-

boson : nihil est sine ratione

Ojciec Słowackiego, Kompania Lewantyńska i ten Wolter

 Screenshot 2019-06-03 at 20.29.27.pngTo właśnie Euzebiusz Słowacki w 1803 opublikował (w „anglikańskiej” drukarni przy Nowolipiu) pierwsze polskie tłumaczenie Henryady "pana de Voltaire". To bardzo ciekawe zważywszy na treść tego eposu jak i na "szkocką specyfikę" powstałego dwa lata później Gimnazjum Wołyńskiego (potem Liceum Krzemienieckiego), gdzie to pan Euzebiusz wykładał literaturę.

Ów epos opowiada jak to jego heros - hugenot Henryk, król Navarry zostaje w 1572, przy wsparciu królowej Elżbiety I, wspaniałym królem Francji - Henrykiem IV. Pierwsza jego wersja liczyła 9 pieśni i w marcu 1723 Wolter opublikował ją potajemnie pt. La Ligue ou Henry le grand (Liga albo Henryk Wielki) w Rouen, w drukarni niejakiego Abrahama Viret. Dla zmylenia cenzury królewskiej** na karcie tytułowej stoi - (wydrukowano) w Genewie u Jean Mokpap (dowcipniś!):Screenshot 2019-06-04 at 08.54.05.png

Okazuje się, że swój słynny wyjazd do Anglii Wolter zorganizował przede wszystkim w celu ostatecznego i jawnego wydania Henryady - a jak ważny ten pobyt Woltera w Anglii pozostaje dla elit francuskich przypomina mowa Nicolasa Sarkozego z 2007, w londyńskim City, zawierająca cytat z Woltera***:

Ponieważ handel wzbogacił obywateli Anglii, zarazem przyczynił się do ich wolności, a ta wolność z drugiej strony poszerzyła ich handel, skąd powstała wielkość tego państwa.

W organizacji wyjazdu do Anglii bardzo pomógł Wolterowi jego rówieśnik, Everard Fawkener, którego poznał w Paryżu w 1725 kiedy to Everard wracał z Aleppo gdzie od 1716 prowadził wielki biznes po swoim ojcu, "czołowym kupcu Kompanii Lewatyńskiej"! W 1735, już jako Sir Everard, został na 12 lat brytyjskim ambasadorem w Konstantynopolu: i tak to się plecie...

W Londynie, w okolicach Strandu (zaraz obok City i Fleet Street...), aż kłębiło się wtedy od hugenockich drukarni powstałych po wypędzeniu kalwinistów z Francji przez Ludwika XIV w 1685. Owi hugenoci byli oczywiście gotowi wydać każdą wywrotową literaturę, a Wolter sfinansował wydanie de luxe Henryady z 1728 poprzez subskrypcje, trzy gwinee od sztuki (ponad 1000 funtów dzisiaj):Screenshot 2019-06-04 at 09.17.00.png

Lista subskrybentów obejmowała całe spektrum arystokracji brytyjskiej od wigów po torysów, a Wolter dorzucił tam jedną pieśń, no i oczywiście dedykację jego sponsorce - królowej Karolinie, oraz nie omieszkał przy tym porównać się do Kartezjusza:

Screenshot 2019-06-04 at 09.55.09.pngScreenshot 2019-06-04 at 10.04.05.png

___

**) Jako żywo przypomina to zagrywkę Leibniza z 1669, w czasie elekcji naszego króla Michała I...

***) During the French election campaign of 2007, presidential candidate Nicolas Sarkozy came to London and surprised his audience of French businessmen working in the City by telling them that they were following in the footsteps of Voltaire.

As trade enriched the citizens of England, so it contributed to their freedom, and this freedom on the other side extended their commerce, whence arose the grandeur of the state. 

These words, which would not have been out of place in Sarkozy’s Anglophile speech, come from Voltaire’s Letters Concerning the English Nation, first published in London in 1733. The myth that Voltaire came to England as an exile, fleeing the tyranny of the Bastille for a land of liberty, is well known. It makes for a good story, all the more so as Voltaire helped write it, but it is essentially a myth. The truth, more prosaic but no less interesting, is that he came to London on a business trip. He was keen to publish a definitive edition of his epic La Henriade, and as censorship made this impossible in France, he resolved to oversee the production of an edition in London. It was while he was organizing the letters of introduction he would need in England that disaster struck. Following his humiliating public beating, the hot-headed Voltaire had to be interned in the Bastille to prevent him from challenging Rohan to a duel and he was finally released on condition that he leave immediately for England. His imprisonment delayed his journey to England; it was not the cause of it.

Cronk, Nicholas. Voltaire: A Very Short Introduction, OUP Oxford, 2017.



tagi: imperium  herezja  anglia  francja  kalwiniści 

boson
4 czerwca 2019 10:29
15     904    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
krzysztof-laskowski @boson
4 czerwca 2019 10:54

Podoba mi się to, że oni pokazują nam te rzeczy wprost.

zaloguj się by móc komentować

genezy @boson
4 czerwca 2019 11:35

heh, teoretyk literatury w Instytucie Badań Literackich- Euzebia, agentka UB. Przecwelon jak szanowny syn? pewnikiem...

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
4 czerwca 2019 12:44

popr.

dzisiaj od sztuki to by było 1300 funtów

zaloguj się by móc komentować

boson @genezy 4 czerwca 2019 11:35
4 czerwca 2019 12:45

tak, do rodziny Słowackich ciągle warto wracać

zaloguj się by móc komentować

boson @krzysztof-laskowski 4 czerwca 2019 10:54
4 czerwca 2019 12:47

nie wszyscy, ale są tacy co to robią bez wahania - choć zazwyczaj to są Amerykanie lub amerykańscy Anglicy czy Szkoci, a tu taki zonk 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @boson 4 czerwca 2019 12:47
4 czerwca 2019 12:58

Wszystko leży na wierzchu. Trzeba się tylko dobrze przyjrzeć.

zaloguj się by móc komentować

genezy @boson 4 czerwca 2019 12:45
4 czerwca 2019 13:47

ożeżty, kurna!!!

Czy to aby nie jest ta drukarnia na Nowolipiu o której to GB był drzewiej opowiadał, tj. ta co to później drukowała ulotki zagrzewające do powstania, co ją misjonarze angielscy (Towarzystwo Londyńskie) w posiadaniu mieli i deklaratywnie istniała ona z powodu bula uha tj. do nawracanie żydów na kalwinizm? Co to się spaliła jako pierwsza, będąc nomen omen zapalnikiem powstania? Z której to snajperzy z importu operowali bo powstanie słabo coś, słabowało? Pamiętniki Leonarda Wasiutyńskiego:

37 minuta!! Snajper z importu, massa ludzi pijanych na ulicy... . Kordian Słowackiego, @MG!

 

zaloguj się by móc komentować

genezy @genezy 4 czerwca 2019 13:47
4 czerwca 2019 14:20

I tak to się plecie:

 

Skarby na Koszykowej - "Pamiątka po dobrej matce" 1819


Za pierwszy polski utwór dla młodzieży uznawana jest powieść Klementyny z Tańskich Hoffmanowej Pamiątka po dobrej matce (pełny tytuł: Pamiątka po dobrey matce czyli ostatnie jej rady dla córki. Przez młodą Polkę), wydana w Warszawie, w drukarni przy Nowolipiu Nº 646, w 1819 roku. Na karcie tytułowej, poza powyższymi informacjami, znajduje się jeszcze sentencja pióra Ignacego Krasickiego „Cnota treścią człowieka a reszta przypadkiem”. Książka powstała w czasie, kiedy na Zachodzie rola literatury dla dzieci i młodzieży w wychowaniu jest już ustalona. Pamiątkę po dobrej matce można postrzegać jako inspirowaną myślą genewskiego filozofa i pedagoga Jana Jakuba Rousseau, autora traktatu pedagogicznego Emil.

Utwór ten ma formę listu pisanego na łożu śmierci przez matkę do 13-letniej córki Amelii. W rozbudowanej wypowiedzi umierająca zwraca się bezpośrednio do dziewczynki, aby udzielić jej szczegółowych rad dotyczących wielu aspektów życia. Wskazówki mają na celu tak pokierować córką, aby jej życie przebiegło jako szczęśliwe i spełnione. Są to zalecenia zbieżne z tymi, jakich udzielił Rousseaowskiemu Emilowi jego wychowawca. Cnotą człowieka ma być praca rąk własnych, umiarkowanie, pobożność, rozwój osobistych talentów. Stanem właściwym kobiecie są spełniane z pełnym oddaniem małżeństwo oraz macierzyństwo. Tak samo jak Emil, Amelia ma troszczyć się o własne zdrowie, co warunkowane jest życiem blisko natury, w jej otoczeniu, a nie odseparowaniem od niej. Hoffmanowa pisze:


Świeże powietrze i umiarkowana agitacyja utrzymują nas także w zdrowiu. […] Kiedy Bóg stwarzał człowieka, niebo dachem iego było, a duszę równie iak i ciało przeznaczył do czynności. W dni piękne parę godzin, w niepogodne choć chwil kilka, oddychay świeżem powietrzem; niech co dzień okno w twoim pokoju przynajmniej na pół godziny otwartem będzie.  

Powtórzona tutaj zostaje także nadrzędna refleksja Rousseau w odniesieniu do ludzkiej kondycji, której właściwe jest cierpienie, od którego uciec nie można, pozostaje tylko je znosić. Utwór skierowany jest przeciw sztuczności salonowego wychowania i zbytniej czułostkowości kobiet, wzywa do pracy nad siłą własnego charakteru. Autorka zwraca uwagę na wygląd zewnętrzny kobiet, sposób wypowiadania się i zachowania w towarzystwie. Gani takie przywary, jak próżność, kokieterię i przesadę „w chęci zwrócenia na siebie oczów”. Zachęca do naturalności, prostoty i umiaru.

Pamiątka wyraża także, co oczywiste, szacunek do wartości humanistycznych i umowy społecznej: „Ludzkość, ten piękny dar Niebios, iest węzłem łączącym nas z współbraćmi; sprawia to; iż los każdego człowieka obchodzi nas żywo, dla tego tylko, iż tak, iak my, iest człowiekim” – podkreśla Hoffmanowa.


Egzemplarz posiadany przez Bibliotekę w dziale Muzeum Książki Dziecięcej to niezwykle cenne pierwsze wydanie. Widać jeszcze ślady złotego zdobienia na okładce oraz na brzegach kart. Nazwisko właścicielki egzemplarza ̶ Julianny Grabowskiej – wygrawerowane zostało na okładce. Ciekawostką jest, że nazwisko autorki na karcie tytułowej zostało z kolei ukryte pod formułą: "młoda Polka". Hoffmanowa nie była bowiem pewna, czy książka zostanie dobrze przyjęta. Obawy te nie spełniły się, publikacja odniosła niebywały sukces czytelniczy i była wznawiana wielokrotnie, zapoczątkowując karierę pisarską "młodej Polki", która odtąd swoje utwory podpisywała jako „Autorka Pamiątki po Dobrey Matce”.

zaloguj się by móc komentować


boson @boson
4 czerwca 2019 15:19

powinienem przypomnieć, że podczas swego słynnego pobytu w Londynie Wolter mieszkał u owego Everarda Fawkenera

zaloguj się by móc komentować

genezy @boson 4 czerwca 2019 14:52
4 czerwca 2019 20:29

"W 1853 roku między Rosją a Turcją wybuchła wojna krymska. Po stronie tureckiej opowiedziała się m.in. Anglia, co zaważyło automatycznie na stosunku administracji carskiej do anglikan. Na żądanie rządu rosyjskiego musieli oni opuścić tereny Królestwa Polskiego. Częściowej konfiskacie uległ ich majątek (drukarnia w Warszawie przy ul. Nowolipie została sprzedana). "

https://repozytorium.amu.edu.pl/bitstream/10593/2528/1/Wisniewski%20-%20doktorat%20-%20pdf.pdf

Hoffmanowa to też masoński wywrotowiec (powinno się przy takich nazwiskach lub na wsiarzach umieszczać plakietki tak jak na samochodach literki GT)

http://dlibra.umcs.lublin.pl/Content/19793/czas2913_34_35_1986_1987_4.pdf

 

 

zaloguj się by móc komentować


boson @umami 5 czerwca 2019 11:12
5 czerwca 2019 11:40

no tak, pałac Mostowskich...

M. uczył się w pojezuickim Collegium Nobilium w Warszawie, następnie – jak później wspominał – studiowałrolnictwo w Niemczech, Szwajcarii i Francji, interesował się także prawem i administracją. ...Po zwycięstwie konfederacji targowickiej i zamknięciu „Gazety Narodowej i Obcej” wyjechał przez Drezno i Szwajcarię do Paryża (przybył tam w październiku 1792), podróżując początkowo wspólnie z żoną, a następnie z Rozalią z Chodkiewiczów Aleksandrową Lubomirską (zgilotynowaną 30 VI 1794 w Paryżu), z którą łączyły go bliskie osobiste stosunki. W kwietniu 1793 nawiązał kontakty i współpracę (może za pośrednictwem Scipiona Piattolego**) z polskimi emigrantami w Saksonii, przygotowującymi wybuch powstania, i uczestniczył w ich staraniach o pomoc Francji. Podejrzewany przez jakobinów o kontakty z arystokracją i rojalistami francuskimi (stało się to jednym z głównych motywów negatywnej opinii M. Robespierre’a o działalności polityków polskich), był po upadku żyrondystów dwukrotnie więziony. Wracając do kraju wysłał lekkomyślnie z Pragi normalną pocztąlisty do polskich emigrantów w Saksonii, które zostały przejęte przez władze austriackie. M. wrócił do Polski w końcu listopada 1793 i zamieszkał w swym majątku w Tarchominie pod Warszawą, ale 6 XII t. r. został zatrzymany w areszcie domowym na rozkaz ambasadora carskiego J.J. Sieversa jako podejrzany o sympatie i kontakty z francuskimi rewolucjonistami. ...

Dobra we Francji odziedziczone po ojcu zapewniały M-emu dostatnie życie i pozwalały na kultywowanie własnych zainteresowań sprawami rolnictwa, przemysłu i administracji. Przyczyniło się to do powołania go na członka Tow. Przyjaciół Nauk (TPN) w Warszawie, w którego działalności nie brał zresztą żadnego udziału. W r. 1802 powrócił do kraju i zamieszkał w swym majątku w Tarchominie. Sprowadził tu kilkanaście rodzin chłopów francuskich, starając się przy ich pomocy stworzyć wzorowe gospodarstwa i propagować postęp w rolnictwie wśród własnych poddanych. Równocześnie w l. 1802–6, realizując postulaty wydawnicze TPN w Warszawie, założył własną drukarnię w swym pałacu przy ul. Przejazd i Nowolipie 646 (dzisiejszy Pałac Mostowskich), dla której sprowadził nowoczesne czcionki z drukarni Didotów w Paryżu i z Lipska. ...

Mimo niewątpliwych zasług przeszedł do historii jako wolterianin, epikurejczyk i sybaryta, zimny egoista, sceptyk, a nawet cynik (Barzykowski, Rzewuska itd.).

www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/tadeusz-antoni-mostowski-h-dolega

**) scypion-czyli-nasz-wloski-retinger/

 

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
5 czerwca 2019 19:40

... a bratanek owego Everarda - szefem Bank of England:

en.wikipedia.org/wiki/William_Fawkener_(banker)

zaloguj się by móc komentować

genezy @boson 5 czerwca 2019 19:40
5 czerwca 2019 21:46

A mąż Klementyny Hoffmanowej to jeden z dyrektorów Banku Polskiego- musiał się szybko zawinąć po powstaniu, więc wiadomej był proweniencji, może to przechrzta anglikańska z Mostowskich?

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować