-

boson : nihil est sine ratione

Złoto, dolary i bezpieka

Dawno temu Coryllus przypomniał, przy okazji filmu i sprawy Mazurkiewicza, podstawową rolę komunistycznej bezpieki – bezlitosnego, zorganizowanego rabowania Polaków do „żywej kości”, i to jeszcze za okupacji.

Przyszły mi do głowy dwa skojarzenia, w związku z tym:

  1. W PRLu faktycznym obrotem walutami (=dolarami) z Zachodem zajmował się WYŁĄCZNIE jedyny wówczas bank… prywatny [sic!], czyli przesławny Bank Handlowy (Pekao SA było tylko od miejscowego „detalu”) – to bardzo wiele mówi czym faktycznie było PRL. Warto przy tym poznać te nazwiska i okoliczności – polecam moją notkę o nim.
  2. W latach 40tych i 50tych bezpieka głównie rabowała kosztowności, aby później zaprząc do tego inne jeszcze, bardziej subtelne sposoby, czyli cinkciarzy, tzw. sklepy walutowe, w tym sklepy dewizowe banku PeKaO, no i Pewex [W drugiej połowie lat 80. dyrektorem Pewexu był oficer wywiadu PRL – Marian Zacharski]. Przy czym, trzeba pamiętać, że ustalony kurs dolara, oficjalny czy „czarnorynkowy”, deprecjonował wszelką pracę w PRLu – wszak miesięczny zarobek to było wtedy około 20 $.  Mówiło się, że cenę dolara ustala 0,5 l wódki żytniej, która zazwyczaj kosztowała w sklepach walutowych około 1$, czyli często MNIEJ niż w zwykłym sklepie. Pomimo to, Polacy ciągle mieli mnóstwo dolarów „w skarpetach” – w 1982 Amerykanie szacowali, że „po domach” Polacy mieli około miliarda dolarów! Nadal było co jeszcze grabić, wszak dzisiaj to odpowiada ponad 4 miliardom…

___

A co do tego złota w tytule (i biznesu opartego na masowym rabowaniu zwykłych obywateli), to warto pamiętać, iż najwięcej na świecie owego złota mają… biedni Hindusi i to „na sobie”. Odgrywa tu rolę przede wszystkim bardzo długa historia tamtejszych kopalni złota, ale i swego rodzaju statystyka, bo chodzi tu przede wszystkim o ich biżuterię – wg World Gold Council  Hindusi są w posiadaniu około 20.000 ton złota, czyli inaczej raptem około 15 g złota na głowę.

A jak Hindusom zabrać owe 20 tysięcy ton złota? Można próbować np. tak: https://pl.wikipedia.org/wiki/Fundusz_Obrony_Narodowej...

Do czasu hiszpańskiego eldorado, były dwa europejskie centra wydobycia -

złota: https://en.wikipedia.org/wiki/Kremnica

i srebra: https://en.wikipedia.org/wiki/Rammelsberg#Mining_history

"A tomb from the Varna necropolis (Bulgaria), circa 4600 BC, with the world's oldest gold jewellery yet discovered." Biżuteria z Warny, sprzed 7000 lat...



tagi: imperium  polska 

boson
1 stycznia 2019 13:20
18     1158    2 zaloguj sie by polubić
komentarze:
boson @boson
1 stycznia 2019 13:26

ot.

W 1945 roku rolnik Stanisław Woliński odkrył przypadkowo przy pracach polowych naczynie „o powierzchni czarnej i niezdobionej” – jak sam to opisał. Naczynie to, przy próbie wyjęcia z ziemi, rozpadło się, ukazując sensacyjną zawartość – zbiór srebrnych monet arabskich, które ułożone były rulonami. Znalezisko to rolnik sprzedał dopiero w 1948 roku inżynierowi Pattowi, który udostępnił je do opisu archeologicznego dr. Lewickiemu z UMCS. Niestety ¼ skarbu monet inżynier Patt sprzedał i badaczom tej części nie udało się odzyskać. Pozostałe ¾  – to jest ponad 2 kilogramy – trafiły najpierw do Zakładu Archeologii UMCS, a następnie do Muzeum Lubelskiego. W skarbie znajdowały się monety arabskie, srebrne, zwane dirhemami. Wśród 705 monet część była uszkodzona, a niektóre mocno zatarte; możemy znaleźć także imitacje dirhemów. Wśród znalezionych przedmiotów znalazły się dwie sztabki oraz pół paciorka, które były wówczas także środkami płatniczymi. Jedynym znalezionym przedmiotem, nie mającym nic wspólnego z kupiectwem, była srebrna zausznica. Skarb pochodził z końca IX lub z X wieku. Najstarsza moneta ma datę 93 roku arabskiego tj. 711/712 r. n.e. Najmłodsza zaś, pochodzi z lat 889/890 n.e. Cały skarb ważył 3100 gramów.

http://blognumizmatyczny.pl/2017/07/14/skarb-dirhemow-arabskich-z-czechowa-w-lublinie/

http://mediewalia.pl/publicystyka/piastowie-zbudowali-panstwo-za-arabskie-srebro/

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 1 stycznia 2019 13:26
1 stycznia 2019 13:27

oksford tradycyjnie prowadzi peleton, z polskim udziałem:

http://krc.orient.ox.ac.uk/dirhamsforslaves/index.php/en/

I am currently researching the trade system that connected Central Asia, other parts of the Islamic world, and Byzantium with Scandinavia and the Slavic lands in the 9th-11th centuries AD. It is evidenced by hundreds of thousands of Islamic dirhams strewn across Northern Europe, from the British Isles to the Middle Volga. My forthcoming monograph will argue that this system of trade dealt mainly in Slavic slaves, and that it provided the key stimulus to a sequence of economic, social, and political transformations that resulted in the emergence of states in northern Europe.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @boson
1 stycznia 2019 14:39

cel rabunku: złoto i dolary jest nadal aktualny, w 2017r. w ramach weryfikacji mojej prawdomównosci jeden z sędziów na sali sądowej z troską w głosie mnie przepytywał, czy mam jakieś złoto ew. dolary;- pokazałem mu ślubna obrączke na palcu i zapytałem: czy połozyć na stole sędziowskim? - z ciekawostek - do chyba 2007r. w RP wszelki obrót tzw. umowny mógł być nominowany tylko z polskim złotym. A jakie tego są do dziś konsekwencje? ano takie, że sędziowie ktorzy orzekali na zlecenia tzw. slużb za nic mieli prawo i przyjmowali pozwy w innych walutach niz pln i wyroki tez wydawali nie nominowane z pln, a smakiem całego procederu jest, iz w takich sprawach nie popobierano ustawowej opłaty sadowej lecz tylko łapówki pod stołem lub na żywca jako zaliczki dla czlonków rodzin sędziów;- cóz za piękny kraj i jaki prawo/arządny

zaloguj się by móc komentować

boson @qwerty 1 stycznia 2019 14:39
1 stycznia 2019 15:36

ciekawe czy Ziobro da im radę, czy tylko nieco się posuną...

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 1 stycznia 2019 13:27
1 stycznia 2019 16:17

w 1204 Wenecja wzięła się za odebranie Wikingom (jeszcze Roger II próbował się im opierać) i Bizancjum monopolu na twardą walutę:

http://boson.szkolanawigatorow.pl/czarna-smierc-albo-historia-europy-w-trzech-aktach

"Doge Enrico Dandolo of Venice introduced a silver ducat which was related to the ducats of Roger II. Later gold ducats of Venice, however, became so important that the name ducat was associated exclusively with them and the silver coins came to be called grossi."

 

 

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @boson
1 stycznia 2019 16:38

Zasłyszane / przeczytane: Hiszpania miała być krajem, do którego przez wieki zwożono złoto i srebro, natomiast o wywożeniu nie było mowy. 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @boson 1 stycznia 2019 15:36
1 stycznia 2019 16:47

cele Ziobry sa inne i nikt nie ma ochoty na konfrontację z patologią, nazywanie zjawisk po imieniu nikomu nie chce przejść przez gardło; nazywanie oszustw sądowych po imieniu i wskazywanie sprawców [stron, biegłych, sędziów, prokuratorów, adwokatów, ..] jest doktrynalnie wykluczone z systemu realnego państwa;

Postanowienie z dnia 22 listopada 2018 r. w sprawie do sygn. akt III Kp 284/18 Sąd Okręgowy w Krakowie stwierdził m.in. „…Należy uznać, że moglibyśmy mieć w danej sprawie do czynienia z sytuacją, która w doktrynie i orzecznictwie nazywana jest oszustwem procesowym. Cytując za Małgorzatą Dąbrowską - Kardas i Piotrem Kardasem wskazać należy, iż "Wprowadzenie w błąd przybierać może  postać tzw. oszustwa procesowego, które zachodzi wówczas, gdy na skutek fałszywych dowodów przedstawionych przez sprawcę doszło do rozporządzenia mieniem na podstawie wyroku sądowego zasadzającego roszczenie.      Wprowadzenie sądu w błąd nieprawdziwymi twierdzeniami zawartymi w pozwie, popartymi jednocześnie fałszywymi dowodami, stanowi działanie oszukańcze przez to, że zamiarem sprawcy jest skłonienie sądu do rozporządzenia cudzym mieniem, u podłoża którego leży błędne wyobrażenie o rzeczywistości wywołane dowodami przedstawionymi przez sprawcę. ” [Kodeks Karny. Część szczególna. Tom III. Komentarz do art. 278-363 k.k., wyd. IV]. Podobne stanowisko zostało wyrażone przez Sąd Najwyższy, który w swoim postanowieniu orzekł, iż "Oszukańcze działanie sprawcy polega na tym, że jego zamiarem jest skłonienie sądu do rozporządzenia cudzym mieniem, u podłoża którego leży błędne wyobrażenie o rzeczywistości wywołane dowodami przedstawionymi przez sprawcę.   [wyrok Sądu Najwyższego z 13 czerwca 1933 roku, Zbiór Orzeczeń Izby Karnej Sądu Najwyższego z 1933 roku, zeszyt 8, poz. 162].

polskie sądownictwo oszustwem stoi, od dołu do samej góry

zaloguj się by móc komentować

boson @adamo21 1 stycznia 2019 16:38
1 stycznia 2019 16:58

? To chyba było o Francji, bo z Hiszpanii wyciekało jak przez durszlak...

zaloguj się by móc komentować



boson @boson 1 stycznia 2019 17:14
1 stycznia 2019 18:54

...the overall quality of production was dreadful, so in 1180 a new style of coin, the short-cross penny was introduced. This style remained more or less unaltered until 1247, which gave both the coinage and the state a sense of stability...

In 1247 therefore, a new long-cross penny replaced the short-cross coin, which made it more obvious when the coin had been clipped...

Finally there was the problem of clipping, for which the Jews were blamed. In response to all these pressures, a completely new coinage was struck in 1279 with a different design which made clipping much easier to detect. Millions of coins were struck at London and Canterbury and the public could take their old, underweight, short and long-cross pennies to the mint and exchange them for new coins of the correct weight and fineness. This exchange also served as a form of taxation as moneyers were required to charge a fee for the service. The new coins were much admired in Europe and were extensively copied there, often with poorer fineness silver – but this only made Edward's coins even more popular and severely drained the local supply of silver such that the export of English coins was forbidden in 1299.

https://en.wikipedia.org/wiki/History_of_the_English_penny_(1154–1485)

zaloguj się by móc komentować


Krzysztof5 @boson
1 stycznia 2019 22:07

ksiazka-skok-na-banki-kto-kontroluje-pieniadze-polakow-e-book-20.jpgksiazka-skok-na-banki-kto-kontroluje-pieniadze-polakow-e-book-21.jpgTen okres zniewolenia, wynik decyzji jałtańskich, wepchnął Polskę wobjęcia Stalina iideologii komunistycznej. Ważnym przykładem intencji działań władz PRL-una szkodę Polski było zaniechanie działań odszkodowawczych od Niemców iodmowa przyjęcia planu Marshalla, czym skazano nasz zrujnowany i zniewolony kraj na biedę iograniczono możliwości sfinansowania odbudowy irozwoju gospodarczego. Dokumenty przywołane wtej książce ujawniają istotne kulisy nieznanej historii powstania systemu bankowości wPRL-u, pokazują mechanizmy działania, patologie iprzybliżają sylwetki istotnych tuzów bankowości oraz ich rolę. Wtej tragicznej sytuacji politycznej, gospodarczej, społecznej oraz atmosferze stalinowskiego terroru zaczęto tworzyć nową politykę finansowo-monetarną Polski Ludowej opartą na zasadach komunizmu. Decydujący głos co do jej kształtu miała Moskwa. To właśnie tam pojawił się pomysł utworzenia nowego banku centralnego, którego „emisja mogła się stać ważkim instrumentem przejęcia władzy wPolsce”1. Marionetkowa władza nad Wisłą szybko wykonała postawione przed nią zadanie. Dekretem z15 stycznia 1945 r.2 powołano do istnienia Narodowy Bank Polski. Miał on zastąpić funkcjonujący przed wojną Bank Polski SA3, przejmując jednocześnie jego majątek. Komuniści ostrzyli sobie zęby przede wszystkim na dziesiątki ton złota ewakuowane zPolski po wybuchu II wojny światowej. Ten kruszec stanowił skarb narodowy, który miał zostać wykorzystany wtrudnych dla kraju momentach. Po jego ewakuacji kontrolę nad nim sprawował rząd RP na uchodźstwie. Jednak ozwrot złota zaczął się starać po ukonstytuowaniu kontrolowany przez Stalina Rząd Tymczasowy wWarszawie, potem przemianowany na Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej. Jednak dopiero powołany wlutym 1947 r. rząd Józefa Cyrankiewicza przekonał Zachód do zwrotu narodowego skarbu. Wrezultacie wlatach 1947–1950 do Polski wróciły ponad 32tony złota pochodzące ze skarbców przedwojennego Banku Polskiego. Świadczy otym raport pięcioosobowej komisji złożonej zurzędników Ministerstwa Finansów z31 lipca 1950 r. Dokument znajduje się warchiwum resortu. Wynika zniego, że złoto zwrócone przez Bank of England, Federal Reserve Bank, Bank of Canada iBanque Nationale wRumunii znalazło się wgestii kontrolowanego przez Sowietów NBP. Formalnie przejęte złoto należało do Banku Polskiego, którego kompetencje po powstaniu NBP zostały ograniczone. Obydwie instytucje miały też jednego szefa. Marionetkowy rząd Polski Ludowej pierwszym prezesem NBP mianował Edwarda Drożniaka, byłego dyrektora Centralnej Kasy Spółek Rolniczych. Został on również szefem Banku Polskiego. Było wiadomo, że likwidacja tego przedwojennego banku centralnego to tylko kwestia czasu. Kiedy do tego dojdzie, zależało od powodzenia operacji odzyskania ewakuowanego podczas wojny złota. Gdy więc tylko kruszec przyjechał do Polski, zapadła decyzja olikwidacji Banku Polskiego. Cały proces miał przeprowadzić Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK). Likwidacja zakończyła się 7stycznia 1952 r. Wrezultacie właśnie tego dnia, po 28 latach, Bank Polski przestał istnieć. Ogłoszenie likwidacji tej symbolicznej międzywojennej instytucji finansowej ukazało się wMonitorze Polskim trzy tygodnie później4. Do dziś tajemnicą pozostaje, co kontrolowane przez Sowietów władze wPolsce zrobiły zodzyskanym złotem. Brakuje jakiejkolwiek dokumentacji na ten temat. Wiadomo, że pieczę nad sprowadzonym do Polski kruszcem sprawował Hilary Minc, ówczesny minister przemysłu ihandlu, apotem wicepremier odpowiedzialny za sprawy gospodarcze. Tak opisywał jego działania Krzysztof Kopeć zIPN-u: „Dość szybko spieniężył złoto, głównie dokonując za granicą zakupów na potrzeby odbudowującej się gospodarki polskiej. Warto zaznaczyć, że uzyskane wten sposób środki przeznaczono – zgodnie zdyrektywą Stalina – przede wszystkim na rozbudowę przemysłu ciężkiego izbrojeniowego, nie licząc się zpotrzebami społeczeństwa”5. Kluczowe pytanie w tym kontekście jest więc jedno: Jaka część odzyskanego złota trafiła faktycznie do ZSRS wzamian za towary

 

 

Sejm 24 marca 2006 r. powołał komisję śledczą do „zbadania rozstrzygnięć dotyczących przekształceń kapitałowych i własnościowych wsektorze bankowym oraz działań organów nadzoru bankowego wokresie od 4 czerwca 1989 r. do 19 marca 2006 r.”. Głównym jej zadaniem miało więc być wyjaśnienie okoliczności wielkiej wyprzedaży państwowych banków wlatach 90. Wśród nich prywatyzacji m.in. Banku Handlowego iPekao SA. Te transakcje doprowadziły do całkowitej utraty kontroli państwa nad krwiobiegiem krajowej gospodarki. Lekką ręką za niewielkie pieniądze zagraniczne instytucje finansowe zaczęły rządzić Polską. Decydowały obyć albo nie być rodzimych przedsiębiorstw, aobywateli wciągały wpułapki, zktórych największą okazały się kredyty frankowe. Jednocześnie zarabiały miliardy złotych, które wformie dywidendy lub umów na korzystanie zloga inazwy transferowały za granicę. Sejmowi śledczy nie mieli więc łatwego zadania. Zabierali się do rozliczenia najbardziej wpływowej grupy ludzi wPolsce, dysponującej astronomicznymi środkami. Było to niemal jak starcie biblijnego Dawida zGoliatem. Wtym pojedynku okazało się, że górą był jednak ten drugi. Wynik znany był już po kilku miesiącach. Wówczas okazało się, że sejmowi śledczy muszą przełknąć gorzką pigułkę porażki. Wcześniejsze wybory parlamentarne całkowicie zgasiły jakiekolwiek nadzieje na wyjaśnienie jednej znajwiększych afer III RP 10 WSTĘP – prywatyzacji sektora bankowego. Czy więc był to przypadek? Oczywiście można się spierać, czy lobby bankowe chcąc zamknąć prace komisji śledczej, miało wpływ na decyzję oogłoszeniu wcześniejszych wyborów, ale spoglądając na siłę inarzędzia, jakimi dysponowało, trudno nie odnieść wrażenia, że tak właśnie mogło być. Na pewno bezapelacyjnie zyskali na tym bankowcy. Zakończenie siedmiomiesięcznych prac sejmowych śledczych raportem z9 października 2007r. było ich wielkim sukcesem. Dokument poza opisem gigantycznych nieprawidłowości przy prywatyzacji niewielkiego Banku Śląskiego, nie zawierał nic więcej. Główni macherzy uczestniczący wskandalicznym procederze wyprzedaży polskich banków mogli więc odetchnąć zulgą. Już wiedzieli, że do końca życia nie odpowiedzą za swoje działania. Pozostaną bezkarni. Komisja śledcza ds. banków jako ostatnia mogła doprowadzić do ich ukarania iwyprowadzenia na światło dzienne patologicznych, często przestępczych, mechanizmów, które efektywnie upośledziły polską gospodarkę. Skutecznie jej to uniemożliwiono. Nie był to przypadek. Od początku dbali oto ludzie służb specjalnych, na których opierał się sektor bankowy III RP. Sejmowi śledczy przystępując do wyjaśnienia prywatyzacji sektora bankowego nie zdawali sobie sprawy, zczym mają do czynienia. To był bardzo silny układ sięgający swoimi korzeniami lat 70. i80. Wówczas bardzo wąska grupa osób związanych ze służbami specjalnymi dzięki zagranicznym placówkom polskich banków, głównie Banku Handlowego iPekao SA, zaczęła robić liczne interesy. Nad wszystkim czuwał Departament IMSW, czyli wywiad cywilny lub Zarząd II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, czyli wywiad wojskowy. Te dwie rywalizujące ze sobą służby podzieliły się wpływami w sektorze bankowym. Dzięki temu za pośrednictwem ulokowanych wnim swoich ludzi mogły realizować wiele tajnych operacji wywiadowczych. To właśnie oni na zlecenie tych służb zakładali konta operacyjne, realizowali transakcje, wystawiali akredytywy lub udzielali kredytów wskazanym przez prowadzących podmiotom. Tacy sprawni bankowcy byli więc na wagę złota. Klasycznym tego przykładem była działalność wlatach 80. w Banku Handlowym International w Luksemburgu Grzegorza Żemka, współpracownika Zarządu II opseudonimie „Dik”. WSTĘP 11 Między wywiadem wojskowym acywilnym dochodziło wPRL-udo licznych spięć. Ich powodem zawsze była walka okontrolę nad strumykami państwowych pieniędzy. Szczególnie było to widać wsektorze bankowym. Wojna służb doprowadziła najprawdopodobniej do wybuchu największej afery wPRL-u– ujawnienia gigantycznych nadużyć wBanku Handlowym of the Middle East wBejrucie, poprzez który rozliczano transakcje zbrojeniowe. Doszło do niej wstanie wojennym. Wówczas wojskowi śledczy (kontrolowani przez wojskowe służby specjalne) zdecydowali o zatrzymaniu prezesa iwiceprezesa Banku Handlowego. Obydwaj byli związani z cywilnymi służbami. Trafili nawet na ławę oskarżonych. Jednak wwyniku amnestii uniknęli odpowiedzialności. Podobna sytuacja miała miejsce niespełna dziesięć lat później. Współpraca Departamentu IMSW zZarządem II przy działalności Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego skończyła się ogromnym konfliktem. Tu również poszło ogigantyczne pieniądze. Efektem był wybuch największej afery III RP. Tym razem winni, którzy związani byli zarówno zcywilnymi, jak iwojskowymi służbami specjalnymi, zostali skazani na kary więzienia. Setek milionów złotych, które wyparowały, nie odnaleziono. PRL-owskie służby specjalne chętnie werbowały pracowników sektora bankowego mających już wnim wpływy lub takich ze świetlaną perspektywą zawodową. Przeciętny tajny współpracownik (kontakt operacyjny) był absolwentem SGPiS-u. Wybierał się na staż zagraniczny lub już zdążył go odbyć, władał biegle jednym lub dwoma językami. Tak z grubsza wyglądały biografie większości czołowych bankowców zwerbowanych przez PRL-owski wywiad cywilny lub wojskowy. Wefekcie spora część prezesów idyrektorów banków, atakże członków ich rad nadzorczych oraz urzędników kontrolujących ich zramienia Ministerstwa Finansów lub resortu handlu zagranicznego była prowadzona przez Departament Ilub Zarząd II. Niektórych rejestrował też Departament V MSW, który wlatach 80. stał na czele bezpieczeństwa ekonomicznego PRL-u. Ztakim specbagażem sektor bankowy wszedł wokres przemian polityczno-ustrojowych wPolsce. Prym wiódł wnim Wydział VIII Departamentu IMSW. Ta popularna 12 WSTĘP Ósemka miała na kontakcie prezesa Pekao SA Mariana Kantona, zarejestrowanego jako kontakt operacyjny o pseudonimie „Kemis”, i szefa Banku Handlowego Tadeusza Barłowskiego – KO „Ambar”. Wojskówka zkolei swoimi wpływami otoczyła bank BRE. Współpracownikiem Zarządu II był Krzysztof Szwarc, twórca ipierwszy prezes tej bardzo wpływowej już wIII RP instytucji. Ludźmi służb wwiększości byli też nadzorujący bankowość wlatach 80. i90. urzędnicy Ministerstwa Finansów. Wielu znich również było prowadzonych przez funkcjonariuszy Ósemki. Wśród nich wiceministrowie finansów, m.in. Andrzej Dorosz (KO „Dora”), później wiceprezes, anastępnie prezes Pekao SA, czy Wojciech Misiąg (TW „Jacek”). Perłą wkoronie PRL-owskich służb – cywilnych – był niewątpliwie Janusz Sawicki, wiceminister finansów iprzewodniczący rady nadzorczej FOZZ-u. Był on kadrowym pracownikiem Departamentu IMSW, działającym wramach Ósemki. Jego rola była kluczowa szczególnie wutworzeniu, apotem funkcjonowaniu FOZZ-u. Ten skandal, okrzyknięty matką wszystkich afer, dotychczas nie został szczegółowo opisany. Tymczasem ukryte waktach procesowych Grzegorza Żemka powiązania wniektórych wypadkach mogłyby bardzo łatwo rozwiązać zagadkę niejasnych wydarzeń idecyzji, które miały miejsce nawet lata po wybuchu afery ipostawieniu Funduszu wstan likwidacji. Takich specbiografii, jak te Sawickiego, Barłowskiego czy Szwarca, jest wksiążce opisanych dużo więcej. Sektor bankowy wPRL-u znajdował się bowiem pod ścisłym nadzorem służb specjalnych. Każdy działający bank był naszpikowany współpracownikami Departamentu IiZarządu II. Część znich już wIII RP zrobiła spore kariery. Przykładem jednym zwielu jest Marek Oleś (KO „Olney”), który po 1989 r. zasiadał wzarządach: Banku Handlowego iBanku Gospodarki Żywnościowej, aby następnie objąć stanowisko dyrektora wNarodowym Banku Polskim. Zresztą wtym banku centralnym już wPRL-u zatrudnionych było wielu współpracowników służb specjalnych. Takich jak Grzegorz Wójtowicz, wiceprezes NBP-u, apotem szef tego banku (KO „Camelo”). „Starzy”, doświadczeni wPRL-u bankowcy po przemianach polityczno-ustrojowych otrzymali do współpracy młodych gniewnych. Do WSTĘP 13 sektora bankowego skierował ich Leszek Balcerowicz, człowiek-symbol prywatyzacji lat 90. To było nowe pokolenie, które zaczęło później przejmować schedę po poprzednikach. Żadna zosób nie była przypadkowa, aczęść łączyły formalne relacje zPRL-owskimi służbami. Jednak wszyscy, mniej lub bardziej, wywodzili się zgrupy PZPR-owskich ekonomistów, głównie Zdzisława Sadowskiego czy prof. Władysława Baki. To ci dwaj byli architektami reformy sektora wokresie przemian polityczno-ustrojowych. Wprowadzane przepisy dały szanse niektórym ich kolegom partyjnym do uwłaszczenia się na państwowych pieniądzach lub środkach zlikwidowanej matki partii. Tak powstały dwie nomenklaturowe instytucje – Bank Inicjatyw Gospodarczych iBank Turystyki. Pierwszy zakładał Bogusław Kott, wieloletni urzędnik PRL-owskiego Ministerstwa Finansów, twórcą ipatronem drugiego był Aleksander Kwaśniewski, późniejszy prezydent RP. Gdyby nie środki kontrolowanych przez państwo przedsiębiorstw lub instytucji, pewnie nigdy by nie powstały. Faktyczną kuźnią kadr dla późniejszego sektora bankowego stał się jednak Bank Handlowy. To tam, wtym PRL-owskim gigancie, zaczynali czołowi potem luminarze polskiej finansjery. Przychodzący do pracy „młodzi”, brani byli pod skrzydła „starych”. Taka kontynuacja spowodowała ciągłość specukładu wbankowości. Na początku lat 90. Tadeusza Barłowskiego zastąpił na fotelu szefa Banku Handlowego Cezary Stypułkowski (zarejestrowany jako TW „Michał”). Zkolei szefem gabinetu młodego prezesa został Sławomir Cytrycki (KO„Ritmo”). Wtedy zaczęły się tworzyć wpływowe grupy, które wzajemnie ze sobą współdziałały lub się zwalczały wzależności od interesów wdanym momencie. Patronem jednej znich jest Marek Belka, człowiek, który będąc wicepremierem i ministrem finansów, sprywatyzował Bank Handlowy. Niemal dwadzieścia lat później trafił do jego rady nadzorczej, po drodze zaliczając udział wwielu tajemniczych ikontrowersyjnych transakcjach. Wtym tej głównej – prywatyzacji PZU. W czasie rozgrywki o narodowego giganta ubezpieczeniowego Belka stał po stronie przyjaciół zlewicy reprezentowanych przez Kotta. Twórcę BIG-upozbawić władzy chciały młode, bezwzględne rekiny 14 WSTĘP finansjery walczące oprzejęcie wielomiliardowego państwowego majątku zarządzanego przez Narodowe Fundusze Inwestycyjne. Szukając na to finansowania, postanowiły przejąć nomenklaturowy bank. Jak się okazało, „starzy” wyjadacze nie dali się pokonać. Takich sytuacji po 1989 r. było dużo więcej. Zanim do tego doszło, na przełomie lat 80. i90. bankowcy wywodzący się zPRL-uzwiązani zdawnymi służbami specjalnymi, wraz z młodymi wilkami wyselekcjonowanymi przez PZPR-owską wierchuszkę, stworzyli hermetyczne środowisko, do którego bardzo trudno było się dostać. Swoje podboje grupa ta otworzyła jednak także dla niektórych postsolidarnościowych polityków. To dało im legitymację do spokojnego działania już wIII RP. Tak powstałe – mocno wymieszane politycznie – elitarne grono zaczęło decydować owyprzedawaniu państwowych banków. Wten sposób oddając faktyczną władzę w Polsce zagranicznym instytucjom finansowym. Jednocześnie zagwarantowało sobie gigantyczne zyski. Wypłacano je poprzez dobrze płatne stanowiska wróżnych, także międzynarodowych instytucjach finansowych lub firmach doradczych. Zdarzało się, że niektórzy otrzymywali intratne fuchy we wcześniej sprywatyzowanych bankach. Nikogo to nie bulwersowało, ajeśli nawet, to głosy te szybko były zagłuszane. Efekt był jeden. Zagraniczne banki zaczęły decydować okierunkach polityki gospodarczej Polski, budżecie oraz przyszłości dużych przedsiębiorstw. Brutalna walka metodami znanymi z najciemniejszych mroków PRL-ubyła na porządku dziennym. Ludzie dawnych służb stali się wtych pojedynkach naturalnym zapleczem, bez którego nie dałoby się funkcjonować. Dzięki posiadanemu doświadczeniu, wpływom iwiedzy starali się dbać przynajmniej owzględny spokój swoich mocodawców. Pewnie to właśnie ztego powodu śledztwa w sprawie gigantycznych nadużyć i nieprawidłowości dotyczących sektora bankowego dziwnym trafem kończyły się niczym. Prokuratury bardzo chętnie umarzały nawet najbardziej jaskrawe wypadki złodziejstwa. Nie mówiąc ołaskawym spojrzeniu odpowiedzialnych za bezpieczeństwo ekonomiczne służb III RP na stawiające włosy na głowie transakcje. WSTĘP 15 Sejmowa komisja śledcza ds. banków stała się dla tego cementowanego przez lata układu bankowego ogromnym zagrożeniem. Można więc przypuszczać, że skorzystano ze wszystkich możliwych narzędzi, aby storpedować jej prace. Udało się to niestety bardzo skutecznie. Niniejsza książka – oczywiście wpewnym fragmencie – ujawnia niewidzialne, ale bardzo silne nitki powiązań, które odgrywały ipewnie wniektórych wypadkach nadal odgrywają kluczową rolę. Opisanie tych tajemniczych związków było możliwe dzięki analizie setek tysięcy dokumentów znajdujących się m.in. warchiwach Instytutu Pamięci Narodowej, Archiwum Akt Nowych, Ministerstwa Finansów, prokuratur czy sądów, atakże dzięki wielu godzinom rozmów ze świadkami iuczestnikami ważnych dla polskiej gospodarki wydarzeń. Wśród nich był m.in. Ryszard Krauze, znany biznesmen, będący swego czasu współwłaścicielem jednego zrosyjskich banków, Bogusław Kott, twórca iwieloletni prezes BIG Banku (obecnie Millennium Bank), Andrzej Dorosz, PRL-owki wiceminister handlu zagranicznego, apotem finansów, wIII RP prezes Pekao SA, czy Andrzej Barcikowski, były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Lista jest sporo dłuższa, ale nie wszystkie nazwiska mogę wymienić ze względu na fakt, że niektórzy moi rozmówcy zastrzegli sobie anonimowość. Nie wszyscy bohaterowie tej książki zgodzili się jednak na rozmowę. Część osób odmówiła nawet odpowiedzi na zadane pytania lub całkowicie je zlekceważyła. Cóż, ich święte prawo. Na tej liście znaleźli się m.in. Cezary Stypułkowski iPrzemysław Krych, filary Banku Handlowego zlat 90. Dwaj przyjaciele zbankowego boiska…-Skok na banki, Piotr Nisztor Warszawa, 7 sierpnia 2017 r.

https://www.ibuk.pl/fiszka/185646/skok-na-banki.html

zaloguj się by móc komentować



boson @boson
2 stycznia 2019 22:35

ot.

oksford nas globalizuje:

https://www.chch.ox.ac.uk/sites/default/files/Globalising%20Polish%20History%20programme.pdf

przy tym urządzając ciekawe wystawy za pieniądze z unii:

https://www.history.ox.ac.uk/a-renaissance-royal-wedding-1518-2018

w ramach ERC: https://jagiellonians.web.ox.ac.uk/home

1,5 miliona euro w błoto, po pobraniu prowizji przez Oxford Univ., ofkors

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować