-

boson : nihil est sine ratione

Staszic i jego 20 kg złota oraz pradziadek wesołego Antoniego

 

Portret znajdujący się w muzeum Stanisława Staszica w Pile. Autor nieznany, a powstanie obrazu datuje się na lata 20. XIX w.

__

Stanisław Wawrzyniec Staszic urodzony w rodzinie mieszczańskiej (ojciec Wawrzyniec i dziadek byli burmistrzami Piły; matką była Katarzyna z Mędlickich, burmistrzanka pilska), po ukończeniu szkół (seminarium duchowne) w Poznaniu, uzyskał święcenia (przełom 1778/1779) i w roku 1779 został duchownym. Był nietypowym przedstawicielem duchowieństwa: nie nosił sutanny, nie odprawiał mszy, a w swoich pismach otwarcie deklarował deizm...

Po powrocie do Polski (1781) otrzymał posadę wychowawcy synów byłego kanclerza Andrzeja Zamoyskiego.** Rok później (1782) otrzymał doktorat obojga praw Akademii Zamojskiej i tamtejszą katedrę języka francuskiego (do roku 1784)... W pierwszych latach Sejmu Czteroletniego przebywał w Warszawie. Od 10 lutego 1792 (data śmierci A. Zamoyskiego) stał się doradcą finansowym wdowy, co wkrótce doprowadziło do narastających niesnasek z dotychczasowymi wychowankami. W tym okresie posiadał już znaczny kapitał własny, który skutecznie pomnażał...

Obraz Staszica-kapitalisty dobrze pokazuje następujące zdarzenie. Otóż kiedy wykonawcy jego testamentu przystąpili do spisania pozostałego po nim majątku, w tym gotówki, przez cztery godziny przeszukiwali jego mieszkanie, by w końcu „w ukryciu między papierami” znaleźć worki z pieniędzmi, w których było 5868 złotych monet o równowartości ponad 117 tys. złp (kwota równa prawie 6-letniej pensji Staszica jako ministra stanu Królestwa Polskiego). Dla kompletności tego obrazu trzeba dodać, że były to dukaty holenderskie – waluta uchodząca w ówczesnej Europie za najpewniejszą (20 kg prawdziwego złota!)...

Miał bardzo krytyczny stosunek do Żydów. W traktacie politycznym Przestrogi dla Polski, opublikowanym w 1790 roku, nazywał Żydów „naszego kraju letnią i zimową szarańczą”. Po 1815 roku jego antysemityzm przybrał formy bardzo ostre, pisał, że Żydzi są największym nieszczęściem Rzeczypospolitej***. Negatywnie oceniał Talmud, sądził, że należy zastąpić Judaizm nową religią Mozaizmem[5].

Od 1810 Abraham Stern skonstruował serię maszyn liczących, które wykonywały cztery podstawowe działania arytmetyczne i potrafiły również wyciągać pierwiastki kwadratowe. Jako chłopiec terminował u zegarmistrza w Hrubieszowie. Tam zainteresował się nim Stanisław Staszic, który umożliwił mu przeprowadzkę do Warszawy oraz podjęcie tam studiów... Najwięcej czasu i wysiłku poświęcił skonstruowaniu "machiny rachunkowej", aby w końcu zaprezentować gotowe dzieło Staszicowi i dowieść, że nie zawiódł pokładanych w nim nadziei. Zademonstrowana na posiedzeniu Towarzystwa Przyjaciół Nauk "machina" wywołała sensację [w 1812], wykonywała bowiem "sama przez się" wszystkie cztery działania.

Po czterech kolejnych latach pracy Stern zbudował nową maszynę służącą wyłącznie do wyciągania pierwiastków kwadratowych. Wreszcie 30 kwietnia 1817 zaprezentował maszynę stanowiącą niejako skojarzenie dwóch poprzednich, wykonywała bowiem wszystkie pięć działań. W jednym z modeli wystarczyło wprowadzić dane i operacja była wykonywana przez mechanizm zegarowy, bez ingerencji człowieka.

Był przodkiem Antoniego Słonimskiego i Nicolasa Slonimsky'ego, którzy byli jego prawnukami. Jego najmłodsza córka, Sara, wyszła w roku 1842 za Chaima Zeliga Słonimskiego, dziadka Antoniego Słonimskiego.****

**) Patrz: zamoyscy-wracaja-do-gry/

***) stanislaw-staszic-o-przyczynach-szkodliwosci-zydow

****) wesoly-antoni/



tagi: żydzi  polska  herezja 

boson
30 czerwca 2019 14:32
19     1005    2 zaloguj sie by polubić
komentarze:
boson @boson
30 czerwca 2019 15:19

Wg własnych wspomnień w r. 1772 poznał ekskanclerza Andrzeja Zamoyskiego; być może w zawarciu znajomości pośredniczył Józef Wybicki...

Zachęcony i wyposażony przez ojca, który przekazał mu należną część majątku, S. wyruszył w 2. poł. r. 1779 na studia zagraniczne. Środki, jakimi dysponował były skromne, ponadto przed wyjazdem, 16 VII t.r., w Poznaniu pozostawił na procent 270 dukatów u Żyda Zeliga Ajzyka, dlatego prawdopodobne jest, że w podróż wybrał się jako opiekun dzieci możnej rodziny szlacheckiej (zapewne Mierów, u których, wg zapisków pamiętnikarskich Stanisława Zamoyskiego, pracował przed objęciem posady u ekskanclerza). Możliwe jednak, że na wyjazd S-a łożył A. Zamoyski, chcąc dać jak najlepsze wykształcenie klerykowi, który miał zostać guwernerem jego dzieci...

Prawdopodobnie od jesieni 1781 pracował u A. Zamoyskiego (zapewne w Bieżuniu) jako nauczyciel jego dzieci: Aleksandra, Stanisława i Anny, nadzorował równocześnie czynności innych guwernerów oraz tłumaczył książkę Buffona. Zatrudniony został na dziesięć lat, jednak pensję w wysokości 4 tys. zł rocznie miał otrzymywać dożywotnio...

S. wyłożył swoje poglądy pedagogiczne; nawiązując do teorii J. J. Rousseau, a zwłaszcza E. B. Condillaca, podkreślał jednak nadrzędną rolę społeczeństwa nad jednostką. Wyrażając przekonanie o naglącej konieczności zmian ustrojowych w Rzpltej proponował S. dwa wyjścia: w razie groźby całkowitego rozbioru wprowadzenie absolutyzmu i oddanie tronu przedstawicielowi dynastii panującej w którymś z krajów ościennych, albo utworzenie monarchii parlamentarnej, w której prawa polityczne mieliby też mieszczanie a sejm jednoczyłby władzę prawodawczą z wykonawczą (koncepcja ta, znacznie bardziej rozwinięta, była bliższa autorowi)...

Zawdzięczał chlebodawczyni znaczną darowiznę (200 tys. zł), co korzystnie ulokowane razem z osobistym majątkiem dawało spore dochody; ok. r. 1793–4 otrzymywał rocznie 439 tys. zł, z czego 6 tys. pochodziło z probostwa w Turobinie. Wiosną 1794 w Warszawie przekazał na rząd powstańczy 5400 zł. Nieudowodniona jest hipoteza, że drukował wtedy w stolicy artykuły polityczne w „Przyjacielu Ludu”...

Nie mając prawa z racji mieszczańskiego pochodzenia do nabywania dóbr ziemskich, skorzystał z pośrednictwa A. i A. Sapiehów i t.r. kupił za 700 tys. zł posiadłość ziemską w Hrubieszowie; łącznie z pomocą dla Wisznic zainwestował wtedy ok. 1 mln zł. Dla Anny Sapieżyny nabył dobra Potockich w Radzyniu oraz licytowaną w r. 1802 majętność Radziwiłłów w Szydłowcu; opracował też dla niej szczegółowy inwentarz dóbr oraz przygotował plan zagospodarowania i rozwoju urządzeń przemysłowych w dolinie Kamiennej. Aleksandrowi Sapieże udzielił zapewne w tym czasie sporej pożyczki na koszty podróży na Bałkany...

W lutym 1817 członkiem korespondentem TPN został obrany jednomyślnie Abraham Stern, Żyd z Hrubieszowa, wynalazca maszyny do liczenia, którego S. od lat protegował; nie dopuścił on jednak Sterna do czytania referatu na publicznym posiedzeniu, co wywołało sprzeciw Aleksandra Chodkiewicza, a następnie dymisję urażonego S-a, wycofaną 30 V t.r. na usilne prośby członków TPN...

W dziele tym dał S. wyraz poglądom deistycznym, a także krytycznym wobec religii oraz roli duchowieństwa i władzy feudalnej w dziejach ludzkości. Pozostał też wierny swym poglądom panslawistycznym. Ród ludzki «jako koncepcja historiozoficzna jest dziełem oryginalnym, na skalę europejską [...] trwałym pomnikiem polskiej myśli filozoficznej» (Klimowicz). Dzieło zostało opublikowane bez zezwolenia cenzury; S., oskarżony o druk nielegalny, nie odważył się go rozpowszechniać, toteż nakład, zapisany testamentem Towarzystwu, przechowywany był w jego siedzibie. W. ks. Konstanty wydał nakaz konfiskaty książki, która uległa zniszczeniu (wg Niemcewicza i N. Kickiej, Konstanty palił nią w kominku)...

Surowy wobec siebie i innych, S. nie był człowiekiem łatwym we współżyciu. Żył samotnie i mimo zebranego majątku nadzwyczaj oszczędnie i skromnie; zapamiętano jego wytartą odzież i więcej niż skromny powóz. Dostrzegano jego surowość, podejrzliwość, doktrynerstwo i oschłość, łączone ze skłonnością do przesady i porywczością, żartowano z jego uczoności i dziwactw językowych (np. w r. 1814 Alojzy Żółkowski w sztuce „Szarlatan, czyli wskrzeszenie umarłych”). Równocześnie otaczano go jednak olbrzymim szacunkiem. Od lat nie wypełniał S. obowiązków kapłańskich, a od czasu publikacji Rodu ludzkiego towarzyszyła mu opinia bezbożnika. Zdając sobie sprawę z barier, na jakie przez wiele lat napotykał z racji pochodzenia, polem swej działalności uczynił naukę; po rozbiorach widział w niej środek do zachowania narodowej tożsamości i sposób «bycia narodowi użytecznym». Z wielką wytrwałością poświęcał czas służbie publicznej. Krytykowano go czasem, że zajmując się zbyt wieloma sprawami, nie mógł nad nimi zapanować. W autobiografii napisał: «byłem stały w przedsięwzięciu: raz obranego sposobu życia nie zmieniłem nigdy do śmierci». www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/stanislaw-wawrzyniec-staszic

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 30 czerwca 2019 15:19
30 czerwca 2019 15:30

ok. r. 1793–4 otrzymywał rocznie 439 tys. zł ⇒  to jak sądzę circa 40 tys. było...

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
30 czerwca 2019 15:50

W 1812, w folwarku Jarosławiec (koło Uchań) założył Towarzystwo Rolnicze Hrubieszowskie, stając się tym samym prekursorem spółdzielczości w Polsce (w 1816 dołączył do ruchu folwark dziekanowski, a w 1817 folwark hrubieszowski – mieszczanie posiadający własne majątki nie zgodzili się na włączenie miasta do Towarzystwa). Pod względem ideowym skłaniał się ku fizjokratyzmowi oraz panslawizmowi (szczególnie po 1815).

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
30 czerwca 2019 18:06

W piśmie Dickensa o Staszicu:

"JUDGE NOT!"

MANY years since, two pupils of the
University at Warsaw were passing through the
street in which stands the column of King
Sigismund, round whose pedestal may
generally be seen seated a number of women
selling fruit, cakes, and a variety of eatables,
to the passers-by. The young men paused to
look at a figure whose oddity attracted their
attention. This was a man apparently
between fifty and sixty years of age: his coat,
once black, was worn threadbare; his broad
hat overshadowed a thin wrinkled face; his
form was greatly emaciated, yet he walked
with a firm and rapid step. He stopped at
one of the stalls beneath the column,
purchased a halfpenny worth of bread, ate part
of it, put the remainder into his pocket, and
pursued his way towards the palace of General
Zaionczek, lieutenant of the kingdom, who,
in the absence of the Czar, Alexander,
exercised royal authority in Poland.

"Do you know that man?" asked one
student of the other.

 

''I do not; but, judging by his lugubrious
costume, and no less mournful countenance, I
should guess him to be an undertaker."

 

"Wrong, my friend; he is Stanislas
Staszic."

"Staszic!" exclaimed the student, looking
after the man, who was then entering the
palace. "How can a mean, wretched-looking
man, who stops in the middle of the street to
buy a morsel of bread, be rich and powerful?"

"Yet, so it is," replied his companion.
"Under this unpromising exterior is hidden
one of our most influential ministers, and one
of the most illustrious savans of Europe."

The man whose appearance contrasted so
strongly with his social position, who was as
powerful as he seemed insignificant, as rich
as he appeared poor, owed all his fortune to
himself—to his labours, and to his genius.

Of low extraction—he left Poland, while
young, in order to acquire learning. He
passed some years in the Universities of
Leipsic and Gottingen, continued his studies
in the College of France, under Brisson and
D'Aubanton; gained the friendship of Buffon;
visited the Alps and the Apennines; and,
finally, returned to his native land, stored
with rich and varied learning.

He was speedily invited by a nobleman to
take charge of the education of his son.
Afterwards, the Government wished to profit
by his talents; and Staszic, from grade to
grade, was raised to the highest posts and the
greatest dignities. His economical habits made
him rich. Five hundred serfs cultivated his
lands, and he possessed large sums of money
placed at interest. When did any man ever
rise very far above the rank in which he was
born, without presenting a mark for envy and
detraction to aim their arrows against?
Mediocrity always avenges itself by calumny;
and so Staszic found it, for the good folks of
Warsaw were quite ready to attribute all his
actions to sinister motives.

A group of idlers had paused close to where
the students were standing. All looked at
the minister, and every one had something to
say against him.

"Who would ever think," cried a noble,
whose grey moustaches and old-fashioned
costume recalled the era of King Sigismund,
"that he could be a minister of state?
Formerly, when a Palatin traversed the Capital,
a troop of horsemen both preceded and
followed him. Soldiers dispersed the crowds
that pressed to look at him. But what respect
can be felt for an old miser, who has not the
heart to afford himself a coach, and who eats
a piece of bread in the streets, just as a
beggar would do?"

"His heart," said a priest, "is as hard as
the iron chest in which he keeps his gold; a
poor man might die of hunger at his door,
before he would give him alms."

"He has worn the same coat for the last
ten years," remarked another.

"He sits on the ground for fear of wearing
out his chairs," chimed in a saucy-looking
lad, and every one joined in a mocking laugh.

A young pupil of one of the public schools
had listened in indignant silence to these
speeches, which cut him to the heart; and
at length, unable to restrain himself, he
turned towards the priest, and said:—

"A man distinguished for his generosity
ought to be spoken of with more respect.
What does it signify to us how he dresses, or
what he eats, if he makes a noble use of his
fortune?"

"And pray what use does he make of it?"

"The Academy of Sciences wanted a place
for a library, and had not funds to hire one.

Who bestowed on them a magnificent palace?
Was it not Staszic!"

"Oh! yes, because he is as greedy of praise
as of gold."

"Poland esteems, as her chief glory, the
man who discovered the laws of the sidereal
movement. Who was it that raised to him a
monument worthy of his renown—calling the
chisel of Canova to honour the memory of
Copernicus"

"It was Staszic," replied the priest, "and
so all Europe honours for it the generous
senator. But, my young friend, it is not the
light of the noon-day sun that ought to
illumine Christian charity. If you want
really to know a man, watch the daily course
of his private life. This ostentatious miser,
in the books which he publishes, groans over
the lot of the peasantry, and in his vast
domains he employs five hundred miserable
serfs. Go some morning to his house there
you will find a poor woman beseeching with
tears a cold proud man who repulses her.
That man is Staszic—that woman his sister.
Ought not the haughty giver of palaces, the
builder of pompous statues, rather to employ
himself in protecting his oppressed serfs, and
relieving his destitute relative?"

The young man began to reply, but no one
would listen to him. Sad and dejected at
hearing one who had been to him a true and
generous friend, so spoken of, he went to his
humble lodging.

Next morning he repaired at an early hour
to the dwelling of his benefactor. There he
met a woman weeping, and lamenting the
inhumanity of her brother.

This confirmation of what the priest had
said, inspired the young man with a fixed
determination. It was Staszic who had placed
him at college, and supplied him with the
means of continuing there. Now, he would
reject his gifts—he would not accept benefits
from a man who could look unmoved at his
own sister's tears.

The learned minister, seeing his favourite
pupil enter, did not desist from his occupation,
but, continuing to write, said to him:

"Well, Adolphe, what can I do for you
today? If you want books, take them out of
my library; or instruments—order them, and
send me the bill. Speak to me freely, and tell
me if you want anything."

"On the contrary, Sir, I come to thank you
for your past kindness, and to say that I must
in future decline receiving your gifts."

"You are, then, become rich?"

"I am as poor as ever."

"And your college?"

"I must leave it."

"Impossible!" cried Staszic, standing up,
and fixing his penetrating eyes on his visitor.
"You are the most promising of all our pupils
—it must not be!"

In vain the young student tried to conceal
the motive of his conduct; Staszic insisted on
knowing it.

"You wish," said Adolphe, "to heap favours
on me, at the expense of your suffering family."

The powerful minister could not conceal
his emotion. His eyes filled with tears, and
he pressed the young man's hand warmly, as
he said:

"Dear boy, always take heed to this counsel
—'JUDGE NOTHING BEFORE THE TIME.' Ere
the end of life arrives, the purest virtue may
be soiled by vice, and the bitterest calumny
proved to be unfounded. My conduct is, in
truth, an enigma, which I cannot now solve—
it is the secret of my life."

Seeing the young man still hesitate, he
added:

"Keep an account of the money I give you,
consider it as a loan; and when some day,
through labour and study, you find yourself
rich, pay the debt by educating a poor,
deserving student. As to me, wait for my
death, before you judge my life."

During fifty years Stanislas Staszic allowed
malice to blacken his actions. He knew the
time would come when all Poland would do
him justice.

On the 20th of January, 1826, thirty
thousand mourning Poles flocked around his bier,
and sought to touch the pall, as though it
were some holy, precious relic.

The Russian army could not comprehend
the reason of the homage thus paid by the
people of Warsaw to this illustrious man.
His last testament fully explained the reason
of his apparent avarice. His vast estates were
divided into five hundred portions, each to
become the property of a free peasant—his
former serf. A school, on an admirable plan
and very extended scale, was to be established
for the instruction of the peasants' children in
different trades. A reserved fund was
provided for the succour of the sick and aged.
A small yearly tax, to be paid by the liberated
serfs, was destined for purchasing, by degrees,
the freedom of their neighbours, condemned,
as they had been, to hard and thankless toil.

After having thus provided for his peasants,
Staszic bequeathed six hundred thousand
florins for founding a model hospital; and he
left a considerable sum towards educating
poor and studious youths. As for his sister,
she inherited only the same allowance which
he had given her, yearly, during his life; for
she was a person of careless, extravagant,
habits, who dissipated foolishly all the money
she received.

A strange fate was that of Stanislas Staszic.
A martyr to calumny during his life, after
death his memory was blessed and revered by
the multitudes whom he had made happy.

HOARE, Mrs Mary Anne (née Pratt; also known as M.A. Hoare and Mrs Hoare), b. c.1818, d. Monkstown (County Cork) 1872. Story writer, MAH was the only child of John Pratt of Woburn Place, Cork, and Miss Hawkes of Bandon. In 1837 she married William Barry Hoare of Monkstown (Co. Cork), solicitor and attorney and brother of the antiquary Edward Hoare, at Glanmire (Co. Cork). The couple had six children, of whom three survived into adulthood. She may be identified with the M.A. Hoare, who published a poem 'After visiting Exeter Cathedral' in the Dublin University Magazine (April 1850, p. 434), and is known to have contributed to several London periodicals, including Sharpe's London Magazine (verse and prose), Temple BarHowitt's Journal, and many pieces to Household Words (1850-54). Several of her contributions to Household Words were repr. in Harper's (New York). She was an ardent admirer of the English author Mary Russell Mitford, with whom she corresponded. www.djo.org.uk/household-words/volume-ii/page-431.html

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 30 czerwca 2019 18:06
30 czerwca 2019 18:27

Household Words – angielski tygodnik, ukazujący się od 27 marca 1850 do 28 maja 1858. Jego głównym udziałowcem oraz redaktorem naczelnym był Charles Dickens. Tytuł stanowi aluzję do Henryka V  Williama Szekspira – w dramacie tym jedna z postaci wypowiada frazę familiar in their mouths as Household Words (akt IV, scena 3, wers 52). „Houshold Words” był popularnym tygodnikiem, uzyskującym w najlepszych latach nakład wynoszący 40 tysięcy egzemplarzy. Kosztował dwa pensy, wydawany był w każdą środę i składał się zazwyczaj z 24 dwukolumnowych, nieilustrowanych stron. pl.wikipedia.org/wiki/Household_Words

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @boson 30 czerwca 2019 18:06
30 czerwca 2019 20:58

Czy mam się nauczyć na pamięć ?

... he had made happy.

.

(: wrrr

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @boson 30 czerwca 2019 18:06
1 lipca 2019 07:45

Świetny tekst i świetny cytat o Staszicu:

"judging by his lugubrious
costume, and no less mournful countenance, I
should guess him to be an undertaker."

 

"Wrong, my friend; he is Stanislas
Staszic."

Ale "undertaker" znaczy grabarz, co znaczy że odpowiedź Marii Anny Hoare była nieco myląca. Albowiem ów młody Anglik, jak zgaduję, słusznie oszacował napotkaną postać jako grabarza, dosłownie jednego z grabarzy Rzeczypospolitej, Kościoła w Polsce i polskiej szlachty. 

Dzięki za ten cytat. Przyda się. 

zaloguj się by móc komentować

boson @Magazynier 1 lipca 2019 07:45
1 lipca 2019 08:18

To byli dwaj studenci UW, ale sama Mrs Hoare mogła być w Warszawie - ten opis przekupek, no ale skąd wzięła tego Staszica w 1850?

... inny Karol, Marks przeniósł się do Londynu w czerwcu 1849...

zaloguj się by móc komentować

boson @MarekBielany 30 czerwca 2019 20:58
1 lipca 2019 08:22

to był ewidentnie taki święty socjalizmu

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
1 lipca 2019 11:37

Stanisław Staszic niemal do końca XVIII wieku pisał się jako "Stasic"; Następnym znanym ze źródeł jest Wawrzyniec Stasic, ojciec Stanisława Staszica. Ten z kolei pełnił urząd burmistrza Piły przez dziesięć lat. Najwcześniejsza wzmianka o nim pochodzi z 1745 roku kiedy to w odpisie metryki urodzenia drugiego ze swoich synów występuje jako "proconsul Piły", nosi też tytuł "sekretarza JKM". 

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
1 lipca 2019 13:29

Ma TYLKO wpis w ang. wiki, więc warto tu tego specjalistę, m.in. od Staszica przywołać:

Marcin Wodziński jest profesorem judaistyki na Uniwersytecie Wrocławskim we Wrocławiu (Breslau), gdzie kieruje Wydziałem Studiów Żydowskich Uniwersytetu. Wodziński pracował wcześniej jako główny historyk Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie.

Wodziński pochodzi ze Świdnicy w południowo-zachodniej Polsce. Wodziński, który nie jest Żydem, studiował ogólny rozwój chasydyzmu, a w Polsce szczególnie, i uważa chasydyzm za „jedno z najważniejszych zjawisk religijnych, które historycznie rozwijało się w Polsce”.

  • Jews in Silesia (2001)
  • Haskalah and Hasidism in the Kingdom of Poland: A History of Conflict (Oxford, 2005)
  • Hasidism and Politics: The Kingdom of Poland, 1815-1864 (2011)
  • Historical Atlas of Hasidism (2018)

en.wikipedia.org/wiki/Marcin_Wodziński

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 1 lipca 2019 13:29
1 lipca 2019 13:36

Marcin Wodziński Screenshot 2019-07-01 at 13.33.53.png

  • 2015 – odznaczenie zasłużony dla kultury polskiej
  • 2013–2018 – grant Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki
  • 2012 – nagroda Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego
  • 2011–2014 – grant National Endowment for Humanities (University of California, San Diego)
  • 2011 – visiting professor Instytutu Studiów Żydowskich, Uniwersytet w Poczdamie
  • 2011 – stypendysta Simon Dubnow Institute, Lipsk
  • 2011 – Nagroda im. Jana Karskiego i Poli Nireńskiej za wkład w rozwój studiów żydowskich w Polsce
  • 2009 – stypendysta Herbert D. Katz Center for Advanced Judaic Studies, University of Pennsylvania (semestr letni)
  • 2008 – nagroda profesora Łukasza Hirszowicza za wkład w rozwój akademickich studiów żydowskich w Polsce
  • 2007–2008 – stypendysta Institute for Advanced Studies, the Hebrew University of Jerusalem
  • 2004–2006 – grant Komitetu Badań Naukowych na projekt: Chasydzi i władze Królestwa Polskiego
  • 2004 – nagroda Prezesa Rady Ministrów za habilitację
  • 2003 – stypendium Professor Bernard Choseed Memorial Fellowship, YIVO Institute for Jewish Research
  • od 2002 – członek Rady Głównej Polskiego Towarzystwa Studiów Żydowskich, od 2011 wiceprezes
  • 2001–2002 – staż w Centrum Badania i Nauczania Dziejów i Kultury Żydów w Polsce im. Mordechaja Anielewicza Uniwersytetu Warszawskiego
  • 2000–2001 – stypendium Yad Ha-Nadiv Beracha Foundation, Jerusalem
  • 1998–1999 – grant Komitetu Badań Naukowych na projekt: Bibliografia historii Żydów śląskich
  • 1996 – nagroda Prezesa Rady Ministrów za pracę doktorską
  • 1994 – stypendium biblioteczne GFPS
  • 1993–1995 – grant Komitetu Badań Naukowych na projekt: Hebrajskie inskrypcje na Śląsku
  • 1993 – stypendium językowe GFPS
  • 1992 – pierwsza nagroda w ogólnopolskim konkursie prac magisterskich i doktorskich o tematyce żydowskiej
zaloguj się by móc komentować


Magazynier @boson 1 lipca 2019 08:18
1 lipca 2019 16:57

Dedukuję, że to jest jednak epizod z okresu przed 1826. Data śmierci Staszica jest podana tak jakby wydarzenie miało miejsce przed jego śmiercią. A gdzie pojawia się ta data 1850? Może to jakiś błąd wydawcy.

zaloguj się by móc komentować

boson @Magazynier 1 lipca 2019 16:57
1 lipca 2019 17:07

"skąd u niej" ten Staszic w 1850, kiedy pisała ten tekst - dlaczego akurat on, wtedy... oto jest pytanie!

Marks?

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
2 lipca 2019 11:21

Voltaire, Poème sur le désastre de Lisbonne (1756)

Poema o zapadnieniu Lizbony, tłum. Stanisław Staszic (1779)

Poema Woltera o zapadnieniu Lizbony, tłum. Stanisław Staszic (przed 1815)

Poema Woltera o zapadnieniu Lizbony, tłum. Stanisław Staszic (1815)

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @boson 1 lipca 2019 17:07
2 lipca 2019 14:13

Tak. Dobre pytanie. Zapamiętam. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować