-

boson : nihil est sine ratione

Król Stefan, John Dee i gang Łaskich, czyli zatruty finał

WSTĘP

Wróćmy teraz do tego drugiego brata z gangu Łaskich – Hieronima, o którym to już pisałem z racji jego posłowania do Francji. Po powrocie do Polski ówże Hieronim zasłynął kilkoma awanturami, ale bez większych efektów.

„W kwietniu 1527 wyjechał Ł. pod pretekstem pielgrzymki do Matki Boskiej loretańskiej z kraju, ale dotarł na rozdarte wewnętrzną walką Węgry, gdzie zgodnie z nastawieniem większości szlachty polskiej wstąpił w służbę narodowego króla Jana Zapolyi. Niebawem (listy uwierzytelniające z 26 IV) pojechał jako pierwszy jego dyplomata przez Bawarię do Francji, a potem do Anglii i Danii, aby szukać tam pomocy przeciwko przewadze Habsburgów. Gdy trwająca do września podróż nie dała realnych wyników, na dworze Zapolyi zaczęła dojrzewać myśl, że faktycznej pomocy można oczekiwać tylko od Turcji. Wielką rolę w podjęciu tej groźnej w następstwa decyzji przypisują historycy węgierscy Ł-emu, który w każdym razie wyjechał jesienią jako poseł Zapolyi do Konstantynopola i pojawił się tam 22 XII 1527. Wykorzystując swe umiejętności i pomoc awanturnika [sic] weneckiego Ludwika (Alojzego) Grittiego, zdołał Ł. uzyskać przymierze i pomoc Solimana. W stolicy imperium ottomańskiego zachorował wtedy na febrę, która męczyła go okresowo aż do zgonu. Mimo to zachował olbrzymią energię, czego świadectwem może być szesnastokrotne – wg oceny A. Modrzewskiego i samego Ł-ego – posłowanie do Turcji (przynajmniej 7 razy jeździł do samego Konstantynopola, a często udawał się także na rokowania do ziem podległych sułtanowi na Bałkanach). …

Ł. był szczególnie uciążliwym sąsiadem Polski, próbując uporczywie powiększać granice swych «państw» kosztem Podhala Nowotarskiego (wrogiem jego był też starosta polskiego Spisza Piotr Kmita). Starał się wzmacniać warowność swoich posiadłości, a m. in. wzniósł zameczek w Falsztynie nad Dunajcem. Odlewał armaty z zagrabionych dzwonów kościelnych, proch zaś sprowadzał z Tarnowa i Prus. Uczyniwszy sobie stolicę z Kieżmarku (Caesaropolis), jeździł nadal często i niesłychanie szybko po Europie. Był też stałym gościem w Krakowie i na sejmach, ale z racji swego awanturniczego postępowania tracił coraz bardziej w Polsce grunt pod nogami i tylko w okresie «wojny kokoszej» 1537 r. świtała mu nadzieja odegrania aktywniejszej roli (6 II 1539 otrzymał ekspektatywę na starostwo różańskie na Mazowszu).

Ł. zajął się teraz głównie problemami węgierskimi, choć Węgrów nienawidził i również przez nich był nienawidzony. W r. 1529 usiłował przyprowadzić Zapolyi, który powrócił do ojczyzny, dużą grupę zaciężnych z Niemiec, ale nie udało mu się to wskutek przeciwdziałania dyplomacji habsburskiej i władz polskich. Sytuację wojskową nad Dunajem zmieniła wtedy radykalnie wielka wyprawa sułtana Solimana; Ł. witał go w orszaku króla Jana na polach mohackich, a potem brał udział w walkach. W r. 1530 Zapolya przyznał mu tytuł wojewody siedmiogrodzkiego, jedną z najwyższych godności na Węgrzech, ale faktycznie rządzili tą prowincją współwojewodowie, Ł. zaś nie odegrał bezpośrednio prawie żadnej roli w dziejach Siedmiogrodu. Jesienią t. r. miał zasadniczy udział w rokowaniach dyplomatów zapoliańskich z habsburskimi na zjeździe w Poznaniu, a bezpośrednio potem podążył na odsiecz królowi Janowi oblężonemu w Budzie. W r. 1530 ciężko chorował, zaś w n. r. przeżył śmierć stryja i dwojga swoich dzieci. Większość owego r. 1531 poświęcił na Węgrzech, w Konstantynopolu i na ziemiach habsburskich stosunkowo owocnym rokowaniom w sprawie rozejmu. Przy okazji usiłował załatwiać osobiste sprawy, gdyż już od r. 1529, zrażony do Zapolyi, kokietował dyplomację habsburską, teraz zaś proponował Ferdynandowi swoje przejście na jego stronę. …

Umarł oficjalnie jako katolik, ale już w pierwszej połowie lat trzydziestych uchodził w Polsce i na Węgrzech za człowieka wolnomyślnego bądź też za kryptoluteranina. Na Spiszu wsławił się jako jeden z największych grabieżców duchowieństwa i wziął udział w sekularyzowaniu kilku klasztorów. Opiekował się ponadto przez 10 lat zwolennikiem radykalnej reformacji Jerzym Leudischerem, a nawet usiłował go postawić na czele Kościoła na Spiszu. Wobec zwalczanych przez lewoczan i Kmitę anabaptystów był Ł. tolerancyjny, a z jego opieką łączą się również początki słynnego później ewangelickiego gimnazjum kieżmarskiego.

Człowiek pełen energii i pomysłów (marzył podobno o jakiejś koronie królewskiej), zdolny dyplomata, sługa wielu panów (chwalił się nawet pobieraniem pieniędzy od królów francuskiego i duńskiego), bogaty w fortele partyzant, służalczy kondotier zabiegający o pieniądze i sławę, ale także chwilami rycerski i wyniosły możnowładca, zwracał Ł. uwagę współczesnych i historyków.”  (wg Wacława Urbana)

Syn Hieronima, Olbracht Łaski oprócz wybitnych talentów w korupcji politycznej rozwinął także nadzwyczajne zdolności w „grabieży matrymonialnej” – „żenił się trzykrotnie. Pierwszą żoną była Katarzyna Buczyńska (zmarła w roku 1559), wdowa po węgierskim magnacie Jerzym Seredym, której majątek roztrwonił na wyprawę mołdawską. Jego drugą żoną została w 1564 roku Beata Kościelecka… [która] była osobą dużo starszą od Olbrachta (o 21 lat) i niezwykle zamożną, jako wdowa po księciu Eliaszu Ostrogskim. Związek ten miał zapewnić Łaskiemu gotówkę, której tak bardzo potrzebował na swoje przedsięwzięcia. Natychmiast po ślubie wywiózł ją do Kieżmarku, gdzie skłonił Kościelecką do przepisania na siebie majątku. Gdy to uczyniła, Olbracht Łaski uwięził ją na zamku, gdzie trzymał ją w biedzie i ścisłym zamknięciu przez osiem lat. … Sprawą Beaty zainteresowano się dopiero w 1573 roku, gdy cesarz nakazał staroście Górnych Węgier przeprowadzić śledztwo. Wpłynął na to też fakt, że w międzyczasie Łaski zawarł bigamiczne małżeństwo z Francuzką Sabiną de Sauve.” **

Tutaj trzeba wyjaśnić, że małżeństwo z ową Francuzką było częścią większego planu, wszak „poseł Jean de Monluc, oferujący Polakom kandydaturę królewskiego brata Henryka de Valois, złożył wojewodzie ofertę: za poparcie kandydata francuskiego 100 tysięcy talarów oraz podjęcie przez Francję w Konstantynopolu starań o oddanie mu hospodarstwa mołdawskiego. … Łaski był jednym z tych wielmożów, którzy ruszyli do Paryża z poselstwem do nowego władcy. Tam otrzymał obiecane 100 tysięcy, ale po powrocie do Polski (w atmosferze skandalu, który wybuchł po ujawnieniu bigamii) stracił zaufanie nowego króla związanego z politycznymi przeciwnikami Łaskiego. …

Podczas drugiego bezkrólewia w roku 1575 opowiedział się za elekcją cesarza Maksymiliana II Habsburga, ale królem wybrany został Stefan Batory, więc Łaski udał się na emigrację… W styczniu 1581 udało mu się odzyskać łaskę królewską i wrócić do Polski. … Król okazał swą łaskę, ale nie powierzył Łaskiemu żadnych stanowisk. "Dane" mu starostwo spiskie należało wpierw wykupić, a on nie miał pieniędzy. W tej sytuacji wojewoda raz jeszcze ruszył za granicę.”

Olbracht Łaski pojawił się w Londynie pierwszego maja 1583, przywitany z wielkimi honorami zamieszkał ze swoją świtą w Winchester House. Królowa Elżbieta przyjęła go bardzo łaskawie, i to dwukrotnie – bardzo głośno komentowano fakt, że Łaski miał ubiór w królewskiej czerwieni, tak jak sama Elżbieta… Cel jego wizyty nie był wtedy jasny – niezbyt rozgarnięty ambasador Francji w Londynie, Michel de Castelnau (Sieur de la Mauvissière) twierdził w swoich raportach dla Henryka III., że najprawdopodobniej Olbracht zabiega o wstrzymanie przez Anglię sprzedaży broni Moskwie! (Nb. Henryk domagał się od ambasadora, aby ten wszelkimi sposobami powstrzymał dobrze-mu-znanego Łaskiego przed przyjazdem do Paryża…)

Ponieważ ówczesna ambasada francuska była dla sir Francisa Walsinghama zupełnie przezroczysta można, niestety zasadnie, przyjąć, że to była najzwyklejsza fałszywka. Ciekawostką jest tutaj przynależność do angielskiej siatki szpiegowskiej niejakiego… Giordana Bruno, który właśnie wtedy przebywał był w owej ambasadzie. Wydaje się nawet, że obecność Łaskiego umożliwiła znaczące rozszerzenie tejże siatki – tj. stworzenie jej kolejnych węzłów… Pozostaje do ustalenia rola w tym przedsięwzięciu kanclerza Zamoyskiego, wszak angielskie kontakty to była jego specjalność, a przy tym tak się jakoś złożyło po śmierci króla Stefana, że Olbracht Łaski znalazł się właśnie w stronnictwie Zamoyskiego...

Już 13. maja Łaski spotyka się na dworze królewskim w Greenwich za pośrednictwem samego earla Leicestera ze sławnym i uczonym dr. Johnem Dee – twórcą angielskiej doktryny imperialnej. Pięć dni później odwiedza Dee w jego posiadłości w Mortlake. Następna wizyta ma miejsce dopiero miesiąc później, bo Łaski w tym czasie odbywa wizytę w Oksfordzie, zorganizowaną przez dwór angielski z wielką pompą specjalnie dla niego, wraz z turniejem rycerskim po drodze w Greenwich … Podróż odbywa się w tę i nazad we wspaniałej barce przyozdobionej (wieloma) insygniami królowej Anglii, a towarzyszą mu w niej m. in. sir Filip Sidney i Giordano Bruno.

(Za Coryllusem: 20. letni Filip Sidney poznał Hieronima już w 1574, podczas swojej podróży do Polski! Zachwycił się już wtedy jego inteligencją i kulturą... a za wiki: "Sidney was knighted in 1583 and he married Frances, teenage daughter of Sir Francis Walsingham", jego wujem był earl Leicester.)

Łaski odwiedza Johna Dee wielokrotnie (raz nawet nocując u niego), a pośrednikiem i organizatorem owych wizyt jest często sam Leicester… Odbywa się tam także kilka seansów krystalomantycznych z uczniem dr. Dee, a zarazem słynnym medium, Edwardem Kellym. W efekcie, dość niespodziewanie, ta trójka opuszcza Anglię we wrześniu tego roku.

(Nie od rzeczy jest tu podać ówczesną opinię o nieprawdopodobnie wysokich kosztach europejskich wojaży Łaskiego – Paprocki podaje niewiarygodną sumę ponad 900 000 dukatów!)

Hanna Widacka: „Po nagłym wyjeździe z Anglii i czasowym pobycie w Krakowie (marzec 1584 r.) obaj magowie zawitali w sierpniu 1584 r. do Pragi, podejmowani z honorami przez cesarza Rudolfa II. Dee zamierzał zaznajomić Habsburga ze swą praktyką krystalomantyczną i wciągnąć go do swych planów reformatorskich. Cesarz, pragnący złota i eliksiru długowieczności, nie ufał już uczonemu, odkąd nie udał mu się seans z przemianą metali. W kwietniu 1585 r. mistrz wraz z medium powrócił do Krakowa. ...

Wiosną 1585 r. zdrowie królewskie pogarszało się powoli, lecz bezustannie, pomimo opieki (skłóconych ze sobą) przybocznych lekarzy. Król Stefan czuł się fatalnie: stał się milczący, drażliwy, gniewny, szukał samotności. W tej sytuacji zdecydował się przyjąć 17 kwietnia w Krakowie mistrza sztuk tajemnych, przybyłego z dalekiego Londynu Johna Dee (1527–1608), wraz z towarzyszącym mu medium Edwardem Kelleyem (1555–1595). Osoby te polecił monarsze wojewoda sieradzki Olbracht Łaski. Na pierwszej audiencji obie strony poprzestały na powitaniach, po czym Batory wyjechał do Niepołomic i zamieszkał w ustronnym zamku strzeżonym przez oddział węgierskiego wojska. Tutaj 12 maja sporządził testament, a 23 maja – pomimo swej racjonalistycznej umysłowości – wezwał do siebie Dee, Łaskiego i Kelleya, zgadzając się, by ten ostatni miał widzenie. 27 maja w królewskim gabinecie odbył się więc oczekiwany seans w obecności czterech zainteresowanych stron. Według udokumentowanego źródła, tzn. drukowanego protokołu Mérica Casaubona (1659), Kelley – wpatrując się w natchnieniu w tarczę kryształową – doznawał kolejnych zdumiewających wizji. W jednej z nich medium mówiło o toczącej króla nieuleczalnej, jątrzącej się i skrywanej przez otoczenie ranie nogi („... ozdobisz się cnotą, odtrącisz od siebie toczący cię obrzydliwy trąd...”) i kazało mu być uległym – nie wiadomo tylko, wobec kogo.

Monarcha nagrodził magów kwotą 800 florenów wypłaconą na ręce Łaskiego, ale z ich usług dalej nie korzystał. Może przejrzał ich plany, bo raczej nie ulega wątpliwości, że obaj Anglicy – obok misji reformatorskich – mieli też zlecenia polityczne. Nie bez kozery byli oni przecież agentami Elżbiety I Tudor, a ich wojaże po dworach europejskich (np. u cesarza Rudolfa II w Pradze) skłaniają do refleksji. Czy jest możliwe, aby Dee i Kelley podali wtedy królowi Stefanowi jakąś wolno działającą truciznę (jak sugerował lekarz Z. Scheuring w 1964 r.), gdyż ofensywa katolicyzmu niesiona przez wojowniczego Węgra zagrażała interesom Kościoła anglikańskiego?”

„Pod koniec życia S. coraz chętniej otaczał się Węgrami; jak donoszono Rudolfowi II z kamery śląskiej w lipcu 1585, «nikogo u siebie mieć nie chce, który by nie umiał po węgiersku». … Informacje o złym stanie zdrowia S-a dotarły wtedy do Rudolfa II, który w sierpniu pytał urzędników kamery śląskiej «czy to prawda, że król polski umarł», dowiadując się w odpowiedzi, że «król chory, ale podobno ma się lepiej».

Pod koniec r. 1586 S. czuł się coraz gorzej. Od 3 XII t.r. skarżył się na ucisk w piersiach; 7 XII po południu spisał ostatni, niedokończony testament, a w nocy jego stan pogorszył się gwałtownie. ... S. zmarł w Grodnie 12 XII 1586 «po zachodzie słońca, a na półzegarzu przed piątą godziną z południa», nie zdążywszy przyjąć ostatniego namaszczenia.” (Jerzy Besala i Agnieszka Biedrzycka)

Na zakończenie warto wspomnieć o kilku sprawach. Po pierwsze, uważa się powszechnie, iż herb Łaskich – Korab jest pochodzenia angielskiego.

Po drugie, przy okazji niejako, dużo mówiący jest kontrast pomiędzy oddźwiękiem publikacji O obrotach z 1543, w Polsce i na Zachodzie. Bruno podczas wizyty w Oksfordzie w owym 1583 wygłasza wykład nt. teorii Kopernika i ma swój własny egzemplarz pierwszego wydania (którego zresztą najprawdopodobniej nigdy porządnie nie przeczytał…), a dr Dee ma nawet dwa takie egzemplarze! Dee niewątpliwie skrupulatnie przeczytał O obrotach, z tym że oba te egzemplarze zaginęły po rozszabrowaniu biblioteki Johna w czasie jego długiej nieobecności…

Po trzecie, warto pamiętać, że 11 sierpnia 1586 została aresztowana królowa Maria Stuart, a ścięta 8. lutego roku następnego.

I wreszcie, uderza niepojęta niefrasobliwość polskich naukowców, którzy bezrefleksyjnie i bez słowa komentarza przepisują te „walsinghamowskie memy” o wielokrotnych próbach Johna Dee zamiany piasku w złoto, o rozczarowaniu tym Olbrachta, o sztuce krystalomantycznej itp. itd.

___

PS. Olbracht po powrocie do Polski w 1581 popadł w konflikt z klanem Zborowskich. Ponoć to on doniósł królowi Stefanowi o zabójczych zamiarach Samuela Zborowskiego. Jest to o tyle ciekawe, że Samuel też był prowadzony przez Anglików. Miał u siebie osobistego, angielskiego pośrednika do handlu zbożem, i prowadził z Krymem niejasne „końskie” interesy na dużą skalę. Wygląda na to, iż Olbracht razem z Zamoyskim wystawili go jako kozła ofiarnego. (I zmarli obaj w 1605, w odstępie paru miesięcy.) A ku przestrodze – oto żony Zamoyskiego: Anna Ossolińska (bratanica Hieronima), Krystyna Radziwiłłówna (córka Mikołaja Czarnego), Gryzelda Batorówna (bratanica Króla) i Barbara Tarnowska (córka Stanisława).

___

**) Ściślej mówiąc była to Sabine Sayve (ew. Sève), córka Jeana Sayve i Jeanne Harley. Sabine pochodziła ze starej rodziny prawników i doradców, która to wydała m.in. prezesów Trybunału Obrachunkowego w Dijon. Sabina zmarła w 1611 w Łasku. Według niektórych źródeł, Sabina była siostrą francuskiego astrologa Vincent de Sève z Beaucaire w Langwedocji. (Ów Wincenty Sève znany jest z 58 rzekomych, pośmiertnych przewidywań Nostradamusa, tzw. "sexiene" (w zwrotkach sześciu linii), które dedykował w 1605 roku królowi Henrykowi IV). 



tagi: imperium  polska  herezja 

boson
9 lipca 2018 09:45
12     515    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
boson @boson
9 lipca 2018 09:57

oto ten "awanturnik" wg prof. Urbana:

https://en.wikipedia.org/wiki/Alvise_Gritti

 

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
9 lipca 2018 10:18

"Większość owego r. 1531 poświęcił na Węgrzech, w Konstantynopolu i na ziemiach habsburskich stosunkowo owocnym rokowaniom w sprawie rozejmu..."

Dla ustalenia uwagi: "Po klęsce pod Pawią, Franciszek I rozpoczął rozmowy z Sulejmanem i doprowadził w tymże 1532 do ustanowienia franko-tureckiego sojuszu."

http://boson.szkolanawigatorow.pl/orban-armaty-persowie-i-mohacz

 

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
9 lipca 2018 10:51

"...Olbracht razem z Zamoyskim wystawili go jako kozła ofiarnego."

Wygląda mi na to, że to właśnie Olbracht pośredniczył w "przejęciu" Zamoyskiego przez Londyn, ścięcie Zborowskiego to był taki pokaz siły kanclerza.

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
9 lipca 2018 11:00

kolejny kalwinista z gangu Łaskich:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanisław_Szafraniec_(zm._1598)

"W 1545 został wysłany wraz z bratem stryjecznym Mikołajem na dwór księcia Albrechta Hohenzollerna, gdzie wychowano go w duchu wiary luterańskiej...

Niechętny Stefanowi Batoremu, występował w obronie Jana i Samuela Zborowskich.

Stanisław Szafraniec był rzecznikiem tolerancji religijnej i ograniczeniem uprawnień Kościoła katolickiego. Brał czynny udział w życiu małopolskiego kościoła protestanckiego. W latach 1550–1555 ufundował w swoich dobrach zbory kalwińskie w: Seceminie, Przegini, Sąspowie, Sułoszowej, Rogowie, Krasocinie, a po śmierci stryja Hieronima Szafrańca objął patronat nad zborem we Włoszczowie. W Seceminie ufundował przy zborze wyższą szkołę, w której bezpłatnie kształcili się mieszczanie secemińscy. Po śmierci reformatora Jana Łaskiego w 1560 podjął się opieki i wychowania syna Łaskiego – Samuela."

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 9 lipca 2018 11:00
9 lipca 2018 11:05

tzw. polscy historycy piszą:

"O blisko wiek późniejszym potomkiem tegoż Szafrańca był Stanisław z Pieskowej Skały (1525/1530–1598), gorący kalwin, kasztelan biecki (1569), sandomierski (1576), wojewoda sandomierski (1581–1587) i wojski krakowski (1589). Po śmierci ojca (też Piotra) wychowywał się na dworze Jana Tęczyńskiego, a potem u stryja, Hieronima Szafrańca w Pieskowej Skale – stałego bywalca na zamku wawelskim, sekretarza i ulubieńca Zygmunta I Starego, który dał mu za żonę swoją naturalną córkę Reginę. Stanisław, ożeniony z bogatą Anną Dembińską (wniosła mu w posagu tysiąc florenów), mógł zadbać o rozwój majątku, co nastąpiło w latach 1550–1570. Skupił w swoich rękach nie tylko posiadłości rodowe (klucz Pieskowa Skała i miasteczko Włoszczowa z przyległymi wsiami), lecz także nabył dobra nowe. W okresie 1570–1580 dokonał wielkiej przebudowy i rozbudowy zamku w Pieskowej Skale, odziedziczonego po stryju Hieronimie, co zanotowano w źródłach: „we wszystkich dobrach swoich dwory, a w Pieskowej skale zamek ozdobny nie małym kosztem wymurował „(Niesiecki); „dom był tak sprzętami wytwornymi ozdobiony, iż go z królewskim równano...” (ks. Franciszek Siarczyński). Obok zamku Stanisław Szafraniec założył wspaniały ogród, stawy, a nawet zwierzyniec; chlubił się też bogatą biblioteką (rozdaną po jego śmierci przez spadkobierców).

Właśnie tu, na zamku w Pieskowej Skale, podejmował znanego maga Twardowskiego, który demonstrował mu swoje tajemnicze zwierciadło, przeprowadzając zarazem kilka praktyk magicznych. Jakkolwiek nie znamy, niestety, bliższych szczegółów owego seansu, to fakt bezspornej chyba obecności Twardowskiego w tym miejscu przetrwał w legendzie, związanej z czarnoksiężnikiem. Otóż, w ramach prac wykonywanych dlań przez diabła, kazał on dla zabawy przenieść Mefistofelesowi gigantyczną skałę z Doliny Prądnika i ustawić ją sztorcem w pobliżu wspaniałej rezydencji Szafrańca. Mowa tu oczywiście o tzw. Maczudze Herkulesa, budzącej po dzień dzisiejszy powszechny podziw."

http://wilanow-palac.pl/rod_szafrancow_i_magia.html

 

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 9 lipca 2018 11:05
9 lipca 2018 11:09

"Some German historians have suggested that Twardowski may have been a German nobleman who was born in Nuremberg and studied in Wittenberg before coming to Kraków. His speculative name Laurentius Dhur was Latinised to Durus and in turn rendered as Twardowski in Polish; durus and twardy mean "hard" in Latin and Polish respectively. There is also some speculation that this legend was inspired by the life of either John Dee or his associate Edward Kelley, both of whom lived in Kraków for a time."

zaloguj się by móc komentować



boson @boson 9 lipca 2018 14:43
9 lipca 2018 16:25

a tu zaraz inne sensacje - w sam raz dla tak skutecznych w Polszcze eko-zielonych:

https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/403084-tajemniczy-zamek-w-sercu-puszczy-noteckiej

 

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 9 lipca 2018 16:25
9 lipca 2018 16:30

"Okazuje się, że zarówno Tryjanowski, jak i inni autorzy raportu (m.in. Aleksandra Kraśkiewicz i Jacek Więckowski) związani jest z Fundacją Fauna Polska, mającą swoją siedzibę właśnie w Stobnicy. W radzie Fundacji, stanowiącej organ nadzorczy, znajduje się również przedsiębiorca Paweł Michał Nowak.

Jak wskazuje Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, Paweł Michał Nowak to ojciec Dymitra Nowaka, prezesa zarządu spółki D.J.T., inwestora budującego "zamek" w Stobnicy."

http://niezalezna.pl/230173-siec-powiazan-wokol-zamku-w-stobnicy-nowe-fakty-w-sprawie-glosnej-inwestycji

http://boson.szkolanawigatorow.pl/kto-kupuje-aki-w-polsce-czyli-przekret-zaozycielski

zaloguj się by móc komentować



zaloguj się by móc komentować