-

boson : nihil est sine ratione

Czy polscy politycy to safanduły?

„Ależ ci polscy politycy to safanduły. Tyle lat żywy chodził…” napisała PP w komentarzu do mojej notki o niesławnych wyczynach Recia: http://boson.szkolanawigatorow.pl/kim-by-kuzynek-diaba.

Tak, niewątpliwie, sporą część ówczesnych polityków polskich stanowili użyteczni idioci czy po prostu safanduły. Małą niestety częścią byli polscy politycy z prawdziwego zdarzenia, ale nie można przy tym zapominać, że za to wielką część stanowili zwykli zdrajcy.

Wracając do Retingera – przypominam o oficjalnym ostrzeżeniu jego dotyczącym jakie Sikorskiemu przesłał wielki szef II Oddziału – płk. Stanisław Gano. To akurat świetny przykład owej polskiej mniejszości w naszej polityce – po wojnie (po likwidacji siatki polskich agentów), Gano „schronił się” w Casablance, gdzie w końcu w 2013 doczekał pięknego pomnika. Tymczasem niesławny kapitan Jerzy Niezbrzycki, który co najmniej od 1926 aż po 1943 trząsł całym wywiadem, skończył na ciepłej posadce w USA jako… sowietolog. W jego akcji wykończenia Jana Żychonia, ostatniej z szeregu akcji służących ewidentnie pardonnez-le-mot rozpieprzeniu II Oddziału od wewnątrz, wziął sobie do pomocy majora Tadeusza Nowińskiego, który to w 1949 wrócił i został zwerbowany (ha, ha) przez służby PRL i w 1951 zeznawał na tzw. procesie generałów, a w 1958 opublikował paszkwil na „Dwójkę”. No, ale kiedy ich zwerbowali Sowieci - w 1926, czy nawet wcześniej?

Jak w ogóle mogło do tego dojść – skąd się wzięła ta „skuteczność” i „niezatapialność” Niezbrzyckiego? Ano stąd, że był on protegowanym samego… Śmigłego-Rydza.

Kim zatem był Edward Rydz – oto jest pytanie…

Urodził się w Brzeżanach, niewielkiej miejscowości położonej wówczas w Galicji Wschodniej. Jego ojcem był Tomasz Rydz – urodzony w okolicach Wieliczki syn kowala, plutonowy cesarsko-królewskiego 7 Pułku Ułanów, a później wachmistrz policji. Jego matką była natomiast Maria z domu Babiak – córka miejscowego listonosza, a później policjanta. Rodzice pobrali się w 1888 r., czyli dopiero 2 lata po urodzinach syna, a powodem tego opóźnienia były prawdopodobnie problemy finansowe przezwyciężone po awansie ojca na plutonowego…

Tomasz Rydz zmarł, gdy Edward miał 2 lata, a matka umarła (pochowana na cmentarzu miejskim w Brzeżanach), gdy chłopiec liczył sobie 10 lat. Zaopiekował się nim dziadek, Jan Babiak (który był człowiekiem ubogim, pracującym jako robotnik w rzeźni i dozorca). Nieco później dzieckiem zaopiekowali się Uranowiczowie, rodzina inteligencka**… [przeskakując parę dziesięcioleci]

10 listopada 1936 prezydent Mościcki mianował go generałem broni i jednocześnie marszałkiem Polski oraz udekorował Orderem Orła Białego… 17 września rano do Naczelnego Wodza dotarła informacja o wkroczeniu Armii Czerwonej na tereny państwa polskiego. Pojawiło się pytanie, jak reagować na wejście wojsk radzieckich. Wydał wobec tego dyrektywę ogólną, w której nakazywał wycofywanie się wojsk w kierunku na Węgry i Rumunię i unikania walki z sowieckim najeźdźcą. Śmigły-Rydz zadecydował, że armia gen. Kutrzeby powinna przebić się do Warszawy i pomóc jej w obronie (stolica otrzymała rozkaz obrony do wyczerpania się zapasów amunicji i żywności). Rozkazał też, aby walczyć z żołnierzami ZSRR jedynie w przypadku działań zaczepnych Armii Czerwonej:

Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony albo próby rozbrojenia oddziałów. Zadania Warszawy i miast które miały się bronić przed Niemcami – bez zmian. Miasta do których podejdą bolszewicy powinny z nimi pertraktować w sprawie wyjścia garnizonów do Węgier lub Rumunii.

…W okupowanej Polsce zakonspirowany Śmigły-Rydz przez pewien czas przebywał w Krakowie, 29 października znalazł się w Warszawie. Planował spotkać się z dowódcą ZWZ-AK Stefanem Roweckim-Grotem. Nie wiadomo, czy do tego doszło. Niepokoił się również o los swojej żony, która przebywała wówczas w Monte Carlo. Pod koniec listopada marszałek ciężko zachorował… Dariusz Baliszewski twierdzi jednak, że Śmigły-Rydz zmarł w innych okolicznościach:

Dość powiedzieć, że data jego śmierci – 2 grudnia 1941 r. – jest mistyfikacją. 6 grudnia odbył się pogrzeb na Powązkach, jednak w kwaterze 139 pochowano anonimowego pacjenta ze Szpitala Ujazdowskiego. Rydz-Śmigły zmarł pół roku później. Wyroku na marszałku nie wykonano: jako rozwiązanie zaproponowano mu samobójstwo lub wyjazd z kraju. Odmówił, więc skazano go na niebyt. Po aresztowaniu przez AK w końcu listopada 1941 r. trzymano go w ukryciu w nieludzkich warunkach, w których odnowiła się gruźlica płuc z wczesnej młodości. Ciężko chory trafił wreszcie do sanatorium miejskiego w Otwocku i tam zmarł 3 sierpnia 1942 r.

Wersję Baliszewskiego poparli częściowo Andrzej Kunert i Marek Gałęzowski.”

Pierwszą podpowiedź daje Wacław Zbyszewski w „Gawędach o ludziach i czasach przedwojennych”, gdzie cytuje Franciszka Studzińskiego, który znał Śmigłego doskonale, z lat studenckich: „Edzio nie był bardzo mądry, ale sympatyczny, bardzo odważny, rodzaj Kmicica, zagończyk raczej niż sztabowiec czy wyższy dowódca, pełen temperamentu, prosty w obejściu, bez wielkich ambicji. (…) Po wojnie 1920 roku zmienił się nie do poznania. Co wpłynęło na to – nie wiem. Małżeństwo czy choroba, czy coś innego. Stał się jakby zgaszony, apatyczny, pasywny, nic – przynajmniej tak to wyglądało – go nie interesowało poza partyjką brydża i rozmówkami z kilkoma przyjaciółmi

Czas nam się cofnąć do 1918 kiedy to „podczas wizyty w Kijowie (w celu włączenia miejscowych organizacji do POW) spotkał się z przyszłą żoną, wówczas rozwódką, Martą Thomas (primo voto Zaleską ur. w 1895 r. w Żytomierzu) – kurierką miejscowej Organizacji Werbunkowo-Agitacyjnej. Po jej przyjeździe do Warszawy, Edward Rydz w 1920 r. wystąpił o jej odznaczenie Krzyżem Walecznych za zasługi dla ojczyzny, w następnym zaś roku pobrali się.”

Marta Thomas-Zaleska pochodziła z okolic Żytomierza i była córką miejscowego aptekarza.W gimnazjum poznała syna zamożnych miejscowych ziemian – Michała Zaleskiego. Zamieszkali razem w Sandrakach. Z chwilą wybuchu I wojny światowej jej mąż został zmobilizowany w stopniu oficera do armii carskiej, a ona sama zgodziła się przenieść do Kijowa. Zaangażowała się w działalność konspiracyjną. W jej mieszkaniu kwaterował miejscowy dowódca POW Leopold Lis-Kula, co szybko stało się powodem do plotek o ich romansie.

Niedługo później poznała jednak Edwarda Śmigłego-Rydza i jak się później okazało, to właśnie z nim spędziła większość swojego życia. Nie jest do końca jasne, kiedy i w jakim obrządku wzięli ślub (jeśli w ogóle). Całkiem możliwe, że stało się to dopiero po śmierci Michała Zaleskiego w 1939 r. Nie prowadzili jednak wspólnego życia towarzyskiego. Do Warszawy przeniosła się prawdopodobnie dopiero z wycofującym się na zachód wojskiem polskim. W 1921 r. była już w stolicy i na osobisty wniosek Śmigłego-Rydza otrzymała Krzyż Walecznych „za zasługi dla ojczyzny”. Pod koniec lat 20. pracowała w jednej z instytucji związanych z wywiadem wojskowym.

Przez jakiś czas mieszkali w Wilnie (Śmigły był tam inspektorem armii), a następnie m.in. przy ul. Klonowej w Warszawie – w willi położonej niemal naprzeciwko Belwederu. W 1938 r. Marta Zaleska przeniosła się na stałe do Francji, gdzie zamieszkała przy Boulevard des Moulins w Monte Carlo, w domu zakupionym na jej nazwisko z funduszy Oddziału II Sztabu Generalnego…

W grudniu 1940 pojawiła się na Węgrzech, gdzie po raz ostatni spotkała się z Rydzem-Śmigłym. W 1950 r. za 750 tys. franków sprzedała szablę koronacyjną Augusta II, a nabywcą został Stefan Czarniecki – Polak mieszkający w Paryżu. Pozostawała w stałym kontakcie z małżeństwem Romanowskich, czyli z córką i zięciem gen. Władysława Andersa. Ostatni raz widziano ją żywą 2 lipca 1951 r. Worek z jej ciałem został znaleziony 2 tygodnie później przez kilkunastoletniego chłopca, 40 km od Nicei, zaś z jej mieszkania zginęło wiele rzeczy. Śledztwo umorzono ze względu na niewykrycie sprawcy.”

Zwłoki Marty Śmigłowej poćwiartowane znaleziono gdzieś pod mostem w Nicei. Zanim została ona żoną nieszczęsnego Rydza – była panią Zaleską, i mąż jej, pan Zaleski, zastawszy kiedyś pewnego pana w jej, powiedzmy, buduarze zastrzelił go (…). Nie jest to oczywiście przypadek, że tak zacząwszy, tak zginęła” – 3 sierpnia 1951 r. zapisał w swoim „Dzienniku” Jan Lechoń.

A z jej mieszkania zniknęły oczywiście wszystkie dokumenty Rydza, w tym podobno jego dzienniki… Dla kogo miało być ostatnim ostrzeżeniem owo poćwiartowanie ciała – może dla Cyrankiewicza, Jaroszewicza itp?

___

PS. Fantastyczny biograf Edwarda:

Cezary Leżeński, ps. „Jerzy Nałęcz” i „Marek” (ur. 6 stycznia 1930 w Poznaniu, zm. 5 grudnia 2006 w Warszawie) – polski pisarz i dziennikarz, doktor nauk humanistycznych, podpułkownik Ludowego Wojska Polskiego, autor ponad 30 książek, w tym dla dzieci i młodzieży... W 1952 ukończył filologię polską i dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. W latach 1969–1981 był redaktorem naczelnym „Kuriera Polskiego” w Warszawie, gdzie mieszkał i pracował...

W latach 1976–1981 był przewodniczącym, a następnie w okresie 1992–2006 (do śmierci) kanclerzem Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu. Order Uśmiechu po jego wystąpieniu przed zgromadzeniem plenarnym ONZ w Nowym Jorku został umiędzynarodowiony i uznany za jedyne dziecięce odznaczenie międzynarodowe.  Wchodził w skład władz Stronnictwa Demokratycznego, był członkiem Prezydium Centralnego Komitetu w latach 1990–1991, następnie działał w Kongresie Liberalno-Demokratycznym.

Pełnił obowiązki prezesa Towarzystwa Kontroli Rekordów Niecodziennych oraz wiceprezydenta Fundacji Młodej Polonii.  W latach 1998–2006 był prezydentem Polskiej Federacji Międzynarodowego Mieszanego Zakonu Wolnomularskiego Le Droit Humain.  Został pochowany 12 grudnia 2006 na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie w Panteonie Żołnierzy Polski Walczącej...

Otrzymał tytuł honorowego obywatela Izraela, i Sprawiedliwego wśród Narodów Świata (2001)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Cezary_Leżeński

A tak pisał po jego śmierci niezawodny T. Cegielski:

"...w latach 90. założyciel i redaktor naczelny miesięcznika „Poland Today", także współzałożyciel Stowarzyszenia Miłośników Tradycji Mazurka Dąbrowskiego...

Pożegnaliśmy Czarka we wtorek 12 grudnia 2006 roku na Cmentarzu Wojskowym Powązki w Warszawie, o godz. 13.00 przy asyście wojskowej oraz ekumenicznej asyście religijnej pastora Kościoła ewangelicko-reformowanego, księdza Kościoła rzymsko-katolickiego oraz rabina. Obecni byli także siostry i bracia wszystkich Obediencji polskiego wolnomularstwa."

**) "I chyba podzieliłby los tysięcy synów biednych rodzin, gdyby nie dr Tadeusz Uranowicz (1846-1913) - znany, wybitny brzeżański lekarz. On to postanowił zaopiekować się zdolnym chłopcem, całkowitym sierotą, i przyjąć go pod swój dach. Jest wiele domysłów, jaki był powód tego wspaniałego gestu Tadeusza Uranowicza. Jeden z nich głosi, iż Uranowicz, mając syna jedynaka, któremu niespecjalnie wiodło się w gimnazjum, poradził się dyrektora szkoły, co do wyboru jednego z uczniów, który pomagałby jego synowi w odrabianiu lekcji. Dyrektor wskazał na Edwarda Rydza. I tak zaczęła się wielka przyjaźń między Edmundem Uranowiczem (późniejszym wiceprezesem Sądu Okręgowego w Brzeżanach) a przyszłym marszałkiem Polski. Po kilku miesiącach wspólnej nauki dom doktorostwa Uranowiczów w pobliżu kościoła farnego stał się domem rodzinnym Rydza. Biedny chłopiec stał się członkiem bogatej brzeżańskiej rodziny. Łaskawy los dał mu szczęście. Rydz był uczynnym, pogodnym, młodzieńcem. W krótkim czasie stał się w Brzeżanach pupilem nie tylko Uranowicza, ale też kilku pierwszorzędnych rodzin w tym mieście, m.in. Widmanów (Michalina Widmanowa była znaną brzeżańską chiromantką, która miała przepowiedzieć Edwardowi wielką karierę) oraz Jana i Wiktorii Hozerów - wspaniałych społeczników, artystów i intelektualistów brzeżańskich."

"Około roku 1900 mieszkało w Brzeżanach 4600 Polaków, 3100 Rusinów i 5300 Żydów."

10 listopada 1936 prezydent Mościcki mianował Rydza generałem broni i jednocześnie marszałkiem Polski, a już 9 lutego niespodziewanie umiera jego "brat" Edmund Uranowicz. Rydz jest wtedy zajęty polowaniem z mar. Hermannem Göringiem...

 



tagi: polska  zdrada 

boson
21 lutego 2018 22:56
15     1204    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
MarekBielany @boson
21 lutego 2018 23:36

To już było, patrzmy do/w przodu/przód :)

zaloguj się by móc komentować

mooj @boson
21 lutego 2018 23:46

Do dziś nie wiem dlaczego IPN nie prowadzi śledztwa w sprawie śmierci marszałka, bez prokuratora trudno myśleć o ekshumacjach (Powązki, Otwock) i próbie weryfikacji niekórych hipotez.

Nie wiem jaki dokument został dołączony jako akt zgonu do sprawy spadkowej (SR Warszawa-Mokotów, bodajże dopiero w 1995 roku, a może i później), bo jeśli akt zgonu Adama Zawiszy (nr 1154) to niepoważne

http://metryki.genealodzy.pl/metryka.php?ar=8&zs=9247d&sy=5575&kt=1&plik=1150-1155.jpg#zoom=1.25&x=1977&y=1193

zaloguj się by móc komentować


MarekBielany @boson
22 lutego 2018 00:35

po prostu TAK.

Uciekaj.

zaloguj się by móc komentować

tadman @boson
22 lutego 2018 00:49

Sam przyjazd Śmigłego Rydza do GG jest ciekawy i jest wiele spekulacji na ten temat. Z góry było wiadomo, ze patriotyczne podziemie nie będzie chciało mieć do czynienia z dezerterem, więc musiał posiadać lub zdawało mu się, że posiada jakieś sensowne argumenty, które powrót do okupowanego kraju czynią perspektywicznym. Wraca, zapewne z jakąś misją i ktoś go tu wysłał.

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
22 lutego 2018 07:43

PS. Fantastyczny biograf Edwarda:

Cezary Leżeński, ps. „Jerzy Nałęcz” i „Marek” (ur. 6 stycznia 1930 w Poznaniu, zm. 5 grudnia 2006 w Warszawie) – polski pisarz i dziennikarz, doktor nauk humanistycznych, podpułkownik Ludowego Wojska Polskiego, autor ponad 30 książek, w tym dla dzieci i młodzieży... W 1952 ukończył filologię polską i dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. W latach 1969–1981 był redaktorem naczelnym „Kuriera Polskiego” w Warszawie, gdzie mieszkał i pracował...

W latach 1976–1981 był przewodniczącym, a następnie w okresie 1992–2006 (do śmierci) kanclerzem Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu. Order Uśmiechu po jego wystąpieniu przed zgromadzeniem plenarnym ONZ w Nowym Jorku został umiędzynarodowiony i uznany za jedyne dziecięce odznaczenie międzynarodowe.  Wchodził w skład władz Stronnictwa Demokratycznego, był członkiem Prezydium Centralnego Komitetu w latach 1990–1991, następnie działał w Kongresie Liberalno-Demokratycznym.

Pełnił obowiązki prezesa Towarzystwa Kontroli Rekordów Niecodziennych oraz wiceprezydenta Fundacji Młodej Polonii.  W latach 1998–2006 był prezydentem Polskiej Federacji Międzynarodowego Mieszanego Zakonu Wolnomularskiego Le Droit Humain.  Został pochowany 12 grudnia 2006 na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie w Panteonie Żołnierzy Polski Walczącej...

Tytuł honorowego obywatela Izraela, Sprawiedliwy wśród Narodów Świata (2001)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Cezary_Leżeński

A tak pisał po jego śmierci niezawodny T. Cegielski:

"...w latach 90. założyciel i redaktor naczelny miesięcznika „Poland Today", także współzałożyciel Stowarzyszenia Miłośników Tradycji Mazurka Dąbrowskiego...

Pożegnaliśmy Czarka we wtorek 12 grudnia 2006 roku na Cmentarzu Wojskowym Powązki w Warszawie, o godz. 13.00 przy asyście wojskowej oraz ekumenicznej asyście religijnej pastora Kościoła ewangelicko-reformowanego, księdza Kościoła rzymsko-katolickiego oraz rabina. Obecni byli także siostry i bracia wszystkich Obediencji polskiego wolnomularstwa."

zaloguj się by móc komentować

boson @MarekBielany 21 lutego 2018 23:36
22 lutego 2018 07:45

tak jak w samochodzie, wsteczne lusterka są bardzo potrzebne

zaloguj się by móc komentować


boson @tadman 22 lutego 2018 00:49
22 lutego 2018 07:47

czemuś "nasi" historycy nie zadają takich pytań...

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @boson 22 lutego 2018 07:47
22 lutego 2018 22:46

za Betacool'em: kasa ta ?

zaloguj się by móc komentować


MarekBielany @boson
23 lutego 2018 22:51

No tak:

Ignorancja w dziedzinie polskiej historii musi być eliminowana. Wymaga to zainwestowania w badania historyczne, podejmowane przez właściwie wykształconych, obiektywnych, zawodowych badaczy, a nie wznoszenia prawnych barier. Badania te nie mogą zmierzać do zamazywania złych czynów dokonanych przez niektórych Polaków w czasie wojny, ale powinny otwierać dyskusje nad nimi na kontekst wyjątkowego reżimu terroru, jaki Rzesza Niemiecka ustanowiła w okupowanej Polsce.

Hmm. Nie będę przecierał oczu, bo zatrę. Wszystko przed nami (w drodze lusterka wsteczne obowiązkowo ! Ważne, bo nie kręcąc łbem widzimy co przed i za nami).

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
27 lutego 2018 08:40

"I chyba podzieliłby los tysięcy synów biednych rodzin, gdyby nie dr Tadeusz Uranowicz (1846-1913) - znany, wybitny brzeżański lekarz. On to postanowił zaopiekować się zdolnym chłopcem, całkowitym sierotą, i przyjąć go pod swój dach. Jest wiele domysłów, jaki był powód tego wspaniałego gestu Tadeusza Uranowicza. Jeden z nich głosi, iż Uranowicz, mając syna jedynaka, któremu niespecjalnie wiodło się w gimnazjum, poradził się dyrektora szkoły, co do wyboru jednego z uczniów, który pomagałby jego synowi w odrabianiu lekcji. Dyrektor wskazał na Edwarda Rydza. I tak zaczęła się wielka przyjaźń między Edmundem Uranowiczem (późniejszym wiceprezesem Sądu Okręgowego w Brzeżanach) a przyszłym marszałkiem Polski. Po kilku miesiącach wspólnej nauki dom doktorostwa Uranowiczów w pobliżu kościoła farnego stał się domem rodzinnym Rydza. Biedny chłopiec stał się członkiem bogatej brzeżańskiej rodziny. Łaskawy los dał mu szczęście. Rydz był uczynnym, pogodnym, młodzieńcem. W krótkim czasie stał się w Brzeżanach pupilem nie tylko Uranowicza, ale też kilku pierwszorzędnych rodzin w tym mieście, m.in. Widmanów (Michalina Widmanowa była znaną brzeżańską chiromantką, która miała przepowiedzieć Edwardowi wielką karierę) oraz Jana i Wiktorii Hozerów - wspaniałych społeczników, artystów i intelektualistów brzeżańskich."

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @boson 23 lutego 2018 07:57
27 lutego 2018 08:52

Wyrzucisz mnie, jak napiszę zaś ze nie mam etc...;)

Ale środowisko uczelniane jedt absolutnie zabetonowane, w obronie własnych interesów. Za wiele mam praktycznego doświadczenia osobistego i rodzinnego, bo mieć jakiekolwiek złudne nadzieje. 

Chyba tylko punktować ich i niczego nie spodziewać się dobrego.

.

 

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować