so uncertain, that I run the hazard of losing them quite; and the Postmaster was so civil as to grant me my request, by which means I received my English letters of the 28th of August that style, which was as fresh as it was possible for any to come, and had the satisfaction to hear my wife and children and all my friends were well, God Almighty be thanked for it! »

NB. To wtedy właśnie, w owym obozie pod Żurawnem Brunetti został ranny.



tagi: imperium  niemcy  polska  francja 

boson
21 września 2018 11:03
5     818    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:

Magazynier @boson
21 września 2018 15:45

Duży plus. Ale jeszcze muszę się wczytać w szczegóły. Jezus Król jest dla nas, tu na SN, łaskawy.

zaloguj się by móc komentować


Magazynier @boson 21 września 2018 17:06
21 września 2018 19:26

Pracują nad osłabieniem sojuszu rosyjsko-chińskiego.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @boson 21 września 2018 17:06
21 września 2018 19:29

Zwodnicza jest ta składnia angielska. Oczom nie wierzyłem, ale myślałem że to US kupuje od Rosjan. Tu chodzi jednak o zastopowanie zakupów chińskich. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować