-

boson : nihil est sine ratione

Tajemnica Andrzeja Wajdy czyli nieznana Gwiazda filmu polskiego

Oczami Mistrzów (Notacje Archiwalne SFP) - Halina Prugar-Ketling

__

Wypowiedź Żuławskiego nt. umiejętności reżyserskich Wajdy, którą przytoczył Coryllus, przypomniała mi o wielkiej gwieździe polskiego kina. Wszyscy wiemy, że od początku swojej filmowej działalności Andrzej Wajda był pieszczochem Systemu, ba – był jego bardzo ważnym „działaczem”, choć formalnie bez odpowiedniej legitymacji. Zaczął przecież jako protegowany samego Aleksandra Forda, propagandowym „Pokoleniem” wyprodukowanym w 1954, jeszcze za stalinowskiej zimy. Jako „młody bardzo zdolny”, został szybko zalegendowany jako wybitny tzw. polski inteligent wrażliwie i artystycznie kontestujący „socjalistyczną rzeczywistość”. Cóż to była za kontestacja skoro na przestrzeni dziesięcioleci Wajda miał nieograniczony, w warunkach totalitarnego prlu, dostęp do najlepszych fachowców i najlepszego sprzętu – a my mieliśmy tylko wierzyć, że tę twórczą omnipotencję wyrąbał siłą swojego talentu.

Rzeczywiście, Wajda miał duży, może nawet wybitny talent, lecz nie jako reżyser, ale jako "producent" – ewidentnie miał bardzo dobre rozeznanie i umiejętność rozpoznania wielorakich talentów u innych, i wprzęgnięcia ich do produkcji filmowej. Prawdziwie wybitnym reżyserem filmowym był wtedy Wojciech Jerzy Has – Andrzej Wajda miał oczywiście świetne malarskie oko, ale nie należy zapominać o wielkiej roli wybitnych operatorów przy jego filmach, wszak tak jak i w innych przypadkach producent Wajda dawał im wielką swobodę działania.

Uważam, że Wajda nakręcił jeden naprawdę wybitny film, „Panny z Wilka” w 1979, który powinien był faktycznie dostać Oscara, w miejsce Blaszanego Bębenka**. Jednak jakim cudem do tego doszło? Częściową odpowiedź dał sam Wajda, który w wywiadzie stwierdził, że do (urzekająco) powolnego tempa akcji usilnie przekonał go scenarzysta, Zbigniew Kamiński. Notabene, takie „magiczne” tempo („jak w życiu”) charakteryzuje wiele arcydzieł sztuki filmowej.

Jednak kluczowy trop to wielka a szerzej nieznana Gwiazda filmu polskiego, Pani Halina Prugar-Ketling. Proszę posłuchać całego z Nią wywiadu, powyżej. Jest krótki a wyjaśnia wszystko, można jedynie dorzucić listę filmów zmontowanych przez tę wybitną artystkę. W przedostatniej Jej wypowiedzi otrzymujemy wyjaśnienie, dlaczego o niej wcześniej nie usłyszeliśmy. Warto przy tym pamiętać, że wywiad był udzielony w 2013, kiedy to Andrzej Wajda ukończył produkcję filmu „Wałęsa. Człowiek z nadziei” a Mistrzyni miała 84 lata…

Omerta obowiązuje do dzisiaj – Pani Halina ma tylko wpis w… niemieckiej wikipedii.

**) Ciekawostką jest udział Daniela Olbrychskiego w OBU tych filmach.

PS. "Pracowała Pani z Andrzejem Wajdą przy wielu jego najlepszych filmach – jak się układała współpraca z nim, jaki był w montażowni? Czy dawał dużo swobody. Czy jego stosunek do montażu ewoluował wraz z kolejnymi filmami?

W montażowni bywał, żeby zobaczyć scenę. Na ogół jednak to się odbywało tak, że po zdjęciach, już po wyborze dubli, szliśmy do baru czy w inne miejsce i Wajda mówił mi co chce uzyskać w danej scenie. Wczuwałam się w to co mówił. Powiedział nawet, że nikt go nie rozumie tak jak ja, jednak nigdy w życiu nie docenił mnie publicznie. Nawet gorzej, bo w wywiadach mówił że on siedzi wieczorami i montuje. Koleżanki przychodziły i mówiły ”Popatrz, jak ten twój Wajda montuje, a my w ogóle nie widzimy żeby on z tobą siedział.” Nie prostowałam tego w ogóle. Były takie momenty, że brał mnie za rękę i mówił „Do czego ty dojdziesz jak już tak montujesz”, widział moje postępy. Montażu nauczyłam się na jego filmach, bo pozwalał mi pracować samodzielnie."

PPS. Warto przypomnieć, że w latach 1972-83 Andrzej Wajda był producentem "z urzędu" – czyli szefem Zespołu Filmowego X. Notabene, w 1977 debiutował tam jako reżyser filmu fabularnego sam Mariusz Walter, a z kolei w 1979 24-letni Juliusz Machulski. 

Jak wspomniałem, Daniel Olbrychski brał udział w jednoczesnej produkcji dwóch filmów. Dlatego też nie pamiętał tekstów swojej roli w Pannach z Wilka i w kręconych scenach przyczepiał ponoć partnerkom karteczki ze swoim tekstem. To z kolei tłumaczy jego dobrą grę w tym filmie – nie miał głowy do swoich nieznośnych manieryzmów, ale jednocześnie pokazuje, że Olbrychski to tzw. wybitne „zwierzę filmowe”.

___

"Zespół Filmowy X's first production was the second film of enfant terrible Andrzej Żuławski, Diabeł (The Devil). This film - a lavish and diabolically surrealistic depiction of the effects of the aftermath of the Kościuszko Uprising and the Third Partition of Poland on a once noble-family in a bleak, wintry Polish countryside - was met immediately with stern condemnation from the Polish cultural authorities. The film existed under a state of suppression until 1987, when the film was finally released after the hardline of the government softened due to increasing pressure from within to open the society. This picture set the tone for the bulk of Zespół Filmowy X's output: challenging pictures with high artistic standards. The fallout from Diabeł's suppression earned greater scrutiny for the team from the authorities, Żuławski's departure for France and a climate of relaxed control, and exclusion of the team from cinemas, which had the effect of relegating for a time all the team's production to television."



tagi: polska  film 

boson
19 marca 2018 20:24
11     1826    2 zaloguj sie by polubić
komentarze:
boson @boson
19 marca 2018 20:52

"Popiołów" Wajdy NIE montowała Mistrzyni - to mógł być duży dodatkowy powód do płaczu...

zaloguj się by móc komentować

chlor @boson
19 marca 2018 20:55

Ciekawe, ale jak zwykle popsute obcojęzycznymi wstawkami.

zaloguj się by móc komentować

boson @chlor 19 marca 2018 20:55
19 marca 2018 20:59

ani liczba się nie zgadza ani określenie, a piszesz chyba w swoim języku

zaloguj się by móc komentować

chlor @boson 19 marca 2018 20:59
19 marca 2018 21:08

To prawda, nie ogarniam polskiej gramatyki. Ale Ty jako jej znawca mógłbyś się trochę pochylić nad pięknem mowy polskiej.

zaloguj się by móc komentować

boson @chlor 19 marca 2018 21:08
19 marca 2018 21:12

wyluzuj i napisz ciekawą notkę - o chemii w Polsce?

zaloguj się by móc komentować


genezy @boson 19 marca 2018 22:38
20 marca 2018 07:26

no i widzisz, to my jesteśmy bardziej żydami

zaloguj się by móc komentować


boson @boson
20 marca 2018 12:08

"Zastają Tunię przy oknie i strzelbę leżącą na podłodze. Teraz wszystko będzie dobrze, kwituje Kazia."

Aktorka grająca Tunię zabiła się wyskakując przez okno w psychiatryku...

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
14 marca 2019 15:12

Zauważyłem podobną korelację u Juliusza Machulskiego - kręcił takie dobre komedie, choćby owe Kilery, ale do czasu. Moim zdaniem, ostatnią niezłą komedią była jego Superprodukcja z 2002. No i tak się składa, że był to ostatni film jaki mu zmontowała (w wieku 77 lat...) druga taka Gwiazda polskiego filmu - pani Jadwiga Zajiček.

"Urodziła się w Wilnie. Nie lubi, gdy nazywa się ją „królową montażu”. Prace w montażowni rozpoczęłam jako asystentka reżysera montażu Ludmiły Niekrasowej Perskiej, mówi. To Ona stworzyła wraz ze znanym montażystą Wacławem Kaźmierczakiem pierwszą w Polsce szkołę montażu."

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować