-

boson : nihil est sine ratione

Słowacki, Rotszyld i Tamiza

Thamestunnel1840.jpgThames Tunnel – Lithograph by Taulman after Bonisch. Undated but probably about 1840.

__

Ciekawa przyznacie jest pewna strofa z poematu Juliusza Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu, gdzie porównuje Rotszylda w kupieckiej Anglii do Homera w starożytnej Grecji:

Most pod Tamizą jest kupców Iliadą —
I wiele będzie do sprzeczki powodów,
Czy jeden Rotszyld, jak wieszcz nad Helladą,
Czy też brzęczących kompania rapsodów
Autorem mostu, gdzie w oknach przez szyby
Anglikom się w twarz przypatrują ryby.

Przyznaję, że właśnie z tego poematu Juliusza dowiedziałem się o owym pierwszym tunelu, który faktycznie robi wielkie wrażenie (patrz u góry):

The Thames Tunnel is an underwater tunnel, built beneath the River Thames in London, connecting Rotherhithe and Wapping. It measures 35 feet (11 m) wide by 20 feet (6 m) high and is 1,300 feet (396 m) long, running at a depth of 75 feet (23 m) below the river surface measured at high tide. It was the first tunnel known to have been constructed successfully underneath a navigable river and was built between 1825 and 1843 using Marc Isambard Brunel’s and Thomas Cochrane’s newly invented tunnelling shield technology, by Brunel and his son Isambard Kingdom Brunel…

In 1835, the Italian poet Giacomo Leopardi** parodied the construction of the Thames Tunnel in lines 126–129 of the poem „Palinodia al Marchese Gino Capponi”.”

Notabene, owego Włocha nasz Julek zapewne czytał:

Poeta poddał krytyce tzw. „nowoczesnego człowieka” z jego nadmiernym przywiązaniem do „rzeczywistości” oraz zerwaniem z śródziemnomorską tradycją mitologiczną. Ważną podporą Leopardiego była w tym miejscu kultura antyczna, etyka chrześcijańska, humanizm renesansowy oraz idea religii w ogóle. W późniejszym czasie religijność poety zaczęła jednak zanikać na rzecz empirycznego pojmowania świata w duchu myśli Johna Locke’a. Wszystko to sprawiło, że Leopardiego współcześnie zwykło się uznawać za ojca filozoficznego nihilizmu.”

**) "There have been suggestions in academic circles that Leopardi may have had homosexual tendencies. His intimate friendships with other men, particularly Ranieri, involved expressions of love and desire beyond what was typical even of Romantic poets. He also wrote in his poetry of directing amorous attention on the younger brother of a woman he admired."

PS.

...

Ja wiem, że wiele winienem kochance;
Sama po włosku uczyła mnie czytać,
Improwizować, (ale nie przy szklance),
Brwi smutnie marszczyć, we śnie płakać, zgrzytać,
Na Archipelag uciekać po laur
awantury — jak Korsarz i Giaur.

 41

Ona uczyła mię chodzić, jak scenarz
(Lepsze niż aktor słowo niech zostanie);
Wmówiła we mnie, że zamiast Ojcze-nasz
Lepszą modlitwą... księżyco-wzdychanie;
Dziś mię nawraca bez żadnego skutku
Na katolicyzm... mam religią smutku!



tagi: imperium  polska 

boson
12 kwietnia 2018 18:30
20     931    2 zaloguj sie by polubić
komentarze:
boson @boson
12 kwietnia 2018 18:40

**) "There have been suggestions in academic circles that Leopardi may have had homosexual tendencies. His intimate friendships with other men, particularly Ranieri, involved expressions of love and desire beyond what was typical even of Romantic poets. He also wrote in his poetry of directing amorous attention on the younger brother of a woman he admired."

zaloguj się by móc komentować

S80 @boson
12 kwietnia 2018 18:49

Poza tym, że to ciekawe z innych względów, to piękne nomen omen skojarzenie dwóch panów, ich twórczości. Jako pierwszy? Jeśli tak to gratulacje.

zaloguj się by móc komentować

boson @S80 12 kwietnia 2018 18:49
12 kwietnia 2018 18:53

nie mam pojęcia - wyszło mi przypadkiem

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
12 kwietnia 2018 19:15

PS.

Ja wiem, że wiele winienem kochance;
Sama po włosku uczyła mnie czytać,
Improwizować, (ale nie przy szklance),
Brwi smutnie marszczyć, we śnie płakać, zgrzytać,
Na Archipelag uciekać po laur
awantury — jak Korsarz i Giaur.

 41
Ona uczyła mię chodzić, jak scenarz
(Lepsze niż aktor słowo niech zostanie);
Wmówiła we mnie, że zamiast Ojcze-nasz
Lepszą modlitwą... księżyco-wzdychanie;
Dziś mię nawraca bez żadnego skutku
Na katolicyzm... mam religią smutku!

zaloguj się by móc komentować

S80 @boson
12 kwietnia 2018 19:24

Wątek Rotszylda, w związku z tym tunelem, raczej z tych nieobecnych we współczesnych (nam) opisach. A z wcześniejszych takie coś można znaleźć - za komunikatem z 1836 o postępach - Benjamin Hawes, sekretarz Thames Tunnel Company na zebraniu właścicieli spółki, które odbyło się w City of London Tavern. To ten: https://en.wikipedia.org/wiki/Benjamin_Hawes

zaloguj się by móc komentować



genezy @boson
12 kwietnia 2018 23:55

Słowacki odwołuje się do Tristram Shandy Sterna pisząc o momencie swojego poczęcia. Adam Czartoryski zatrudnia Julka w powstańczym biurze dyplomatycznym, w marcu opuszcza Warszawę z listami dyplomatycznymi. W Londynie Słowacki zaczyna eksperymenty z opium naśladując angielskich romantyków Coleridge'a i De Quincy (Zieliński s. 79-89). Jest tam parę miesięcy- wyjeżdża do Paryża i rozpoczyna swój pobyt od odwiedzenia grobów Woltera i Rousseau. Spotyka się z Lelewelem, J.F. Cooperem, Lafayettem i Emersonem. 1836 przybywa do Rzymu, lubi chodzić na cmentarz protestancki na groby Keatsa, Shelley i Byrona.

zaloguj się by móc komentować

genezy @boson
13 kwietnia 2018 02:44

*Zieliński

recenzja książki:

J a n  Z i e l i ń s k i , SZATANIOŁ. POWIKŁANE ŻYCIE JULIUSZA SŁOWACKIEGO. Warszawa 2000. Świat Książki, ss. 278.

Książka wydana bardzo starannie, zgodnie z dzisiejszymi zasadami reklamy, kusi potencjalnego nabywcę i czytelnika obietnicą odsłonięcia jakichś ciemnych, wstydliwych i dwuznacznych tajemnic biografii Słowackiego. Z autorskiego wstępu dowiadujemy się, że Jan Zieliński napisał biografię „nową, inną, niekonwencjonalną” (s. 8), opartą na własnych badaniach archiwalnych, bibliotecznych, a także topograficznych, że stara się mówić „nowym językiem” i nie będzie się silił na „(z reguły fałszywy) ton obiektywnej relacji” (s. 7). Zieliński ujawnia przy tym krytyczny dystans wobec dotychczasowych ustaleń i interpretacji biografów Słowackiego, którzy - jak sugeruje - przez tendencyjny dobór faktów, przemilczenia, idealizujące i uwznioślające ujęcia życiowych zdarzeń sprawili, że mimo „dość szczegółowego” kalendarium życie poety „znane jest pobieżnie i kryje w sobie wiele miejsc ciemnych i białych plam” (s. 8). Tak pomyślana autoprezentacja książki nie budzi zaufania, wprost przeciwnie, rodzi podejrzenie o tani i efekciarski chwyt reklamowy. Wymyślnytytuł: SzatAnioł, wskazuje na główną tezę interpretacyjną autora, mianowicie, że zawarte w dzieciństwie przez Słowackiego w Katedrze Wileńskiej przymierze z Bogiem o pośmiertną sławę (o czym sam poeta pisał) było w gruncie rzeczy paktem z Szatanem. Z tego wynika owo powikłane szatańsko-anielskie życie bohatera książki, który, zanim przemienił się duchowo u Grobu Pańskiego w czasie podróży do Ziemi Świętej, wiódł życie dandysa, cynicznie zwodził niewinne panienki, korzystał z usług przemytników, miał nieślubne dziecko z księżniczką Bonaparte, narkotyzował się i łączyły go homoseksualne stosunki z nieznanymi i znanymi mężczyznami.

 

Generalnie wiele intuicji się tutaj potwierdza, nie wydaje mi się jednak że Julek miał nieślubne dziecko; to jest raczej mało prawdopodobne w związku z jego orientacją.

zaloguj się by móc komentować

boson @genezy 13 kwietnia 2018 02:44
13 kwietnia 2018 07:02

szkoda, że ograniczył się do strony "obyczajowej" a nie ruszył tej politycznej, a ma predyspozycje:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Zieliński_(historyk_literatury)

 

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 13 kwietnia 2018 07:02
13 kwietnia 2018 07:06

jest też II wydanie rozszerzone jako Słowacki - SzatAnioł (2009)

trzeba tam zajrzeć. no i to: Szkatułki Newerlego (2012)

 

zaloguj się by móc komentować

boson @genezy 13 kwietnia 2018 02:44
13 kwietnia 2018 07:36

a co do autorki owej recenzji, to szkoda gadać:

http://www.koloteoretykowliteratury.ug.edu.pl/?id_cat=7&id_art=57&lang=pl

"Doktorat pod kierunkiem prof. Marii Janion: Idee i obrazy mistycznej twórczości Juliusza Słowackiego (1974)."

zaloguj się by móc komentować

genezy @boson 13 kwietnia 2018 07:06
13 kwietnia 2018 09:13

recenzja z Gazety Wyborczej

"Szkatułki Newerlego"
Jan Zieliński
W.A.B. 2012


W Polsce międzywojennej był stolarzem, szklarzem, nauczycielem robót ręcznych, stenografem, bezrobotnym, redaktorem, wychowawcą. Zadebiutował dopiero po wojnie, jako człowiek 45-letni, osobistym wspomnieniem z pobytu na Majdanku - "Chłopiec z Salskich Stepów", który przez całe lata - podobnie jak późniejsza, socrealistyczna "Pamiątka z Celulozy" - figurował na liście szkolnych lektur. Właśnie jako autor tych dwu książek jest Newerly najbardziej znany. 

Nigdy nie pisał wiele, jedną książkę na kilka lat, robił to niespiesznie, z taką samą pieczołowitością i starannością, z jaką własnoręcznie robił meble, bo był stolarzem z zawodu i z zamiłowania. W przerwach między pisaniem a pisaniem zajmował się - to jego własne słowa - "różnymi sposobami marnowania czasu, wśród których prym wiodły: stolarstwo, kajakarstwo i myślistwo".

Polak z wyboru 

Był synem Rosjanina, carskiego oficera. Matką była urodzona w Polsce Czeszka, której ojciec jako leśniczy służył carowi Mikołajowi II. Dlatego dzieciństwo Igor Newerly spędził u dziadka w Puszczy Białowieskiej. Wraz z matką i ojczymem na czas I wojny i później rewolucji październikowej ewakuował się do Związku Radzieckiego, ponad pół wieku później opisze to doświadczenie w przejmująco szczerej autobiograficznej powieści "Zostało z uczty Bogów". Przeszedł tam przyspieszony kurs dojrzewania: zapisał się do komsomołu, by szybko rozczarować się rewolucyjną praktyką i złożyć legitymacje. Aresztowany przez NKWD zbiegł z transportu z matką i ojczymem w drodze na zesłanie. 

Kiedy w 1924 roku przekradał się przez zieloną granicę do Polski, praktycznie po polsku nie mówił. Został Polakiem z wyboru. Naznaczyło go na całe życie spotkanie z Januszem Korczakiem; był jego sekretarzem i redaktorem założonego przez niego pisma młodych "Mały Przegląd". Poświęcił mu dwie książki: "Żywe wiązania" i "Rozmowę w sadzie 5 sierpnia" (5 sierpnia to był dzień, kiedy Korczak wraz z dziećmi z prowadzonego przez siebie w getcie sierocińca odjechał z Umschlagplatzu do obozu zagłady). W czasie wojny pomagał ukrywającym się po aryjskiej stronie Żydom i - jako Sprawiedliwy wśród Narodów Świata - ma swoje drzewko w Yad Vashem. Aresztowany przez gestapo przeszedł przez kilka obozów koncentracyjnych. 

Przez lata w Związku Literatów Polskich sprawował opiekę nad Kołem Młodym i całe rzesze młodych niegdyś pisarzy po dziś dzień zachowały go we wdzięcznej pamięci. Pełnił przez dwie kadencje funkcje prezesa warszawskiego oddziału ZLP. Podpisywał listy protestacyjne. W geście solidarności z opozycjonistą Jackiem Kuroniem zatrudnił go po jego wyjściu z więzienia na fikcyjnym etacie jako swego sekretarza. 

Zmiana skóry 

Był rok 1980, gdy Newerly ukończył akurat opowieści z kajakowych wędrówek po Mazurach - "Za Opiwardą, za siódmą rzeką" (Mazury to była jego wielka miłość, poświęcił im jeszcze w latach 40. "Archipelag ludzi odzyskanych"). Miał 78 lat, na koncie osiem książek, uważał, że już pożegnał się z czytelnikami. Może i tak by się stało, gdyby w dzień po Zaduszkach nie poszedł na Powązki. Tam, na cmentarzu wojskowym, przechadzając się wśród kwater sybiraków, powstańców styczniowych, uświadomił sobie, że choć zostawili po sobie pamiętniki i wspomnienia, to jednak nikt - poza Wacławem Sieroszewskim - nie pokusił się, by dać literackie świadectwo polskiej obecności na Syberii. "Kraj od dawna przeklęty - pisał w posłowiu do swojej ostatniej książki "Wzgórze Błękitnego Snu" - napiętnowany katorgą i zesłaniami, i zarazem najbogatszy kraj świata, gdzie wszystko jest możliwe... Myśl wypełnienia tej luki, napisania powieści z życia zesłańców na Syberii, nie opuszczała mnie i po powrocie do domu". 

Zaczął pisać akurat, kiedy w Polsce wprowadzono stan wojenny. "Wokoło mnie wybuchały jak szrapnele wydarzenia (...), a ja byłem sam z minionym moim czasem, za stary na to, by wmieszać się w tłum, coś poradzić lub zaradzić. Rad byłem, że mogę żyć w zmyślonym moim świecie...". Bohaterem tego "zmyślonego świata" uczynił Bronisława Najdarowskiego, bojowca Polskiej Partii Socjalistycznej "Proletariat", uczestnika zamachu na cara, który po czteroletniej katordze w Akutaju jedzie na wieczne osiedlenie do syberyjskiej wioski Stare Czumy. 

Książki Newerlego miały zawsze solidny fundament w dokumencie i faktografii. Nie inaczej "Wzgórze Błękitnego Snu". Newerly wykorzystał pamiętniki uzyskane od wnuczki Narcyza Wojciechowskiego, powstańca styczniowego, który zadomowił się na Syberii i doszedł tam do znacznego majątku, prasę codzienną z początku wieku, wielotomową księgę Maksymowa, badacza obyczajów, języka, warunków życia na katordze, wreszcie dzieło historyka Ludwika Bazylowa "Ostatnie lata caratu". A przecież cała ta ogromna, erudycyjna wiedza, dzięki której książka jest tak znakomicie osadzona w czasie i przestrzeni, ani nie ciąży, ani nie przytłacza narracji; przeciwnie, sprawia, że "Wzgórze Błękitnego Snu" jest jedną z tych, tak docenianych przez czytelników, powieści, które zacząwszy z wieczoru, odkłada się o świtaniu, z żalem patrząc, że skończyła się już na 496 stronie. 

Opowieść rozpoczyna się w kwietniu 1910 r., kiedy Najdarowski kończy czteroletni wyrok na katordze i przybywa do Nerczyńska, ostatniego miasteczka na trasie do zatopionej w tajdze wioski, gdzie ma spędzić resztę życia. Zaopatruje się tam we wszystkie rzeczy niezbędne do przetrwania w tajdze. Gdyby nie to, że Newerly jest pełnokrwistym realistą, można by spekulować o symbolicznym znaczeniu sceny zakupów: zmieniając warszawskie jeszcze ubranie na strój myśliwego, Najdarowski zrzuca skórę więźnia politycznego, skazańca i zostaje traperem. O bolesnej przeszłości (ze względu na niski wyrok towarzysze podejrzewają go o zdradę) będzie odtąd rozmyślał z rzadka, o przyszłości natomiast - z nadzieją i ekscytacją. 

Przez cztery lata, które spędzi na Zabajkalu (opowieść kończy się wraz z wybuchem I wojny), Najdarowski zasmakuje w wielkich przestrzeniach, zbuduje dom, nauczy się polowania, zastawiania sideł, wyprawiania futer, znajdzie i zacznie wydobywać złoto, wreszcie zdobędzie wzajemność ukochanej kobiety. Z krótkiego epilogu dowiemy się, że po powrocie do ojczyzny los nie był dla niego łaskawy. Pobyt na osiedleniu był niewątpliwie najszczęśliwszym okresem w jego życiu, a Syberia stała się rodzinną Arkadią. 

Syberia pod piórem Newerlego traci wszelkie złowrogie akcenty. Nie tylko pod względem krajobrazu, ale również życiowych możliwości i szans przypomina Alaskę czy Kanadę. Pisarz musiał mieć świadomość, że pisze "antylegendę". I chyba świadomie źródłem swego natchnienia uczynił nie narodową martyrologię, ale prozę spod znaku Jamesa Fenimore'a Coopera, Jamesa Olivera Curwooda czy Jacka Londona.

Recepta na powieść 

"Syberyjskie realia" wynotowywała Newerlemu ze źródeł zatrudniona jako sekretarka pisarza Beata Pogorzelska, dziś szefowa wydawnictwa W.A.B., Beata Stasińska. Współpracę z Newerlym nosi w sercu i pamięci, to jej zależało, by powstała biografia pisarza. Jest zresztą w ogóle wielkim fanem literackich biografii, wydaje je w świetnej serii "Fortuna i fatum". 

Pojawienie się biografii pisarza może stworzyć szanse na odrodzenie zainteresowania jego twórczością, chciałabym, aby to był ten przypadek. Dziś Newerly jest niezasłużenie zapomniany, a szkoda, bo jego proza nic a nic się nie starzeje. Tradycyjna narracja, epicki rozmach, piękni bohaterowie, wartka fabuła i olśniewające opisy przyrody - to dobra recepta na powieść, lepszej nie wymyślono. Obok "Wzgórza Błękitnego Snu" jeszcze "Leśne morze" (jej akcja rozgrywa się w mandżurskiej tajdze w latach 1939-44) uważam za absolutne arcydzieło.

Czytelnik czuje, że autor wielce ceni sobie twórczość Newerlego i to daje jego narracji stosowną temperaturę. Szkoda tylko, że nie zauważył, iż życie autora "Chłopca z Salskich Stepów" też jest samo w sobie prawdziwym dziełem sztuki, które nie potrzebuje żadnych dodatkowych upiększeń. Trochę zabrakło prostoty.

zaloguj się by móc komentować

boson @genezy 13 kwietnia 2018 09:13
13 kwietnia 2018 09:26

poziom recenzji prof. E. Nawrockiej - w końcu ucznia czarnoksiężnika Janion - pokazuje, że sowiecka "sieć humanistyczna" tow. Żółkiewskiego się posypała a wygląda na to, iż ów Zieliński może być zarządcą tej nowej, pruskiej (z Liberą itp.)

zaloguj się by móc komentować

genezy @boson 13 kwietnia 2018 09:26
13 kwietnia 2018 10:23

Janion ledwie zipie, coś trzeba z tym fantem zrobić.

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 12 kwietnia 2018 21:13
14 kwietnia 2018 19:42

Andrzej Pawluszek musi odejść!!

zaloguj się by móc komentować

boson @genezy 13 kwietnia 2018 10:23
14 kwietnia 2018 22:16

Genezypa Kapen de Mońki? 

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
15 kwietnia 2018 10:36

dzięki tej notce w końcu zrozumiałem skąd u Anglików takie uwielbienie dla owego Brunela (my bardzo mało o nim słyszymy, a u nich jest zawsze na topie rankingów największych Anglików etc.) – ten tunel ewidentnie odniósł wtedy olbrzymi sukces, no i galaktyczny rozgłos:

„W 2002 roku w plebiscycie BBC na 100 najważniejszych Brytyjczyków wszech czasów zajął drugie miejsce za Winstonem Churchillem…”

https://pl.wikipedia.org/wiki/SS_Great_Britain

https://pl.wikipedia.org/wiki/Clifton_Suspension_Bridge

https://en.wikipedia.org/wiki/Atmospheric_railway#South_Devon_Railway

zaloguj się by móc komentować


genezy @boson 14 kwietnia 2018 22:16
16 kwietnia 2018 22:57

o tak tak, ale o numer kotła trzeba by zapytać nawigo tojtoja

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować