-

boson : nihil est sine ratione

Wacław Felczak – węgierski łącznik

 

Waclaw_Felczak.jpgWacław Felczak (*29/5/16 +23/10/93) polski historyk

__

Nie przypuszczałem, iż przyjdzie mi polecić felieton Grzegorza Górnego… a jednak, nigdy nie należy tracić nadziei. Jak pisze GG:

`Podczas ostatniej wizyty Viktora Orbána w Krakowie premierzy Polski i Węgier postanowili powołać do życia wspólną instytucję – Fundację im. Wacława Felczaka, która otrzymywać będzie od rządów obu krajów po milion euro rocznie. …

Wcześniej doszło zaś do pewnego znamiennego wydarzenia, które tak wspominał w Krakowie Viktor Orbán: „Doskonale pamiętam – było to pod koniec lat 80., może w 1987 r. – gdy z naszego akademika przeszedłem na drugą stronę ulicy, do budynku Eötvös Collegium, do goszczącego w nim słynnego profesora, aby prosić, by przyszedł do nas i wygłosił wykład o ówczesnej Polsce i o nadal istniejącej i walczącej Solidarności. Chcieliśmy usłyszeć prawdę z ust człowieka wiarygodnego, wojennego bohatera, który przeszedł więzienia zarówno nazistów, jak i komunistów. Prof. Felczak zaś – jak przykazuje Ewangelia – przeszedł z nami nie jedną milę, ale dwie – zrobił nam nie jeden wykład, ale dwa, a nawet uczynił o wiele więcej: wyznaczył koryto rzeki naszych politycznych wyobrażeń. Radził nam – teraz dokładnie go zacytuję: «Załóżcie partię polityczną. Prawdopodobnie zamkną was za to, ale wszystko wskazuje na to, że nie będziecie długo siedzieć». Taki jest dobry przyjaciel. Dodał jeszcze, że politykowi nie zaszkodzi trochę posiedzieć. (…) Wskutek rady prof. Felczaka powstał więc Fidesz, który stał się na Węgrzech, po wielu ruchach opozycyjnych, pierwszą polityczną formacją posiadającą stabilne ramy organizacyjne. I nawet nas nie zamknięto, najwyżej na kilka godzin. Tak stał się prof. Felczak po 1991 r. honorowym członkiem naszej partii i wspólnoty politycznej – może gdzieś w jego spuściźnie znajdzie się jego fideszowska legitymacja członkowska – i tak stał się też naszym duchowym ojcem założycielem”.’

W uzupełnieniu:

„Urodził się jako ósme, najmłodsze dziecko w rodzinie Antoniego i Michaliny z Pałczyńskich, właścicieli ok. dwudziestohektarowego gospodarstwa rolnego (komunistyczny sędzia określi go później jako syna kułaka). …Po maturze uzyskanej w 1934 r. w Toruniu rozpoczął studia historyczne na Uniwersytecie Poznańskim. Za namową jednego z profesorów podjął naukę języka węgierskiego i zainteresował się historią stosunków polsko-węgierskich. Utworzył studenckie Koło Przyjaciół Węgier. W sierpniu 1936 r. po raz pierwszy pojechał na Węgry, by wziąć udział w kursach letnich kultury i języka węgierskiego. Język wkrótce opanował tak dobrze, że po ukończeniu studiów w czerwcu 1938 r. wystąpił o stypendium, które pozwoliłoby mu kontynuować pracę naukową w archiwach węgierskich. Wkrótce jako stypendysta rządu polskiego wyjechał do Budapesztu...

Po zakończeniu wojny kontynuował w latach 1945-1948 działalność kurierską na rzecz rządu RP na emigracji. W lipcu 1945 r. jako emisariusz ruszył przez ” zieloną granicę” do Londynu, by przedstawić władzom Rzeczypospolitej w Londynie motywy i okoliczności likwidacji Polskiego Państwa Podziemnego. Wkrótce wrócił do Polski, by pomóc wysłannikowi rządu na uchodźstwie budować zręby nowej, antykomunistycznej konspiracji cywilnej. Po powrocie w styczniu 1946 r. na Zachód wszedł w skład paryskiej placówki Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, utrzymującej konspiracyjny kontakt z krajem. W sierpniu i grudniu 1946 jeszcze dwukrotnie, posługując się fałszywymi dokumentami, udawał się do Polski. Z ostatniej wyprawy wrócił dopiero pod koniec marca 1947 r. Jego status był wtedy wyjątkowy. Wśród wielu kursujących między Polską a Zachodem kurierów wojskowych i partyjnych on był jedynym wysłannikiem rządu RP na uchodźstwie, cieszącym się zaufaniem prezydenta Władysława Raczkiewicza i premiera Tomasza Arciszewskiego, a także przywódców stronnictw politycznych. W tych latach prowadził rozmowy z prawie wszystkimi politykami nurtu niepodległościowego w kraju i na uchodźstwie. Aresztowany w Czechosłowacji w roku 1947, gdy na prośbę Stanisława Mikołajczyka organizował ucieczkę przywódców PSL z Polski, w roku 1948 został po długotrwałym śledztwie skazany na dożywocie. Zwolniony z więzienia po ośmiu latach – w październiku 1956. Od 1958 r. był pracownikiem Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Doktoryzował się w 1962 r. pod kierunkiem profesora Henryka Wereszyckiego, a habilitację otrzymał w 1968 r. …

Władze komunistyczne w Polsce w 1975 r. zablokowały wniosek Uniwersytetu Jagiellońskiego o nadanie Wacławowi Felczakowi stanowiska profesora zwyczajnego. Dopiero po osiemnastu latach, w niepodległej już Rzeczypospolitej, w dniu 5 października 1993 został mianowany profesorem. Był wówczas śmiertelnie chory – w szpitalu, wkrótce po otrzymaniu nominacji zmarł. Ponieważ przez szereg lat był związany z Tatrami i Podhalem, został pochowany w na starym cmentarzu na „Pęksowym Brzyzku” w Zakopanem.

Na pogrzebie hołd zmarłemu oddawali nie tylko Polacy, ale także węgierscy dyplomaci z ambasadorem Ákosem Engelmayerem – odczytano listy pożegnalne m.in. od prezydenta Republiki Węgierskiej Árpáda Göncza, węgierskiego ministra spraw zagranicznych Gezy Jeszenszkyego i przewodniczącego Światowego Związku Węgrów Sándora Csoóri. W imieniu jednej z węgierskich partii politycznych – Forum Młodych Demokratów (Fidesz) – wieniec na grobie honorowego członka tego ugrupowania złożył Zsolt Németh. Tragicznym akcentem uroczystości pogrzebowych była śmierć Stanisława Marusarza, podkomendnego Wacława Felczaka w latach wojny, podczas wygłaszania mowy pożegnalnej nad grobem zmarłego.”

___

PS. „Zmarł na zawał serca 29 października 1993, wygłaszając przemówienie na pogrzebie Wacława Felczaka – swojego dowódcy z czasów okupacji – na Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem, około godziny 15, osuwając się na ręce ambasadora Węgier w Polsce Ákosa Engelmayera. Na cmentarzu tym został później pochowany. Podczas uroczystości pogrzebowych w szklanych drzwiach kościoła pw. Świętego Krzyża odbijała się Wielka Krokiew. W Zakopanem przy ulicy Andrzeja Struga 18, w dawnym domu Marusarza, mieści się obecnie galeria trofeów, na którą składają się puchary i trofea sportowe, emblematy i sportowe legitymacje. W styczniu 2014 w pawilonie na Wielkiej Krokwi powstała izba pamięci Stanisława Marusarza, która ma stać się częścią Muzeum Sportów Zimowych. Marusarz jest też patronem kilku szkół, m.in. Szkoły Podstawowej w Wojciechowie. W 2010 prezydent Lech Kaczyński pośmiertnie odznaczył go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.”

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanisław_Marusarz



tagi: polska  węgry 

boson
22 lutego 2019 09:52
8     550    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
boson @boson
22 lutego 2019 10:00

"Gdy wybuchła wojna, został szefem siatki kurierów tatrzańskich, kursujących między Generalnym Gubernatorstwem a Węgrami. Wielokrotnie nielegalnie przekraczał granicę, za każdym razem ryzykując życiem.

W lipcu 1944 r. jeden jedyny raz zapomniał o konspiracyjnej zasadzie i odezwał się w pociągu po polsku. Kiedy chciano go aresztować, zdążył wyskoczyć z wagonu. Miał sto metrów do lasu, ale trafił na grzęzawisko i nie mógł biec. Został aresztowany przez lokalną policję strzałokrzyżowców. Trafił do więzienia w Rożniawie. Znaleziono jego bagaż z lampami do radionadajnika. Następnego dnia miał zostać odesłany na gestapo do Budapesztu. Był przekonany, że przed nim pewna śmierć. Ponieważ był bardzo szczupły, zdołał nocą przecisnąć się przez kraty w więziennym oknie. Zeskoczył na dół i złamał nogę, lecz mimo to zdołał uciec."

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @boson
22 lutego 2019 11:28

Ciekawą rzecz znalazłeś 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Tytus @boson
22 lutego 2019 14:45

Kto wie, czy Wacław Felczak czasami nie przekraczał Dunajca w moich okolicach.

Dzięki wielkie.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @boson
22 lutego 2019 16:32

A tutaj link do Instytut Przyjaźni Polsko-Węgierskiej im Wacława Felczaka.

zaloguj się by móc komentować


boson @Tytus 22 lutego 2019 14:45
22 lutego 2019 16:53

"Na jego wykłady przychodziły w ostatnich dekadach PRL tłumy studentów. Nawet studentów innych kierunków. Znamy wszyscy – no, może nie wszyscy – wagary, zrywania się z zajęć, niebywanie na wykładach, skoro nie sprawdza się obecności. A tu – patrzcie – studenci przychodzą na ochotnika. Prawnicy, fizycy, biolodzy. Przychodzili na wykłady z historii powszechnej XIX w. A wieczny docent Felczak wykładał, że każde imperium musi upaść. Wskazywał na symptomy upadku. Jak ulał odpowiadające aktualnym kłopotom Sowietów."

zaloguj się by móc komentować


MarekBielany @boson
22 lutego 2019 22:10

Ahh. Dziękuję za wpis. Nie znałem.

Z żabiej: coś mnie porwało (pewnie bocian jakiś i wypuścił z dzioba - niestrawność) do Budapesztu. Dzięki temu wdrukowały się mapy, jak z powrotem można wrócić.

p.s.

prawie pół wieku temu.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować