-

boson : nihil est sine ratione

Profesor prowadzący III RP

Sir_Charles_Hanbury_Williams_by_John_Giles_Eccardt.jpg

John Giles Eccardt  (1720–1779), „Sir Charles Hanbury Williams”, circa 1746 

____

Mówią, że nie ma przypadków, są tylko znaki. Oto wstrząsająca wypowiedź nt. Karola Williamsa – znanego nam „oficera prowadzącego” Stasia P.:

Sir Charles Hanbury Williams – ziemianin, poeta i dyplomata – miał szczególny udział w kształtowaniu osobowości, gustu i poglądów Stanisława Antoniego Poniatowskiego, późniejszego króla Rzeczypospolitej. Stał się dlań „drugim ojcem”. Wpłynął ponadto w decydujący sposób na losy młodzieńca – to właśnie brytyjski dyplomata zabrał go do Petersburga, do którego wybierał się z misją dyplomatyczną. To Sir Charles sprawił, że Poniatowski wpadł w oko wielkiej księżnej Katarzynie, która po zdobyciu tronu imperatorskiego uczyniła dawnego kochanka królem Polski…

Sir Charles poznał osiemnastoletniego Stanisława podczas swojej nadzwyczajnej misji nad Sprewą w 1750 roku. Poniatowski, wysłany przez rodziców do Berlina na kurację zdrowotną, był wówczas nieśmiałym i dość posępnym młodzieńcem. Mimo to brytyjski poseł dostrzegł w młodym Polaku wielki potencjał, wziął go pod swoje skrzydła i po dwóch tygodniach znajomości trudno mu było rozstawać się z nim. Przyjaźń ze Stanisławem służyła zbliżeniu Williamsa z Familią, co odpowiadało interesom zarówno jednej, jak i drugiej strony. Nie chodziło jednak tylko o względy polityczne.

Podczas sejmu warszawskiego z 1750 roku pogłębiła się niezwykła przyjaźń między posłem brytyjskim a młodym Poniatowskim, wówczas debiutującym posłem zakroczymskim, o czym świadczy ich regularna korespondencja, która dzięki sugestii Williamsa rozpoczęła się po powrocie posła do Berlina. Teza historyka Jerzego Łojka, że ze strony Sir Charlesa przyjaźń owa miała zabarwienie erotyczne, nie znajduje potwierdzenia w źródłach. Wprawdzie Sir Williams entuzjastycznie opisał w liście do Henry’ego Foxa przystojną postać starszego brata Stanisława, podkomorzego koronnego Kazimierza Poniatowskiego, ale nie ma śladu podobnych opinii w odniesieniu do Stanisława. Z biegiem lat panowie stali się dla siebie „drugim ojcem” i „przybranym synem”, co niewątpliwie miało związek ze znacznie mniejszą różnicę wieku między Sir Charlesem a Stanisławem niż między Stanisławem a jego ojcem – Stanisławem Poniatowskim (urodzonym w 1676 roku). Gdy Williams chorował w Wiedniu i w Petersburgu, Stanisław Antoni Poniatowski opiekował się nim, zyskując jego wdzięczność.

Pisząc po latach swoje pamiętniki, Stanisław August wspominał z nostalgią, że najszczęśliwsze chwile jego życia przypadają na czas spędzony z Williamsem jesienią 1751 roku w pałacu i parku myśliwskim elektorów saskich w Hubertusburgu. Rok później przebywali wspólnie w sarmackiej scenografii Białegostoku, Białowieży i Grodna. W 1753 roku podróżowali razem do Wiednia, Hanoweru i Hagi. Wprawdzie podczas wizyty w Anglii w 1754 roku Poniatowski niewiele miał okazji na spotkania z Williamsem, który był wówczas zaangażowany w kampanię wyborczą na prowincji, ale za to bywał częstym gościem krewnych i przyjaciół dyplomaty. Córki Williamsa zaliczały się do grona licznych dam brytyjskich zauroczonych młodym, przystojnym Polakiem.

Pod wpływem Sir Charlesa Stanisław rozkwitł, stając się jednym z najczarowniejszych rozmówców i ciesząc się uznaniem najlepszego towarzystwa Drezna, Wiednia, Paryżu i Londynu. Williams pilnował, aby te wczesne sukcesy nie pozbawiły podopiecznego należytej skromności i trzeźwości osądu. Na przykład podczas pierwszego pobytu Poniatowskiego w Wiedniu na początku 1752 roku Sir Charles przestrzegał młodzieńca przed zbytnim spoufaleniem się ze starym hulaką, Ludwigiem Friedrichem Juliusem Zinzendorfem, radząc Polakowi, że lepiej by zrobił, „kupując zdrowy rozsądek, rozum i doświadczenie” w towarzystwie uczonego anglofila, hrabiego Carla Firmiana, oraz brytyjskiego posła na dworze austriackim Roberta Keitha**…

Obcowanie z Williamsem było także dla przyszłego króla Rzeczypospolitej praktyczną szkołą polityki dworskiej i dyplomacji. W 1755 roku nowy ambasador zaprosił Stanisława Antoniego do Petersburga w roli jego osobistego sekretarza. W pamiętnikach królewskich czytamy: „przyjaźń i zaufanie, jakie do mnie żywił, były tak wielkie, że niekiedy czytał mi najsekretniejsze depesze albo i prosił o ich szyfrowanie lub odszyfrowanie”. Nikt wtedy, prócz niego, takiej nauki nie mógłby mi udzielić.

W Rosji Sir Charles utorował Stanisławowi drogę do polskiego tronu. Z pamiętników carycy Katarzyny dowiadujemy się, że pewnego wieczoru patrzyła ona z podziwem na tańczącego Poniatowskiego, podczas gdy Williams opowiadał jej o nim i jego rodzinie. Kiedy ów romans rozkwitł, Williamsowi powierzono niezwykle delikatną misję wtajemniczenia i pozyskania kanclerza Aleksieja Bestużewa-Riumina dla sprawy zakochanej pary. Będąc tajnym współpracownikiem i po trosze mentorem Katarzyny, Sir Charles włączył się w (zakończone sukcesem) działania na rzecz ponownego ściągnięcia Poniatowskiego do Petersburga, tym razem w roli oficjalnego posła elektora saskiego. Zrobił to, mimo że wiedział, iż ze względów politycznych ich spotkania będą rzadkie. Wreszcie najprawdopodobniej to Williams zasugerował Katarzynie, aby w przyszłości uczyniła Stanisława królem Rzeczypospolitej.

Sir Charles Hanbury Williams był pod wieloma względami postacią tragiczną. Obdarzony znacznym talentem literackim, nigdy nie wszedł do kanonu literatury angielskiej, nawet jako autor uznanych erotyków. Zapewne byłby dobrym ojcem i nie najgorszym mężem, gdyby w młodości nie przesadził w hulankach, zarażając siebie i innych poważną chorobą. Później starał się nadrobić zaległości i naprawić błędy. Hojny i ceniony przyjaciel, dusza towarzystwa, twórca pamiętnych bon motów pod koniec życia stał się podatny na depresję. Odszedł ze świata żywych w obłąkaniu i osamotnieniu. Był, zwłaszcza na początku, energicznym i zdecydowanym dyplomatą, jednak brak należytego poparcia z Londynu spowodował, że każda jego misja zakończyła się niepowodzeniem. Odegrał ogromną rolę w rozwoju Stanisława Antoniego Poniatowskiego, ale torując mu drogę do polskiej korony, jednocześnie ściągnął na swego ukochanego „przybranego syna” ogromne nieszczęście.”

Tak pisze następca Normana Daviesa (patrz niżej), czyli profesor Ryszard BUTTERWICK-PAWLIKOWSKI (Kolegium Europejskie, Natolin – Instytut Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk). A ja tylko mogę dodać dwóch brytyjskich ambasadorów – następców w Sankt Petersburgu owego nieszczęsnego Williamsa:

**) „Robert Murray Keith (starszy) (zm. w 1774) – szkocki arystokrata, brytyjski polityk i dyplomata żyjący w XVIII wieku… W roku 1758 przeniesiono go na ambasadę do Petersburga. Był na dworze rosyjskim latem 1762 roku, gdy Katarzyna Wielka, zamykając w więzieniu, swego męża Piotra III, koronowała się na carycę. Keith zmarł w Edynburgu w roku 1774.”

Tu trzeba mi przypomnieć owych niezrównanych szkockich medyków w Rosji

  +

John Hobart, 2. hrabia Buckinghamshire (ur. 17 sierpnia 1723 w Londynie, zm. 3 sierpnia 1793 w Blickling w Norfolk) – brytyjski arystokrata i polityk… W latach 1762-1764 był ambasadorem Wielkiej Brytanii w Rosji… In the latter role he had to concede free trade and, more importantly, the enactment of the Papists Act 1778 which partially repealed the Penal laws and provided measures for the relief of Roman Catholics and Dissenters.”

___

rbutterwickpawlikowski.png Professor Richard Butterwick-Pawlikowski took up the European Civilization Chair on 1 August 2014. In his teaching and supervision at the College he aims to facilitate students’ understanding of the history and civilization of all of Europe (east, west, north, south and centre).



tagi: imperium  polska  rosja 

boson
18 stycznia 2018 16:41
7     1269    16 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Stalagmit @boson
18 stycznia 2018 16:59

Tutor-wywiadowca po prostu. Świetny artykuł. A tu jest potomek tego pana:

https://en.wikipedia.org/wiki/John_Hanbury-Williams

zaloguj się by móc komentować

S80 @boson
18 stycznia 2018 18:54

Ale kołysanka. Ciekawe co tutaj poprzemycał: Richard Butterwick, Polska rewolucja a Kościół katolicki 17881792 (2012). z bezkrytycznej chyba recenzji: "Badanie praktyk religijnych i wierzeń pozwala mu wyróżnić wśród polskich katolików dwie grupy: świeckie elity i religijne niziny".

zaloguj się by móc komentować

boson @Stalagmit 18 stycznia 2018 16:59
18 stycznia 2018 20:29

tak, u nich nic nie ginie... 

Boris Johnson (szef brytyjskiego MSZ) nie omieszkał wspomnieć na grudniowej konferencji prasowej w Moskwie o 1szym ambasadorze z 1653 (Elżbiety I, posłanym do Iwana IV)…

no i zaznaczyć, że obroty UK-Rosja, pomimo sankcji, rosną… więc cieszy się, iż Rosjanie kupują Bentleye itd.

zaloguj się by móc komentować

boson @S80 18 stycznia 2018 18:54
18 stycznia 2018 20:38

Tak to jego dzieło Polska rewolucja a Kościół katolicki 17881792  trzeba będzie jeszcze odpowiednio potraktować (nb. wtedy jeszcze był kawalerem i dlatego jedynie pod Butterwickiem to wyszło)...

faktycznie, "najlepiej" tam wygląda jego zrozumienie czym jest Kościół katolicki - no, ale co tam - od czego się ma ten angielski tupet, a tubylcy i tak cmokali z zachwytu... np. pani prof. Z.:

https://bosonweb.wordpress.com/2017/10/07/faktycznie-polski-historyk-i-ci-inni/

 

 

zaloguj się by móc komentować


boson @boson
18 stycznia 2018 20:57

1szym ambasadorze z 1557... ufff...

szkoda, że nie można wywalić komentarzy.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować