-

boson : nihil est sine

Wesoły Antoni

Moje większe zainteresowanie sławnym Antonim spowodowała wpierw notka Coryllusa pt. Szaleństwo Antoniego Słonimskiego, a w szczególności jeden cytat z jego Alfabetu.

"A tu taki fragment: 'MacLeish Archibald. Poeta amerykański. Laureat nagrody Pulitzera.

W 1958 w Paryżu na konferencji UNESCO zaproponował mi znany komentator telewizji amerykańskiej CBS Ed Marrow odbycie rozmowy z MacLeishem i Arturem Rubinsteinem na temat sztuki w epoce cywilizacji technicznej. Organizował to jego asystent Dan Shorr. Możemy tę rozmowę odbyć zaraz, póki jestem w Paryżu - zaproponowałem. W Paryżu pan nas nie interesuje - odpowiedział Shorr- Musi pan wrócić do Warszawy. Cały smak tej rozmowy polega na tym, że pan będzie mówił spoza tak zwanej "żelaznej kurtyny", Rubinstein z Europy, a MacLeish z Ameryki. Sfilmujemy jednocześnie waszą rozmowę, a całość opracuje Marrow.
Gdy wróciłem do Warszawy, ekipa amerykańska zmontowała w moim mieszkaniu piekielnie skomplikowaną aparaturę łączącą Warszawę z Paryżem, a Paryż z Ameryką. Nie widzieliśmy się na ekranach, ale słyszeliśmy się doskonale...'

W 1958 roku ekipa CBS produkuje program telewizyjny w mieszkaniu Słonimskiego?!!!!! "

No właśnie, na mnie to też zrobiło piorunujące wrażenie. A do tego doszła ta historia z Daviesem, kiedy to przypadkiem spotyka on w Brighton Antoniego Słonimskiego, no i zaraz polska kariera Normana nabiera rozpędu. Co robiło małżeństwo Słonimskich w Anglii w 1965? Jego biogram mówi o ich pobycie w Londynie w 1972, a o 1965 milczy. Przecież dopiero co, w marcu 1964 wybuchła wielka aftera wywołana przez samego Antoniego, czyli tzw. List 34. Zaczęły się represje - Melchior Wańkowicz został wpierw aresztowany, potem skazany, ale wykonanie wyroku zawieszono. A taki Cat-Mackiewicz nie dał się skazać na procesie - wziął i zszedł w 1966. Tymczasem w 1965 nasz Antoni w najlepsze sobie spaceruje z małżonką w Brighton...

Wrócimy do jego biogramu:

Nie kryjąc swego pochodzenia, krytykował zarówno ortodoksję żydowską, jak i żydowski nacjonalizm. Występował przeciwko fanatyzmowi religijnemu i doktrynerstwu, przeciwstawiając im wiarę (z czasem jednak słabnącą) w siłę rozumu i skuteczność perswazji. Łączył z tym fascynację angielskimi wzorami myśli społecznej i porządku socjalnego (Anglię odwiedzał kilkakrotnie, m. in. w r. 1926 i 1930). Uważał się za sympatyka Polskiej Partii Sojalistycznej (PPS)...

W składzie delegacji polskiej brał udział w XII Kongresie PEN-Clubów w Edynburgu (1934; poznał wtedy osobiście H. G. Wellsa, którego był wielbicielem i propagatorem), a także w XV kongresie w Paryżu (1937), na którym polemizował w obronie wolności słowa z rzecznikami ideologii faszystowskiej. W r. 1934, po kongresie edynburskim, spędził kilka tygodni w Kornwalii...

W czerwcu 1940, z klęską Francji, przedostał się do Londynu, gdzie osiadł na jedenaście lat. Pracował tu w polskiej sekcji British Broadcasting Corporation (BBC). Nadal był członkiem i (do marca 1945) wiceprezesem polskiego PEN-Clubu; w lipcu 1941 wraz z grupą pisarzy odwiedzał polskie obozy wojskowe w Szkocji, uczestnicząc w wieczorach autorskich. W t. r. brał udział w XVII Kongresie PEN-Clubów w Londynie...

Nadal drukował w „Wiadomościach Polskich”, przeniesionych do Londynu, a także w oficjalnym, wydawanym przez Min. Informacji i Dokumentacji RP „Dzienniku Polskim” (1941–3). Gdy w październiku 1941 drogi jego z „Wiadomościami” rozeszły się wskutek nieporozumień politycznych (S. poparł linię polityki Władysława Sikorskiego i jego pakt z ZSRR, „Wiadomości” zajęły stanowisko opozycyjne), podjął współpracę (1941–2) z „Robotnikiem Polskim w Wielkiej Brytanii”, związanym z PPS. Publikował tu m. in. stały cykl Kroniki londyńskie (wyd. wraz z wyborem tekstów wcześniejszych pt. Kroniki londyńskie, oprac. P. Kądziela, W. 1995). Od kwietnia 1942 do listopada 1946 wydawał wspólnie z Karolem Estreicherem miesięcznik „Nowa Polska”, subwencjonowany przez Fundusz Kultury Narodowej. Było to pismo demokratyczne i liberalne, o sympatiach umiarkowanie lewicowych, akceptujące taktyczny sojusz z ZSRR. Wkrótce pozyskało wybitnych współpracowników i rangę liczącego się periodyku literacko-politycznego.

Już wcześniej S. nawiązał współpracę z H. G. Wellsem, z którym redagował Deklarację praw człowieka; jej wersja polska ukazała się w „Nowej Polsce” (1942 nr 2). We wrześniu 1944 podpisał, ogłoszony przez PEN-Club, „Apel pisarzy polskich” o pomoc w staraniach o poparcie dla powstania warszawskiego, rozesłany do in. PEN-Clubów i do najwybitniejszych pisarzy państw sprzymierzonych. Po zakończeniu działań wojennych przyjechał do kraju we wrześniu 1945 wraz z dwutygodniową wycieczką pisarzy i artystów angielskich. Był w Warszawie i Krakowie (gdzie 15 IX miał wieczór autorski). Po powrocie do Londynu działał w komisji przygotowawczej UNESCO, a po powołaniu tej organizacji objął w niej kierownictwo Międzynarodowej Sekcji Literatury i Dramatu; funkcję tę pełnił do r. 1948. Działo się to już z akceptacją Ambasady RP w Londynie, stanowiło więc początek współpracy S-ego z władzami krajowymi i spowodowało otwarty konflikt ze środowiskiem emigracji. W czerwcu 1947 S. odwiedził ponownie kraj. W r. 1948 uczestniczył w Światowym Kongresie Intelektualistów w Obronie Pokoju (Wrocław 25–28 VIII) i podpisał przyjętą tam rezolucję. W l. 1949–51 był dyrektorem podlegającego Warszawie Instytutu Kultury Polskiej w Londynie.

Jesienią 1951 S. wrócił do kraju. Włączył się w nurt działań propagandowych, napisał artykuł potępiający decyzję pozostania na Zachodzie Czesława Miłosza (Odprawa, „Tryb. Ludu” 1951 nr 307), deklarował w niektórych wierszach akceptację Polski Ludowej...

Na VII Zjeździe ZLP w Warszawie (29 XI – 2 XII 1956) S. został wybrany na prezesa Zarządu Głównego i wybór ten był przyjęty jako symbol odnowy życia literackiego [uhaha]. Wkrótce też zaczął być traktowany jako jedna z głównych postaci demokratycznej opozycji. Kontynuował starania o zwolnienie pisarzy więzionych z powodów politycznych. Często wypowiadał się publicznie w obronie wolności słowa i swobód obywatelskich. W związku z pełnionymi funkcjami wiele podróżował... Obradujący w Warszawie X walny Zjazd Delegatów ZLP (3–5 XII 1959), pod presją kół partyjnych nie przedłużył S-emu prezesury na kadencję następną; zastąpił go Jarosław Iwaszkiewicz...

W marcu 1964 S. był inicjatorem, autorem i – wraz z Janem Józefem Lipskim – głównym organizatorem tzw. Listu 34 – pierwszego zbiorowego protestu środowisk intelektualnych przeciwko polityce kulturalnej partii i państwa; 14 III przekazał tekst do kancelarii premiera Józefa Cyrankiewicza. W następstwie otrzymał na pewien czas zakaz druku i naraził się na ataki, m. in. ze strony I sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonrej Partii Robotniczej (KC PZPR) Władysława Gomułki i organizacji partyjnej przy warszawskim Oddziale ZLP. W l. 1965 do marca 1968 publikował niewiele; m. in. wydał dwa monologi w tomiku Jawa i mrzonka (W. 1966). W r. 1965 otrzymał nowojorską nagrodę Fundacji Alfreda Jurzykowskiego...

Dn. 19 III 1968, na spotkaniu z aktywem partyjnym w Sali Kongresowej Pałacu Kultury, zaatakował S-ego Gomułka. Po marcu 1968 ponownie został pozbawiony możliwości druku aż do grudnia 1970, kiedy to wraz ze zmianą kierownictwa PZPR zmieniła się sytuacja cenzuralna. W czerwcu 1971 zaprosił S-ego do współpracy „Tygodnik Powszechny” i tu poeta publikował stale felietony, mniej więcej co dwa tygodnie, aż do zgonu. Zostały one później wydane książkowo: Obecność. Felietony 1971–1972 (W. 1973) i Ciekawość. Felietony 1973–1976 (pośmiertnie, W. 1981).

Wiosną 1972 S. wraz z żoną odwiedził Londyn. We wrześniu t. r. rozpoczął druk Alfabetu wspomnień w tygodniku „Polityka” (wyd. książkowe: ocenzurowane W. 1975, pełne – W. 1989). W zbieraniu i weryfikacji materiałów pomocny mu był Adam Michnik, zaangażowany w r. 1972 przez S-ego jako sekretarz. Dn. 10 XII 1972 S. został przyjęty do loży wolnomularskiej «Kopernik» w Warszawie. Od r. 1973 miał rentę specjalną przyznaną przez Prezesa Rady Ministrów...

S. zmarł w Warszawie 4 VII 1976 w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku samochodowym, w drodze do Domu Pracy Twórczej w Oborach. Został pochowany w Laskach pod Warszawą. Znaczną część dochodów z przyszłych wydań swych dzieł zapisał w testamencie Tow. Opieki nad Ociemniałymi z siedzibą w Laskach. Był odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (1954). S. był żonaty (od marca 1934) z Janiną Konerską (Konarską) (zob. Słonimska Janina)**. Nie pozostawił dzieci. W r. 1990 na domu, w którym mieszkał S. w Alei Róż 6 w Warszawie, została wmurowana tablica pamiątkowa."  (Roman Loth)

No, szczęka opada... tyle anegdot człek za młodu się nasłuchał, o wesołkach przy stolikach kawiarnianych*** itd. itp. Toż ten Antoni to jak Reciu prawie - no wprost wszechobecny i nietykalny. Sprawdziłem trop Recia, tak dosłownie, i oto odpowiedni fragment z książki Podgórskiego:

"W trakcie badania dokumentów dotyczących powstania Grupy Bilderberg w archiwum Retingera w Bibliotece Polskiej w Londynie Autor odnalazł list dr. Fransa de Graafa, osobistego sekretarza księcia Bernharda, datowany 9 stycznia 1957 r., w którym akceptuje on zaproszenie do wzięcia udziału w konferencji Grupy Bilderberg czterech delegatów z Polski. W liście wymieniono przewodniczącego Związku Literatów Polskich – Antoniego Słonimskiego, Eligiusza Lasotę – wydawcę „Po prostu”, Jerzego Turowicza – redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego” i Janusza Groszkowskiego – profesora Politechniki Warszawskiej, późniejszego posła na Sejm, wiceprzewodniczącego Rady Państwa i prezesa Polskiej Akademii Nauk, który był wówczas osobą najmniej znaną z tej czwórki. Profesor Groszkowski w czasie wojny współpracował przy tajnej produkcji nadajników i odbiorników radiowych na potrzeby Armii Krajowej oraz przekazał Brytyjczykom wyniki badań nad pociskami V-1 i V-2, których fragmenty przekazywali partyzanci penetrujący obszar wokół nowego poligonu niemieckiego mieszczącego się w pobliżu wsi Blizna i Pustków, który przejął funkcję dawnego poligonu Peenemünde. Badał także pocisk V-2 znaleziony w Sarnakach, który został wysłany III Mostem razem z Retingerem do Londynu.

List de Graafa był najprawdopodobniej odpowiedzią na list Retingera, w którym zwrócił się do sekretarza księcia Bernharda z prośbą o akceptację rekomendowanych przez siebie osób. Może to świadczyć, że Retinger zabiegał o zaproszenie do wzięcia udziału w konferencjach Grupy Bilderberg także przedstawicieli z Polski. Autor nie odnalazł jednak w zasobach archiwum żadnych dokumentów potwierdzających udział w konferencji wymienionych w liście osób."

___

**) "Janina Konarska-Słonimska z domu Seideman (ur. 30 kwietnia 1900 w Łodzi, zm. 9 czerwca 1975 w Warszawie) – polska malarka żydowskiego pochodzenia... Pochodziła z rodziny łódzkich fabrykantów Seidemanów. Otrzymała dobre i staranne wykształcenie. Początkowo uczyła się w szkole żeńskiej Kazimiery Kochanowskiej w Warszawie. Następnie kontynuowała naukę na Państwowych Kursach Pedagogicznych dla Nauczycieli Rysunku. Potem studiowała malarstwo, grafikę i rzeźbę w Szkole Sztuk Pięknych. Była ulubioną uczennicą Władysława Skoczylasa w klasie grafiki. W 1918 przyjęła pseudonim artystyczny Konarska, który oficjalnie przyjęła jako własne nazwisko w 1924. W tym samym czasie rodzina Seidemanów przeszła na katolicyzm, adaptując nazwisko córki w formie lekko zmienionej Konerscy...

W marcu 1934 wyszła za mąż za Antoniego Słonimskiego, poetę i pisarza z grupy Skamandrytów. Małżeństwo to było wielkim zaskoczeniem dla całego środowiska, ale związek okazał się szczęśliwy i trwały. Po zawarciu ślubu Janina Konarska-Słonimska stopniowo wycofała się z życia artystycznego, poświęcając cały czas mężowi."

Jej brat Tadeusz Józef zginął w 1940, zamordowany w Charkowie. A Antoni zginął w rok po jej śmierci.

***) Irena Szymańska z domu Wiernik (ur. 17 lutego 1921 w Łodzi, zm. 8 maja 1999 w Warszawie)... Jej rodzice, Róża i Szymon Wiernikowie, przebywali w getcie warszawskim; zginęli w wyniku akcji Hotel Polski. Wybuch powstania warszawskiego zastał ją pod Żyrardowem... Od 1945 do 1951 pracowała w Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik” (Łódź, potem Warszawa), współpracując z twórcą tego wydawnictwa, Jerzym Borejszą. W 1952 ukończyła studia na wydziale filologii romańskiej Uniwersytetu Warszawskiego.

Razem z Antonim Słonimskim, a później m.in. Tadeuszem Konwickim i Gustawem Holoubkiem, była współtwórczynią „stolików literackich” (nawiązujących do przedwojennych tradycji, miejsc spotkań i dyskusji pisarzy i intelektualistów), kolejno: w kawiarni „Marca” przy placu Trzech Krzyży, kawiarni „Nowy Świat”, kawiarni przy wydawnictwie PIW (przy ul. Foksal) i wreszcie kawiarni w budynku Wydawnictwa „Czytelnik” przy ul. Wiejskiej w Warszawie.

 



tagi: imperium  żydzi  komunizm  polska 

boson
26 grudnia 2018 09:42
20     1061    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
boson @boson
26 grudnia 2018 10:06

"Od kwietnia 1942 do listopada 1946 wydawał wspólnie z Karolem Estreicherem miesięcznik „Nowa Polska”, subwencjonowany przez Fundusz Kultury Narodowej."

Karol trzymał kasę? Ciekawe, bo ten fundusz pierwotnie był przeznaczony na cele naukowe:

http://obc.opole.pl/Content/12172/313658.pdf

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @boson
26 grudnia 2018 10:12

Nowa wersja towarzystwa oźralców i opilców....biedni jesteśmy, my ludkowie, z tymi legendami

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 26 grudnia 2018 10:06
26 grudnia 2018 10:18

http://sppwarszawa.pl/czlonkowie/maria-danilewicz-zielinska/

W 1943 małżeństwo znalazło się w Londynie. Ludomir zaciągnął się do Polskich Sił Powietrznych, otrzymując przydział do Dywizjonu 304. natomiast Maria podjęła pracę w Biurze Funduszu Kultury Narodowej, pod kierownictwem dr. Jana Hulewicza.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Hulewicz

Z inicjatywą otoczenia opieką finansową ludzi nauki i kultury, którzy znaleźli się w czasie drugiej wojny światowej na terenie Rumunii, wystąpił jesienią 1939 r. w Bukareszcie Adam Vetulani. W swej koncepcji nawiązywał on do działalności istniejącego od 1928 r. w Warszawie Funduszu Kultury Narodowej. Postulat powołania FKN na uchodźstwie wysunął na posiedzeniu Komitetu Obywatelskiego w Rumunii. Podobna myśl pojawia się w tym samym czasie w decyzyjnych kręgach rządu polskiego we Francji. Główną rolę w jej urzeczywistnieniu odegra prof. Stanisaw Kot.

http://pho.znp.edu.pl/files/2017/12/6.-Chmielewski_FKN_24_43.pdf

Po nim kierownictwo Funduszu objął historyk oświaty i nauki, doc. dr hab. Jan Hulewicz z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, związany z prof. Stanisawem Kotem. Na obczyźnie dał się poznać jako organizator polskiego życia naukowego, oświatowego i kulturalnego.

zaloguj się by móc komentować

boson @gabriel-maciejewski 26 grudnia 2018 10:12
26 grudnia 2018 10:28

"Razem z Antonim Słonimskim, a później m.in. Tadeuszem Konwickim i Gustawem Holoubkiem, była współtwórczynią „stolików literackich” "

Razem nawet filmy robili

https://vod.tvp.pl/video/slonce-i-cien-gustaw-holoubek,slonce-i-cien-gustaw-holoubek,33503542

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
26 grudnia 2018 11:37

"Z tym Conradem to ciekawa sprawa, Słonimski twierdzi, że swoją powieść „Zwycięstwo” Conrad zerżnął wprost z „Dziejów grzechu” Żeromskiego. Kiedy był tu w Krakowie i konferował z Retingerem, a potem uciekał, bo wybuchła wojna, zabrał sobie egzemplarz tego gniota i przepisał pod zmienionym tytułem. Jak pamiętamy obaj – Conrad i Retinger – napisali w Krakowie sztukę o zwycięstwie rewolucji w nierozpoznanym kraju południowoamerykańskim. Potem rękopis złożyli do depozytu w ambasadzie czy też konsulacie szwajcarskim. Zaginął on w czasie wojny. Retinger zaś pojechał do Meksyku robić prawdziwą rewolucję. Rozumiem, że w myśl recept zawartych w tym zaginionym dramacie. Aha, Retinger to dla Słonimskiego Recio. Tak więc Recio z Józiem wysmażyli przepis na rewolucję, ale im zginął."

https://coryllus.pl/szalenstwo-antoniego-slonimskiego/

Niewątpliwie tę hagadę znał Antoni z 1szej ręki...

zaloguj się by móc komentować

tomciob @boson
26 grudnia 2018 12:14

Witam.

Smakowita notka jak na drugi dzień świąt. Ten wywiad w Warszawie to raczej nie był konspiracyjnie zaaranżowany? A może był? Tylko biedny lud myślał, że jest za żelazną kurtyną i przed żółtymi firankami. Ale cóż lud jak lud musi mieć swojego Jarosława i Jacka. Dla każdego coś miłego.

Dziękuję, choć notka jak notka, żywot będzie miała krótki, ale taki los notek nawet ciekawych i interesujących. Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

boson @tomciob 26 grudnia 2018 12:14
26 grudnia 2018 12:38

no, ale jednak powoli wychodzi kto był faktycznym zarządcą polskiej kolonii...

a ponoć w internecie nic nie ginie

 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @boson
26 grudnia 2018 12:46

IX 1948 Henryk Meysztowicz (Gerner, później Krzeczkowski), niejaka Joan i Antoni Słonimski ( zdjęcie ze zbiorów Wojciecha Karpińskiego) Wcześniej ( a może później) w roku 1948 Herman Gerner ma zdjęcia zrobione kolejno w Mediolanie (7 I 1948), w Genewie (II 1948), Nervi III 1948, jeszcze jeden Mediolan ( z jakimś młodzieńcem) i we wrześniu 1948 z Antonim Słonimskim na Kongresie Obrońców Pokoju (jak rozumiem)
W ciekawym towarzystwie obracał się ów "Antoni intelektualista".

http://www.wojciechkarpinski.com/henryk-krzeczkowski

zaloguj się by móc komentować

boson @pink-panther 26 grudnia 2018 12:46
26 grudnia 2018 12:48

on się nie obracał - to on był tym obracającym

zaloguj się by móc komentować

boson @gabriel-maciejewski 26 grudnia 2018 10:12
26 grudnia 2018 12:54

a ten bezczelny pokaz mocy z 1958, z telewizją CBS, kosztował myślę Antoniego prezesurę ZLP...

zaloguj się by móc komentować

genezy @boson
26 grudnia 2018 20:52

Pierwsza polska wizyta wiceprezydenta Nixona w 1959 w drodze powrotnej z ZSRR od Chruszczowa, także relacjonowana przez Shorr'a. We wspomnieniach "Staying Tuned" Shorr pisze, że Polska i Izrael podpisały tajny układ. Żydzi z byłych terenów Polski należących teraz do ZSRR będą repatiowani czasowo do Polski a następnie "prawie natychmiast" wyekspediowani do Izraela.

 

Słonimski i fantastyka:

W swoim dorobku ma także dwie powieści science-fictionTorpeda czasu z 1924 roku i Dwa końce świata (1937). Widać w nich inspirację twórczością H.G. Wellsa, bardzo cenionego przez Słonimskiego. W książkach tych pisarz pokazywał groźne skutki militaryzmu i rozwoju totalitaryzmu.

zaloguj się by móc komentować

genezy @boson
26 grudnia 2018 21:46

wesoły Antonii :)

Heniutek, Norman, Recio, Joseph na poły itd.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @genezy 26 grudnia 2018 20:52
26 grudnia 2018 22:30

Fantastyka.  A dopiero odkryłam s-F Mickiewicza. Super

.

 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @boson
27 grudnia 2018 00:18

Pamietam, że o śmierci Słonimskiego mówiło się w kategoriach sensacji, to znaczy - że to nie był zwykły wypadek, a trzepnięcie "opozycjonisty". Niezależnie jak było, wdzięczna jestem za zdjęcie kolejnej maski z "tych panów" /vide: "te panie..."/.

zaloguj się by móc komentować

boson @KOSSOBOR 27 grudnia 2018 00:18
27 grudnia 2018 09:17

ja tego nie pamiętam, ale od razu miałem skojarzenie z Geremkiem...

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
30 grudnia 2018 12:37

"Na 8 kwietnia [1964] Cyrankiewicz zaprosił do siebie na spotkanie czternaście osób spośród sygnatariuszy oraz dodatkowo towarzyszy partyjnych i profesorów Henryka Jabłońskiego oraz Adama Schaffa, a także wiceprezesa Związku Literatów Polskich Aleksandra Maliszewskiego. Prezes ZLP – Jarosław Iwaszkiewicz – był wówczas we Włoszech. „Cyrankiewicz starał się być swobodny i dowcipny – napisał Jerzy Eisler w książce List 34. – Korzystając ze starej znajomości, jeszcze »z krakowskich czasów«, zwracał się do prof. Estreichera per »Karolku«. Nie bez pewnego powodzenia starał się przed autorami listu odegrać rolę »oświeconego liberała«. Gdy w pewnym momencie Przyboś oświadczył, że listu nigdy by nie podpisał (czego mu zresztą nikt nie proponował), gdyż nie podpisuje materiałów ułożonych przez »kiepskiego poetę« [Słonimskiego], Cyrankiewicz czyniąc aluzję do jego felietonów publikowanych w »Szpilkach«, w których Słonimski niejednokrotnie drwił z Przybosia, przytomnie rzucił: »Ale przyzna pan, że dobry felietonista«. 

Równocześnie premier powtórzył, iż rząd wcale nie uważa za przestępstwo tego, że grupa pisarzy i uczonych zwróciła się z tym listem do niego, natomiast jest oburzony, że o tym wystąpieniu została powiadomiona zagranica, zanim on zdążył autorom listu udzielić odpowiedzi”. Cyrankiewicz spotkał się z sygnatariuszami apelu jednak dopiero kilka tygodni po złożeniu listu w jego kancelarii. Wcześniej nie wykazał zainteresowania żadną formą odpowiedzi. Maria Dąbrowska nie dotarła na spotkanie z premierem. Jej samochód utknął w błocie. „Ileż gorzkiego humoru w tym, że z podstołecznego osiedla nie mogłam pojechać na »rozmowę z Premierem Państwa« – z powodu błota” – zanotowała 8 kwietnia. Dowiedziała się, „że było bardzo interesująco i że Premier stanął na wysokości zadania – mówił lepiej niż wszyscy pisarze. Nie wszyscy byli zaproszeni, obecni byli głównie naukowcy”. Polska prasa wspomniała o liście dopiero tydzień później, bo dziesięciu sygnatariuszy – wśród nich Tatarkiewicz, Szczepański, Gieysztor – wystosowało pismo do „Timesa”, w którym dawali wyraz swojemu niesmakowi, że List 34 jest za granicą wykorzystywany propagandowo. W ten pokrętny sposób – za sprawą protestu wobec wykorzystywania protestu – Polacy w ogóle dowiedzieli się o tym dokumencie. Ale władza nie była zadowolona. Może zirytowało ją to, że z trzydziestu czterech podpisanych odezwało się do „Timesa” tylko dziesięciu. Liczbową reprezentację autorów petycji udało się szybko przyćmić. Krajowa prasa opublikowała „kontrlist sześciuset”. Wykorzystano setki pomniejszych twórców, aby przelicytować kilkudziesięciu powszechnie cenionych. Sygnatariusze kontrlistu pryncypialnie zaprotestowali przeciwko oczernianiu Polski w Radiu Wolna Europa. Pod słowami poparcia dla partii podpisali się w większości niezbyt znani pisarze, ale znajdziemy tam też autografy między innymi Jarosława Iwaszkiewicza, Tadeusza Różewicza, Juliana Przybosia i Igora Newerlego." 

Piotr Lipiński. Cyrankiewicz. Wydawnictwo Czarne. 

zaloguj się by móc komentować



zaloguj się by móc komentować