-

boson : nihil est sine ratione

Żydowski król Polski

Lata osiemdziesiąte XVI wieku nie przestają mnie zdumiewać - będę jeszcze do nich wracał, a dzisiaj taki oto cymes.

Samuel Juda Katzenellenbogen w 1556 został rabinem Wenecji. Jego ojciec też był tam rabinem, a przy tym uczniem Jakuba Pollaka z Lublina**. Hagada mówi że Samuel przyjął gościnnie polskiego księcia Mikołaja Krzysztofa "sierotkę" Radziwiłła, gdy ten odwiedził Padwę. Kiedy książę znalazł się w potrzebie, zwrócił się do Katzenellenbogena, który udzielił mu niezbędnych funduszy na dalszą podróż, prosząc w zamian żeby okazał łagodność wobec Żydów w swoim kraju i chronił ich przed oskarżeniem o mord rytualny...

"W dowód wdzięczności Radziwiłł podjął się odszukania w Polsce jego syna Saula, który przebywać miał w jednej z tamtejszych jesziw. Faktycznie chłopak przebywał w światowej sławy szkole talmudycznej w Brześciu Litewskim, skąd Radziwiłł zabrał go na swój dwór.

Saul miał wzbudzać zachwyt swoją wiedzą i mądrością, stając się sławnym w całym państwie. Wkrótce zgromadził wielki majątek, będąc bankierem i dzierżawcą ceł i warzelni soli na Litwie. 17 maja 1578 uzyskał nawet przywilej królewski na kupno soli wielickiej w Koronie.

W czasie bezkrólewia po śmierci Stefana Batorego w 1586, niezdecydowana szlachta długo nie mogła wybrać jego następcy. Wobec podwójnej elekcji Maksymiliana Habsburga i Zygmunta III Wazy – w końcu miano skorzystać z powołania króla tymczasowego (rex pro tempore), którą to godność miano zaproponować Radziwiłłowi. Ten jednak odmówił, ale wysunął kandydaturę Saula.

W 1587, wśród powszechnego entuzjazmu, został okrzyknięty w Lublinie królem Saul Wahl (wahl – niem. wybór) przez szlachtę. Jego panowanie miało trwać tylko jedną noc, miał wtedy wydać wiele nowych praw i przywilejów, poprawiających położenie Żydów w Polsce."

PS. A cała ta bajka została napisana na zlecenie - wpierw w 1844 w Londynie Hirsz Edelman wydał Gedullat Sha'ul („The Elevation of Saul”), aby w 1854 dołożyć genealogię Denisa Mosesa Samuela, potomka owego "króla Polski": https://en.wikipedia.org/wiki/Hirsch_Edelmann

Samuel was the son of the wealthy London merchant Moses Samuel (d.1839). In early life, he migrated to Rio de Janeiro and arranged loans for its government. After 17 years in Brazil, he returned to London as a financier. A very wealthy man, in 1854 he was created a baron of Portugal. His wife, Amelia [jego bratanica!!], was the niece [wnuczką] of Levi Barent Cohen. His brother Samuel Moses Samuel (1773–1873) was also a very wealthy financier and merchant, trading especially with Brazil. He lived to be 99, and was related by marriage to the Rothschilds and Montefiores. His daughters married Sir David Salomons*** and Samuel De Worms.

No więc ów Samuel Moses wydał córkę Amelię za swojego młodszego brata, a inną córkę Henriettę za Solomona Bendykta którego Franciszek Józef w 1871 uczynił dziedzicznym baronem. Wszak matka Solomona to Schönche Jeannette Rothschild (1771–1859), córka samego Mayer Amschel Rothschilda, więc za wujów miał on najsłynniejszy rotszyldowski kwintet.

Za to ich syn, baron George ożenił się z Louise, córką Amelii, czyli ze swoją kuzynką 1go stopnia... Z kolei inny syn, Henryk, porzucił ich wiarę, ale za to jego córka stała się menedżerką Rolling Stonesów... 

Sprawa jest więc jasna - ów Denis chciał dorównać zięciowi - dziedzicznemu baronowi Cesarstwa, więc uczynił Amelię potomkinią króla Polski! Hirsz napisał genealogię w 1855 a ślub był w 1860: http://www.thepeerage.com/p24059.htm#i240581

Na zakończenie wypada przypomnieć teścia Mosesa Samuela https://en.wikipedia.org/wiki/Levy_Barent_Cohen

Cohen moved to England with his brother. By 1778, Cohen had developed a large business in London. He became known as one of the leading merchants of the city. Cohen was naturalized as a British subject in 1798. Through the distinguished marriages which his children contracted, nearly all the leading Jewish families in England were connected with him. His daughter Hannah became the wife of Nathan Mayer Rothschild; the second daughter, Judith, married Moses Montefiore; the third daughter, Jessie, married Myer Davidson. His brother also was the great-grandfather of Karl Marx.

__

**) After the accession of King Sigismund I in 1506, many Jews left Bohemia and went to Poland, founding a community of their own at Kraków. Pollak followed them, officiating as rabbi and organizing a school for the study of the Talmud, which, up to that time, had been neglected in Poland. This institution trained young men to introduce the study of the Talmud into other Polish communities. In 1530 Pollak went to the Holy Land, and on his return took up his residence at Lublin, where he died on the same day as his opponent, Abraham Minz. His most famous pupils were Rabbi Shalom Shachna of Lublin and Meïr of Padua (Maharam Padua).

***) Pierwszy żydowski burmistrz Londynu: https://en.wikipedia.org/wiki/David_Salomons



tagi: żydzi  rzeczpospolita  polska 

boson
18 stycznia 2019 09:12
15     773    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Andrzej-z-Gdanska @boson
18 stycznia 2019 09:28

...Jego panowanie miało trwać tylko jedną noc...

Jak widać z odnośnika sięgnął Pan do WIKI. W pierwszej chwili przyszła mi myśl, że to niewiarygodne, ale jak zobaczyłem odnośnik zmieniłem zdanie. W związku z tym mam trzy pytania:

1. Rozumiem, że fragment zdania wyraża przypuszczenie. Czy znalazł Pan potwierdzenie tego faktu i skutki?

2. Czy to może być jakaś "nadinterpretacja"  wyjątkowości Narodu Wybranego w tym wąskim zdarzeniu czasowym.

3. Teraz "deczko" żartobliwie: czy to może jakaś "jedna noc" z "Baśni z tysiąca i jednej nocy", a jeśli tak, to która to opowieść?

Ta, moja, zmiana zdania też coś mi mówi, ale to o mnie mówi. :)

zaloguj się by móc komentować

boson @Andrzej-z-Gdanska 18 stycznia 2019 09:28
18 stycznia 2019 09:38

W notce określiłem tę relację jako hagada... jednak jest zastanawiające jak usilnie Żydzi to powtarzają:

Tradycje nie zgadzają się co do długości jego panowania. Niektórzy twierdzą, że rządził tylko jedną noc; inni robią z tego kilka dni. Wszyscy jednak zgadzają się, że Saulowi udało się uchwalić szereg bardzo mądrych praw, a wśród nich niektóre, które miały polepszyć sytuację Żydów w Polsce. Chociaż tej historii nie można poprzeć żadnymi danymi historycznymi, zyskała ona mocne miejsce w przekonaniu ludu.

Traditions disagree as to the length of his reign. Some state that he ruled one night only; others make it a few days. All, however, are agreed that Saul succeeded in passing a number of very wise laws, and among them some that tended to ameliorate the condition of the Jews in Poland. Although this story can not be supported by any historical data, it gained a firm place in the belief of the people.

http://www.jewishencyclopedia.com/articles/14751-wahl-saul

zaloguj się by móc komentować

S80 @boson
18 stycznia 2019 11:52

plikiem wyjściowym dla tej hagadki byłby ten - litwacki.
Hirsch Edelman, Gedullat Sha'ul („The Elevation of Saul”), London, 1844;
https://en.wikipedia.org/wiki/Hirsch_Edelmann

zaloguj się by móc komentować

S80 @S80 18 stycznia 2019 11:52
18 stycznia 2019 12:28

To pewnie ta hagada natchnęła niewiele później "etnografa" Romana Zmorskiego do wymyślenia kolejnej, podobnej postaci. Hagadę z pana wpisu poznał Zamorski zapewne z książki Lelewela, który przywołał tę hagadę w swojej publikacji wydanej kilka (ok. 10) lat wcześniej niż zmyślenia Zmorskiego.

Oszust-etnograf Roman Zmorski wyśmyślił postać Abrahama Prochownika.

Żeby nie sięgać zbyt dalego - wikipedyczny opis. I nie żadnej legendy lecz bajki wymyślonej przez Zmorskiego, a nie tylko spisanej i wydrukowanej w połowie XIX w.:

"Abraham Prochownik – legendarny Żyd, który miał zostać wybrany księciem Polan po obaleniu Popiela w 842[1]. Piast miał wedrzeć się siłą do domu, w którym Abraham modlił się i zażądać godności książęcej dla siebie[2] [2. Tadeusz Wojciechowski, O Piaście i piaście - podane źródło zawiera inny opis niż ten w wikipedii, o czym później]. Wtedy Abraham odstąpił od tego zaszczytu, a na księcia wybrany został Piast[3]. Według innej wersji to Abraham nakłonił Piasta do przyjęcia godności[4].
Pierwsza wersja drukowana legendy ukazała się w zbiorze legend i bajek Romana Zmorskiego w roku 1854[5] W przedmowie do opowiadania autor przyznaje się do początkowego zamiaru napisania na podstawie legendy naukowej rozprawy historycznej. Ze swadą opisuje sen, w którym zobaczył siebie jako następcę niedocenianych historyków Maciejowskiego i jego niewymienionego poprzednika, a także Wiśniewskiego oraz Łukaszewicza. Sen ten miał sprawić, że poprzestał na przedstawieniu opowieści w formie podobnej do wersji zasłyszanej. [to jeden ze sposobów legendowania i dodawania wiarygodności i jednocześnie zapewnienia alibi swoim wymyślonym opowieściom, inne zostaną przywołane niżej. Ciekawe, że w wikipedii ta próba uwiarygodnienia tej opowieści, zajęła komuś niemal połowę hasła]

Bajka o Abrahamie Prochowniku, została wymyślona przez Romana Zmorskiego (1825-1867) i opublikowana w "Domowe wspomnienia i powiastki, (Jedno od Sasa od lasa)" w 1854 r. Zmorski był członkiem organizacji rewolucyjnej działającej pod nazwą Stowarzyszenie Ludu Polskiego, była to organizacja węglarstwa zaboru austriackiego. Zmorski był karbonariuszem czyli węglarzem.
1867 - "Pierwsze swe utwory poetyckie, które mu odrazu zjednały imię poety, umieszczał w wychodzącym wówczas w Warszawie, pod redakcją Edwarda Dembowskiego i Hipolita Skimborowicza "Przeglądzie Naukowym".
Edward Dembowski - węglarz, wprowadził Zmorskiego do wspomnianej organizacji karbonarów.
Hipolit Skimborowicz -"Zgromadził wiele pamiątek z wolnomularskiej przeszłości Warszawy, pozostawił w rękopisie materiały do dziejów wolnomularstwa polskiego i zbiory dokumentów, odznak, odznaczeń i strojów wolnomularskich".

Roman Zmorski fot.: http://pauart.pl/app/artwork?id=5630fe340cf23d5575b2232b

Z "Domowych wspomnień i powiastek, (Jedno od Sasa od lasa)" bajka z Prochownikiem trafiła do książek historycznych - Geschichte der Juden in Polen unter den Piasten und den Jagiellonen (Hermann Sternberg, Leipzig 1878); Otto Knoop: Sagen und Erzählungen aus der Provinz Posen. Posen: Historische Gesellschaft für die Provinz Posen, 1893. A później już poszło. Bajkę zaczęli powielać także po polsku, mniej lub bardziej bezczelnie i mitomańsko, żydowscy historycy. Działo się to także później niż w XIX w., bo i w II RP, a nawet w czasie II wojny światowej w USA pod patronatem tamtejszej prezydentowej wciskano tę ciemnotę.

Mimo, że jeszcze przed końcem XIX w.:

Tadeusz Wojciechowski "O Piaście i Piaście" (w: Rozprawy Akademii Umiejętności, Wydział Historyczno-Filozoficzny, Seria II. Tom VII. Ogólnego zbioru tom trzydziesty drugi; Kraków 1895).
"(...) Nie wspominam o późniejszych transformacyach podania: że Piast był bartnikiem; albo kołodziejem - oczywiście z powodu piasty kołowej. Ale jako curiosum warto przytoczyć, że i żydzi polscy obrobili to podanie na swój sposób. Po śmierci Popiela była narada w Kruszwicy, panowie nie mogli zgodzić się, aż ktoś poradził: obrać królem tego, kto jutro o brzasku pierwszy przyjdzie do miasta. Postawiono straże na moście przed brama; a tym kto nazajutrz pierwszy przybył, był żyd, Abraham Prochownik. Straże wiodą go do miasta, a panowie ofiarowują koronę; on odmawia, oni nalegają. Wtedy Abraham zażądał jednego dnia do namysłu, zamknął się w domu i surowo zakazał, aby nikt nie śmiał przerywać mu modlitwy. Modli się już przez dwa dni i dwie nocy. Na trzeci dzień tamci już nie chcieli dłużej czekać, a chłopek Piast odezwał się: naród nie może być bez głowy, a skoro Abraham nie chce wyjść, to ja go mocą z domu wyprowadzę; i uderzył siekierą we drzwi. Wtedy Abraham wyszedł i rzekł: tego obierzcie królem; ma rozum, bo powiedział, że naród nie może być bez głowy; ma też odwagę, bo ośmielił się być mi nieposłusznym; jemu więc dajcie koronę, a podziękujecie za to Panu Bogu i Abrahamowi Prochownikowi. (1) (...)".
1) [Hermann] Sternberg, Geschichte der Juden in Polen, Leipzig 1878, str. 4; ale nie cytuje źródła. Co znaczy "Prochownik", nie umiem wyjaśnić".

Tym nie zacytowanym w niemieckiej publikacji źródłem była książeczka Zmorskiego.

Nie ma śladu po "Abrahamie Prochowniku" niedoszłym z własnej woli władcy, który namaścił nam Piasta (mój Boże...), zanim nie wymyślił Prochownika węglarz Roman Zmorski w 1854 r.

Dla rozluźnienia dodam, że najstarszy Prochownik na jakiego trafiłem to Icek Prochownik bynajmniej nie z IX w. ale z okresu do którego to nazwisko bardziej pasuje - z 1868 r. Ogłoszenie o poszukiwanym przez Sąd Kryminalny w Warszawie (jak najbardziej na Mazowszu): "12. Ickowi Prochownik lat 38, starozakonnemu, synowi szynkarza w m. Pyzor w roku 1843 zbiegłemu".

Sposób pracy Zmorskiego poznać możemy z recenzji jego innej książki - "Podania i baśni ludu na Mazowszu" (Spisał Roman Zamarski). Zamarski to jeden z jego pseudonimów. Poznaliśmy już jeden sposób legendowania przez niego swoich wymysłów, dodawania im wiarygodności a dzięki panu C. Nowosielskiemu, autorowi recenzji poznamy kolejne, dowiemy się też jak zapewniał swoim opowieściom alibi, gdyby ktoś chciał mu zarzucić "nieścisłości". Charakterystyczną rzeczą z pierwszej części recenzji są odwołania do podobnych legend w innych bliskich, ale też odległych kręgach kulturowych (sam Zmorski bywał u kolegów w Serbii, w Łużycach, ogólnie wiele podróżował i sporo bajek się czytał, tłumaczył nawet legendy szwedzkie).

"(...) Zbiór podobnych legend i baśni byłby rzeczą ważną; dzieło pana Romana Zamarskiego nie ma téj zasługi - nie są to podania, a gadki i powieści ludowe. Źle zbieracz ten pojął sposób redagowania tego przedmiotu; zwie on to stosowném do ogłoszenia obrobieniem. (stron. V.) Wyznaje sam, że kamieniem zwykłym obrażenia w zbiorach tego rodzaju jest redakcya; zeznaje daléj, że obrabianiem, dopełnianiem, okrzesywaniem gminnej powieści, podług własnych pojęć spisującego, odbiera się zbiorowi wierzytelność, ale dodaje zaraz (str. XII) że z pisania znowu saméj suchej treści, lub niewolniczego stenografowania pierwszego lepszego wiejskiego opowiadacza, powstaje książka zbyt jałowa (?!) dla czytelnictwa, która zatém na upowszechnienie przedmiotu korzystnie wpłynąć nie może". (!) Cóż tedy robi zbieracz Podań i Baśni? Oto powiada on:
"z najsumienniejszą wiernością starałem się wszędzie zachować wszystko, cokolwiek istotną treść powieści stanowiło, nie opuszczając żadnego szczegółu dozwalającego się domyślać jakiegoś znaczenia, wybitniejszego lub barwniejszego, powtarzając wszelkie jaskrawsze lub właściwością uderzające wyrażenie, aż do pojedynczego nawet słowa, ale też za to, czując się żywą ludu jednostką, zachowałem sobie zupełną swobodę w szczegółach ubocznych, lub obojętnych, które każdy opowiadacz gminny, podług możności wyobraźni i zakresu swych pojęć odmienia i stwarza..." (str. XIII).
 
Dziwna, jak pan Zamarski nie spostrzegł tego ważnego faktu, najistotniejszego w żywéj tradycyi, że ona przechodzi z ust do ust prawie w stałym, nienaruszonym, dosłownym wszędzie texcie; że opowiadacz zmyliwszy się w słowie, zaraz się poprawia, podstawia inne, chociaż równoznaczne z pierwszem, ale te mianowicie w jakich mu bajka była gadana od innego opowiadacza. Tak być musi, bo inaczej podanie rozpłynęłoby się w jednym lat dziesiątku w tysiączne wersye, a my widziémy, że od wieków przechowują się na całéj Słowiańszczyznie, ba, nawet u kilku różnych ludów, jedne i te same podania.
"Korzystając z téj wolności, mówi daléj p. Zamarski , wprowadziłem do niektórych powieści akcessorya i koloryt właściwszy czasom, do których rzecz bajki odnieśćby się dała" — co pozbawiło zbiór p. Żamarskiego oryginalności, prostoty, powabu, czyli jedném słowem formy. Jest to jakby urna którą wykopano z kurhanu i pomalowano na niéj figury, stosowne czasom, do których ona odnieśćby się dała.
"W jednym tylko względzie, mówi p. Zamarski, opowiadanie moje odstąpiło od ustnego, — to jest w stylu. W części jest w tém niezawodnie moja wina, że wziąwszy pióro do ręki, nie mogłem przezwyciężyć nałogu książkowego języka".
Niezawodnie jest to wielka wina. Język książkowy wszędzie jest okropną rzeczą, a dopieroż w bajce ludu! Darowalibyśmy to autorowi, gdyby przyznając się do winy, nie usprawiedliwiał jéj, a to w taki sposób: "mniemam, powiada on, że pisać tak jak się mówi podobne rzeczy byłby niezmiernie niewdzięczny sposób!" Cóż właściwiej pisać naturalnie, tak jak się mówi, jeżeli nie bajki ludu!!? Dziś wszyscyśmy powrócili do natury, do prostoty, a p. Zamarski, zbieracz Bajek ludu, mówi nam jeszcze o języku książkowym! Dajmyż mu nareszcie czysty pokój; niech sobie requiescat in pace! zrozumiejmyż przecie, że pisać ciężko, po dziakowsku, wcale niegodzi się w XIX wieku, że słowo żywe jest jedyném dzielnem słowem, mogącem działać i poruszać massy żywe; język książkowy trąci trupem i pleśnią, zostawmyż go molom i starym weteranom literackiego rzemiosła! Styl i owe dowolne akcessorya zbieracza powlekły wszystkie bajki, powieści i gadki jego książki jednym, nowym, świeżym kolorem, podczas kiedy w ustach ludu baśń wygląda dziwnie, dziko; oświetla się pół światłem, cienie grube, wszystko jest zagadkowe, tajemnicze, pełne niedomówień, pełno rzeczy, które słuchacz imaginacyą własną dopełnia. Zbieracz niepojął tego i jego zbiór nie ma żadnej wartości; jest to stare malowidło, od czasu poczerniałe, które nowy malarz naprowadził jaskrawemi kolorami i złotem, a nawet, dla lepszego oddania sensu wyobrażanego działania, podopisywał idące od ust personarzy słowa, które one do siebie mówią. Zdawałoby się, że p. Zamarski naumyślnie psuł swoje bajki; w cudownej powieści Strzyga, lekarze kłócą się po łacinie(str. 108), wszędzie modernizacya ogromna, a bajki oprócz swojéj cudowności i starej cechy, nic więcej w sobie nie mają: odejm to a nie mają już żadnego znaczenia. Pan Zamarski pokazał, że rozumie to czego one mogą dokazać, czego mogą nas nauczyć; podniósł bajki do historycznego dokumentu i dobrowolnie, jak najniegodziwiej pofałszował te ważne źródła poznania najstarożytniejszéj przeszłości!
Bajka pod nazwą Straszny Potwór nie jest wcale bajką Polską, ani też Skandynawską, jak się tego domyśla autor w dołączonym przypisku; jest to prosto un contre des fées Perrault'a La belle et la béte; [Piękna i bestia!] opowiadają ją zwykle panny służące i stare klucznice, a potwór sam zwą one zawsze bestyą, co dowodzi takoż jéj pochodzenia. Wyznać musimy, że zbiór pana Żamarskiego nie ma żadnej wartości, ani naukowej, ani artystycznej, co tém dziwniejsza, że zbieracz rozumiał dobrze ile takowa kollekcya starych bajek ludu mogłaby nam przynieść korzyści. Nowy dowód, że chcieć i módz, są dwie różne rzeczy.
A. Nowosielski.
Mostyszcze, 6 lutego [1854]".

Ale co się naczytał Zmorski w książkach i później nazmyślał w swoich to jego. No i cóż też począć kiedy nie można było napisać inaczej - "na ludowo", kiedy innego poza książkowym językiem nie było do dyspozycji, bo było to wymyślane "na bieżąco".

zaloguj się by móc komentować

boson @S80 18 stycznia 2019 11:52
18 stycznia 2019 12:49

dzięki - zwraca uwagę ten Londyn (zdolny Litwak nie ma co), no i to że kilka lat później ów Hirsz trafił do wariatkowa...

zaloguj się by móc komentować

boson @S80 18 stycznia 2019 11:52
18 stycznia 2019 13:18

okazuje się że to było na zlecenie powinowatych Rotszyldów...

zaloguj się by móc komentować

S80 @boson 18 stycznia 2019 13:18
18 stycznia 2019 13:59

Być może potrzebowali jakichś "szlacheckich" przodków, "a najlepiej królewskich", i wtedy pierwotnie byłoby do użytku na Wyspach, żeby móc się propagandowo wykazać "w towarzystwie" "szlachty" angielskiej a docelowo uzyskać tytuły. No i dziad powymyślał co potrzebowali.

O sponsorach:
"Among the contributors listed as “donations already received” was the Chief Rabbi Adler, Nathan Mayer de Rothschild, David Salomons, Messrs. Faudel and Phillips, Samuel Moses Samuel and Denis Moses Samuel (who was later to subsidize the publication of Gedulat Shaul in 1854 together with Nir leDavid.[6]
https://neilrosenstein.wordpress.com/2018/08/13/the-edelman-hoax-and-the-origin-of-anglo-jewish-aristocracy/amp/

"W 1885 Nathan Mayer Rothschild, 1 baron Rothschild, został pierwszym żydem, który otrzymał dziedziczny tytuł para.

"Historians commonly date Jewish Emancipation to either 1829 or 1858 when Jews were finally allowed to sit in Parliament. The first Jewish knight was Sir Solomon de Medina, knighted in 1700, with no further Jews being knighted until 1837, when Queen Victoria knighted Moses Haim Montefiore; four years later, Isaac Lyon Goldsmid was made a baronet, the first Jew to receive a hereditary title. In 1885 Nathan Mayer Rothschild, 1st Baron Rothschild, became the first Jew to receive an hereditary peerage".

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Andrzej-z-Gdanska 18 stycznia 2019 09:28
18 stycznia 2019 18:08

Tej opowieści nie włączono w kanon tysiąca i jednej nocy. Była przeznaczona tylko dla uszu wybranych.

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
18 stycznia 2019 18:41

PS. A cała ta bajka została napisana na zlecenie - wpierw w 1844 w Londynie Hirsz Edelman wydał Gedullat Sha'ul („The Elevation of Saul”), aby w 1854 dołożyć genealogię Denisa Mosesa Samuela, potomka owego "króla Polski": https://en.wikipedia.org/wiki/Hirsch_Edelmann

Samuel was the son of the wealthy London merchant Moses Samuel (d.1839). In early life, he migrated to Rio de Janeiro and arranged loans for its government. After 17 years in Brazil, he returned to London as a financier. A very wealthy man, in 1854 he was created a baron of Portugal. His wife, Amelia [jego bratanica!!], was the niece [wnuczką] of Levi Barent Cohen. His brother Samuel Moses Samuel (1773–1873) was also a very wealthy financier and merchant, trading especially with Brazil. He lived to be 99, and was related by marriage to the Rothschilds and Montefiores. His daughters married Sir David Salomonsand Samuel De Worms.

No więc ów Samuel Moses wydał córkę Amelię za swojego młodszego brata, a inną córkę Henriettę za Solomona Bendykta którego Franciszek Józef w 1871 uczynił dziedzicznym baronem. Wszak matka Solomona to Schönche Jeannette Rothschild (1771–1859), córka samego Mayer Amschel Rothschilda, więc za wujów miał on najsłynniejszy rotszyldowski kwintet.

Za to ich syn, baron George ożenił się z Louise, córką Amelii, czyli ze swoją kuzynką 1go stopnia... Z kolei inny syn, Henryk, porzucił ich wiarę, ale za to jego córka stała się menedżerką Rolling Stonesów... 

Na zakończenie wypada przypomnieć teścia Mosesa Samuela https://en.wikipedia.org/wiki/Levy_Barent_Cohen

Cohen moved to England with his brother. By 1778, Cohen had developed a large business in London. He became known as one of the leading merchants of the city. Cohen was naturalized as a British subject in 1798. Through the distinguished marriages which his children contracted, nearly all the leading Jewish families in England were connected with him. His daughter Hannah became the wife of Nathan Mayer Rothschild; the second daughter, Judith, married Moses Montefiore; the third daughter, Jessie, married Myer Davidson. His brother also was the great-grandfather of Karl Marx.

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
18 stycznia 2019 18:47

***) Pierwszy zydowski burmistrz Londynu: https://en.wikipedia.org/wiki/David_Salomons

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 18 stycznia 2019 18:41
18 stycznia 2019 19:05

sprawa jest więc jasna - ów Denis chciał dorównać zięciowi - dziedzicznemu baronowi Cesarstwa, więc uczynił Amelię potomkinią króla Polski!

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 18 stycznia 2019 19:05
18 stycznia 2019 19:09

wszak Hirsz napisał genealogię w 1855 a ślub był w 1860: http://www.thepeerage.com/p24059.htm#i240581

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @boson 18 stycznia 2019 19:05
18 stycznia 2019 19:14

Trzeba rozważyć czy to nie działa w drugą stronę, np. że potomkowie Mariana Hemara nie mają przypadkiem prawa do dziedzicznenia tronu londyńskiego. 

zaloguj się by móc komentować

boson @Magazynier 18 stycznia 2019 19:14
18 stycznia 2019 19:45

no ja myślę że oni już tam pieczołowicie, czyli langsam aber sicher, zbierają dokumentację sprzed 1290...

zaloguj się by móc komentować

boson @boson
18 stycznia 2019 20:08

a co tam:

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować